Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(26-08-2018, 15:53)Mefisto napisał(a): wydaje mi się, że dość dokładnie wypunktowałem wszystkie grzeszki tego filmu i podałem wystarczająco sensownych argumentów na nie, żeby nie było to tylko zwykłe czepialstwo spowodowane nastrojem
Ten był najsensowniejszy:
(23-08-2018, 21:28)Mefisto napisał(a): Ale rozumiem, że słonko przygrzało i stąd te peany.
Jeśli czujesz potrzebę by dodatkowo obrażać ludzi to chyba tak nie do końca wierzysz w sensowność swoich argumentów*, co? ;)
Parafrazując twój post z tematu o The Force Awakens: [akurat tam dzisiaj szperałem i na niego trafiłem]
Mefisto widzę ma "ten dzień", w którym za wszelką cenę musi wszystkim udowodnić jak złe jest Fallout i jak niby wybitne jest Rogue Nation.
:)
*skrót myślowy. Opinia o filmie to opinia, jaka by nie była zawsze ma sens.
Choć z shamarem to różnie bywa ;)
26-08-2018, 16:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-08-2018, 17:14 przez Mierzwiak.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,559
Liczba wątków: 67
Jakbym chciał kogokolwiek poobrażać, to bym od razu napisał, że was wszystkich to po prostu popierdoliło :)
Rogue Nation nie jest wybitne, bo na to miano zasługuje tylko 1 z tej serii. Niemniej 5 a 6 to jak niebo i ziemia.
26-08-2018, 17:28
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Mierzwiak napisał(a):Jak teraz stoi u ciebie Avatar? Bo pamiętam że dawałeś mu dwie oceny: najpierw 10 a potem 0 :)
Niżej niż 0.
Ostatnio nawet próbowałem wrócić do "Avatara", ale 15 minut wystarczyło, żeby przerwać tę sentymentalną podróż do smerfowego lasu.
Cytat:A twoje ostatnie wysokie noty wystawione "The Trust" i "Den of Thieves"
Przypomnij mi, ile wystawiłem "The Trust"? 8/10 czy 9/10. Bo dzisiaj już jest 9.
Monika napisał(a):zaniżenie oceny jednemu z najlepszych obrazów zeszłego roku "Hostiles"
Hahaha :) Raczysz żartować.
26-08-2018, 17:43
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Dopiero co w temacie o Mile 22 wyznawała ci miłość i już się kłócicie? Nie wróżę temu związkowi przyszłości.
@Mefisto
Dla mnie jedynka jest najsłabszą częścią serii przez to, że brakuje jej tego, co mają pozostałe - Toma takiego, jakiego lubię. Jak już pisałem jest tam dla mnie zbyt sztywny i nijaki.
26-08-2018, 18:00
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,559
Liczba wątków: 67
Heh, na tym polega magia jedynki, że Cruise sądził, że film będzie na serio, więc zagrał na serio, a De Palma stworzył piękny pastisz, w którym Tom wydaje się przez to nieco zagubiony, ale to idealnie pasuje do sytuacji w jakiej się znalazł (zresztą jest tam parę luźniejszych momentów, w których Tom potrafi zażartować). Zresztą w ogóle musisz chyba rozwinąć "Tom jakiego lubię" - czyli jaki? Stary? Dla mnie właśnie w Fallout zaczyna się robić trochę sztywny i nijaki już. Zresztą raz jeszcze podkreślę, że pojedyncze elementy składowe nie mają tu takiego znaczenia w momencie, gdy całość działa. Fallout niestety nie działa - głównie dlatego, że niemal wszystkie jego części są w jakimś stopniu zardzewiałe - to i detale w nim stają się gwoździami do trumny.
26-08-2018, 19:59
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tomek z części 2-6 czyli Tomek po którym widać jak dobrze się bawi, jaką ma frajdę, wyluzowany a przy okazji bardzo dobrze grający.
Nie twierdzę że w pierwszym M:I gra źle, ale to imo jedna z jego słabszych ról.
26-08-2018, 21:04
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,559
Liczba wątków: 67
OK, przekonałeś mnie. Fallout to arcydzieło, bo Tomek się dobrze bawił na planie (do pewnego momentu) :P
26-08-2018, 21:59
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Mefisto, jak już pisałem, nie będę cię do niczego przekonywał, bo to że Fallout ci się nie podobało, a mi owszem = good for me, bad for You. Dziwi mnie tylko, że na naładowany po brzegi fenomenalnie nakręconą akcją film nazywasz "pozbawionym energii" i porównujesz do snuja Spectre, w którym Craig w co drugiej scenie przysypiał. Mogę kupić większość twoich uwag w kierunku Fallout, ale to porównanie jest dla mnie zupełnie nietrafione.
I nie wyciągam ocen "sprzed lat", to post z końca października 2015 po ostatnich powtórkach Mentala, czyli jego ostatnie=najaktualniejsze opinie. Jego postawę szkoda komentować. Lepiej uprawiać nitpicking i przypieprzać się do takich pierdół jakimi jest brak krwi w jednej scenie i liczniki na bombach oraz twierdzić, że dzisiaj oceniłby poprzednie M:I niżej, niż po prostu starać się dobrze bawić na tych filmach. Czy nie o to w tym chodzi?
Pamiętam, że długo wahałem się z założeniem tutaj konta, po tym jak Gieferg na forum BatCave pisał, że cieszy się z bana (którego dostał zdaje się w 2008 roku), bo to forum stara się odbierać przyjemność z oglądania filmów (zwłaszcza PG-13) i jeśli ci się takowy podobał, to zaraz znajdują się tacy, którzy starają ci się zrobić pranie mózgu. Minęło 10 lat i chyba niewiele się zmieniło. :/
27-08-2018, 09:37
.
Liczba postów: 28,024
Liczba wątków: 62
Czy tylko ja uważam, że zasadniczo aktor nie powinien się świetnie bawić na planie (to znaczy nie powinien tego pokazywać, bo dobrze się bawić można pewnie nawet odgrywając scenę pogrzebu) gdy jego postać w świecie filmu się świetnie nie bawi? Hunt jako postać nie bawi się w ratowanie świata, tylko go na serio ratuje.
Piszę to dlatego, że od jakiegoś czasu na forum jednym z głównych atutów filmów bywa to, że "aktor się świetnie bawił na planie" - no fajnie, tylko dla mnie samopoczucie aktora na planie ma taki sam wpływ na ocenę filmu jak fakt, że za honorarium pojechał z rodziną na przyjemne wakacje, czyli żaden. Aktor na planie ma grać, nawet jeśli jest w prywatnej depresji, to oczekuję, że w filmie komediowym będzie tryskał energią i dowcipem
27-08-2018, 09:53
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Ja też uważam, że aktor powinien wczuć się w rolę a nie świetnie się w niej bawić. Ciekawe czy taki Daniel Day-Lewis świetnie bawił się w swojej roli w "Aż poleje się krew" albo Christian Bale w "Mechaniku" na pewno miał świetną zabawę podczas uprawiania głodówki. ;) Z tym że zadaję sobie sprawę z tego, że to są role i filmy innego kalibru niż letni blockbuster. Tutaj jednak inaczej podchodzi się do swojej roli.
27-08-2018, 09:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2018, 10:03 przez Monika.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(27-08-2018, 09:53)simek napisał(a): no fajnie, tylko dla mnie samopoczucie aktora na planie ma taki sam wpływ na ocenę filmu jak fakt, że
Kto twierdzi że to ma wpływ na ocenę filmu?
27-08-2018, 10:06
.
Liczba postów: 28,024
Liczba wątków: 62
Odniosłem wrażenie, że przedstawiasz to jako jeden z plusów filmu.
27-08-2018, 10:08
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Rzeczywiście tak to napisałem opisując Toma z części 2-6.
Rację masz w jednym - wskazywać na to nie ma sensu bo raz że to tylko domniemanie i skrót myślowy (choć nie wykluczałbym z tego Day Lewisa, katuszy z powody gry u Andersona chyba raczej nie przeżywał?) a dwa - czy Tom nie bawił się przednio na planie Mumii? Pewnie bawił tylko co z tego skoro to chyba jego najgorsza i najnudniejsza rola.
27-08-2018, 10:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2018, 10:46 przez Mierzwiak.)
Dużo pisze
Liczba postów: 544
Liczba wątków: 1
Tutaj lepiej pasuje określenie: wkłada serce w to co robi.Tu akurat mnie też nikt przekona, że Cruise podszedł do tego filmu na "odwal się" albo bez energii. W każdym momencie mógł powiedzieć panowie weźcie jakiegoś navy seal'a, niech zrobi za mnie ten halo jump i później wstawcie tam w postprodukcji moją gębę, żeby wygadało, że to ja skoczyłem ;) Nie robi tego bo wie, ze ludzie czekają na to co tym razem będzie wyczyniał Cruise... ;) I w tym filmie robi takie wyczyny, że głowa mała.
27-08-2018, 11:39
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,559
Liczba wątków: 67
(27-08-2018, 09:37)Juby napisał(a): Mefisto, jak już pisałem, nie będę cię do niczego przekonywał, bo to że Fallout ci się nie podobało, a mi owszem = good for me, bad for You. Dziwi mnie tylko, że na naładowany po brzegi fenomenalnie nakręconą akcją film nazywasz "pozbawionym energii" i porównujesz do snuja Spectre, w którym Craig w co drugiej scenie przysypiał. Mogę kupić większość twoich uwag w kierunku Fallout, ale to porównanie jest dla mnie zupełnie nietrafione.
Ale to jest właśnie znakomite porównanie, bo i tu, i tam mamy do czynienia z takim trochę wymęczonym angażem tego samego reżysera i tej samej podstawowej ekipy (pomijając kuriozalną podmianę kompozytora - ktoś powinien zawisnąć na jajach za taką decyzję). Skutkuje to tym, że oba filmy, choć pozornie mają wszystko, co powinny mieć produkcje danej serii, to przy poprzednikach wypadają naprawdę słabiutko. I tu, i tam ciągnie się wątki z poprzedniego filmu i robi to w sposób po prostu zły. W obu filmach również jest tak cholernie mhrocznie i zarazem tak bardzo bez wyrazu. Oba nie mają już tej samej świeżości i energii, co ich poprzednicy. Owszem, Cruise w Fallout ma jednak nieco więcej do zagrania i ciągnie całym sobą te wszystkie wyczyny kaskaderskie. Ale wybacz, patrzę na jego twarz i widzę ten sam poziom zmęczenia (rolą? czasem spędzonym na planie? wysiłkiem włożonym w to wszystko?), a w niektórych scenach również, mimo wszystko, swoiste znużenie. Oba te filmy w końcu również wykładają się na tym, że próbowano je za bardzo wyświdrować ponad jakikolwiek poziom, przez co wypadają nieprzekonująco i po prostu głupio. No i last, but not least - pośród wszystkich kalek, które wypełniają Fallout, Spectre też się tam znajduje. Niestety.
Cytat:I nie wyciągam ocen "sprzed lat", to post z końca października 2015 po ostatnich powtórkach Mentala, czyli jego ostatnie=najaktualniejsze opinie.
jest druga połowa 2018 roku, więc tak, to jest wyciąganie ocen sprzed lat. Skąd zresztą wiesz, czy Mental nie powtórzył sobie niedawno tych filmów? Bo ja na przykład tak i po seansie Fallouta musiałem podwyższyć ocenę dwójki, ale nie będę przecież o tym za każdym razem pisał.
Cytat:Pamiętam, że długo wahałem się z założeniem tutaj konta, po tym jak Gieferg na forum BatCave pisał, że cieszy się z bana (którego dostał zdaje się w 2008 roku), bo to forum stara się odbierać przyjemność z oglądania filmów (zwłaszcza PG-13) i jeśli ci się takowy podobał, to zaraz znajdują się tacy, którzy starają ci się zrobić pranie mózgu. Minęło 10 lat i chyba niewiele się zmieniło. :/
Ale ja mam w dupie to, czy film się Tobie podobał. Jestem raczej - jak zwykle zresztą - rozbawiony tym masowym wystawianiem maksów dla filmu, który przy najlepszych chęciach z mojej strony jest co najwyżej przeciętny i tak mocno niespójny, że aż boli. To samo było - w kwestii ocen - przy Avengersach ostatnich, to samo było przy BR2049 i kilku innych tytułach ostatnich lat. Ja wiem, że rozrywka swoją drogą, ale jest jednak jakaś granica tolerancji. Nie wszystko co nowe i świeże jest z miejsca arcydziełem. Poza tym, czy ludzie to w kinie naprawdę nie myślą? Bo jeszcze mógłbym zrozumieć, gdyby Fallout naprawdę mamił znakomitą intrygą i tak jak Blade Runner karmił oczy wizualnym wodotryskiem, ale... tak nie jest. Zatem co, kilka scen akcji, na których bawiłeś się wyśmienicie wystarczy by zlać wszystko inne? I za pół roku znowu będą się wysypywać pierdoły pod tytułem "drugi seans zweryfikuje wszystko" (tak jakby w filmie były zaszyfrowane jakieś dodatkowe dane do rozkminy) albo, co mocno prawdopodobne, nastąpi konfrontacja ze "starymi" ocenami.
Ale dobra, nie chcę mi się tego dalej ciągnąć. Wam się super duper podobało - cieszę się. Choć dziwię - zwłaszcza w przypadku jechania przez co poniektórych po innych, znacznie lepszych i ciekawiej zrealizowanych filmach. Tak czy inaczej, peace. Kochajmy się tak, jak Cruise kocha skakać pomiędzy budynkami.
27-08-2018, 13:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2018, 13:42 przez Mefisto.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ty się chyba nigdy nie zmienisz. Po co ta deklaracja że masz w dupie czy się Jubemu podobało skoro zaraz po niej następuje cała tyrada na temat... tego jaki masz problem z tym że ludziom się ten film podobał? Weź no. Nie za stary już na to jesteś? :)
A to czy drugi seans coś zweryfikuje to, no wiesz, tak jakby nie twoja sprawa / problem chyba? Tym bardziej że powtórkę można zaliczyć za pół roku albo i za 5 lat albo za 10.
Ja nie mam najmniejszego problemu z twoją krytyką Fallout o ile trzymasz się faktycznie filmu. Wjeżdżanie na ludzi, tak jakby istniała jakaś tylko tobie znana reguła zgodnie z którą skoro według ciebie Fallout jest gorszy od np. Rogue Nation to wszyscy powinni uważać tak samo bo przecież o rany jak to możliwe że można ocenić je tak samo przecież RN jest lepsze!!!! jest słabe w chooy.
27-08-2018, 14:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2018, 14:27 przez Mierzwiak.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,559
Liczba wątków: 67
Nie czytasz między wierszami - nie przeszkadza mi, że ludziom się podoba. Raczej chodzi o ogłaszanie tego tytułu z miejsca arcydziełem i lecenie z maksymalnymi notami jak jeden mąż.
27-08-2018, 17:41
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Na tym forum nic takiego nie ma miejsca :)
27-08-2018, 17:44
NUMA Director
Liczba postów: 2,092
Liczba wątków: 2
A tymczasem szóstka zarobiła globalnie już ponad 720 milionów $:
https://www.boxofficemojo.com/movies/?id=missionimpossible6.htm
Czekam na zapowiedź siódemki. Bo to chyba formalność.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
11-09-2018, 21:58
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Tak do 2/3 rewelka, z odpowiednią ilością twistów, tempem narracji i kilkoma bardzo efektownymi scenami akcji.
Cruise'a mocno wspomagają charyzmatyczny Cavill, do którego pasuje postać przygłupawego agenta-tarana i francuska szefowa podziemia z charakterystyczną twarzą i aż nadto cheesy ksywą.
Niestety po całej akcji w Paryżu twisty przeskakują rekina i samym tym poczułem się mocno wytrącony z akcji, to jeszcze na dodatek serwują elementy dramatyczne które same nie wiedzą czy chcą być dramatyczne, a takie na pewno nie są.
Finał to już takie trochę wzruszenie ramion. Może gdybym był fanem serii to bardziej bym się emocjonował wszystkimi postaciami z drugiego planu, a tak pod koniec już ziewałem. Do Cavilla a w szczególności do tej postaci bycie kultystą pasowało jak pięść do oka, ta znajoma Cruise'a była strasznie nijaka, a główny zły wychodził z siebie starając się robić groźne miny... ostatecznie był bardziej bezużyteczny niż Ultron. Jeszcze to wciskanie na siłę żony Cruise'a balansowało na granicy złego hollywoodzkiego kiczu.
6+/10
Twórcy MI niech się uczą od braci Russo jak zmieścić dobry dramatyzm w kinie akcji.
10-10-2018, 17:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2018, 17:19 przez Capt. Nascimento.)
|