No Country for old men. (SPOILERY)
Jakuzzi napisał(a):
Mental napisał(a):Moss jako żołnierz działa tutaj jak żołnierz, wraca po rannego człowieka. ma wyrobiony nawyk zaprzątania sobie głowy tymi, którzy zostali za nim.

Sorry, ale co tu ma Wietnam do rzeczy? Zeby miec sumienie nie trzeba byc zolnierzem, wystarczy byc czlowiekiem.

To wyćwiczony dryl. Normalny człowiek może spanikować, pozostać znieczulonym.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Dobra, poddaję się (ergo zwracam Kyle'owi honor - o ile możemy tu mówić o czymś takim) - w sumie wali mnie to, po co Moss tam wrócił, skoro sam fakt był już głupi i on o tym wiedział. A to i tak świetny film. Cwaniak
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jakuzzi napisał(a):Zeby miec sumienie nie trzeba byc zolnierzem, wystarczy byc czlowiekiem.

sorry, Jakuz, człowieku z sumieniem Uśmiech - ja bym nie wrócił napoić tego Meksa. no fuckin' way. mam kasę, mam broń, spierdalam, aż sprawa przycichnie.

Odpowiedz
A co do "No Country for Old Men" to ostatnio wpadłem na fajne wytlumaczenie tego dlaczego szeryf Bell i Chigurh sie nie widzieli bedac w tym samym pokoju hotelowym.

Wczesniejsza ciekawa wersja jaka uslyszalem i tu kiedys napisalem byla taka, ze panowie byli z innych swiatow i dlatego sie nie mogli materialnie spotkac. Bell byl tym starym, swiatem z zasadami a Anton tym nowym, bezwzglednym, bez zadnych zasad i honoru.

Teraz z kolei przeczytałem ze stalo sie tak dlatego ze... Ed Tom Bell skłamał. To on jest narratorem tego filmu, Anton Chigurh byl w tym pokoju i mogli sie spotkac, ale Bell sie bał tam wejsc. Bał sie o swoje zycie., Bal sie tego czlowieka, ktory reprezentowal swiat ktorego on nie rozumie, ktory go przeraza. Bedac wiec narratorem opowiesci okłamał nas widzow ze tam wszedl ale Chigurha tam nie bylo. Ten strach wlasnie spowodowal ze oddal odznake. Oddał bo po raz pierwszy pekł i nie mogl juz byc tym kim był do tej pory.

Mental pisales ze w filmie nie stało sie nic co by powinno spowodowac rezygnacje Bella, ze tego nie rozumiesz. Co ty na taka wersje wydarzen?

Odpowiedz
podoba mi się. szczególnie gdy człowiek sięgnie do historii. cały początkowy monolog Bella jest potwierdzeniem tego, co historycy odkryli już dawno temu - znakomita większość zbrodni i zbrodniarzy nigdy nie docierała na tamte tereny. w tym sensie Anton Chigurh rzeczywiście urasta to rangi symbolu zła i żałuję, że o tym nie wspomniałem, kiedy pisałem recke NCFOM.

prof. W.C. Holden, będący jednym z najwybitniejszych znawców tematu, twierdzi wprost, że "Dziki Zachód" nie był wcale taki mega dziki jak niektórzy sobie wyobrażają. wiele rodzajów przestępstw w ogóle na tych terenach nie występowało. zwłaszcza uderzający jest tu przykład Teksasu, w którym w latach 1875-1890 nie zanotowano ani jednego przypadku włamania do prywatnego mieszkania bądź sklepu i tylko kilka napadów na banki. z podań historycznych wynika, iż tamtejsi mieszkańcy wychodząc do pracy, zostawiali na cały dzień otwarte mieszkania, nie obawiając się wtargnięcia nieproszonych gości. w pięciu największych cattle towns (Abilane, Ellsworth, Wichita, Dodge City i Caldwell) w latach 1870-1885 zanotowano raptem 45 zabójstw. w Abilane przedstawianym w powieściach awanturniczych jako piekło na ziemi na przestrzeni dwóch lat (1869-1870) nie został zabity ani jeden człowiek. tylko w dwóch miastach (Ellsworth w 1873 i Dodge City w 1876) dokonano więcej niż pięciu zabójstw rocznie. na palcach jednej ręki można też zliczyć konflikty miejscowych osadników z bandami złodziei i morderców. przy bliższych badaniach mitem okazały się też niezliczone walki rewolwerowców – wprawdzie okazjonalnie rzeczywiście dochodziło do pojedynków, ale zazwyczaj były one traktowane jako niewymagające niczyjej interwencji "uczciwe potyczki". obraz, jaki przy bliższych badaniach ukazał się historykom, był tak zaskakujący, że jeden z nich (Roger McGarth) stwierdził, iż "Dziki Zachód" był dużo bardziej cywilizowanym, pokojowym i bezpiecznym miejscem niż współczesna Ameryka.

Odpowiedz
Gwahlur napisał(a):panowie byli z innych swiatow i dlatego sie nie mogli materialnie spotkac.

[Obrazek: 12904850593.jpg]

Uśmiech

Gwahlur napisał(a):Ed Tom Bell skłamał. To on jest narratorem tego filmu, Anton Chigurh byl w tym pokoju i mogli sie spotkac, ale Bell sie bał tam wejsc. Bał sie o swoje zycie.

A może Chigurgh stwierdził, że nie warto ryzykować, ew. nie warto zabijać bez potrzeby? Bo teraz potrzeby ewidentnie nie było, a mimo że facet nie wahał się załatwić innego człowieka, to nigdy nie robił tego jeśli nie musiał.

Odpowiedz
military - Uśmiech Uśmiech

Odpowiedz
Mental napisał(a):ja bym nie wrócił napoić tego Meksa. no fuckin' way. mam kasę, mam broń, spierdalam, aż sprawa przycichnie.

Ta, ta, kozackie plany czlowieka z dupa posadzona przed komputerkiem... Oczko

Odpowiedz
jakie kozackie - toż to tchórzostwo i asekuranctwo w czystej postaci:) przecież nie będę ryzykował życia (i pieniędzy) dla jakiegoś kompletnie anonimowego Meksa, co się pokumał z handlarzami i oberwał kulke w bebechy i teraz dogorywa na środku prerii.

Odpowiedz
military napisał(a):A może Chigurgh stwierdził, że nie warto ryzykować, ew. nie warto zabijać bez potrzeby? Bo teraz potrzeby ewidentnie nie było, a mimo że facet nie wahał się załatwić innego człowieka, to nigdy nie robił tego jeśli nie musiał.
Chigurh mogl sobie myslec co chcial. Chodzi o to ze on byl w tym pokoju ale panowie sie wzajemnie nie widzieli przebywajac na tej samej przestrzeni. W tym temacie dalem screeny dowodzace ze obaj byli w tym pokoju. Obok Antona pada na scienie żółte swiatło z wyrwanego zamka. Te drzwii za chwile otwiera Bell i... panowie sie nei widza. Anton nie schowal sie tez za drzwiami z walizka bo bylo tam za malo miejsca nawet na walizke, a po drugie on stal naprzeciwko drzwii.

Odpowiedz
Mental, kozaczysz twierdzac, ze w ogole nie bedzie dreczylo cie sumienie. Chyba ze sie myle, w takim razie byc moze jestes idealnym materialem na cyngla mafii. Oczko

Odpowiedz
najpierw mi wyjaśnij, czemu ma mnie dręczyć sumienie na widok umierającego na skutek postrzału w brzuch członka meksykańskiej mafii. nie wiem, może ty byś zaryzykował $2 miliony, żeby pomoc jakiemuś Meksowi, spoko, frajerów na tej planecie pod dostatkiem:)

Odpowiedz
Pozwol, ze nie bede kontynuowal tej dyskusji na tematy oczywiste, zeby jeszcze bardziej nie zasmiecac tematu. Oczko

Odpowiedz
Jakuz, są na tej planecie ludzie, którzy nie należą do mafii meksykańskiej, a ja bym ich nie napoił nawet gdyby ktoś mi dopłacił, ba, jest większa szansa, że napoiłbym meksykańskiego mafioza niż któregoś z owych ludzi:)

Odpowiedz
Film, wiadomo, 10/10, najlepsi Coeni. Wczoraj widziałem. Przez 90% czasu maksymalna epa, potem robi się trochę metaforycznie i już epy jakby mniej, ale co tam - szczegół taki.

Pytanie do tych, co czytali książkę (ja nie czytałem).

Kim jest facet, z którym rozmawia Carson Wells w scenie w biurze? Polityk? Biznesmen zamieszany w handel dragami? Wysoko postawiony funkcjonariusz policji? Poniższy dialog zwrócił moją uwagę - Carson rzuca to pytanie wychodząc z biura:

Wells: I was wondering...
Facet: Yes?
Wells: Could you validate my parking ticket?

Odpowiedz
W książce nic nie ma nt. jego tożsamości.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Ja bym się kłócił czy najlepszy obraz Coenów. Być może NCFOM jest równie dobre, co Fargo, którym się kiedyś zachwyciłem i od tego czasu śledziłem każdy film braci.
Choć rzeczywiście film miażdży czerep klimatem i aktorstwem. Oprócz głównych bohaterów rewelacyjna jest Kelly MacDonald w roli żony Llewelyna. Zabija wymową i akcentem. Przeurocza postać.

Odpowiedz
Mental napisał(a):jakie kozackie - toż to tchórzostwo i asekuranctwo w czystej postaciUśmiech przecież nie będę ryzykował życia (i pieniędzy) dla jakiegoś kompletnie anonimowego Meksa, co się pokumał z handlarzami i oberwał kulke w bebechy i teraz dogorywa na środku prerii.

Warto, żebyś w tym planie uwzględnił odnalezienie pluskwy... Język

Taki z niego był weteran i myśliwy, a nie sprawdził od razu walizki, nie przesypał kasy do jakiegoś plecaka itp Albo siedział sobie naprzeciwko drzwi chociaż czuł, że może tutaj za chwilkę wpaść uzbrojony killer, albo seria od niego. Jakoś nie przypadł mi ten film do gustu. Może dlatego, że Javiera "Wielkiej Twarzy" Bardema nie lubię, Brolina też nie za bardzo. Lee Jones trochę zawiódł. Spytacie czemu obejrzałem? Z ciekawości nad czym tak pieją od 3 lat. Film nie dla mnie, chociaż krajobrazy były ładne.

Odpowiedz
Gudendag napisał(a):Taki z niego był weteran i myśliwy, a nie sprawdził od razu walizki,

Generalnie filmy uczą że pierwsze co się robi w takiej sytuacji to zmiana "opakowania" dla forsy, no ale kolo był weteranem a nie jakimś gangsterem czy coś. ; )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Do tego to byl 1980 rok, znacznie predzej dzisiaj komus przyjedzie do głowy szukanie nadajnika w forsie niz w tych technologicznie bardziej prymitywnych czasach. Dzis to normalka, wowczas moglo sie wydawac troche science-fiction, ze jakies "brudasy" mają taką technologie...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości