No more Mr. Nice Guy [PAYBACK wersja kinowa]
Nie rozumiem. Usunięcie sceny z wyciąganiem kuli to złagodzenie postaci? W jaki sposób?

Acz zgadzam się, że brakuje tej sceny w filmie.

Odpowiedz
Cytujesz wypowiedź sprzed dwóch lat, pomijasz słowa z tejże (poza prologiem zwracam jeszcze uwagę na "lekko", czyli inaczej: nieznacznie, niedużo, trochę) i jeszcze nie potrafisz dodać dwóch do dwóch (ta scena, której brakuje pokazywała jakim badassem był Mel; nie pamiętam dokładnie całej sytuacji z dir cuta, ale tam to było mocno lajtowe nakreślenie jego postaci i dopiero potem wychodzi z niego nieco więcej - choć to bicie żony, to żaden big deal - aczkolwiek bez komentarza z offu pozbawiony tego cynizmu). Pasi? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Sprzed dwoch lat, ale widać jest aktualna skoro jej bronisz. Nie potrafie dodać dwóch do dwóch, kiedy piszesz tak, jakby jednym z dwóch było trzy. Piszesz o złagodzeniu postaci - zdanie wczesniej pisałeś o tym, że w oryginale jest bohater jest przedstawiony w totalnie złym świetle, więc w tym kontekście myślałem, że chodzi o moralność postaci. Teraz okazuje się, że piszesz o scenie podkreślającej jego twardzielstwo (?). Nie miej pretensji do mnie - to było po prostu nie jasne.

Rozumiem, że przez "mocno lajtowe nakreślenie postaci" masz na myśli, że postać nie jest tak mocno zarysowana jak w oryginale, a nie że jest lżejszą, łagodniejszą postacią?

W STRAIGHT UP poznajemy Portera tajemniczego - nie wiadomo o co mu chodzi, kim jest. Okrada żebraka, okrada przechodnia, kupuje broń, a potem tłucze żone. W PAYBACK z miejsca wiadomo, że ktoś go wychujał. Choć samą scenę z wyciąganiem kuli bym zostawił to narracja psuje tę niejasność i tajemnice na początku. Moim zdaniem to ciekawsze rozpoczęcie filmu (nawet pomimo tego, że wiem od pierwszych minut, o co loto, bo widzialem film już w oryginalnej wersji).

No a w pozostałej części filmu narracja sprawia, że Porter to przyjemniejszy typ - bo można wejść mu do głowy i zobaczyć, że patrzy na świat cynicznie, ale z humorem (mniej humoru to duży plus STRAIGHT UP w moim mniemaniu).

Odpowiedz
(21-11-2013, 19:36)Crov napisał(a): Sprzed dwoch lat, ale widać jest aktualna skoro jej bronisz.

Bo nie widzę powodów, dla których miałbym napisać nieprawdę, obojętnie jak dawno temu :) Z kolei po dwóch latach trudno wnikać mi w szczegóły tego porównania, bo po prostu nie pamiętam aż takich detali różniących te dwie wersje.

Cytat:zdanie wczesniej pisałeś o tym, że w oryginale jest bohater jest przedstawiony w totalnie złym świetle

A nie jest tak? Jedynie jego motywacja jest uzasadniona, ale to dalej nie czyni z niego "dobrego bohatera".

Cytat:Rozumiem, że przez "mocno lajtowe nakreślenie postaci" masz na myśli, że postać nie jest tak mocno zarysowana jak w oryginale, a nie że jest lżejszą, łagodniejszą postacią?

Tak. Bo poza różnicami w kolorach i scenach, Porter jest właściwie ten sam, mniej cyniczny, ale ten sam.

Cytat:W STRAIGHT UP poznajemy Portera tajemniczego - nie wiadomo o co mu chodzi, kim jest. Okrada żebraka, okrada przechodnia, kupuje broń, a potem tłucze żone.


Owszem, w dir cut tajemniczość na plus, ale nie wiem co masz z tym tłuczeniem żony - nie było przecież tak, że wszedł do mieszkania po jakimś czasie i ją pobił. Miał swój powód, a w dodatku to ona go zdradziła i w danej scenie sama się na niego rzuciła z łapami, więc moim zdaniem nie dodaje to Porterowi punktów do skurwysyństwa.

Cytat:No a w pozostałej części filmu narracja sprawia, że Porter to przyjemniejszy typ - bo można wejść mu do głowy i zobaczyć, że patrzy na świat cynicznie, ale z humorem (mniej humoru to duży plus STRAIGHT UP w moim mniemaniu).

Nie nazwałbym Portera przyjemniejszym, tylko dlatego, że z offu rzuca ironicznymi komentarzami. Sam film być może jest przyjemniejszy dzięki temu (pragnę bowiem zauważyć, że nie tylko Porter strzela ripostami lub śmiesznymi tekstami, a właściwie wszyscy, niezależnie od wersji), ale tam, gdzie dir cut tenże komentarz porzuca, tam pojawiają się jaskrawe kolorki, gorszy boss finałowy (a właściwie jego brak) oraz wylatuje kilka znakomitych scen, które zastąpione zostają jedynie dobrymi (strzelanina na stacji) oraz, o ile dobrze pamiętam, jakimś misz-maszem wspomnień. Słowem: wolę kinówkę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(21-11-2013, 19:58)Mefisto napisał(a):
(21-11-2013, 19:36)Crov napisał(a): Sprzed dwoch lat, ale widać jest aktualna skoro jej bronisz.

Bo nie widzę powodów, dla których miałbym napisać nieprawdę, obojętnie jak dawno temu :)
Przecież nie twierdze, że kiedyś kłamałeś. (Z jakiego niby powodu miałbyś?) Mogłeś przecież po prostu zmienić zdanie.

Cytat:A nie jest tak? Jedynie jego motywacja jest uzasadniona, ale to dalej nie czyni z niego "dobrego bohatera".
Nigdzie nie twierdzilem, ze cokolwiek robi z niego dobrego bohatera. Ja odnioslem sie do tego, co napisales tylko w kontekscie porównania dwoch wersji. Pisałem, że w tym, co zacytowałem z Twojej wypowiedzi, kontekst sprawiał wrażenie, jakby w oryginale Porter był zarysowany jako gorszy człowiek niż w STRAIGHT UP (i z tym stwierdzeniem nie mógłbym się zgodzić - stąd moje wcześniejsze pytanie).

Cytat:Tak. Bo poza różnicami w kolorach i scenach, Porter jest właściwie ten sam, mniej cyniczny, ale ten sam.
Nie powiedziałbym, że jest mniej cyniczny - jego cynizm jest po prostu bardziej podkreślony (przejaskrawiony?) przez narracje. No i pomaga to w polubieniu bohatera. Wejście mu do głowy pomaga, bo podkreśla przez sarkazm to, że jest ponad ten brud i chołotę - jest lepszy niż ta reszta bandziorów (nawet skorumpowani gliniarze). No i Porter poza narracją nie dowcipkuje praktycznie w ogóle, co w wersji reżyserskiej robi z niego poważniejszego, mniej przyjemnego typa.

Zresztą jego zachowanie u Rosie, gdy ta podaje mu adres Vala, w STRAIGHT UP jest bardziej cyniczne - zwłaszcza końcówka tej sceny.

Cytat:Owszem, w dir cut tajemniczość na plus, ale nie wiem co masz z tym tłuczeniem żony - nie było przecież tak, że wszedł do mieszkania po jakimś czasie i ją pobił. Miał swój powód, a w dodatku to ona go zdradziła i w danej scenie sama się na niego rzuciła z łapami, więc moim zdaniem nie dodaje to Porterowi punktów do skurwysyństwa.
Nieprawda - Porter zobaczył ukłucia na jej ręku, a potem jej przypieprzył. Dopiero wtedy ona zaczęła się rzucać. (Abstrahując od tego, że na dzień dobry dostała drzwiami).

Ale to jest dość proste - jak dwa plus dwa. Zmienne: ORYGINAŁ - 1; STRAIGHT UP - 2:

1) Porter wchodzi do domu byłej żony, daje jej wykład, kładzie ją do łóżka
2) Porter wchodzi do domu byłej żony, daje jej wykład, przypieprza jej, kładzie ją do łóżka

Która ze scen maluje go w lepszym świetle?

Odpowiedz
Cytat:1) Porter wchodzi do domu byłej żony, daje jej wykład, kładzie ją do łóżka
2) Porter wchodzi do domu byłej żony, daje jej wykład, przypieprza jej, kładzie ją do łóżka

Drugie lepsze. Ale wersja z niebieskim filtrem i tak wygrywa.

Odpowiedz
(21-11-2013, 20:26)Crov napisał(a): Mogłeś przecież po prostu zmienić zdanie.

Nie zmieniłem, ale specjalnie dla Ciebie jeszcze w tym roku sobie przypomnę dirkata.

Cytat:Która ze scen maluje go w lepszym świetle?

Żadna w sumie, zważywszy na okoliczności :)
Oczywiście bicie lepsze w danym kontekście, ale nie ratuje całej wersji filmu :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Podobnie jak Crov odświeżyłem sobie wczoraj wersje kinową "Payback" - najlepszy film! W moim top 10 zawsze będzie dla niego miejsce.

Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, ile warte jest ich życie. Ja wiem. Siedemdziesiąt tysięcy. Tyle mi zabrali i tyle zamierzam odzyskać.

Słyszeliście kiedyś wspanialszą narrację z offu?

W scenie pod prysznicem Mel ma na prawym ramieniu tatuaż USMC (Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych) - dopiero wczoraj do odkryłem.

Minusy:
- Crov ma rację, że sceny z Chińczykami trochę jakby odstają poziomem od reszty (ale tylko trochę);
- Mel nie przestrzega trigger discipline!

[Obrazek: images.jpg]

Mel, dzieci ten film oglądają!

Odpowiedz
trigger discipline to SAFETY RULE. A on jakoś zamierza bardziej strzelać, niż dbać o inne zasady.
loading podpis...

Odpowiedz
Paluch na spuście tylko i wyłącznie w momencie strzału - to jest safety rule. Nawet jak jest zagrożenie po strzelaninie, paluch na zamek. Tego uczą cywilów na kursach, a Porter był w woju przecież.

Odpowiedz
Całkiem to niezłe, choć miewa pewne problemy z tonem - jest w specyficzny sposób niepoważne, no a pod koniec wręcz czuć, że coś kombinowano z tym finałem. Mimo to wychodzi całkiem zgrabnie. Solidne 8/10 i pewnie wkrótcę obejrzę jeszcze Dir Cuta.

----

Zabawna sprawa - film kupiłem na Amazon.de - chciałem właściwie kupić koncert rocznicowy Boba Dylana, ale żeby nie było że tylko za niego płacę 20 zeta za wysyłkę, stwierdziłem, że coś dobiorę - akurat trafiłem wtedy na jakiś komentarz Mentala o Payback, więc wziąłem film. Co się okazuje? I na koncercie i w filmie mamy Kristoffersona - w trakcie koncertu pociesza on Sinead O'Connor, którą widownia wygwizdała w związku z wcześniejszym incydentem z targaniem zdjęcia papieża. Kristofferson mówi jej "Dont let the bastards get you down" (co jest też tytułem jego piosenki). W filmie w pewnym momencie dokładnie tymi samymi słowami zwraca się Stegman do Portera. Niezły mindfuck :>

Odpowiedz
Dziwie sie, ze dopiero po raz pierwszy widziales Payback. Zeby nie bylo, jak na film Mela to tez obejrzalem go dosyc pozno, w ciagu ostatniej dekady i od razu zostal jednym z moich ukochanych Gibsonow :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Jaki to film Mela jak to rimejk
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Mela czyt. z Melem, skrot myslowy.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cytat:Dziwie sie, ze dopiero po raz pierwszy widziales Payback.

Nie jest to rodzaj filmu, po który bym sam z siebie widział powód sięgać, a przypadkiem jakoś się nie trafiło. Podobnie miałem z Heat, które też obejrzałem dopiero po tym jak poczytałem na forum zachwyty nad nim.

Szkoda, że Unger i Bello nie zamieniły się rolami :P

Odpowiedz
Teraz obczaj wersję Briana Helgelanda. Bardzo się różni, zwłaszcza w trzecim akcie.

Odpowiedz
Mam zamiar, szczególnie, że na Blu-ray zamieścili obie.

Odpowiedz
Wersja Helgelanda ma kapitalna scenę w kontenerze, której nie ma u Gibsona.

Historia o tym, jak doszło do powstania dwóch różnych filmów:


Odpowiedz
Zaliczony także Dir Cut.
Na pewno bardziej mi odpowiada kolorystyka, a scena z biciem żony mogłaby jednak zostać w kinówce.

I w sumie z plusów to tyle. Finał mocno byle jaki i bez pomysłu, bardzo dobrze, że go zmienili. Brakuje Kristoffersona, no i czy mi się wydaje, czy w tej wersji nie wiadomo jak Porter trafił do tego gostka w hotelu?

6/10

Odpowiedz
Cytat:scena z biciem żony mogłaby jednak zostać w kinówce.

Gibson chciał ją zostawić w swojej wersji, ale studio się nie zgodziło. To samo tyczy się sceny w ciężarówce, kiedy to Porter morduje z zimną krwią typa, bo ten obraził Rosie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kaligula (1979) - nowa wersja wg oryginalnej wizji! Zagadka 8 4,059 25-06-2024, 20:25
Ostatni post: shamar
  The Nice Guys (2016) Szaman 61 19,112 26-09-2022, 00:48
Ostatni post: shamar
  Sala Kinowa (kanał na YouTube) Viddy Well 2 1,813 26-02-2015, 01:29
Ostatni post: Viddy Well
  Payback Straight Up (2007) Galahard 8 3,383 03-01-2015, 02:02
Ostatni post: Gemini



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości