11-07-2014, 15:30
|
Only God Forgives
|
|
Nienawidzę tego filmu za to, że mimo tego, że jest cholernym rozczarowaniem, to z seansu na seans podoba mi się coraz bardziej. Historia to artystyczny bzdet, pełen dziwnych analogii i metafor, ale muzyka i obraz skutecznie hipnotyzują.
Bez oceny, ale wracam często ... 20-11-2014, 07:16
Ja od czasu pierwszego seansu nie miałem już okazji ponownie obejrzeć. A szczerze mówiąc, kusi mnie, żeby to drugi raz zobaczyć. Niby oceniłem na 2/10, ale jednak jest coś w tym gniocie, co przyciąga.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 20-11-2014, 10:32
Dla mnie to żaden gniot, a zajebiście zrobione, bezkompromisowe kino. Problem w tym, że Refn nie idzie na kompromis nawet jeśli miałoby nim być zrezygnowanie z fabuły będącej jego fantazją na rzecz takiej, która się trzyma kupy, nie rozciągniętej i z prawdziwie reagującymi postaciami
20-11-2014, 12:37 Cytat:Problem w tymNo właśnie, to jest dla mnie bardzo problematyczne, dlatego pierwszy seans OGF był dla mnie bardzo bolesnym, męczącym przeżyciem. Dlatego ciekawi mnie, jak zniosę kolejny. ![]()
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 20-11-2014, 12:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-11-2014, 12:42 przez nawrocki.)
http://thefilmstage.com/trailer/trailer-for-nicolas-winding-refn-doc-goes-behind-the-scenes-of-only-god-forgives-listen-to-full-soundtrack/
Żona Refna nakręciła dokument w trakcie produkcji OGF.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 05-02-2015, 17:24
Film-narkotyk, który po zażyciu natychmiast przenosi człowieka na długie godziny do orientalnej Czarnej Chaty. Moja wiedza o Jodorowskim jest, niestety póki co, żadna, za to skojarzeń z Lynchem miałam od groma, od wędrówek Juliana po mrocznym, oblanym czerwonym światłem domu zaczynając, po karaoke w barze z podłogą w szachownicę z siedzącą nieruchomo publicznością kończąc. Połączenie obrazu i muzyki było hipnotyzujące i niesamowite -- po prostu wchłonęłam ten film, czysto sensualnie, nie zdając sobie sprawy w upływu czasu, zupełnie jakby coś wyrwało mnie na te 1,5 h z rzeczywistości. Wiele osób narzeka na skąpą liczbę dialogów, ale jak dla mnie obraz i muzyka właściwie z powodzeniem zastępują w tym filmie dialogi. Wspaniały, oniryczny, nierzeczywisty klimat, mający wprowadzić widza trans -- i ze mną się to udało. Żałuję jedynie, że obejrzałam dopiero teraz. 9/10 i biorę się za te filmy Refna, których jeszcze nie widziałam. I za Jodorowskiego, i w ogóle, wiecie, za tych wszystkich europejskich, artystycznych, pretensjonalnych pojebów
13-03-2015, 19:29
Tylko niestety u tych "europejskich, artystycznych, pretensjonalnych pojebów" tak intensywna stylówa jak u Refna jest niezwykle rzadko spotykana. Gdyby to było częste, to byłby wielkim fanem europejskich, artystycznych filmów.
13-03-2015, 20:07
Tutaj przyznaję simkowi rację. Coroczne doświadczenia z Berlinale mnie niestety utwierdzają w przekonaniu, że większość tych filmów jeżeli chodzi o stronę audiowizualną po prostu byle-jak wygląda. Wiadomo trafiają się wyjątki, ale niestety jak już to raczej w filmach z Azji dostrzegam, aby ktoś przykładał się do właśnie strony audiowizualnej, kadry, odpowiednia dopasowana muzyka itd.
14-03-2015, 03:06 (15-03-2015, 00:15)Mental napisał(a): Bardziej w chujia zrobił mnie tylko Mefisto w temacie "Blackhat" Zapisane dla potomności
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 15-03-2015, 16:42 (13-03-2015, 20:07)simek napisał(a): Tylko niestety u tych "europejskich, artystycznych, pretensjonalnych pojebów" tak intensywna stylówa jak u Refna jest niezwykle rzadko spotykana. Gdyby to było częste, to byłby wielkim fanem europejskich, artystycznych filmów. Zdążyłam już się kiedyś wstępnie przekonać, po prostu chcę znać kontekst, mieć ogólne pojęcie ococho. 16-03-2015, 18:40
Poszła powtóreczka i obiektywnie stwierdzam, że film jest bardzo dobry, z przebłyskami na fpytkie. Najbardziej pomogło mi nie patrzenie na OGF jak na coś, co nakręcono zaraz po Drive. Swojego czasu takie nastawienie tylko psuło odbiór (chociaż i tak seansu nie żałowałem).
Teraz, gdy wiedziałem czego się spodziewać, wciągnąłem tego konkretnego Refna z przyjemnością na raz. Od pierwszego wjazdu miecza w czołówce, aż po końcowy kawałek przygrywający w liście płac nie mogłem oderwać oczu (czy tam uszu). To, że film jest śliczny to jedno, ale tam przez lwią część czasu dzieje się coś czochrającego mosznę. Tak zwanych "nudnych momentów" albo nie zauważyłem, albo zleciały mi tak szybko, że w małym stopniu wpłynęły na wrażenia z seansu. Po prostu nie jestem w stanie odmówić temu filmowi magnetyzmu. Czy to będzie scena przedstawiania matce swojej laski, zamachu na Anioła Śmierci, czy prowadzenia przez tego ostatniego przesłuchania przerywanego torturami - wszystko chłonąłem bez popitki. Właśnie - emerytowany (?) glina. Najlepsza postać w całym filmie. Gość urodzony z mieczem w tyłku, którego dobywa w kluczowych momentach wymierzania sprawiedliwości. Łagodny baranek (sceny w których śpiewa karaoke o miłości z tą minką słodziaka są klasą dla siebie) i bezwzględny, nietykalny żniwiarz w jednej osobie. Gosling przy takiej postaci to totalny pionek i mogłoby go nie być, gdyby nie fakt, że Refn najwidoczniej potrzebował gościa, przez którego można było przekazać widzowi wszelkie oniryczne jazdy. Jak się nad tym zastanowić, to OGF minus Gosling miałoby u mnie szansę na maksymalną notę. Matka dealerka i molestatorka kontra niepowstrzymana, choć niepozorna, siła wymierzająca sprawiedliwość - to mogło być kozackie. Żeby nie było - i tak jest bardzo dobrze, ale mogło być wybitnie. Aha, po kolejnym seansie mega pozytywne wrażenie zrobiła też na mnie muzyka. Wrzucę mój ulubiony kawałek w odpowiednim dziale. Daję bez żalu 8/10.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
26-07-2016, 12:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-07-2016, 13:14 przez Wawrzyniec.)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
17-04-2018, 01:06
Nie rozumiem tej wymiany zdań. Po co powoływać się od razu na Kubricka, skoro obudzony w środku nocy potrafiłbym wyrecytować 10 lepszych filmów zemsty do gównianego filmu Refna? Gościowi padło na mózg, jeśli nieironicznie uważa, że OGF to arcydzieło.
Arcydzieło chyba w dziedzinie artystycznego koniboijstwa. 17-04-2018, 02:16 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |






