Nowy
Liczba postów: 643
Liczba wątków: 8
Wyjaśniam kilka wątpliwości, które pojawiły się wyżej:
- wizualnie film jest świetny, acz skrajnie wystylizowany
- walk rozumianych jako zapierające dech w piersiach pojedynki z doskonałą choreografią NIE MA w ogóle
- postacie raczej się snują po kadrach, niż zapierdzielają jak małe motorki
- Gosling ma podobną rolę jak w Drive, ale to ma u Refna sens, którego zdradzić nie mogę i nie jest to minusem
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson
22-05-2013, 19:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2013, 19:54 przez Fidel.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,952
Liczba wątków: 126
Słucham, właśnie soundtrack do "Only God Forgives":
OK, ja znam dobrze ambient Marineza i wiem, że potrafi przynudzić, ale tym razem przeszedł samego siebie.
22-05-2013, 21:30
Red Crow
Liczba postów: 12,804
Liczba wątków: 52
No wiesz, soundtrack "Drive" słuchany oddzielnie też chuja z dzwonkami nie urywał. Grunt, żeby muza działała w samym filmie.
BTW, pojawiło się sporo recek OGF na różnych stronach i opinie są różne, jak na razie: jedni nazywają ten film wpadką w filmografii Refna, drudzy stoją gdzieś pośrodku, inni znowu zachwycają się jeszcze bardziej, niż w przypadku "Drive". Ale niemal w każdej z tych recek wspomina się coś, co mnie bardzo niepokoi: ponoć jeszcze mnie tutaj fabuły i dialogów, niż w "Valhalla Rising", a film za bardzo celuje w symbolikę, kosztem historii. No, ale fuck this shit - grunt, że za wizualia wszyscy zgodnie chwalą, będzie na czym fapować w kinie.
E: Cytat z jednej z recek, dotyczący roli Goslinga:
The director forgets or ignores that you have to actually characterise characters and gets lost in mythologising Gosling entirely, leaving his lines to an absolute, almost comical minimum and spending way too much time lovingly shooting him staring off into middle-distance for no reason.
22-05-2013, 21:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2013, 21:59 przez nawrocki.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,952
Liczba wątków: 126
(22-05-2013, 21:44)nawrocki napisał(a): No wiesz, soundtrack "Drive" słuchany oddzielnie też chuja z dzwonkami nie urywał. Grunt, żeby muza działała w samym filmie.
Wiesz mi ten jest jest jeszcze nudniejszy. Poza tym nie jestem fanem, kiedy zamiast ścieżki dźwiękowej daje się takie plamy dźwięku.
(22-05-2013, 21:44)nawrocki napisał(a): Ale niemal w każdej z tych recek wspomina się coś, co mnie bardzo niepokoi: ponoć jeszcze mnie tutaj fabuły i dialogów, niż w "Valhalla Rising", a film za bardzo celuje w symbolikę, kosztem historii. No, ale fuck this shit - grunt, że za wizualia wszyscy zgodnie chwalą, będzie na czym fapować w kinie.
Wiesz ponoć "The Tree of Life" też było ładne wizualnie. Ale kiedy nic się nie dzieje, to i ładnymi widoczkami nie można się w nieskończoność zachwycać.
Aha i rozumiem, że trzeba się szykować, że Gosling to będzie miał mniej kwestii do wypowiedzenia niż Arnie w pierwszym "Terminatorze".
22-05-2013, 22:36
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,543
Liczba wątków: 375
Czyli znowu moje najgorsze, najczarniejsze obawy się spełniły - artystyczna gnojówa.
22-05-2013, 22:42
Red Crow
Liczba postów: 12,804
Liczba wątków: 52
Cytat:kiedy zamiast ścieżki dźwiękowej daje się takie plamy dźwięku.
Jeśli tylko współgra to z filmem i buduje odpowiedni klimat, to ja nigdy nie mam zastrzeżeń.
No i zawsze lepiej z ładnymi widoczkami, jak film kuleje fabularnie. Co do Goslinga - ponoć wydusza z siebie 17 linijek tekstu. To chyba rzeczywiście mniej od Arnolda
@Mental, life is brutal. Najpierw Zombie, a teraz Refn cię wydymał ;D
22-05-2013, 22:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-05-2013, 22:48 przez nawrocki.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,543
Liczba wątków: 375
Cytat:life is brutal. Najpierw Zombie, a teraz Refn cię wydymał ;D
Trust no one bitch.
22-05-2013, 22:54
.
Liczba postów: 28,723
Liczba wątków: 63
(22-05-2013, 16:50)Albertino napisał(a): Przypieprzacie się do tego Cannes, a tak naprawdę to jury daje nagrody, a przecież w jego składzie co roku zasiadają kompletnie inni ludzie. I tak czasem dostają nagrody pretensjonalne pitupitu, ale czasami też arcydzieła, którymi jarają się również użytkownicy tego forum - czy muszę przypominać takie oczywistości jak "Pulp Fiction" lub "Czas Apokalipsy"?
Pulp Fiction to jedyne w swoim rodzaju spotkanie kina artystycznego z popularnym, więc do laurów w Cannes się idealnie nadaje, a Czas Apokalipsy jest z lat 70. wtedy nawet Oscary przyznawano zajebistym filmom. Poza tym to są wyjątki potwierdzające regułę :p Ja zawsze zwycięzców Złotej Palmy traktuję tylko jako ciekawostki nawet nie zawsze warte zobaczenia.
22-05-2013, 23:54
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Gosling w filmie wypowiada 17 zdan. Niektore sa jednowyrazowe.
23-05-2013, 01:15
Happy Face
Liczba postów: 2,007
Liczba wątków: 7
Czyli mega zajebista fabula zostala zjebana przez wizje artystyczna rezysera, normalka. A niech Refna zjedza krytycy i obedra ze skory. Ciekawe jaki bedzie kolejny jego film z Goslingiem ? Pewnie cos w stylu - Milczacy msciciel na motocyklu, ktory tylko jezdzi i szuka jakiegos zabojcy przez caly film, a kiedy dochodzi do finalnego starcia, stoja na przeciwko siebie i nic nie mowia, wtedy Gosling wyciagnie bron i go zabija, a kamera skupia sie na Goslingu, ktory pozniej odjezdza w strone slonca przy utworze Martineza ( oczywiscie zapetlonego dwoma dzwiekami).
Czekam na jakas parodie w necie z ujmowaniem Goslinga
23-05-2013, 11:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2013, 11:44 przez MOLQ.)
Red Crow
Liczba postów: 12,804
Liczba wątków: 52
Cytat:Pierwszy pokaz filmu zakończył się buczeniem i okrzykami zbulwersowanej publiczności. Reżyser, Nicolas Winding Refn, zaskoczony i zawstydzony, musiał stawiać czoła krytyce w osamotnieniu, gdyż gwiazdor grający główną rolę w filmie, Ryan Gosling, na najważniejszym festiwalu filmowym w ogóle się nie pojawił.
Gosling pewnie wiedział, co się szykuje i przezornie wolał w tym nie uczestniczyć, he.
Patrząc na recki z Cannes, pisząc wprost: nowy film NWR ponoć ssie pałę niemiłosiernie i jest najsłabiej ocenianym filmem festiwalu. Miał rację koleś na IMDb, który z rok temu wrzucił swoje wrażenia po przeczytaniu scenariusza: że to będzie najbardziej dzielący krytykę i widownię film ostatnich lat.
23-05-2013, 12:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2013, 12:34 przez nawrocki.)
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Oleszczyk:
Refn pręży mięśnie i finguje rzeźbienie w archetypach już od pierwszego ujęcia; film jest tak pusty – puszy się w sposób tak niezasłużony – że efekt staje się koniec końców komiczny. Ryan Gosling, który potrafi być świetnym aktorem, ale umie też pracować na jałowym biegu jak najlepsza dmuchana blond-lala z sześciopakiem, ma najwięcej powodów do zmartwień.
23-05-2013, 13:05
Stały bywalec
Liczba postów: 7,010
Liczba wątków: 6
Czyli pozostaje delektowanie się techniczną stroną filmu. W sumie podobnie było w przypadku poprzednich filmów Refna. Ciekawi mnie tylko czy tym razem Duńczyk rzeczywiście przesadził czy jest to ta sama dawka przerostu formy na treścią co w przypadku Drive i Bronsona.
23-05-2013, 13:13
Red Crow
Liczba postów: 12,804
Liczba wątków: 52
Wszyscy trąbią, że najbliżej temu do "Valhalla Rising" - czyli minimum fabuły, od chuja symboliki przemieszanej z metafizyką i długie momenty cichej kontemplacji.
LOL.
23-05-2013, 13:16
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
@propjoe, w swoich najlepszych filmach (Drive, Bronson, Pusher) Refn ładnie komponował niebanalną treść z ciekawymi kadrami. Z Valhallą trochę przesadził, ale ja osobiście polubiłem ten kontemplacyjny ton. Nie wiem tylko czy OGF nie jest wpadnięciem w autoparodię.
23-05-2013, 13:30
Nowy
Liczba postów: 80
Liczba wątków: 1
no i bardzo dobrze, ale-ale-ale-alejandro!
23-05-2013, 13:33
^^
Liczba postów: 5,288
Liczba wątków: 73
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
23-05-2013, 14:00
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
mokry sen Freuda?
23-05-2013, 14:03
Stały bywalec
Liczba postów: 7,010
Liczba wątków: 6
(23-05-2013, 13:30)desjudi napisał(a): @propjoe, w swoich najlepszych filmach (Drive, Bronson, Pusher) Refn ładnie komponował niebanalną treść z ciekawymi kadrami.
Zgoda, ale moim zdaniem w obu przypadkach w mniejszym (Drive) lub większym (Bronson) stopniu forma dominowała nad treścią. Co nie zmienia faktu, że były to bardzo dobre filmy. Przy wcześniejszych filmach miałem wrażenie, że Refn zbliża się do granicy i wygląda na to, że najnowszym filmem ją niestety przekroczył.
Przyznaję, że nie widziałem Valhalli. Planuję nadrobić zaległość od pewnego czasu. Chyba jest ku temu dobra okazja.
23-05-2013, 14:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-05-2013, 14:12 przez PropJoe.)
Red Crow
Liczba postów: 12,804
Liczba wątków: 52
Cytat:Przyznaję, że nie widziałem Valhalli. Planuję nadrobić zaległość od pewnego czasu.
Przed seansem radzę zaopatrzyć się we wiadro kawy, tudzież skrzynkę napojów energetycznych.
23-05-2013, 14:23
|