Ale ciąża nie przeszkadzała innym aktorkom - sporo ich było z widocznym brzuszkiem w ciągu ostatnich lat. Chyba, że Natalka rodzi jakoś na dniach, wtedy to inna sytuacja...
Cytat:coraz bardziej podoba mi się wybór moonlight
Filmu nie widziałem i nie mam zamiaru, ta szopka (LALALAND... OCH NIE, POMYŁKA, MOONLIGHT) i #oscarssowhite z zeszłego roku skutecznie zniechęca.
U Natalie Portman to jednak już taka faza, że lada moment może urodzić, tak słyszałem.
A w ogóle to czuję się fatalnie i tak się zastanawiam, czego nauczyła nas ta Gala? Może tego, że podczas przyznawania nagród, łatwiej jest wygłaszać polityczne przemówienia, niż wręczanie NAGRÓD :P ;)
Też co roku oglądałem Oscary, w tym roku się wyłamałem i czytając komentarze stwierdzam, że to był jednak dobry pomysł.
Cieszy mnie nagroda reżyserska dla Chazelle'a, kibicuję gościowi od czasu "Whiplash" i myślę, że w tym wypadku sama reżyseria wyniosła tą banalną, pustawą historyjkę o parę poprzeczek wyżej.
Porażająca jest głupota Farhadiego, który ciśnie po USA samemu będąc z IRANU. Oczywiście w swoim liście traktuje to na równi z holocaustem, no spoko.
Początek i te oklaski dla Meryl Streep, za to, że skłamała na temat Trumpa (płaczliwie mówiła, że naśmiewał się z niepełnosprawnego - zdebunkowane w linku poniżej), a ten ośmielił się jej napisać uszczypliwego tweeta. Cała sala wstaje i z zachwytem i łzami w oczach bije wielkie brawo. Historia godna tysiąca pomników dla Meryl.
"Moonlight" nie widziałem, teraz będę musiał nadrobić. Konkurencję miał słabą, "La La Land" to film bardzo ładny ale mimo wszystko w porównaniu z chociażby "Deszczową Piosenką" znacznie bardziej wyblakły, sterylny, z mniej pamiętną muzyką i prostym jak budowa cepa scenariuszem.
Niemniej - czarni (13% społeczeństwa USA), wygrywają statuetkę za najlepszy film, najlepszy scenariusz, najlepsze role drugoplanowe męską i żeńską, film dokumentalny o murzynie nakręcony przez murzyna... praktycznie zdominowali całą galę. Po ciągłym płakaniu o społecznej niesprawiedliwości i braku proporcji, mamy proporcję w drugą stronę, niezły bias.
Na propsie statuetka dla Casey Afflecka, dla Zootopii no i oczywiście dla Mela Gibsona (niby nie bezpośrednio dla niego, ale jednak jego film zdobył dwa Oscary - hell yeah!).
(27-02-2017, 14:04)Capt. Nascimento napisał(a): Niemniej - czarni (13% społeczeństwa USA), wygrywają statuetkę za najlepszy film, najlepszy scenariusz, najlepsze role drugoplanowe męską i żeńską, film dokumentalny o murzynie nakręcony przez murzyna... praktycznie zdominowali całą galę.
Zaraz, czyli dana grupa etniczna nie powinna przekroczyć ilości nagród równej swojemu udziałowi w społeczeństwie?
Źle mnie zrozumieliście. W ostatnich latach było ciągłe bojkotowanie Oscarów za rasizm, bo nie pozwalali czarnym zdobyć nominacji i statuetek - rzekomo.
Tegoroczne Oscary zaprzeczają temu kompletnie. Mnie śmieszy to, że czarni chcieliby mieć połowę statuetek, zapominając, że Amerykanie nie dzielą się po połowie na białych i czarnych, tylko tych czarnych jest 13%. Więc statystyka to raz, ale dwa: przy znacznej większości białych sam marketing poniekąd uzasadnia dlaczego większość filmów dominują białe postacie.
A to, że wygrali tyle statuetek mi nie przeszkadza, przeszkadza mi jedynie hipokryzja. Konkurencja dosyć słaba, to i te ich zwycięstwa wyglądają na względnie zasłużone.
Mierzwiak napisał(a):...ale zamiast tego nagrodę dostał "Crash" (WTF, ktoś w ogóle pamięta że był taki film?).
W 2012 była szansa na docenienie wspaniałego "The Help", ale zamiast tego nagrodę dostał "The Artist" (WTF, ktoś w ogóle pamięta że był taki film?
"Crash" to świetny film - co prawda nie wszystkie historie były równie dobre, ale za samą linię fabularną z Mattem Dillonem statuetka zasłużona. Ta scena do dzisiaj siedzi mi w głowie:
Piękny film (kontekst: ten gliniarz wcześniej poniżył i molestował tą samą kobietę).
"The Help" było... standardowe. Solidne, ale kompletnie nie wybijające się. Taki dobry zapełniacz do nominacji.
Konkurencja w tamtym roku była koszmarnie słaba i tylko dlatego "Artysta" dostał statuetkę.
27-02-2017, 14:15 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2017, 14:19 przez Capt. Nascimento.)
Yyy... nie? To zajebista bajka będąca niemal pastiszem Hollywoodzkiego kina noir i kryminalnego/sensacyjnego?
Świetna fabuła pełna twistów, z interesującym światem, emocjami, barwnymi postaciami i chemią na pierwszym planie. Rewelacja.
27-02-2017, 14:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2017, 14:28 przez Capt. Nascimento.)
Moonlight (nie ogladalem jeszcze) moze I wyglada jakby dostal statuetke za tematyke, ale to gromkopierdne, ostateczne wyrokowanie, ze tak wlasnie na pewno, na 100% musialo byc, I ze w ogole lac ten film, z ust ludzi ktorzy Moonlight nie widzieli, rzeczywiscie samo zalatuje politycznym oszolomstwem.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
27-02-2017, 14:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2017, 14:29 przez Proteus.)
Ogółem to smutny jest tak niski poziom Oscarów. Jest jakoś tak sztampowo, z przesyceniem polit poprawności... jak pomyślę o większości nominowanych w tym roku i zestawię choćby z "Wołyniem" Smarzowskiego, to te filmy dzielą artystycznie lata świetlne. Coraz więcej przeciętności i coraz mniejsze poczucie, że znajdę tam jakieś wielkie kino.
Może chociaż ten "Moonlight" mnie jeszcze pozytywnie zaskoczy (chociaż wątpię, żeby aż tak).
Zacytujesz swoje posty z poprzednich lat w których wskazywałeś że biali zdominowali Oscary w większym stopniu niż te 62% populacji USA? Bo musiałeś wtedy pisać to samo, jestem pewny twojej konsekwencji :)
Nie rozumiem. Raczej wtedy nie zajmowałem się przesadnie tym tematem, co najwyżej lekko mnie irytowały te wszechobecne nawoływania do bojkotu, #oscarssowhite i ciągłe płacze, że niby rasizm.
Moonlight nie jest łopatologicznym kinem - jednozdaniowy opis typu "młody murzyn-gej na tropie swojego jestestwa" jest mocno krzywdzący. To tak jakby zamykać dyskusję stwierdzeniem, że Brokeback Mountain to film o nieszczęśliwych gejach-kowbojach, Manchester by the Sea o facecie, który traci brata i opiekuje się jego synem, albo Hell or High Water jest filmem o napadach na banki. Jasne, etykiety pasują, ale nie oddają istoty rzeczy, nie mówią nic o niuansach, użytych środkach wyrazu. Kurwa, jesteście na forum filmowym, a nie oglądacie filmów tylko posługujecie się politycznymi zagrywkami - nie twierdzę, że one nie mają znaczenia, ale o tym możemy mówić OBOK filmu, nie zamiast niego. Strasznie to irytujące i powiem wam, że "kiedyś tak nie było" - na tym forum oglądało się filmy.
Innymi słowy, używanie etykietek w dyskusji - jako de facto jedynego argumentu - jest dowodem na mentalne ograniczenia, bezmyślność. Inaczej tego nie można nazwać.
A co do 2012 - Artysta miał z kim przegrać. Imho "Drzewo życia" pochodzi z czasów, kiedy Malick nie był swoja parodią. Wybitny film :)
Żeby nie było, że sami tu hejterzy - podobała mi się ta gala. Kimmel to spokojnie najlepszy prowadzący od czasu Jackmana, a nagrody w większości kategorii powędrowały do tych nominowanych, którzy faktycznie na nie zasłużyli. Kudos dla Akademii. Jedyny większy zgrzyt to główna kategoria, ale to było do przewidzenia i będzie powtarzać się co roku dopóty dopóki nie zostanie zmieniony system głosowania w głównej kategorii. Ten obecny faworyzuje filmy letnie i jak to ktoś ujął te, które obraziły jak najmniej ludzi.