Pacific Rim (2013-2018)
(17-07-2013, 17:33)Snappik napisał(a): Ja sie pytam, gdzie jest ten hejter Mierzwiak?
Mówiłem że na urlop wyskoczyłem :) Ale już jestem.

Zanim wypowiem się w pełni na temat filmu, odniosę się tylko do tego co niektórzy napisali w reakcji na mój post - kochani, gdzie ja napisałem, że trailery oszukiwały? Że zapowiadały inny film? Nigdzie. Napisałem że dzięki nim ekscytowałem się filmem, który okazał się słaby (choć to słowo było post-kinową szarżą, PR ułożył mi się już w głowie i wiem że przesadziłem, ale dobrym też go nie nazwę) i tyle, nie rozumiem skąd taka interpretacja moich słów.

Odpowiedz
Dlaczego PR mi się nie podobał? Bo element ludzki w tym filmie jest do dupy, a jak nośnik emocji, łącznik między mną, a światem filmu leży, to leży i cała reszta. Co z tego, że Del Toro pokazuje mi genialnie zrealizowane, gargantuiczne sekwencje starć potworów i robotów, skoro mam to gdzieś? Tak, to świetnie wygląda (Hong Kong, wiadomo), ale to tylko efekty specjalne, za którymi nic nie stoi.

Zaraz ktoś napisze, że przecież to film o gigantycznych robotach napieprzających się z gigantycznymi potworami. Tak, a główną atrakcją Transformers są tytułowe roboty, więc skoro dla tylu osób z jakiegoś powodu nagle wszystko poza efektami przestało mieć znaczenie, to dlaczego by nie docenić tego, co zrobił Bay? Po co narzekać na kloaczny humor, koszmarnych bohaterów itd? Przecież to film o robotach z kosmosu, a pod tym względem jest tip top. Są zajebiste efekty, sceny destrukcji, walk i pościgi, jest bezpretensjonalny fun. 10/10 jak nic, magia kina i w ogóle best movie evah!

Powtarzam: chcę, żeby obchodzili mnie LUDZIE. Główną atrakcją PR mogą sobie być efektowne walki, ale to dla ludzi potwory stanowią zagrożenie, to ludzie zbudowali roboty do walki z nimi, wreszcie to ludzie je pilotują. Z bohaterami PR jest taki problem, że najciekawszy i najbardziej charyzmatyczny z nich (Hannibal!) jest na drugim planie i ma bardzo małą rolę. Błąd. W ogóle trzeba go było uczynić pilotem jaegera, no ale trudno. Drugi problem jest taki, że najbardziej wkurwiającej, debilnej, karykaturalnej, KOSZMARNEJ kreatury o nazwisku Gottlieb jest tutaj całkiem sporo. Trzeci problem to jego druga, tylko trochę mniej wkurwiająca wersja o nazwisku Geiszler, której jest nawet więcej i, jakby tego było mało, mają wspólne sceny. Ich dialogi, to żenujące aktorstwo, silenie się na jakiś humor to jeden wielki fejspalm. Problem czwarty to fakt, że wszyscy pozostali są beznadziejnie nudni, nieciekawi, banalni i oparci na kiepskich kliszach. Co samo w sobie nie musi być niczym złym, bo bohaterowie wycięci z gotowych wzorców, oparci na archetypach itp, z mniej lub bardziej schematycznym tłem to przecież standard, ale trzeba to umieć sprzedać widzowi i sprawić, żeby te, potencjalne, wady straciły na znaczeniu. Spoczywa to oczywiście w głównej mierze na barkach aktorów, ale też z drugiej strony jak się nie ma wsparcia w scenariuszu, to nic nie pomoże. Chyba, że jest się Rinko Kikuchi, no ale to pochwała dla uroczej aktorki, a nie postaci.

No właśnie, Mako... Z nią związane jest coś, przez co - mimo wszystko - nie wyrzucę PR z pamięci. Powiem więcej, to jedna ze scen roku - mała, zapłakana dziewczynka w jednym bucie goniona przez monstrum przez zrujnowaną ulicę. Bardzo w stylu anime, bardzo dziwne i przerysowane, taki trochę "Labirynt Fauna" w wydaniu kaiju, ale i bardzo piękne. Najważniejsze jednak - budzące emocje. Płacząca dziewczynka chwyciła mnie za serce i owszem, trudno żeby było inaczej, ale tego mi właśnie zabrakło w całym filmie. Przejęcia się tym, co oglądam, kibicowania bohaterom. Gdybym to ja robił PR, to byłaby pierwsza scena filmu a głos dziewczynki wołającej rodziców rozbrzmiałby na sali kinowej już w trakcie pozbawionego jakiejkolwiek muzyki loga Warnera. Następnie akcja przeniosłaby się ileś tam lat wprzód, dorosła Mako od początku kieruje jaegerem (sama; tak jak się obawiałem pomysł z synchronizowaniem umysłów nie ma w filmie żadnego zastosowania, wywalić to cholerstwo, tylko czas ekranowy zabiera) i jest główną bohaterką filmu. To słodkie i w ogóle, że Del Toro podziękował Cameronowi, że "Newton" zdrobnił na "Newt", szkoda tylko, że zabrakło mu jaj by wyciągnąć wnioski z Aliens i uczynić z Mako protagonistkę. No ale nie można mieć wszystkiego.

5/10

Odpowiedz
Hmmm...ale chyba w temacie zdziecinniałych fapersów takie opinie nie przejdą :P Taki przebieg wydarzeń czytaj film bez fabuły i bohaterów a pełen efektów specjalnych był do przewidzenia 50 stron tego onanizmu temu i brak zaskoczenia. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(17-07-2013, 20:26)SonnyCrockett napisał(a): Taki przebieg wydarzeń czytaj film bez fabuły i bohaterów a pełen efektów specjalnych był do przewidzenia 50 stron tego onanizmu temu i brak zaskoczenia. :P
Pretekstowa fabuła nie jest problemem i tej nie mam nic do zarzucenia (pomijając konkretne wątki czy pomysły - wyjaśnienie tego czym są są kaiju to dno dna, to samo tyczy się
natomiast fakt, że będzie to film bez bohaterów? Tego nie brałem pod uwagę, ale teraz rozumiem, dlaczego w trailerach obecność ludzkich bohaterów ograniczono do totalnego minimum.


Odpowiedz
Teraz mam już 100% pewności że ten film obejrzę dopiero w TV i totalnie mnie nie ruszy bo same efekty w trailerach są dla mnie sztuczne i nieprzekonujące a skoro nic ponad to nie ma ten film do zaoferowania. :]
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Przyjemnie czytało się twoją recenzje, nie tylko dlatego że jest w niej sporo racji i z większością się zgadzam, ale także ze względu na kontrast z tekstami porównującymi PR do Parku Jurajskiego.


PS: Przypomniały mi się kolejne trzy rzeczy, które w filmie mi się nie podobały:
1. Tekst: "Pierwszy Kaiju wylądował w San Francisco. Drugi w Manili. Trzeci w Cabo. Wtedy zrozumieliśmy, że to się nie skończy." <<< Szybcy jesteście. ;)
2. Miałem nadzieję, że pokażą jakoś fajnie atak na San Francisco, tymczasem pierwsze 3 minuty filmu widziałem W CAŁOŚCI w trailerach. Słabo.
3. Czy tankowce w świecie PR wykonane są z tytanu? W trailerze tak fajnie wyglądało to uderzenie statkiem w potwora, ale w filmie było ono idiotyczne. Ten statek wygiąłby się w pół lub połamał po pierwszym uderzeniu. Tymczasem Jeager uderzył z wielką prędkością Kaiju chyba 4 razy, a statek przetrwał.

Odpowiedz
Mierzwiak,
Jedna kwestia, a propos Transformers, bo co do reszty to przyjmuję :) Film Baya to nie tylko historia o walkach robotów - ona ma swego cool bohatera, spoconą lasię, debilne militarne tło, sikające roboty, przekomarzające się uroczo małe robociki i ogólnie pojętą zabawkową franczyzę, która _zobowiązuje_. Pacific Rim, w przeciwieństwie do Transformers niosącego na barkach całą kupę pobocznych kontekstów, jest czysty: to film o mechach i kaiju. Pierwiastek ludzki jest gdzieś obok - i fakt, to może rozczarowywać (dlatego tego typu film nie trafi nigdy do mego osobistego topu), natomiast cenne jest to, że niczego del Toro nie udaje. Więcej o tym napisałem w recce i wciąż się tej myśli uparcie trzymam, szczególnie po dzisiejszym drugim seansie, tym razem w 3D, ale bez imaxa. Mam zresztą przeczucie, że wersja dir cut ujrzy światło dzienne, bo potencjalnych 'objawień' jest tam cała masa.

Aha, niektórzy uparli się na ten Park Jurajski - zrozumcie, chłopcy, że niektórym, w tym mnie, oglądanie PR może kojarzyć się z seansem sprzed 20 lat - tak, del Toro przywołuje te nastoletnie emocje. Wy tego nie poczuliście? Przykro mi. Ja poczułem i jest mi błogo. Czy PR to film tej samej jakości i oddziaływania, co film Spielberga? Zdecydowanie nie, bo Spielberg oferuje - oprócz całego marketingowego zgiełku z dinozaurami na czele - świetny scenariusz (w PR jest po prostu adekwatny do tematu), nie mówiąc już o REWOLUCJI pod względem efektów specjalnych (PR to tylko opus magnum współczesnych cgi)

Odpowiedz
Juby akurat twoje minusy to czyste czepialstwo.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Ja nie pisałem, że to minusy, ja napisałem, że to rzeczy które MI SIĘ NIE PODOBAŁY. Jest różnica, i nie czepiam się ich, tylko mówię co mi utkwiło w pamięci.

Odpowiedz
Transformers też niczego nie udają.

Poza tym zauważ des, że na polu tego czym PR jest nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia. Zresztą trochę drażni mnie, jak często w kontekście tego filmu się o tym pisze usprawiedliwiając go nie tyle w obliczu krytyki, co jakby na wypadek niej. Tylko po co? Wiadomo, że to rozbuchana rozrywka i tyle, co niby ma udawać?

Natomiast kompletnie nie zgadzam się z tym, co piszesz o tym braku zobowiązań. Przepraszam Cię bardzo, ale czysty to był, żeby daleko nie szukać, Avatar. Pacific Rim nawiązuje do japońskiej (pop)kultury, hołdując niesamowicie silnie zakorzenionym w niej gatunkom, czy też nie wiem, konwencjom? które mają po kilkadziesiąt lat na karku, więc pisanie, że za PR nic nie stoi jest wręcz śmieszne trochę.

Ja się tego Parku Jurajskiego czepiam, bo owszem, jeśli PR komuś daje podobne emocje, to OK, ale stawiać obok siebie te dwa filmy to zwykłe bluźnierstwo. Jurassic Park to magia i perfekcja dlatego, że dinozaury są tam owszem, bardzo ważne, w końcu to koncept na którym opiera się cały film, ale już scenariusz stawia na ludzi. Tam są bardzo proste, też banalne postaci, ale są ciekawi. Są dobrze napisani, zagrani, zdobywają naszą sympatię. Gdyby było inaczej, JP byłby pamiętany tylko za efekty specjalne, a jest inaczej. Postawcie obok siebie chociażby Malcolma i Gottlieba. Nokaut pod każdym względem.

Odpowiedz
(17-07-2013, 20:41)Juby napisał(a): Przyjemnie czytało się twoją recenzje, nie tylko dlatego że jest w niej sporo racji i z większością się zgadzam, ale także ze względu na kontrast z tekstami porównującymi PR do Parku Jurajskiego.


PS: Przypomniały mi się kolejne trzy rzeczy, które w filmie mi się nie podobały:
1. Tekst: "Pierwszy Kaiju wylądował w San Francisco. Drugi w Manili. Trzeci w Cabo. Wtedy zrozumieliśmy, że to się nie skończy." <<< Szybcy jesteście. ;)
2. Miałem nadzieję, że pokażą jakoś fajnie atak na San Francisco, tymczasem pierwsze 3 minuty filmu widziałem W CAŁOŚCI w trailerach. Słabo.
3. Czy tankowce w świecie PR wykonane są z tytanu? W trailerze tak fajnie wyglądało to uderzenie statkiem w potwora, ale w filmie było ono idiotyczne. Ten statek wygiąłby się w pół lub połamał po pierwszym uderzeniu. Tymczasem Jeager uderzył z wielką prędkością Kaiju chyba 4 razy, a statek przetrwał.

Ok Panowie. Szanuję Wasze zdanie, chociaż oczywiście się z nim nie zgadzam ;) ale Juby walisz takie głupoty, że szok.

1. Wg. Gottlieba był na to wzór, żeby go przewidzieć musiało nastąpić kilka ataków. Skąd mogli wiedzieć, że po 1, albo 2 będą kolejne? Drugi wylazł pół roku po pierwszym. Czepialstwo
2. Historia została maksymalnie uproszczona, szkoda, że nie pokazali więcej, ale wtedy film trwałby 3h.
3. No to już kuriozum. To taki typ filmu, gdzie równie dobrze mógłby Hindenburg przelatywać nad polem walki, a Gypsy Danger to jego użyłby jako broni. Naprawdę czepialstwo pierwszej klasy. To film o 100 metrowych robotach i obcych z innego wymiaru, nie oczekuj logiki ;)


Mierzwiak ale bredzisz. Avatar był czysty? To jest (powtórzę po raz kolejny) kopia Pocachontas i Tańczącego z Wilkami. PR na tym polu wypada mega oryginalnie. Co do JP - to jest na podstawie książki i z założenia nie było tylko i wyłącznie rozrywką. Mimo wszystko powieść poruszała ważne tematy, a film coś z niej ma. Jednak pod względem funu i emocji to ta sama półka.

Co do postaci, kwestia subiektywna. Najbardziej pamiętny był Malcolm, później L. Jackson i Muldon. Tutaj mamy Pentecosta, naukowców, Mako, Perlmana.

Dajcie się cieszyć no ;)

Odpowiedz
(17-07-2013, 17:52)Danus napisał(a):
(17-07-2013, 17:43)wujo444 napisał(a): , ale teraz jestem nieco zawiedziony, zwłaszcza powodami ataku Kaiju.
To było wiadome na 3 miesiące przed premierą, wiec nie rozumiem zawodu.

Co nie znaczy, że nie miałem nadziei obejrzeć w filmie czegoś bardziej trzymającego się kupy. A tu doszło jeszcze absurdalne rozłożenie w czasie ataków wg wzoru z guana Kaiju :)

Co mnie bardzo po seansie zdziwiło, a o czym chyba nikt (?) nie pisał - czemu Jaegery mają tak mało broni białej? Przecież aż się prosi o montowanie mieczy, ostrzy, pił mechanicznych na rękach by porządnie przywalić, a nie jedynie gołymi pięściami. A tu tylko Crimson Typhon ma obracające się ostrza, a Mako przypomina sobie o mieczu w ostatniej chwili.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Cytat:To film o 100 metrowych robotach i obcych z innego wymiaru, nie oczekuj logiki ;)

Czemu nie oczekiwać logiki? 100 metrowe roboty i obcy z innego wymiaru nie uderzają przecież w logikę filmu, a jeżeli tak, to robią to na innym poziomie niż niezniszczalny tankowiec.

Odpowiedz
wujo jeszcze Striker Eureka. Wychodzi na to, że oprócz Cherno każdy ma broń białą.
Inna sprawa, jak ją wykorzystuje ;)

To jest główny problem z przeciwnikami filmu. Oczekują czegoś, czego tam nie może być.
Idąc tym tropem cały program Jeagerów jest bez sensu, bo skoro udało się ubić 1 kaiju za pomocą samolotów i czołgów to tak powinno zostać. To są rzeczy, które po prostu musisz kupić. A my za dużo o tym myślicie. To nie Incepcja ;)

Odpowiedz
mieć ma, tylko czemu jej nie używa (prawie) w ogóle? :) Przecież walka w zwarciu aż się prosi o wszelkie szpikulce, ostrza, piły itp :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
(17-07-2013, 21:02)Arahan napisał(a): Wg. Gottlieba był na to wzór, żeby go przewidzieć musiało nastąpić kilka ataków. Skąd mogli wiedzieć, że po 1, albo 2 będą kolejne? Drugi wylazł pół roku po pierwszym. Czepialstwo
To ja się powtórzę: cały wątek kaiju to dno dna i do wywalenia. W filmie powinno chodzić o to, że pod Pacyfikiem otworzył się portal do innego świata z którego włażą do nas monstra. Koniec, prosto, konkretnie, do tego z tajemnicą. Zamiast tego dostaliśmy taką bzdurę, że głowa boli.
Żadne z tych pytań nie musiałoby paść, gdyby nie było tego durnego wyjaśnienia czym są kaiju.

Cytat:No to już kuriozum.
Zgadzamy się chociaż tutaj, wiesz? :)

Cytat:Mierzwiak ale bredzisz. Avatar był czysty? To jest (powtórzę po raz kolejny) kopia Pocachontas i Tańczącego z Wilkami. PR na tym polu wypada mega oryginalnie.
Nie rozmawiamy o tym, na ile film jest oryginalny, tylko jakie ma zaplecze (pop)kulturowe. Jeśli Avatar był obciążony jakimkolwiek ciężarem i zobowiązaniem, to tylko ze względu na osobę Camerona i fakt, że był to jego pierwszy film od 12 lat.

Odpowiedz
Avatar był obciążony ekologicznymi i rdzennymi pierdami. Równie dobrze mogę napisać, że to pierwszy blockbuster del Toro z bardzo dużym budżetem (Hellboye i Blade to nie ta półka).

Jeszcze odnośnie bohaterów - jeżeli chodzi o blockbustery, to nie pamiętam w ciągu ost. 10 lat drugiego takiego filmu w którym bohaterowie nie przeszkadzali, byli sympatyczni, fajnie przerysowani i stanowili dobre tło dla rozwałki.

I koniec, idę na piwo, a na sobotę mam bilet na 3 seans w IMAXIE. Zabieram koleżanki bo im się PODOBAŁO :)

Odpowiedz
Arahan, proponuję żebyś analizował logicznie to co czytasz, bo zaczynasz mnie wkurzać. Serio.

Powtarzam: rozmawiamy o tle stojącym za filmem. Nie o tym, na ile jest oryginalny, nie o tym, jakie ma przesłanie, tylko jakie jest jego zaplecze. Ekologiczne pierdy w Avatarze, a 80-lat tradycji kaijū eiga, plus 57 lat mecha anime to dwie kompletnie różne rzeczy i bardzo bym chciał, żebyś je od siebie odróżnił. Poza tym rzucasz się, jakbym pisał o tym w jakimś negatywnym sensie, a ja tylko stwierdzam, że nie zgadzam się, że za PR w tym sensie nic nie stoi.

Tematu bohaterów więcej komentować nie zamierzam, co kto lubi. Natomiast że nie kojarzysz drugiego filmu z tego typu postaciami w ciągu ostatnich 10 lat to już w ogóle kuriozum, może od razu w historii kina w ogóle?

Odpowiedz
(17-07-2013, 21:17)wujo444 napisał(a): mieć ma, tylko czemu jej nie używa (prawie) w ogóle? :) Przecież walka w zwarciu aż się prosi o wszelkie szpikulce, ostrza, piły itp :)

No, bo to się bardzo przydaje. Crimson Typhoon swoimi piłami ledwo zadrapał Otachi. Gipsy cudem zdołał sobie poradzić mieczem w walce z tym bydlakiem, a w
Striker z kolei ma wielkie noże, jednak
@Mierzwiak, co do pytania w spojlerze:

Odpowiedz
Nie rzucam się, tylko nie potrafię strawić jak ktoś psioczy się na film o którym wiedział prawie wszystko, znał zarys fabuły, widział zwiastuny, WIEDZIAŁ jak to będzie wyglądało, a później marudzi, że tradycja, że mechy, że kaiju. To są TYLKO inspiracje, do tego luźne. Polecam wywiady z del Toro i materiały z produkcji, a wierz mi, że widziałem i czytałem praktycznie wszystko odnośnie PR. To miała być radosna nawalanka, bez odniesień i tła popkulturowego, a jeśli je tam widzisz to jest Twój problem.

Wiedziałem jaki to będzie film i mimo całej otoczki oczekiwania jaką sobie stworzyłem nie zawiodłem się. Za PR stoi tyle samo, ile za Avatarem. Inspiracje, większe lub mniejsze.

Szanuje Twoje zdanie, ale go nie kupuje, Tyle.
Pozdrawiam, bez jadu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Die Hard (1988-2013) KubaG 1,315 254,812 18-05-2026, 14:16
Ostatni post: Gieferg
  Ocean's 11 / 12 / 13 / 8 (2001-2018) Mefisto 40 9,762 14-03-2026, 16:13
Ostatni post: Pelivaron
  Sicario: Day of the Soldado (2018) reż. Stefano Sollima Mental 194 45,138 18-09-2024, 20:06
Ostatni post: Reno
  The Equalizer (2014-2018) Snappik 100 26,228 02-11-2023, 06:29
Ostatni post: Predator895
  Seria The Purge (2013 - 2018) Mierzwiak 69 23,132 28-11-2021, 10:03
Ostatni post: Snappik
  Fifty Shades of Grey (2015-2018) simek 468 98,287 15-12-2019, 01:36
Ostatni post: Mierzwiak
  The Hangover (2009-2013) Anonymous 108 24,576 26-09-2019, 21:25
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości