Red Crow
Liczba postów: 12,733
Liczba wątków: 50
Syn Davida Cronenberga po średnio przyjętym "Antiviral" powraca z kolejnym, tym razem ponoć o wiele bardziej udanym filmem. Niektórzy twierdzą nawet, że jego najnowsze dziełko stoi na tej samej półce z najlepszymi dokonaniami ojca.
Opis:
Cytat:Tajna organizacja, na zlecenie bogatych klientów, oferuje usługę wszczepienia implantu do mózgu, który umożliwia zmuszenie człowieka do popełniania zabójstw na zlecenie.
Na film czekam od dawna, po trailerze wyraznie widać, że Brandon podąża śladami Davida i wyczuwam tutaj potencjał na jeden z najlepszych filmów roku. Od 6 listopada na amerykańskich stronach VOD, w nieoficjalniej dystrybucji od dłuższego czasu.
30-09-2020, 17:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2020, 17:31 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,530
Liczba wątków: 77
Widziałem urywki. Strasznie porąbana rzecz (być może w szerszym kontekście niektóre motywy obronią się), klimat jest ciężki. Ale z pewnością obejrzę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-09-2020, 19:46
Użytkownik
Liczba postów: 211
Liczba wątków: 0
Najbardziej ciekawi mnie jak wypadnie tutaj Christopher Abbott. Gdyby miał większe szczęście do ról to byłoby o nim teraz równie głośno, co o takim Pattinsonie. Może po tym roku to się w końcu zmieni.
30-09-2020, 22:30
Stały bywalec
Liczba postów: 10,409
Liczba wątków: 5
Świetna rzecz. Synalek dostarczył - widać, że intrygują go te same tematy, co ojca, ale styl ma trochę inny: mniej metodyczny, a bardziej roztrzepany i schizowy. Chcę więcej!
01-10-2020, 12:09
Agent Putina
Liczba postów: 4,414
Liczba wątków: 21
Nie wiem, trochę nie czuję tego. Owszem, film ładny, ma parę zgrabnych scen i fajnych wizualnie motywów (roztapianie się i przelewanie osobowości na przykład), ale o dziwo pozostawił mnie raczej obojętnym. Z dzieł Cronenberga seniora kojarzy mi się dość mocno z Videodrome, niestety nie tylko ze względu na motyw złej korporacji programującej ludzi do zabijania. Obydwa filmy zdają się prześlizgiwać po podjętym temacie i obydwa kończą się trochę na odwal. Gdy nastąpiło zamknięcie klamry w postaci powracającego motyla, pomyślałem tylko "to wszystko?" A potem pomyślałem "meh".
Problem może w tym, że Vos to kompletnie nieinteresująca, nie budząca żadnych emocji postać, pomimo dobrej roli Riseborough. Za to Abbott jest znakomity.
Czy tylko moim zdaniem scena z maską jest trochę komiczna i zalatuje artyzmem i metaforą dla początkujących?
6/10
11-10-2020, 16:44
Stały bywalec
Liczba postów: 18,767
Liczba wątków: 150
Film chyba można znaleźć już w sklepikach i źródłach alternatywnych, ale jeśli ktoś nie korzysta z tego typu udogodnień życia codziennego, to M2Films wprowadził film do polskich kin ;) Na razie nie ma jeszcze daty premiery na cały kraj (i nie wiem czy będzie), ale w CINEMA CITY są pokazy specjalne do 5 listopada.
02-11-2020, 01:27
Wnuczek Hitlera
Liczba postów: 3,422
Liczba wątków: 16
Ostrzegam przed oglądaniem dłuższego trailera (ponad dwie minuty), bo w zasadzie ujawnia całą fabułę.
14-11-2020, 05:45
Red Crow
Liczba postów: 12,733
Liczba wątków: 50
W końcu obejrzałem. Zgodnie z oczekiwaniami - znakomite kino. Bezlitosne dla widzów i swoich bohaterów, z dobrą, nie odwracajacą uwagi od sedna stylizacją, w szafowaniu techno-otoczka nie siląca się na niepotrzebne dizajnerstwo (w czym przypomina mi chociazby "Beyond The Black Rainbow" Cosmatosa), idąca z czasem w coraz bardziej pokrętne, niepokojące rejony, choć moze momentami kapke zbyt przewidywalna i operująca wizualnymi metaforami zbyt dosłownie. Chociaż rekompensuje to bezkompromisowym ukazaniem przemocy i mocnymi obrazami przenikajacych/rozpadajacych sie jazni.
W zakończeniu moze faktycznie brakuje czegoś więcej, ale też film wczesniej oferuje kilka mocarnych scen, wiec nie bede specjalnie narzekał. Trochę szkoda też, że postać Riseborough nie została nieco bardziej rozwinięta, ale to też wynika ze specyfiki tej historii, która wybiera narracyjny chłód, wyżej stawiając analize zjawisk, konceptów, niż emocje i postacie.
Poza tym fajnie znów zobaczyc w dobrym filmie Christophera Abbotta, gość ma talent i konsekwentnie wybiera ciekawy repertuar. Tutaj miał niełatwy, bardzo fizyczny materiał i podołał w stu procentach.
Czekam z niecierpliwoscią na kolejny film młodego Cronenberga, będą z niego ludzie, chociaż ma jeszcze do podszlifowania to i tamto.
25-12-2020, 20:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2020, 20:51 przez nawrocki.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,414
Liczba wątków: 21
Cytat:Trochę szkoda też, że postać Riseborough nie została nieco bardziej rozwinięta, ale to też wynika ze specyfiki tej historii, która wybiera narracyjny chłód, wyżej stawiając analize zjawisk, konceptów, niż emocje i postacie.
A dla mnie właśnie ten chłód i obojętność wobec postaci Riseborough sprawiają, że ostatecznie film nie działa i zdaje się zmierzać donikąd. Ostatnie sceny sprawiają, że niemal słyszę głos Cronenberga juniora mówiący "bo ja wiem, macie tu jakieś zakończenie, czy coś tam".
Niedawno przyszło mi do głowy, że egzekucja w środku filmu bardzo mocno kojarzy się z podobną sceną w oryginalnym Manchurian Candidate, tylko tam pomimo mniejszej dawki przemocy serce mi pękało, a tu ziewam.
Ten film mógłby sobie pozwolić na jechanie na ideach, gdyby idee nie zostały, mam wrażenie, ledwie liźnięte.
25-12-2020, 21:34
Red Crow
Liczba postów: 12,733
Liczba wątków: 50
Wcale nie zmierza donikąd - ostatnia scena, jak i motyw z rodzinką wyraznie wskazuje na przemiane bohaterki, a reszta filmu pokazuje jej drogę do tego momentu. Walka manekina z jej jaznia jest równocześnie walką jej sumienia z nią samą - którą ostatecznie oboje przegrywają (lub wygrywają: w zaleznosci od punktu widzenia i woli odbiorcy). On przegrywa życie, ale zyskuje wolnosć (płacąc najwyższą cenę), ona przegrywa człowieczeństwo, ale zyskuje pełną kontrolę nad wlasnym życiem, odrzucając wszystko, co mogło ją rozpraszać w pracy.
W końcówce juz nie wspomina o wyrzutach sumienia wzgledem motyla, odciela się ostatecznie od związków z rodziną (w najbardziej dobitny sposób), w pełni świadomie wybiera kariere zabójcy, która przy okazji rezonuje z jej psychopatycznymi zapędami, którym można bezkarnie dawać upust. I mi taka puenta wystarcza, nawet jeśli nie jest w stu procentach satysfkacjonująca, tak wynika wprost z historii.
25-12-2020, 22:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2020, 22:03 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,138
Liczba wątków: 8
(25-12-2020, 20:20)nawrocki napisał(a): Poza tym fajnie znów zobaczyc w dobrym filmie Christophera Abbotta, gość ma talent i konsekwentnie wybiera ciekawy repertuar. Tutaj miał niełatwy, bardzo fizyczny materiał i podołał w stu procentach.
Z ostatnich filmów z Abbottem dobry jest też Black Bear. W roli głównej Aubrey Plaza, a Abbott i Sarah Gadon na drugim planie. Jeśli miałbym z innym filmem porównać, to Czarnemu miśkowi najbliżej jest do Mulholland Drive, tylko nie tak odjechane jak filmy Lyncha.
W Possessor zaskoczyła mnie i rozbawiła rola Seana Beana.
Rozbawiła, bo odniosłem wrażenie, że w scenie jego zabójstwa twórcy specjalnie tak okrutnie się z jego bohaterem zabawili, więc byłem pewien, że zginął, a potem mnie zaskoczyłi, bo gość przeżył. Moim zdaniem to jest żart meta z filmografii Beana. Jakby twórcy chcieli powiedzieć , że wiemy z jakich ról jest znany, to tak go załatwimy, że powinien nie przeżyć, ale to film Cronenberga, więc wyjdziemy poza schemat ról Beana i przeżyje.
Chyba rok temu Sean Bean ogłosił, że zmęczony jest rolami, w których umiera, że trochę to robi się męczące i nudne. Czyżby rola w Possessor to był początek zmian w wyborze ról aktora?:)
25-12-2020, 23:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2020, 23:19 przez michax.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,414
Liczba wątków: 21
Nawrocki, ja to wszystko rozumiem, ale postać Voss jest tak minimalnie nakreślona, że jakakolwiek sugerowana przemiana spływa po mnie kompletnie, a w jej arc wierzę raczej na słowo honoru. W dodatku mam wrażenie, ze Cronenberg niepotrzebnie czyni pewne kwestie zbyt mętnymi. Na przykład wspomniane przez Ciebie psychopatyczne zapędy bohaterki. Miałem wrażenie, że sadyzm niektórych ataków wynikał raczej z osobowości hostów niż samej Voss. Niedoszłe zabójstwo Beana jest skrajnie okrutne, ponieważ bohater Abbotta skrycie go nienawidzi i chce roznieść na strzępy. Towarzyszące zabójstwo córki jest w porównaniu wręcz czyste. Tak samo być może pierwszy atak jest okrutniejszy niż planowano, gdyż panna hostessa skrycie brzydzi się klientami, do których musi się przymilać. W efekcie słowa Voss, że "zadźganie bardziej pasowało do sytuacji" wydaje się zapowiadać postępującą utratę kontroli nad hostami.
25-12-2020, 23:39
Red Crow
Liczba postów: 12,733
Liczba wątków: 50
Trafna uwaga, ale skłaniałbym się predzej ku temu, że naleciałości z hostów raczej potęgowały u niej te skłonności, bo scena seksu z mezem raczej dosć jednoznacznie sugeruje, co ją kręci w tej pracy.
Ta utrata kontroli to też może być podświadome (?) działanie samej Voss, która być moze chciała w ten sposób zrzucic częśc odpowiedzialnosci za śmierc wiadomo kogo na zbuntowanego hosta, uwalniajac się tym samym częsciowo z poczucia winy.
26-12-2020, 00:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-12-2020, 01:06 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,530
Liczba wątków: 77
Bardzo fajny film. Może nie urwał gdzie trzeba, ale tematycznie, stylistycznie i realizacyjnie wszystko jest na swoim miejscu. Scenka z transferem świadomości mistrzowska (dawno nie widziałem tak sugestywnych wizualów), jak na science-fiction to nie ma też zbytniego przepychu technologią (a patrząc np. na okularki VR to jest to lekki retrofuturyzm) i w sumie dobrze bo jakikolwiek wyłuskany, czysty hi-tech zniszczyłby niepokój towarzyszący bohaterce/bohaterowi. Pierwsza godzina jest w punkt, nie zmieniłbym tu ani jednej minuty. Co do końcówki - jest dyskusyjna, trochę łopatologiczna, ale w kontekście całości nawet się broni. Aczkolwiek motyw z
synkiem, który musiał mieć wszczepiony już wcześniej implant
jest na swój sposób przerażający i każe sądzić, że bohaterka de facto nie miała wyjścia bo zawsze była pod obserwacją agencji.
To, co mnie zaskoczyło in plus to sceny egzekucji - niektóre z nich są doprawdy bestialskie i sadystyczne, jakby wyrwane z filmów Roba Zombie. Zero kombinowania, ofiary konają w kałużach krwi. Młody Cronenberg może nie jest jeszcze tak mistrzowski w fachu jak jego stary, ale ma smykałkę i widać że interesuje go dorosłe kino bez kompromisów. Trzymam kciuki za jego kolejne projekty.
Daję 8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
31-01-2021, 10:16
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,854
Liczba wątków: 14
Niezły film. Lepszy, kiedy reżyser idzie w stronę jazd rodem z "Altered States" (swoją drogą świetne sceny), miast spuszczać się nad cielesnością jak tatuś. Całość to trochę brutalniejszy, dobry odcinek Black Mirror; miałem przez to lekki problem ze światem - to jakaś niedaleka przyszłość jeszcze bardziej zdominowana przez technologię? W każdym razie wygląda to w kwestii rozmachu tylko ciut lepiej od teatru telewizji - brakowało mi kilkunastu minut na dokładniejsze nakreślenie otoczenia i przede wszystkim na rozwinięcie głównej bohaterki (zgadzam się z zarzutami - znamy ją krótko i możemy się tylko domyślać pewnych rzeczy, przez co trudno przejąć się jej losem, a więc i całą historią). Abbot jest tu niezły, w jednej scenie gra tak, jakby kierujący nim gracz modelował mu twarz za pomocą generatora postaci. Wciąż jednak nie wiem, czy to dobry aktor (w Paragrafie 22 był fatalny, ale dostał żenujący materiał) - mam wrażenie, że jego warsztat jest ograniczony.
Spoko rzecz, Cronenberg ładnie ogarnął kwestie wizualne, przydałaby się jeszcze trochę bardziej angażująca (mimo ciężaru przedstawionych zdarzeń) historia.
03-03-2021, 18:59
|