Halloween (1978-2020)
#1
Carpenter to jeden z moich ulubionych reżyserów, ale "Halloween" mu nie wyszło. Po prostu. Wpadki zdarzają się najlepszym z najlepszych. Pod koniec lat 70 gdy film wchodził na ekrany, zapewne budził niekłamany podziw, ale obecnie to przeżytek. Absolutnie nie trzyma w napięciu. Jest straszliwie nużący, a dobry slasher powinien rąbać po łbie z siłą komando meczety (TCM Hoopera). Myers czai się tu jak Czajkowski i nic z tego nie wynika. Non stop jakieś podchody, sugestie, że zaraz będzie strasznie, a tu tylko kot przemyka po gzymsie. Nie, zdecydowanie "Halloween" nie wytrzymuje próby czasu. Jednej rzeczy Carpenterowi odmówić jednak nie można - film został zrealizowany z głową: koncertowe prowadzenie kamery, długie ujęcie, świetna muzyka, bardzo dobre role kobiece. Szkoda, że się nie udało. Naprawdę.

Odpowiedz
#2
Ha, ha... Mam nadzieję, że to jakaś prowokacja? Jeśli "Halloween" się Carpenterowi nie udał to co mu się według Ciebie udało? "Duchy z Marsa"?

Odpowiedz
#3
Ha, ha, ha, to nie jest prowokacja.

Odpowiedz
#4
Halloween jest średniacki, ale jego kontynuacje to dopiero filmy wytwórni Nie Udało.

Odpowiedz
#5
Jako film - dobry, jako slasher - średnio-słaby, jako horror - słaby.

Odpowiedz
#6
Wreszcie go sobie odświeżyłem (ostatni raz widziałem jak miałem jakieś 9 lat). Powiem tak:

-ciężko mi powiedzieć, że Carpenterowi film nie wyszedł. Na pewno "Halloween" nie straszy. Za to mocno trzyma w napięciu. Mam na myśli coś na wzór hitchcockowskiego suspensu. Samo czekanie na kolejny ruch Myersa nie wydało mi się nużące, wręcz przeciwnie. Zakończenie to już po prostu majstersztyk.

-jeśli chodzi o budowanie klimatu to "Halloween" obok "The Thing" powinno być według mnie wizytówką Carpentera.

-motyw przewodni jest zabójczy.

-"Halloween" jest najlepszym horrorem jaki dotąd widziałem w tym roku.

Odpowiedz
#7
Mental napisał(a):Carpenter to jeden z moich ulubionych reżyserów, ale "Halloween" mu nie wyszło. Po prostu. Wpadki zdarzają się najlepszym z najlepszych. Pod koniec lat 70 gdy film wchodził na ekrany, zapewne budził niekłamany podziw, ale obecnie to przeżytek. Absolutnie nie trzyma w napięciu. Jest straszliwie nużący, a dobry slasher powinien rąbać po łbie z siłą komando meczety (TCM Hoopera). Myers czai się tu jak Czajkowski i nic z tego nie wynika. Non stop jakieś podchody, sugestie, że zaraz będzie strasznie, a tu tylko kot przemyka po gzymsie. Nie, zdecydowanie "Halloween" nie wytrzymuje próby czasu. Jednej rzeczy Carpenterowi odmówić jednak nie można - film został zrealizowany z głową: koncertowe prowadzenie kamery, długie ujęcie, świetna muzyka, bardzo dobre role kobiece. Szkoda, że się nie udało. Naprawdę.

polecam egzorcyste. nie film tylko takiego lolka w dlugiej czarnej kiecce ktory odpedza zle duchy ;) film oczywiscie 11 /10 a moze nawet wiecej za to ze powstal w latach 80.
make war. love is overrated

Odpowiedz
#8
Ja niedawno obejrzałem Halloween i parę rzeczy bardzo mi się spodobała, ale film jako całość przeciętny. Dużo uznania za muzykę, która nawet w zupełnie niestrasznej sytuacji potrafiła wzbudzić niepokój. Najbardziej z całego filmu spodobał mi się początek widziany oczami głównego bohatera, po prostu super. Szkoda tylko, że film nie trzyma poziomu od początku do końca. A mogło być tak pięknie :wink:

Odpowiedz
#9
Za pare dni do kin wchodzi remake "Halloween" w rezyserii Roba Zombie(go? :) )Mam mieszane odczucia... Fakt, ze film Carpentera mocno sie zestarzal, ale czy na pewno potrzebuje remaku? Kiedys i tak by powstal, wiec moze lepiej ze teraz (przynajmniej Bay go nie wyprodukuje :-) Seria sie kompletnie zeszmacila, wiec moze dobrze, ze zaczna od nowa, RZ ma u mnie kredyt zaufania po "Devil's rejects", elementow gore na pewno nie zabraknie (God blees R rating! :), tylko czy ten schemat sie teraz sprawdzi?
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10


Odpowiedz
#10
Deckard napisał(a):(God blees R rating! :)

Byłbym mocno zdziwiony gdyby Zombie zrobił film PG-13 :) Chociaż Dom 1000 Trupów szczególnie krwawy nie był, zobaczymy co będzie tym razem :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#11
Dom musieli ponoc niezle przyciac bo grozilo mu zostanie polkownikiem :)
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10


Odpowiedz
#12
Juz po seansie. Nie moge porownac go z Halloween Carpentera ,bo dawno widzialem jego filmik i musialbym go sobie odswiezyc. Moim zdaniem Zombie wykonal porzadny remake ,mamy pokazane dziecinstwo Mayersa ,jego psychologie ,zachowania itp Mamy duzo fackow i cocksakerow :) Krew sie leje ,ale nie hektolitrami. Zombie wykonal dobry horror ,mysle ze juz lepiej sie go nie dalo nakrecic .Jest pare momentow na ktorych sie nudzilem ,ale ogolnie wyszlo dobrze. 8/10

PS : Ogladalem wersje work cos tam ,czyli w kinach mozna sie spodziewac czegos innego ,tzn tak mi sie wydaje :)

Odpowiedz
#13
Zgadzam się z MOLQ. Remake Halloween to naprawdę bobry horror.

Odpowiedz
#14
Ciesze sie :)

Odpowiedz
#15
Po wczorajszej wymianie zdań z fanami radosnej powtórki oryginału odpowiedzialnego za to pana Zombie rzuciłem okiem na tubę gdzie wrzucono w częściach jego remake i popatrzałem na początek filmu. Niestety, po kilku minutach próby oglądania zaczęło mi się zbierać na wymioty i byłem zmuszony przerwać. By sobie poprawić nastrój wziąłem na oko fragmenty pierwowzoru i jakby walnięty obuchem w głowę już po prologu uświadomiłem sobie, że to jest jeden z najklimatyczniejszych filmów jakie zostały kiedykolwiek nakręcone. Jeśli zarzuty postarzenia się dzieła Karpiusza dają się utrzymać w mocy i dla niektórych film jest bardziej archaiczny niż "Nosferatu" i "Gabinet doktora Caligari" razem wzięte to jego klimat pozostaje wciąż ten sam. Ponadczasowy. Na inny fragment patrzę - Jamie Lee idzie do domu gdzie Myers zabił dwójkę osób. To samo uczucie. No, pod tym względem film jest ideałem. I w przeciwieństwie do powtórki bohaterom oryginału nie życzę śmierci - są zupełnie naturalne. Nieśmiała i będąca w cieniu swych dwóch przebojowych koleżanek Laurie Strode jest bardzo wiarygodna i nie bezbarwna. Jak staje oko w oko z Michaelem to tak jakby za jego maską kryją się tam jej własne tłumione cechy charakteru.

Donald Pleasance niekiedy zdaje się równie niesamowity i zagadkowy jak jego pacjent no i sam psychopata, który bez żadnego motywu zadźgał siostrę. Człowiek-demon. Twórcy wzięli sobie zamiar by był kimś jak najbardziej obcym - wiecznie milczący z maską symbolizującą skryte, wredne cechy ludzkiej duszy. Na tym nie poprzestali i nadali mu nadprzyrodzone atrybuty - dlatego jak Loomis w finale wystrzeliwuje mu w pierś magazynek ten to przeżywa i ucieka ( znaczy to tyle co niemożność zniszczenia Zła i będzie ono zawsze obecne ), dlatego znika, dlatego posiada umiejętność prowadzenia wozu choć niemożliwe by się tego nauczył i sam Loomis jest tym zdziwiony. :wink: O doskonałej symbiozie kultowej muzyczki z obrazem nie trzeba się rozpisywać. "Halloween" ciągle mam za najlepsze dokonanie Carpentera i to się u mnie nie zmieni.

Chciałbym aby ktoś zrobił prawdziwy remake, który np. szczegółowiej pokazuje jak sześcioletni chłopiec przeistacza się w demona, z dosadniejszą przemocą, bez śmiesznych scen z pierwowzoru typu zamordowany nastolatek wyskakuje z szafy wprost na Laurie lub Myers w przebraniu ducha duszący małolatę a rozwijający wszystko to co jest w nim najwartościowsze. Ale teraz kiedy Rob nakręcił swego parującego kloca to się to raczej nie stanie. Nie wiem czy ktokolwiek by zresztą podołał. Nawet jak i nie oryginał mimo mankamentów zawsze będzie robił na mnie pozytywne wrażenie.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#16
Jedynka mi się nie podobała, ale obejrzałem dwójkę. Dobra! Trzyma w napięciu, a zrobienie z Myersa niepowstrzymanej siły - Terminatora, który dostaje pięć kul na klatę, dwie w czoło, pali się, ale mimo tego nadal idzie, to świetny patent. Atmosfera jak z sennego koszmaru. Do tego fajne miejsce akcji, świetny Pleasance, zarąbista muza, fajne zdjęcia i ciekawe pomysły na zabójstwa. 9/10 - klasa i klasyka.

Odpowiedz
#17
Powtórka Halloween Carpentera po latach okazuje się dość bolesna, ale nie napiszę, że bawiłem się źle. Ten film należy zasadniczo podzielić na 3 części - wyśmienity wstęp, który klimatem ryje banię (mowa o samym początku w połączeniu ze sceną przybycia Loomisa do psychiatryka), przynudzający i mało rozwojowy środek (drinking game - policz ile razy ofiary muszą zamykać otwierające się drzwi), oraz solidną końcówkę która woła "zapraszamy na część drugą!". Reasumując - jak na klasykę jest nierówno, niestrasznie, czasem śmiesznie, a czasem można się mile zaskoczyć. Ot na przykład takimi kadrami:

[Obrazek: halloween_michael-meyers_knife.jpg]

Dodam, że remake Roba Zombie bardziej mi się podobał, był o wiele bardziej konsekwentny wobec postaci Myersa, brutalny, brudny i nie pozostawiał wątpliwości że mamy do czynienia z maszyną do mordowania. Carpenter zrobił z Myera bugimena, który w sekundę pojawia się i znika, a w finale popełnia kilka katastrofalnych błędów - co wygląda naprawdę komediowo w porównaniu do jego precyzyjnie zaplanowanych killów (tj. ten z fotki powyżej).

5+/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#18
W tym momencie to Ty jesteś niekonsekwentny - o zamieszczonym kadrze najpierw piszesz, że jest mile zaskakujący, a potem, że jest to jakiś katastrofalny błąd.
Też jednak uważam, że "Halloween", choć miano filmu kultowego ma zasłużenie, dziś już nie straszy tak dobrze, jak te prawie 40 lat temu. Nie sposób jednak nie docenić stworzonej przez Carpentera atmosfery grozy i niepewności właśnie w tej środkowej części. Po ucieczce Myersa z psychiatryka mamy sporo scen dziennych, genialnie sfilmowanych - dopiero niedawne "Coś za mną chodzi" przypomniało mi jak bardzo złowieszcze, puste, a nawet smutne mogą być amerykańskie przedmieścia. Dodać do tego muzykę reżysera i można te sceny oglądać dla samej roboty. Niedawno odświeżyłem sobie tę część i złapałem się na tym, że łatwiej ten film dziś smakować niż faktycznie się na nim bać. Finał jest nadal pierwszorzędny i trzymający w napięciu, ale zanim dojdzie do bezpośredniej konfrontacji Michaela z Laurie, można się delektować samym klimatem wykreowanym przez zdjęcia, muzykę i precyzję Carpentera w dawkowaniu silnych wrażeń (morderstwa są take se, ale wszystkie sceny z Pleasencem oraz moment, w którym Laurie odkrywa 'grób' swoich przyjaciół są znakomite). Czasem cisza przed burzą jest ciekawsza od samej burzy;)

Odpowiedz
#19
(09-05-2015, 10:30)Crash napisał(a): W tym momencie to Ty jesteś niekonsekwentny - o zamieszczonym kadrze najpierw piszesz, że jest mile zaskakujący, a potem, że jest to jakiś katastrofalny błąd.
On wspomina ten kadr jako fajny - w obu przypadkach. "precyzyjnie zaplanowanych killów (tj. ten z fotki powyżej)." :)

O Helołin wiele powiem. Rzeczywiscie nie straszy dzis za bardzo, ale podoba mi sie jak jest zrealizowany - niespiesznie, z mocnym naciskiem na obyczajówke. Lubie to w horrorach, ktore maja opowiadac o zwyklych ludziach. Jednak "It Follows" robi to IMO znacznie ciekawiej, ale moze to tez kwestia juz tego, ze film Carpentera został przeżarty przez czas i kinematografie.

Odpowiedz
#20
(09-05-2015, 10:39)Crov napisał(a): On wspomina ten kadr jako fajny - w obu przypadkach. "precyzyjnie zaplanowanych killów (tj. ten z fotki powyżej)." :)

My mistake then;)

(09-05-2015, 10:39)Crov napisał(a): Jednak "It Follows" robi to IMO znacznie ciekawiej, ale moze to tez kwestia juz tego, ze film Carpentera został przeżarty przez czas i kinematografie.

Nie wiem, czy ciekawiej. Inaczej. Przedmieścia w obu tych filmach są pokazane jako miejsce, gdzie zaraz wydarzy się coś złego, wręcz się o to proszą;) Tyle, że w przeciwieństwie do "It Follows", u Carpentera obserwujemy bohaterów jeszcze przed atakiem i już wtedy ten świat jawi się jako dziwny i nieprzyjazny. W nowym filmie główna bohaterka bardzo szybko zostaje zaatakowana - trochę to inna perspektywa. Również fakt, że ta perspektywa jest podzielona między Laurie, Myersa i Loomisa, a w "It Follows" mamy tylko jeden punkt widzenia, robi kolosalną różnicę. Niby nowy film dużo zawdzięcza klasykowi Carpentera, ale jednocześnie robi to na własnych warunkach.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Invisible Man (2020) reż. Leigh Whannell Trailery Srailery 68 11,576 12-02-2025, 11:42
Ostatni post: Spoilerowo
  tworczosc Roba Zombiego (Halloween i inne) Mental 186 39,446 10-12-2024, 17:53
Ostatni post: shamar
  Underwater (reż. William Eubank, 2020) Pelivaron 44 8,080 23-10-2023, 21:14
Ostatni post: slepy51
  Army of the Dead (reż. Zack Snyder, 2020) Pelivaron 132 18,054 05-11-2021, 03:49
Ostatni post: Rozgdz
  The Superdeep (2020) reż. Arseny Syuhin slepy51 11 4,550 02-07-2021, 08:11
Ostatni post: raven.second
  Possessor (2020) reż. Brandon Cronenberg nawrocki 14 3,573 03-03-2021, 18:59
Ostatni post: Norton
  Halloween II - Rob Zombie - 2009 slepy51 55 20,530 07-11-2013, 15:06
Ostatni post: Gwahlur



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości