Ankieta: Jak oceniasz "Prometheus"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Prometheus (2012) reż. Ridley Scott
Twoja interpretacja podważa sens całego filmu :) Nie po to w filmie pieprzą w kółko o Bogu, stworzeniu, o "skąd pochodzimy?", by okazało się, że nasze istnienie jest przypadkiem, bo jakiegoś gościa 3,5 mld lat temu skazali na śmierć, dlatego ładnie się ubrał, poleciał na odległą planetę i wypił truciznę, która rozwaliła mu ciało. A że wpadło do wody... ups! Oto jest życie na ziemi i oto jesteśmy my.

Gdyby chodziło wyłącznie o śmierć, to by się po prostu rzucił z tego wodospadu, a nie wypijał BIOTECHNOLOGIĘ, której skutki działania znał i właśnie dlatego ją wypił. To było celowe i jakakolwiek inna interpretacja nie ma tu moim zdaniem prawa bytu. Poza tym Indroman ma rację, ta scena jest łopatologiczna i służy za trochę rozczarowujące jednak wyjaśnienie tego skąd pochodzimy. Okazuje się że ci wspaniali Inżynierowie po prostu zanieczyścili wodę na ziemi i po sprawie :)

Denerwuje mnie też, jak wielokrotnie Scott powtarzał, że żadna z kontynuacji Obcego nie podjęła tematu biomechanicznej natury Xenomorfa. Jak miło że sam się do tego odniósł w Prometeuszu.

NOT!

Odpowiedz
Właśnie pieprzą, bo nie mają tak jak my w realu pojęcia o naszym pochodzeniu.

Absolutnie mogło być ono przypadkiem.
Co do tego czy faktycznie tak jest-patrz ew. sequel

Zresztą tego typu odpowiedź była by bardzo w klimacie alienów (człowiek szukający odpowiedzi, i sensu we wszechświecie ich braku)

Drobne poszlaki co do rozwikłania tej zagadki:
Słowa Weylanda do Dawida na chwilę przed śmiercią: nic tam nie ma (rozczarowanie brakiem odpowiedzi, lub poczucie że nie było żadnego powodu naszego powstania)
Nodock, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2012.

Odpowiedz
Ale jaka w rzeczywistości może być odpowiedź na pytanie "po co nas stworzyliście?". Jakakolwiek próba władowania do scenariusza ewentualnego sequela filozoficznych pierdół mających robić za uzasadnienie będzie bardziej komiczna od Latającego Cyrku Monthy Pythona. I to o tym mógłby być Prometheus w trzech częściach - poszukiwany sens nie istnieje, nie ma żadnego wyższego celu, a stworzono nas ot tak, bo była taka możliwość. Jestem pyłkiem, wynikiem naukowych eksperymentów niczym regulator kwasowości.

Oczywiście takie zakończenie trylogii Prometheusa w przypadku powstania zostałoby zabite po pokazach testowych, a w kinach dowiedzielibyśmy się, że Inżynier jeden z drugim tworzyli w NADZIEI zbawienia świata bla bla bla, ale byli zbyt niedoskonali by tę NADZIEJĘ/SZANSĘ wykorzystać, no i w końcu wszystko trafił szlag, a jedyną NADIZEJĄ są aktualnie prowadzone przez człowieka badania genetyczne, którym "stwórcy" z NADZIEJĄ się przyglądają i wierzą, że to my stworzymy istotę wolną od nienawiści i przemocy <wzniosła muzyka w tle, ujęcie na planetę Ziemię ze Słońcem...>

@Mierzwiak - przyznam się, że mi nawet klimat scenek z hologramami nie podszedł. Poza chyba pierwszym ujęciem, kiedy pomyślałem, że coś się zaczyna kroić.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Po pierwsze błędnie pojmujesz ten początek. Tam nie ma stworzenia ludzi, tylko życia na ziemi w ogóle.

Druga sprawa, teoria że chcieli nas zniszczyć, bo nasze przypadkowe powstanie ich wkurwiło nie ma sensu. Odsyłam do malunków tych wszystkich cywilizacji, które przedstawiały gigantów z nieba. Oni nas odwiedzali i wiedzieli o naszym istnieniu. Tyle. Z jakiegoś powodu chcieli nas zniszczyć dopiero 2 tys. lat temu, a to trochę późny etap w historii istnienia ludzkości.

Odpowiedz
Malunki są główną dziurą logiczną tego scenariusza, jak wytknął to słusznie jeden z użytkowników.
W filmie nie ma żadnych poszlak odnośnie tego że oni nas odwiedzali (a jeśli tak to po cholerę chcieli abyśmy ich odnaleźli?- tego puki co nie wiedzą pewnie sami scenarzyści:)
Nodock, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2012.

Odpowiedz
Shaw mówi, że chcieli byśmy ich odnaleźli, bo w to chce wierzyć (sic!). Majaki jednej postaci to słaba podstawa, by traktować to z pełną dosłownością :P

Poza tym oni MUSIELI nas odwiedzać. Skąd niby wzięliśmy pomysł na grę na flecie?

Kolejny dowód: hologram ziemi przedstawia obecny układ kontynentów, a nie pradawny. Chyba że to jeden z wielu błędów logicznych.

Odpowiedz
W antropologii jest to określane jako nić pokrewieństwa (różne cywilizacje wpadały w historii Ziemi na te same patenty nawet nie kontaktując się ze sobą)
Analogicznie do inż. skoro wyprzedzają nas pod względem rozwoju i to oni nas stworzyli to raczej pytanie jak MY!!! na to wpadliśmy, ponieważ raczej oni wymyślili go pierwsi.

Jako że my pochodzimy od nich poprzez pokrewieństwo mogliśmy wpadać na te same idee.
Nodock, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2012.

Odpowiedz
Przytoczyłem tego fleta wyłącznie w formie żartu :) Ale serio, cywilizacja, która już 3 mld lat temu była tak zaawansowana, uruchamia statek FLETEM?

[Obrazek: prometheusbydoctorgurgu.jpg]

Odpowiedz
A nie dziwi Cię że android z dupy zna kody do drzwi i archiwum obcej cywilizacji?:)
Bo nie widać aby wklepywał to na pałę.
Nodock, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2012.

Odpowiedz
Jednak nie mogę się pozbyć myśli, że direct Alien prequel byłby dużo bardziej satysfakcjonujący niż to co dostaliśmy :/

A tak w ogóle, to skoro David nie oddycha to jak grał na flecie? :> (No chyba, że symuluje oddychanie, żeby jak najlepiej udawać człowieka)

No i:

Cytat:OK, seriously..like there's a donut shape space ship coming after you at full speed in a linear direction, and you guy's are trying to OUT RUN it,like seriously lol , and then a moment of clarity, and Shaw roll's Sideways..but Theron's character still keep's running straight

After the alien ship crashes Davids head is still basically in the same spot

The ship has a captain but hes not really in charge. Weyland says that Shaw & Holloway are in charge, but then Vickers says shes really in charge. But no, its really secret Weyland who is the one in charge and even has security goons.

Advanced medical equipment needs to be calibrated for males and females? One would imagine that any kind of robotic surgical device would need to first get an image of the persons anatomy for a frame of reference in order to maneuver inside the patients body. So if it were to scan a male and not detect any female reproductive organs it wouldnt try and perform a caesarian for example

the biggest WTF moment for me is when Shaw has an abortion of an alien squid baby and no-one cares or remembers about it from that point on...poor squiddy had to raise himself.

A two light-years journey from the nearest earth facilities, and no medical crew competent enough to perform emergency surgery on an exploratory mission to an unknown planet

I just woken up and feel a bit ill. Whilst looking in the mirror I notice some worms crawling out of my eye. Instead of running to the nearest doctor screaming "OMFG WORMS! IN MY EYE! I just get dressed and head off to work.

Biologist tries to befriend an obviously hostile alien, saying “here baby”

“Hey guys, see you on the other side, hands off! Let’s make a bet, yeah this suicide thing sure is fun!”

Shaw needs to abseil down from the crashed alien ship; how did she manage to climb up into it in the first place? With stomach staples no less

I’m a scientist, my name is Holloway. I’ve been on this planet for 6 hours now, and in that time I’ve discovered an alien spaceship, a temple with a giant head statue and a xenomorph murial, not to mention a fully preserved alien head! But I’m so depressed with this lousy discovery I’m going to get drunk, *beep* my lousy life.

Top level earth scientist casually takes helmet off in alien environment, giving as an explanation basically "what the hell, the atmosphere seems fine to me, I just can't wear that damn helmet any longer!" After admonishing him, the other scientists seemingly shrug their shoulders and follow suit, when he doesn't die immediately.

I've just performed surgery on myself and removed an alien squid from my belly. I've left the alien in the medpod, and now I'm going to run around in my undies covered in blood and alien slime. I've just bumped into other crew members, as well as Weyland himself. I won't bother telling any of them about the abortion at all! So, I'm covered in blood and slime, and in my undies. I've encountered other crew members, who are wearing space suits. None of them seem to notice the blood all over me, because no one has bothered to ask me about it.

"No weapons, this is a scientific expedition", when getting ready to explore a completely unknown territory on an unknown planet.

Shaw had just witnessed a load of crew members being enthusiastically destroyed by one rampaging Engineer, who didn't seem able (or willing) to communicate with humans. So what does she do? Decided to go to their planet to find more of them, and ask them why they don't like humans

Kurde, ale ch*jowy ten scenariusz :/ Materiał nawet nie na 50, a na 100 prawd objawionych :)




Odpowiedz
Pomimo wszystkich nieścisłości, ta Dainkeinowo-Lostowo-StarWarsowa historyjka miała chyba jednak na celu opowiedzenie o powstaniu pierwszego xenomorpha-królowej. UWAGA SPOILERY.

Jak już wszyscy wiemy nasi etno-kosmici Inżynierowie, hodowali w "odludnym" :) labolatorium czarną maź mająca nas zmutować tak byśmy się pozabijali. Idźmy tym tokiem i zbierzmy ten bałagan do kupy.

Mamy pomieszczenie z wazami, gdzie w piachu są jakieś małe dżdżownice. Jest kilka ujęć na robaka w odcisku buta. Po kontakcie z żywym organizmem z wazy wypływa czarna ciecz, podobnie jak otwarcie jaja w Alienie. Jest to broń biologiczna Inżynierów. Podchodzi do niej człowiek, dotyka wypływającej cieczy i zamienia się w zombie. Ok
Mamy wyjaśnienie co stało się z Inzynierami z placówki. Załatwiły je zmutowane dżdżownice takie same jak te, które po kompieli w cieczy załatwiły przyjacielskiego biologa, wchodzac przez usta wychodząc przez klatę.

David-android zabiera jedną wazę. Otwiera ją . Znajduje tam woreczki z cieczą, w której znajduje małego robaczka. Nie wiem czy się przyjrzeliście, na palcu ma kroplę cieczy a w niej jest robaczek.
Puszczam teraz wodze fantazji: Inżynierowie znajdują planetę, na której żyją dżdżownice, które po ingerencji w DNA, produkują ciecz zamieniającą ludzi w zombie, co jest akurat po mysli naszych drogich stwórców. Niestety zostają ukatrupieni przez naturalne dżdżownice zamienione w zombie i zabawa z ludźmi przechodzi im koło nosa. Zostaje jeden, który zamarudził w komorze kriogenicznej. I tą sytuację zastaje nasz droga wycieczka z poprawczaka.

Dawid wkłada do szklany z wódą palec, na którym jest trochę mazi z robaczkiem. Holloway łyka to ze smakiem. Jest potem scena gdzie przygląda się w lustrze a w źrenicy ma tego właśnie robaczka. Nie pamiętam czy to było przed bzykaniem z Shaw, czy po. A więc jeśli robaczek może być w źrenicy to może być i w spermie. Shaw, twarda baba, miała jajeczko za twarde dla Hollowaya, ale nie za twarde dla wytworu Inżynierów. Zostaje zapłodniona przez robaczka, narzędziem Hollowaya. Z tego właśnie związku rodzi się pierwszy facehugger.
Czyli "dziecko" twardej baby i broni biologicznej mającej zmutować rasę ludzką. Cykl rozrodczy Xenomorpha to mieszanka cyklów ludzkiego i robaczkowego, jakiś taki jajowo-ssakowy, który wszyscy znamy z Aliena.
Pierwszy facehugger zapładnia Inżyniera. Wiemy, że xenomorph ma cechy żywiciela, z którego się urodził. Xenomorph na końcu filmu mimo że wielki, to widać że jest to baby, po dźwiękach i gładziutkiej buzi :). Najprawdopodobniej jest to ta stara suka z Obcy2, którą Ripley wyrzuca przez śluzę. Czyli pierwszy xenomorph robiący jajka, który zapoczątkował
rasę, to mieszaniec człowieka i broni biologicznej etno-kosmitów.
Shaw zostawia na planecie wiadomość, którą w zniekształconej postaci odbiera Nostromo ileśtam lat później. Planeta nazywa się inaczej, ale statek inżynierów upada w pozycji identycznej jak lezy w Alien. Więc nazwa to kwestia scenariusza.

Generalnie, nie jest to totalny gniot jak AvP. Ale dolepianie tego filmiku do universum Aliena, to znak że hollywood się kończy.

Przychodzi mi do głowy jeszcze lepsza teoria. Czarna maź wylewa się na nie całkiem zgniecioną Vickers, zapłodnioną przez Janeka. I tak powstaje doskonały i krworzerczy organizm rodzący jajka z facehuggrami :)



dokk, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2012.

Odpowiedz
Cytat:Najprawdopodobniej jest to ta stara suka z Obcy2, którą Ripley wyrzuca przez śluzę.

Aha, szkoda tylko, że znajduje się na innej planecie, no ale może też potrafi kierować statkiem inżynierów i weźmie kolejny, po czym rozbije się na LV-426, tak , to ma sens!

Cytat:laneta nazywa się inaczej, ale statek inżynierów upada w pozycji identycznej jak lezy w Alien. Więc nazwa to kwestia scenariusza.

Nie upada w identycznej pozycji (w ogóle otoczenie się nie zgadza) i nie ma już pilota w fotelu, więc...?

[Obrazek: derelict.jpg]

Odpowiedz
Mnie najbardziej zastanawia, dlaczego na suficie, w jednym z pomieszczeń derelicta znajduje się malowidło, przedstawiające ksenomorfa.

Odpowiedz
dokk - doceniam twoje próby w łataniu tego gówna, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Scenariusz Prometeusza to potrójny anal rape nie tylko na mitologii Obcengo, ale również na umyśle widza. Im bardziej się wgłębiamy w niuanse tym większe bzdury przychodzą na myśl.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Jeszcze słówko o pierwszej scenie: ona jest wkurzająca z innego powodu niż jej niezrozumiałość. Chodzi o zwykłą dramaturgię filmu. Kiedy odkrywają zwłoki inżyniera i zabierają głowę na statek, wszystko jest pokazane tak, jakby fakt, że "czacha" to maska miał być wielką niespodzianką - twistem na miarę "Ash to android!!!". Tylko że to nie ma sensu, skoro już w pierwszej scenie wyjaśniane jest WSZYSTKO - reszta filmu jest absolutnie niepotrzebna, bo nie dowiadujemy się absolutnie niczego, czego nie mówiłaby pierwsza scena. To inżynierowie stworzyli życie, a ciało w Alienie to kombinezon.

A teraz pomyślcie, że trailer nie zdradza, że inżynier to łysy albinos, i że nie ma pierwszej sceny w Prometeuszu. Wtedy jest jakaś tajemnica, jest napięcie. Scenę z prologu można by władować gdzieś do drugiego aktu - skoro maszyny potrafią już odczytywać ludzkie sny, to równie dobrze mogliby załadować to "wspomnienie" i je "przeżyć" w połowie filmu.

Swoją drogą, ten wątek odczytywania snów był taki głupi, niepotrzebny, do niczego nieprowadzący, że szkoda słów.

A przy okazji: wkurza mnie fakt, że David gra w kosza i ogląda filmy. Bezdura. Rozumiem, że to wyskrobiny po niezrealizowanym pomyśle Camerona - Przy realizacji Aliens Cameron rozważał, czy nie zaprezentować Bishopa jako jedynego snującego się po pokładzie członka załogi podczas lotu. Co miałoby sens, gdyby robot po prostu chodził i sprawdzał, czy wszystko gra. Granie w kosza, jazda na rowerze i oglądanie filmów nie mają ani odrobiny sensu, przynajmniej w kontekście istnienia bardziej zaawansowanych androidów - Bishopa i Asha - które nie musiały zabijać czasu w tak debilny i efekciarski sposób.

Odpowiedz
@dokk - to, co napisałeś brzmi tak głupio, że nie wiem czy przyćpałeś czy przyćpał Scott.

Pieprzę, omijam ten film szerokim łukiem. Scott od kilku produkcji ma poziom "słaby" i obniża loty z każdym kolejnym filmem. Bawi się w Lucasa, czy co?


loading podpis...

Odpowiedz
@military - Dokładnie to samo o pierwszej scenie napisałem kilkanaście postów wcześniej. Po takim prologu jedynym napięciem jakie mi towarzyszyło to oczekiwanie, że w filmie chodzi jeszcze o coś więcej. A tu zonk...

Co do Davida - czyż na początku nie było też ujęcia, gdy ten z nadzieją w oczach sprawdza czy nie dostał odpowiedzi na jakąś wiadomość, po czym ze smutkiem na twarzy otrzymuje komunikat, że jest brak odzewu? Android ogląda filmy, gra w kosza i jeszcze tęskni nie wiadomo za czym. Ja pier...lę! Jeszcze jeden dzień dyskusji o tym filmie i dojdę do wniosku, że produkcje Uwe Bolla mają więcej sensu. Kto to pisał!? A tak... Lindelof.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
David lubił też Lawrenc'a z Arabii, cytował go i właściwie jeżeli chodzi o ten motyw z zakażeniem, to można odnieść wrażenie, że to była zemsta za głupie teksty doktorka. Tymczasem jeszcze 10 min wcześniej David wyraźnie mówi, że nie chce być jak ludzie - przy okazji dyskusji na temat tego dlaczego ubiera skafander :) ehhhh


Podsumowując to był jednak człowiek lub.. Nexus 5!!!!
Gdyby był androidem to pokazałby sztuczkę z nożem jak Bishop a on se ogląda filmy o facecie na pustyni i gra w kosza! ;)

Odpowiedz
Cytat:Pierwszy facehugger zapładnia Inżyniera. Wiemy, że xenomorph ma cechy żywiciela, z którego się urodził.

W tym przypadku to chyba cechy jego kombinezonu. Jeśli DNA jest w 100% takie samo jak ludzkie, alien wykluty z inżyniera powinien wyglądać IDENTYCZNIE jak stare alieny.

Odpowiedz
Przede wszystkim to inżynier powinien chyba wyglądać identycznie jak człowiek. Bo już obcy został zaimplantowany nie przez facehuggera tylko przez ośmiornicę więc mógł sobie inaczej wyglądać.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Alien (1979) reż. Ridley Scott Anonymous 362 64,175 16-05-2026, 20:15
Ostatni post: Westcoast
  Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott military 1,201 254,745 07-03-2024, 14:24
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości