Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No cóż, z której strony na to nie spojrzysz - same głupoty.
Ale czego się spodziewać, skoro płaskorzeźba Aliena, która stała się przyczyną zażartych dyskusji dotyczących mitologii uniwersum, została dodana, bo jeden ze scenografów stwierdził, że tak będzie fajnie, a Scott miał podejście "yeah, whatever".
23-07-2012, 16:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 16:07 przez military.)
Stały bywalec
Liczba postów: 851
Liczba wątków: 7
Cytat:I jeżeli powstanie sequel, to Lindelof pewnie poczeka, aż jakiś obdarzony niebanalną fantazją internauta stworzy bloga łączącego wszystkie wątki z Prometeusza z wątkami z sagi i stworzy na jego podstawie scenariusz, mówiąc: "Patrzcie, to od początku wszystko miało sens!"
Hehe pomyślałem wręcz o tym samym :)
koronex1989
23-07-2012, 16:29
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:To za to brzmi fajnie.
To brzmi bezsensownie.:)
Jeżeli człowiek powstał z rozpuszczonego inżyniera, to znaczy, że i małpa powstała z rozpuszczonego inżyniera - a prawdopodobnie wszelkie życie na Ziemi wzięło początek właśnie ze śmierci łysego albinosa. W takim razie po chooja było czekać 3,5 miliona lat, żeby niszczyć to, co zapoczątkował jeden zbuntowany kosmita? Równie dobrze mogli pierdyknąć atomówkę w momencie rozpuszczania się samobójcy, albo zaatakować już na etapie dinozaurów.
Jeśli zaś chodzi o post z moimi pytaniami, to dziś miałbym ich o wiele więcej.
Na przykład...
1. skoro istnieje technologia "wyłapywania" snów, a jednocześnie technologia ożywiania martwych głów, dlaczego nie połączono tych dwóch rozwiązań, skoro wszyscy chcieli poznać odpowiedzi na różne pytania? Wrzucić głowę do kapsuły, podłączyć prąd i patrzeć, co się dzieje. W końcu kosmita to stuprocentowy człowiek.
2. jeśli kosmici uciekali przed czymś złym (co widać na hologramach), co - w domyśle - pochodziło od czarnych glutów, to czemu uciekali w stronę pokoju z czarnymi glutami?
3. skoro najwyraźniej czarne gluty się uwolniły i wybiły załogę, czemu pomieszczenie z nimi jest nienaruszone, a maź spoczywa grzecznie w kapsułach?
4. czemu hologramy są tak kiepskiej jakości? Czy były nagrywane na VHS-ach? Jakoś hologram z mapą gwiazd jest idealnie ostry.
5. czemu ludzie nie próbowali dowiedzieć się więcej, używając właśnie tych hologramów? Użyli ich do odnalezienia bodajże kokpitu - czemu nie przejrzeli innych nagrań?
6. czemu przy wyjściu i powrocie na statek nie było żadnego odkażania? Toż już nawet w pierwszym alienie, jeśli dobrze pamiętam, spryskiwali czymś powracających z planety astronautów.
7. czemu nikt nie nadzorował Davida? To jest pieprzone narzędzie, za którego pomocą można bezpiecznie zwiedzić cały statek. Mogli go wysyłać w każdy kąt i patrzeć mu przez kamerę w oczach. Dlaczego robot może łazić wszędzie sam, skoro wiadomo, że to robot i ma pełnić funkcję chodzącego laptopa? Dlaczego na statek nie wysłano dziesięciu Davidów i ani jednego człowieka, skoro taka technologia jest pod ręką?
8. Czemu, do kurki wodnej, nikt się niczym nie interesuje? Znaleźli martwego kosmitę? Meh, wracamy na statek. Nie ma żywych kosmitów, nie ma nic ciekawego. Kobitka miała jakąś masakryczną operację? Meh, who cares. Przynieśli głowę kosmity do zbadania? Patrzy na to chyba dwoje ludzi, i to z umiarkowanym zainteresowaniem. Dwóch ludzi zgubiło się na statku pieprzonych kosmitów? Olać ich. W jednym z pomieszczeń nagle wyrosła wielka kośmiornica? Nikt nawet nie zauważył! Przecież to jest, qrva, komedia.
Pewnie się czepiam. Tylko że w przypadku Prometeusza wyjątkowo łatwo czepić się czegokolwiek.
23-07-2012, 16:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 17:08 przez military.)
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
@military - trzeba spisać te wszystkie Twoje pytania i wysłać w mailu do Scotta. Będzie miał ze scenarzystami wyzwanie by w sequelu odpowiedzieć na kilka rzeczy. Gorzej jak się Lindelof dorwie do skryptu, bo ze stu pytań zrobi się tysiąc przed finałem trylogii, a wtedy okaże się, że planety z serii LV to czyśćce, ludziska lądują tam by odkupić swoje grzechy, a odpowiedzi nie ma, bo wszystko było iluzją sumienia bohaterów, w tym Ripley ;)
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
23-07-2012, 17:16
Stały bywalec
Liczba postów: 13,429
Liczba wątków: 77
Właśnie sobie analizuję historię powstania Prometeusza. Jaki ja byłem naiwny, że wierzyłem w ten projekt. Widocznie ominęło mnie kilka ciekawych faktów. Zacznijmy od początku:
1. Spaiths pisze skrypt dla Scotta pt "Alien: Prequel". Film na nawiązać do pierwszego Aliena, opowiadać o SJ z derelicta - http://www.filmweb.pl/news/Ridley+Scott+ujawnia+szczeg%C3%B3%C5%82y+prequela+%22Obcego%22-59960
2. FOX twierdzi "a ch@j tam, zrobimy coś innego" i zaczyna romansować z Lindelofem - http://www.filmweb.pl/news/Tw%C3%B3rca+%22Zagubionych%22+zmieni+fabu%C5%82%C4%99+%22Obcego%22-63372
3. Pierwotnie bohaterowie mieli nazywać się zupełnie inaczej, a film miał mieć hard-R głównie za sprawą sceny - http://www.filmweb.pl/news/Prequel+%22Obcego%22+ze+scen%C4%85+gejowskiego+gwa%C5%82tu-66307
4. W tym czasie Lindelof i Scott majstrują przy scenariuszu. FOX opóźnia premierę - http://www.filmweb.pl/news/Fox+przesun%C4%85%C5%82+premiery+prequeli+%22Obcego%22-67857
5. Móżdżyli i wymóżdżyli. Koniec prequela, robimy film w uniwersum, ale z nawiązaniami do Obcego - http://www.filmweb.pl/news/Nie+b%C4%99dzie+prequela+%22Obcego%22-69204
Potem następuje zbieranie ekipy, kręcenie filmu + wypuszczanie do sieci kolejnych domysłów. Jestem niezmiernie ciekaw co Spaiths zamieścił w scenariuszu.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
23-07-2012, 17:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 17:40 przez Snappik.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,486
Liczba wątków: 29
Ale czemu piszecie, że alien został stworzony poprzez kombinację z ludzkimi genami?
Nie było tam przypadkiem wcześniej w filmie, że wizerunek aliena był na suficie czy na ścianie?
BTW - z jakich to filmów?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-07-2012, 17:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 17:41 przez shamar.)
Dużo pisze
Liczba postów: 549
Liczba wątków: 9
Cytat:Tak, w ostatniej scenie stara już Ripley obudzi się zlana potem. To by wyjaśniło wszystkie niedociągnięcia i brak ciągu przyczynowo-skutkowego w filmie :D
Nie żeby tam od razu wyjaśniało, ale będzie przynajmniej punktem wyjścia do taktyki obronnej o kryptonimie "tak miało być" :D
W końcu Lindelof idealnie w ten sposób zajechał ostatni sezon Lostów.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
23-07-2012, 18:00
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
shamar napisał(a):Nie było tam przypadkiem wcześniej w filmie, że wizerunek aliena był na suficie czy na ścianie?
ja napisał(a):Ale czego się spodziewać, skoro płaskorzeźba Aliena, która stała się przyczyną zażartych dyskusji dotyczących mitologii uniwersum, została dodana, bo jeden ze scenografów stwierdził, że tak będzie fajnie, a Scott miał podejście "yeah, whatever".
To nie była przenośnia ani żart. Tak przyznali w wywiadach. Wrzucili to, bo jeden z concept-artystów zrobił taki projekt w fazie "róbta co chceta", a Scott powiedział "ok". Tego nie było w scenariuszu, to nie był też pomysł reżysera. To efekt wrzucania do kotła wszystkiego, co jest pod ręką - a potem się zobaczy, czy to ma sens. (A raczej "potem fani zaczną kombinować, jak to wytłumaczyć, a ja będę się cieszył opinią reżysera, który przykłada uwagę do szczegółów").
23-07-2012, 18:03
Stały bywalec
Liczba postów: 10,332
Liczba wątków: 5
(23-07-2012, 17:40)Snappik napisał(a): 3. Pierwotnie bohaterowie mieli nazywać się zupełnie inaczej, a film miał mieć hard-R głównie za sprawą sceny - http://www.filmweb.pl/news/Prequel+%22Obcego%22+ze+scen%C4%85+gejowskiego+gwa%C5%82tu-66307
te newsy to powstały na podstawie jakiegoś fanowskiego scenariusza-gniotka, który ktoś podpisał nazwiskiem Spaithsa. Jak wyglądał jego tekst podobno dowiemy się jak wyjdzie DVD.
23-07-2012, 18:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 18:11 przez Albertino.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,486
Liczba wątków: 29
(23-07-2012, 17:53)Persona non grata napisał(a): @shamar, wizerunek był, ale to był tylko swoisty ukłon na cześć Gigera ;] Ktoś tu pisał, że to OFICJALNIE nie ma wpływu na fabułę.
(23-07-2012, 18:03)military napisał(a): To nie była przenośnia ani żart. Tak przyznali w wywiadach. Wrzucili to, bo jeden z concept-artystów zrobił taki projekt w fazie "róbta co chceta", a Scott powiedział "ok". Tego nie było w scenariuszu, to nie był też pomysł reżysera. To efekt wrzucania do kotła wszystkiego, co jest pod ręką - a potem się zobaczy, czy to ma sens. (A raczej "potem fani zaczną kombinować, jak to wytłumaczyć, a ja będę się cieszył opinią reżysera, który przykłada uwagę do szczegółów").
Czyli twórcy od początku nie mieli szacunku do przyszłych odbiorców. To rzeczywiście wygląda jak pisanie, na żywca, scenariuszy kolejnych odcinków LOSTa... klawo jak cholera.
(23-07-2012, 14:36)military napisał(a): Granie w kosza, jazda na rowerze i oglądanie filmów nie mają ani odrobiny sensu, przynajmniej w kontekście istnienia bardziej zaawansowanych androidów - Bishopa i Asha - które nie musiały zabijać czasu w tak debilny i efekciarski sposób.
Ale gdzie masz powiedziane, że tamte są bardziej zaawansowane?
Nie było przypadkiem w viralach, że on jest najbardziej ludzki, ze wszystkich dotychczasowych?
Co ciekawe, jakieś 200 (?), lat później pojawia się dopiero android Annalee Call (? tak podaje IMDB), który jest najbardziej ludzki.
Jest to podobna bzdeta, co hologramy 3D, skanery 3D itd.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-07-2012, 18:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 18:17 przez shamar.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,371
Liczba wątków: 128
Teraz jak tak zestawić Incepcję z Prometeuszem to film Nolana faktycznie wygląda jak arcydzieło :)
23-07-2012, 18:34
Nadkomisarz
Liczba postów: 218
Liczba wątków: 0
Interesting points :)
23-07-2012, 18:46
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,486
Liczba wątków: 29
Widmo Postmeteusz.
"A jest jakieś zdjęcie tego? Albo screen z filmu? Bo ja nie zauważyłem w kinie."
Czego? Tego aliena?
Dawałem chyba w temacie niespoilerowym.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
23-07-2012, 19:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 19:02 przez shamar.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,059
Liczba wątków: 43
Mówiłem że Scott jest już mocno niedysponowany i zrobi gówno w bombonierce. Ale nie dajmy mu szansę :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
23-07-2012, 20:19
Nowy
Liczba postów: 53
Liczba wątków: 2
Orliński o Davidzie ("Filmowy. Magazyn Do Czytania" nr 2):
"Dlaczego David zabija Hollowaya?
David zaprogramowany jest tak, żeby zbieranie danych o cywilizacji Inżynierów było dla niego najwyższym priorytetem. Nie jest pozbawiony szacunku dla ludzkiego życia, ale rozumuje jak maszyna, więc jego logika jest dla nas trochę zaskakująca. próbuje wypytać Hollowaya, jak dużo ten byłby gotów poświęcić dla wyjaśnienia zagadki Inżynierów. Słyszy zapewnienia, że dla Hollowaya jest to warte poświęcenia "absolutnie wszystkiego", i wyciąga z tego wniosek logiczny dla androida, że życie i zdrowie to jest "absolutnie wszystko". Nie rozumie, że kiedy coś takiego mówi człowiek, należy to rozumieć jako metaforę, bo dla człowieka "wyjaśnienie zagadki" oznacza tak naprawdę odebranie trofeum dla wyjaśniającego zagadkę, a nie sposób tego zrobić, gdy jest się martwym."
"Dlaczego ulubionym filmem Davida jest "Lawrence z Arabii"?
Film Davida Leana z 1962 roku to oparta na faktach opowieść o angielskim oficerze, który znalazł się w obcej kulturze i mimo to opanował jej reguły - tak umiejętnie, że udało mu się manipulować ludźmi w celach zbieżnych z interesem Imperium Brytyjskiego. David identyfikuje się z pułkownikiem Lawrence'em, bo przecież on z kolei jest wysłany przez korporację Weylanda, by manipulować ludźmi na pokładzie "Prometeusza". Ludzie są dla niego obcą rasą, tak jak Arabowie dla Lawrence'a - a jednak aż do ostatniej sceny udaje mu się kierować nimi tak, by ci robili dokładnie to, o co ich prosi (często nie wprost)".
"Niech da mi panna dwa miliony rurek z kremem"
23-07-2012, 22:39
Nowy
Liczba postów: 837
Liczba wątków: 10
Jak dla mnie, największe pozytywne zaskoczenie kinowe ever.
Nie bez wad (głównie na poziomie scenariusza) ale generalne wrażenie po seansie jak najbardziej na plus. Z argumentami malkontentów z chęcią podyskutuję później. Teraz krótko: zajebiste widowisko (i świetne 3D - nie krzykliwe, ale dające te +10% do odbioru wizualiów, o które, jak dla mnie, chodzi) z, mimo niedociągnięć, wciągającą historią, przyzwoitym operowaniem napięciem, satysfakcjonującą ilością niedopowiedzeń i nowych pytań.
Na godzinę po seansie 8/10 .
23-07-2012, 23:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2012, 23:21 przez Great Gonzo.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,371
Liczba wątków: 128
Dobra, dobra, pomyślisz nad tym chwilę na spokojnie i zmienisz zdanie.
23-07-2012, 23:23
Red Crow
Liczba postów: 12,700
Liczba wątków: 50
Dokładnie. Ja chwilę po wyjściu z kina bylem przekonany, że film ocenię co najmniej na 7/10.
23-07-2012, 23:28
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(23-07-2012, 14:19)dokk napisał(a): Najprawdopodobniej jest to ta stara suka z Obcy2, którą Ripley wyrzuca przez śluzę.
Błagam, Królowa wyszła z klaty jednego z mieszkańców Hadley's Hope. W filmie tej informacji nie znajdziesz, ale to oczywiste. Gniazdo nie wzięło się tam dlatego, że kilkusetletnia Królowa pewnego dnia przechodziła obok kolonii i postanowiła założyć sobie gniazdo. Naturalnie nikt jej nie zauważył, taka była malutka :)
Oczywiście można mieć wątpliwości, bo do kolonii wrócił tylko ojciec Newt z facehuggerem na ryju, zatem Obcy wykluł się tylko jeden. Poza tym jak wiemy z Aliena 3, facehugger noszący jajo królowej zapładnia dwukrotnie i jest znacznie większy. ALE biorąc pod uwagę, że w wersji reżyserskiej, którą to jest wersja kinowa sceny z rodzicami Newt i derelictem nie ma, możemy przymknąć na to oko. Zresztą nawet jeśli brać ją pod uwagę, to nie wykluczone, że po relacji matki Newt pojechała tam jeszcze jakaś grupa i kilku z nich też zostało sfacehuggerowanych.
(23-07-2012, 14:19)dokk napisał(a): Shaw zostawia na planecie wiadomość, którą w zniekształconej postaci odbiera Nostromo ileśtam lat później. Planeta nazywa się inaczej, ale statek inżynierów upada w pozycji identycznej jak lezy w Alien. Więc nazwa to kwestia scenariusza.
W pierwszej wersji scenariusza była LV-426, statek wiózł jaja, a na końcu z klaty pilota wykluwał się Alien. Ale Lindelof to pozmieniał, zostawiając jednak kluczową scenę w postaci upadku statku, co jest totalnym absurdem. Nie byłbym zdziwiony, gdyby przeciętny widz niezwracający aż takiej uwagi na każdy detal był przeświadczony, że to jest to samo miejsce i ten sam statek co w Alienie. Ale chyba każdy jest w stanie uświadomić sobie chociażby to, że w Prometeuszu pilot opuścił fotel, więc nie mógł na nim skamienieć i doczekać akcji Aliena. O takim "szczególe" jak jaja w ładowni, a raczej ich brak, nie wspominając.
(23-07-2012, 14:19)dokk napisał(a): Generalnie, nie jest to totalny gniot jak AvP.
O zgrozo w AvP jest znacznie spójniejsza, sensowniejsza historia...
(23-07-2012, 14:36)military napisał(a): A teraz pomyślcie, że trailer nie zdradza, że inżynier to łysy albinos, i że nie ma pierwszej sceny w Prometeuszu. Wtedy jest jakaś tajemnica, jest napięcie. Scenę z prologu można by władować gdzieś do drugiego aktu - skoro maszyny potrafią już odczytywać ludzkie sny, to równie dobrze mogliby załadować to "wspomnienie" i je "przeżyć" w połowie filmu.
100% racji.
(23-07-2012, 16:58)military napisał(a): Jeżeli człowiek powstał z rozpuszczonego inżyniera, to znaczy, że i małpa powstała z rozpuszczonego inżyniera - a prawdopodobnie wszelkie życie na Ziemi wzięło początek właśnie ze śmierci łysego albinosa.
To jest akurat oczywiste. W filmie za dużo mówi się o tym, że "stworzyli nas", przez co może powstać wrażenie, że jesteśmy jakimś osobnym, autonomicznym w stosunku do całej reszty organizmów na ziemi tworem, a skoro tak, to jak to możliwe, że mamy w mniejszym lub większym stopniu wspólne DNA z innymi stworzeniami? W prologu obserwujemy powstanie życia w ogóle i to nie powinno chyba budzić niczyich wątpliwości.
(23-07-2012, 16:58)military napisał(a): 1. skoro istnieje technologia "wyłapywania" snów, a jednocześnie technologia ożywiania martwych głów, dlaczego nie połączono tych dwóch rozwiązań, skoro wszyscy chcieli poznać odpowiedzi na różne pytania? Wrzucić głowę do kapsuły, podłączyć prąd i patrzeć, co się dzieje. W końcu kosmita to stuprocentowy człowiek.
Problem w tym, że David oglądał sny Shaw w czasie rzeczywistym. Ale pomysł jest dobry, pod warunkiem, że nie wyglądałoby tak gównianie jak sen Shaw. Podtrzymuję jednak zdanie, że za wyjaśnienie powinna posłużyć sekwencja z hologramami. To mogłaby być mocarna sekwencja.
(23-07-2012, 17:40)shamar napisał(a): BTW - z jakich to filmów?
Niestety nie wiem, ot znalezione w sieci.
Co do teoretyzowania, że Jockey na początku działał na własną rękę. Po pierwsze, przecież ktoś go tym spodkiem na ziemię podrzucił. Po drugie, odsyłam do zdjęć z alternatywnej wersji tej sceny:
http://www.avpgalaxy.net/gallery/albums/movies/prometheus/behind/behind027.jpg
http://www.avpgalaxy.net/gallery/albums/movies/prometheus/behind/behind168.jpg
Ewidentnie mamy do czynienia z jakimś rytuałem o czym już pisałem, a stworzenie życia było w 100% celowym działaniem.
---
Słówko o pozytywnych opiniach na temat Prometeusza. Nie odmawiam nikomu prawa do lubienia tego filmu, jak i każdego innego. Ale to jest wyjątkowa sytuacja. Po pierwsze, jest to trzeci film sci-fi Ridleya Scotta i chyba nikomu nie trzeba przypominać, jakie były dwa poprzednie. Po drugie, film podpina się pod bycie częścią uniwersum, jednocześnie ingerując i dopowiadając kwestie z Aliena, filmu DOSKONAŁEGO. Sprawia to, że nie można podejść do niego jak do kolejnego produkcyjniaka w reżyserii kogoś tam, przymknąć oko na bzdury i dobrze się bawić. Po prostu się nie da. Tyle się mówi o zidioceniu Hollywood, krytykuje kino chociażby Michaela Baya, a tu nagle okazuje się, że wystarczą genialne zdjęcia, by film na dokładnie takim samym poziomie jak te nazywane dnem nagle był fajny, ok, i w ogóle 8/10!
Sam dałem mu 5/10 (i jest to ocena za film jako taki), ale nie ukrywam, że jako część uniwersum, zwłaszcza w konfrontacji z Alienem z którym chce być powiązany, to jest 1/10, frustracja i facepalm.
24-07-2012, 01:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2012, 01:35 przez Mierzwiak.)
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Starałem się nie czytać przed wizytą w kinie żadnych opinii, recenzji, nie nastawiać się negatywnie itd. Nie pomogło. Prometeusz ssie tak przeokrutnie, że gdybym był die-hard fanem sagi, to spamowałbym teraz skrzynkę Lindelola groźbami karalnymi. Już pierwsza scena, w której łysy albinos wypija przeterminowany jogurt i spada do rzeki jest tak słaba, że nie ma wątpliwości kto odpowiadał za scenariusz. Fajnie, że chcieli poetycko pokazać stworzenie życia, ale to było pretensjonalne i bezsensowne, tym bardziej w kontekście scen, w których ta sama maź działa zupełnie inaczej na członków załogi Prometeusza. A może to inna maź? Lindelol pewnie nie zaprzątał sobie głowy takimi pierdołami, bo i po co.
Jeśli chodzi natomiast o Scotta, to odnoszę wrażenie, że on ostatnio głównie użycza w swoich filmach nazwiska na plakat. W sensie - bierze scenariusza, zatrudnia najlepszych specjalistów od technikaliów i voila, niech się dzieje co chce. Jego ostatnie filmy nie mają w zasadzie żadnych punktów wspólnych, a sam Scott nie pokazuje w nich żadnego "charakteru pisma". Jasne, wszystkie są doskonałe pod względem technicznym, ale ich jakość zależy w zasadzie tylko od scenariusza. Jeżeli jest dobry, wychodzi "American Gangster", jeżeli jest koszmarny, dostajemy "Prometeusza". Moim zdaniem to właśnie reżyseria (a właściwie jej brak) jest - obok tragicznego scenariusza - podstawą klęski tego filmu. O tym za chwilę. Błędy logiczne tekstu Lindelola idealnie wypunktowali już Military, Mierzwiak i Gieferg, więc nie ma sensu się powtarzać. Ale to tylko jeden (ogromny, ale tylko jeden) problem scenariusza filmu Scotta. Drugim jest niemal bezmyślne kopiowanie pomysłów z pierwszego "Aliena". Pal licho, że nawiązania do uniwersum pełnią jedynie funkcję ozdobników. Załoga Prometeusza to właściwie DOKŁADNA kopia tego, co mieliśmy w "Alienie" - jest następczyni Ripley, jest kapitan-luzak, jest oczywiście android (choć raczej nawiązujący do Hicksa - Fassbender gra genialnie, ale na początku bardzo przypomina Henriksena jeśli chodzi o styl gry aktorskiej), a ci dwaj debile, którzy się gubią w jaskini bardzo przypominają Stantona i Kotto, choć są oczywiście gorzej rozpisani. Zamiast wymyślić coś nowego, Lindelol zerżnął pomysł na załogę z "Aliena", dodał do niej 10 niepotrzebnych osób (które poznajemy na kilka sekund w momencie, w którym giną) i... tyle. Momentami miałem wrażenie, że oglądam niechlujny remake.
Przejdźmy jednak do reżyserii - "Prometeusz" nie ma tempa i nie ma napięcia. Military trafnie zauważył, że wystarczyłoby nie pokazywać Inżyniera na początku, żeby odkrycie jego głowy robiło o wiele większe wrażenie w późniejszej części filmu. Tymczasem tutaj wszystko odbywa się zupełnie bez emocji - ktoś gdzieś idzie, gubi się, ginie, nikt tego nie zauważa, choć wszyscy mają kamerki na kaskach. Gdyby ten film był lepiej wyreżyserowany, gdyby Scott od początku budował klimat tajemnicy, to nielogiczne wydarzenia, których tu pełno, nie raziłyby aż tak, bo seans wywoływałby jakieś emocje. Ale atmosfery spotkania z nieznanym nie ma właściwie żadnej, to nie zostaje nijak zaakcentowane w strukturze filmu, przez co widz musi się skupiać na nielogicznościach, bo nic ciekawszego i tak mu nie pozostaje. Głupoty mnożą się w zastraszającym tempie, a ja siedzę i zastanawiam się dlaczego gigantyczna korporacja wysłała w kosmos bandę niekompetentnych debili. Co za bezsens.
1/10 + 1 za Fassbendera + 1 za piękne zdjęcia Dariusza Wolskiego + 1 za scenę cesarki, bodaj jedyną klimatyczną w całym filmie = 4/10 i wyżej nie podskoczy.
PS. A propos głupot, chyba nikt o tym jeszcze nie wspomniał - "Prometeusz" sugeruje, że za 100 lat postęp techniczny będzie działał wstecz. W chronologicznie późniejszym "Alienie" mieli archaiczną Matkę, w "Prometeuszu" są sondy, hologramy i cyfrowa wyświetlacze :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
24-07-2012, 04:35
|