19-07-2009, 14:50
|
Public Enemies (2009)
|
|
to kolejny dowód, że sceny akcji w tym filmie są podrzędne wobec reszty. napad na pociąg, mega motyw, a tu pipa - nie ma napadu
19-07-2009, 14:50
Niech mnie ktoś oświeci. Czy Dillinger i jego ranny kumpel po akcji w "Magdalence" : ) nie wsiadają do samochodu Nelsona, złapanego na drodze?
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 19-07-2009, 14:54 Hannibal napisał(a):Snappik napisał(a):Powtarzam - ten film Spidermanom i Hulkom (tak teraz będę nazywać amerykańską widownię) nie ma prawa się podobać.A jak nazwiesz polską ? Bo wiele lepsza jak widać po tych cytatach to chyba nie jest Polską widownię nazwę "nieoświeconą" Jeżeli ktoś mi pisze, że szedł na film o mafii i się zawiódł to inaczej tego nazwać nie mogę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-07-2009, 15:04 Snappik napisał(a):Polską widownię nazwę "nieoświeconą"W zasadzie dobre określenie. Bo skąd miałby wiedzieć, że jest inaczej? Ba: nie jest w niczyim interesie, żeby o tym wiedział.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
19-07-2009, 15:23 Snappik napisał(a):Polską widownię nazwę "nieoświeconą"Myślałem że będziesz miał dla nich coś w takim stylu jak dla amerykańskiej, Testosterony albo Lejdis
19-07-2009, 15:28
Koralgole :mrgreen:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
19-07-2009, 15:32 Mental napisał(a):nie mógł wiedzieć. ale nie zawsze trzeba wiedzieć, żeby wymierzyć sprawiedliwość, która da publiczności satysfakcję. Więc gdyby to zrobił, to by było nielogiczne. Po prostu nie pasowałoby do reszty filmu. Glut napisał(a):Czy Dillinger i jego ranny kumpel po akcji w "Magdalence" : ) nie wsiadają do samochodu Nelsona, złapanego na drodze? Nie, kradną samochód jakiemuś mężczyźnie spod jego domu. 19-07-2009, 15:42 Solo napisał(a):Więc gdyby to zrobił, to by było nielogiczne. Po prostu nie pasowałoby do reszty filmu. solo, nie chce cię obrazić ani nic, ale momentami odnoszę wrażenie, że rozmawiam z 7-letnim dzieckiem. zadajesz czasami takie pytania, wyciągasz takie wnioski, że głowa mała. co by nie pasowało do reszty filmu? że dillinger zastrzeliłby gościa, który parł na niego z bronią i że przypadkiem ten gość katował jego kobietę podczas przesłuchania (o czym dillinger nie widział, ale wiedziała widownia)? co w tym nielogicznego/niepasującego? gdyby tak się stało, tj. gdyby grubas legł na glebie z kulką w mózgu, Mann spełniłby oczekiwania publiczności (w tym moje), bo ja wręcz chciałem, żeby dillinger go zabił. ale nie zabił. nie zdążył. podobnie jak nie zdążył zrobić wuchty innych rzeczy w swoim życiu. m. in. dlatego ten film jest tak niesamowity - bo opowiada o gościu, który w pośpiechu otworzył wiele drzwi i większości z nich nie zdążył zamknąć. jedyne, co mu się udało, to stracić wszystkich przyjaciół i wpakować kobietę za kratki. we wrogach publicznych nie ma żadnego pocieszenia. 19-07-2009, 16:05 Mental napisał(a):solo, nie chce cię obrazić ani nic, ale momentami odnoszę wrażenie, że rozmawiam z 7-letnim dzieckiem Skoro nie chcesz to... nie mów takich rzeczy. Jesteś w stosunku do mnie głupio agresywny i nie rozumiem dlaczego. Zacznij po prostu zachowywać się, będzie ok. Mental napisał(a):co by nie pasowało do reszty filmu? że dillinger zastrzeliłby gościa, który parł na niego z bronią i że przypadkiem ten gość katował jego kobietę podczas przesłuchania Oczywiście zmieniasz zdanie w trakcie. Mowa była wyraźnie o tym, że byłoby fajnie (twoim zdaniem, nie moim) gdyby zabił grubego za to, że ten torturował mu laskę. Ja tylko stwierdziłem, co cie tak rozjuszyło, nie wiem dlaczego, że nie byłoby to logiczne, gdyby Dillinger zabił go z zemsty właśnie za to. Bo nie mógł o tym wiedzieć. Dotarło teraz? 19-07-2009, 16:12
PE i Heat to moim zdaniem najlepsze filmy Manna. z prostego powodu: obydwa mają kompozycję otwartą (gorączka w mniejszym stopniu), obydwa stanowią kwintesencję starego/nowego stylu reżysera, obydwa dają najpełniejszy obraz jego światopoglądu i wreszcie w obydwu konkluzja jest mniej lub bardziej przygnębiająca. przy czym oglądając gorączkę mam silną świadomość, że "tak musiało być", że to nieomal archetypiczne prawo wild westu, spersonifikowane pod postacią vincenta musiało w końcu zatriumfować. w PE przeciwnie: dosłownie triumfuje litera prawa, ale raz, że nie jest ona zmetaforyzowana pod postacią kodeksu honorowego samotnego gliniarza, dwa, że federalni mocno się kompromitują, budząc zażenowanie swoją nieporadnością i trzy, tu bardziej zwycięża system niż sprawiedliwość (w gorączce antagoniści zawarli między sobą umowę poza obrębem systemu, w kawiarni, i to jest dla mnie geniusz tego filmu). generalnie zmierzam do takiej konkluzji, że PE to film, na którym trudno się uśmiechnąć. depp uśmiecha się bodaj tylko raz i wychodzi mu to fatalnie (scena na przyjęciu, kiedy tańczy z billie). rozumiem, że chciał się uśmiechnąć szczerze, bez maski cwaniaka-twardziela, ale sorry, ja widzę w tym uśmiechu jedynie zapowiedź końca.
19-07-2009, 16:46 Mental napisał(a):PE i Heat to moim zdaniem najlepsze filmy MannaZ tych które oglądałem - dla mnie również. Na marginesie, Miami Vice stawiam teraz ponad Zakładnikiem, albo na równi. W zależności od nastroju ; ) Public Enemies nie jest - czego pewnie niektórzy oczekiwali - Gorączką a la 30's. Niemniej jednak są to filmy bardzo podobne, wręcz bliźniacze pod jednym zasadniczym względem - opowiadają o tym samym. Public Enemies uświadomiło mi (do spółki z zapodanymi w temacie o MM felietonami) że sednem Heat nie jest pojedynek Hanna-McCauley, ale poszukiwanie miłości przez tego drugiego, katalizatora, dzięki któremu będzie mógł wyjechać i zacząć normalne życie. Nie inaczej jest w przypadku Dillingera, który w końcu spotyka Billie. Co stało na przeszkodzie, by rzucić to wszystko od razu w cholerę i wyjechać z nią? McCauley doszedł do tego momentu, ale jak wiemy nie potrafił. Ilekroć gdy widzę jak po telefonie od Nate'a decyduje się jechać do hotelu, mam ochotę krzyczeć, powstrzymać go. I to spojrzenie Eady, gdy widzi jak McCauley ją zostawia. Przebija to tylko Billie w końcówce PE. Nie pamiętam żeby jakiś film ściskał mnie za gardło dwa dni po jego obejrzeniu. 19-07-2009, 17:06
tak to już bywa jak melodramaty snuja kowboje:) kiedy Eastwood i Mann odstawiają (na krótko, bo wiesz, że za chwile i tak powróci nieuniknione) strzelaniny i zabijanie i biorą się za reżyserowanie emocji, to ja wysiadam.
19-07-2009, 17:11
Jeśli ktoś ma ochotę, klipy w jakości DVD (z wyjątkiem ostatniego):
- CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> - CODEBASE="http://www.apple.com/qtactivex/qtplugin.cab" height="640" width="425"> 19-07-2009, 21:54
dwie niezwykle ciekawe recki PE - różnią się od innych tym, że autorzy widzieli film 2-3 razy i spoglądają nań z dystansu:
In the two-plus weeks since I first saw "Public Enemies," it has lingered in my mind more vividly than almost any Hollywood film of the past couple of years. a tutaj to, o czym wspominał Mierzwiak, czyli konsekwentne unikanie ujęć wprowadzających, szerokich kadrów i planów totalnych: Mann on Fire Thereâs not an establishing shot to be found, or any of the pretty period niceties we expect from pictures like this. The movie looks raw, aggressive and sometimes awfully ugly. ⊠miałem dokładnie takie same odczucia: wnętrza puste, ściany gołe, korytarze ciemne, minimalna ilość rekwizytów. czyżby Mann naoglądał się za dużo von Triera?:) [ Dodano: Pon Lip 20, 2009 00:41 ] oryginalna billie frechette: [ Dodano: Pon Lip 20, 2009 01:03 ] Mann słowem nie wspomniał w napisach końcowych o lady in red (anna sage), która zdradziła dillingera. zastanawiające. purvis obiecał jej wstawiennictwo w imigracyjnym. 19-07-2009, 23:11
Właśnie też mnie zdziwił brak przypisu o Annie Sage, która został po prostu okłamana i do tego wykorzystana przez fedaralnych do złapania Dillingera.
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin 20-07-2009, 02:01
Bo według niektórych źródeł dostała od rządu 5000$ za wykapowanie Dillingera (a miała dostać 2 razy tyle). No i po eliminacji Dillingera i tak musiała opuścić USA.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
20-07-2009, 09:57
Mental wspomniałeś że końcówka PE jest naprawdę dołująca, każdy coś traci, a śmierć Dillingera wszystko zaprzepaszcza. Może i tak jest ale Mann odpowiednio nas do tego przygotował , chodzi mi tu o sceny na komisariacie i w kinie ( genialne wstawki z filmu porównywane z życiem naszego ulubieńca ) kiedy Johny praktycznie w pewnej podświadomości godzi się ze swoją ewentualną śmiercią i z góry wie że do końca był lepszy od całego FBI. Najbardziej to mi się w tej postaci podobało. Dillinger żyje wiecznie jak dla mnie
![]() P.S. dziś trzeci seans
20-07-2009, 11:03
W większości zgadzam się z tym co na początku tematu napisał Negrin.
Z jednej strony był to maksymalnie Mannowski spektakl, z drugiej wszystkie wynikające z tego obawy o których pisałem w poprzednim wątku się niestety, w większym lub mniejszym stopniu sprawdziły. Ogólna ocena filmu jako dzieło jest dla mnie niezwykle trudna, od seansu zdążyłem już w głowie wystawić trzy różne oceny. Mental napisał(a):Oj, nie zgodzę się. Ciężko to im było dopiero wtedy jak FBI zebrało się do kupy. Przed założeniem biura federalnego przestępcy pokroju Dillingera byli praktycznie niezwyciężeni i nieustannie grali na nosie policji, co zresztą sam Mann niejednokrotnie powtarzał. Przed ukazaniem problemów gangu w późniejszym akcie(które zresztą nie różniły się jakoś specjalnie od kryminalnych upadków pokazanych w dotychczasowych filmach) pokazano nam spektakl bezczelności i pewności siebie bandytów, które zresztą były usprawiedliwione. Nikt im wtedy nie mógł podskoczyć. Inna sprawa to to, że kłopoty Dillinger i spółka po części sprowadzili sami na siebie. To również jest element który Mann często przytaczał w wywiadach. Ich wojskowa precyzja w planowaniu i wykonywaniu akcji nijak miała się do beztroskiego sposobu życia jakie prowadzili i niemożliwości zaplanowania kolejnego dnia. Brak tu dyscypliny Neila McCauley'a.simek napisał(a):PE pokazuje jak ciężko było wielkim złoczyńcąkapitalne spostrzeżenie. właśnie dotknąłeś jednego z najbardziej oryginalnych aspektów wrogów publicznych. po takim ojcu chrzestnym, scarface czy innych filmach człowiek ma ochotę zasiąść na tronie i rządzić miastem, a tutaj nędza, brak kasy, kompani ubywają w zastraszającym tempie, z ukochaną kobietą spędzasz noc siedząc na piasku gdzieś na jakimś zadupiu, na niebie nie ma gwiazd, zero wożenia się limuzynami, zero gangsterskiego lansu, kasy ciągle mało... Solo napisał(a):który uparł się aby amerykańska rzeczywistość tamtych lat sprawiała wrażenie polakierowanej pocztówki: ubrania bohaterów są czyste i nowe, samochody wypucowane na błysk, a kobiety zawsze nienagannie umalowane.Taka była specyfika tych czasów. Brak tu tej stylizacji którą widać w kostiumach i rekwizytach tak wielu period-filmów. To nie jest jakaś legendarna era z opowieści tylko czas w których żyli prawdziwi ludzie. Glut napisał(a):Czy tylko mnie lekko zniesmaczyła nieco komputerowo wyglądająca jucha wylatująca z twarzy Dillingera w finale?Swoją drogą przez chwile zastanawiałem się czy specyfika "płynności ruchu" w użytej tu technologii cyfrowej nie wpływa jakoś negatywnie na przedstawienie komputerowych efektów. Jak wiemy CGI najgorzej wypada w ruchu, a w tym przypadku mieliśmy wydawałoby się niezwykle prosty do wykonania efekt w filmie za grube miliony, który jednak wypadł sztucznie. Snappik napisał(a):Kwestia rozmowy zza krat - Dillinger ma w niej ogromną przewagę, jest pewny siebie, bo wie że i tak ucieknie. To on prawi Purvisowi wykład o śmierci bliskich. A Bale zbija jego argumenty tanim i wyświechtanym "wyjdziesz i skończysz na krześle". Purvis nie ma tu nic do powiedzenia, to Dillinger zdominował gadkęDillinger może i poruszył jakąś strunę Purvisa swoimi komentarzami ale za uśmieszkiem Bale'a kryje się pewność zwycięstwa. Najlepiej widać to w sposobie w jaki Purvis wypowiada spod kapelusza: "No You will not...". "Możesz sobie mówić i myśleć co chcesz i nadal zgrywać cwaniaczka i ale już stąd nie wyjdziesz" Snappik napisał(a):To taki chłodny kujonek, karierowicz-idealista. Przeciwieństwo Dillingera, który jest jajcarzem i działa spontanicznie.Zastanawiałem się jak ten koleś zyskał miano "Clarka Gable'a FBI". Czy prawdziwy Purvis pokazywał przebłyski "czarmu", czy może całość to PR biura w wykonaniu Hoovera. Mental napisał(a):na screening testach sprzed pół roku wielu ludzi narzekało, że film był za długi (wiadomo - amerykański widz)Niepotrzebna złośliwość Mental, myślisz, że przeciętny polski widz zareagowałby inaczej? mile: Solo napisał(a):Nie wspominając już o akrobatycznej przewrotce Winsteada w lesie w nocy - nie wiem po co to i na co to, takie efekciarstwo rodem z "Transfermersów", nie dość że nierealistyczne w filmie na realizm się silącym, to do tego niczego do tej sceny nie wnoszącego. Winstead biegnie, skacze, robi przewrotkę do przodu, ląduje na jednym kolanie i bodajże strzela i oczywiście nie trafia.W tym samym momencie Winstead był pod ostrzałem, więc zrobił swego rodzaju akrobatyczny unik połączony z przejściem do oddania strzału. Może nie okazało się to zbyt skuteczne ale nie widzę w tym nic "transformerowego". Snappik napisał(a):Czytając opinie amerykańców na IMDB przecieram oczy ze zdumienia.Sprawdz polskie na filmwebie. Nie lepsze.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
20-07-2009, 11:16 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Public Enemies (2009) | Mental | 661 | 91,043 |
17-07-2009, 00:29 Ostatni post: Glut |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |