Public Enemies (2009)
Solo napisał(a):zaciskająca się pętla wokół bohatera sugeruje tragiczny finał i w ten sposób sięto ogląda, zastanawiając się tylko jak długo to potrwa.

W drugiej połowie i końcówce film rzeczywiście skręca już na tory tego typu, ale całościowo pozostaję przy moim wahadle. :razz: Jakoś nie wydawało mi się żeby w klasyczny sposób rosło tutaj napięcie aż do rozsadzającego finału.

Odpowiedz
Bo napięcia jako takiego tu raczej nie odczułem. Inna sprawa, że ja w ogóle nie kibicowałem głównemu bohaterowi tylko bohaterowi Bale'a, więc to dlatego.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Inna sprawa, że ja w ogóle nie kibicowałem głównemu bohaterowi tylko bohaterowi Bale'a, więc to dlatego.

A wydawałoby się, że Deep żuje gumę i jest fajny więc trzeba mu kibicować. Ja tak zrobiłem.

Odpowiedz
To był wredny bandzior i tak naprawdę odstrzelenie go to przysługa dla społeczeństwa. Nie przepadam zresztą za kinem w którym gloryfikuje się przestępców. Ale to inna sprawa.

Odpowiedz
Solo napisał(a):To był wredny bandzior

nie był to wredny bandzior. ani w rzeczywistości, ani w filmie Manna.

Odpowiedz
Czyż jego gang nie zabił wielu ludzi?

Odpowiedz
jego gang owszem, ale on nigdy nikogo nie zabił (choć zdania są podzielone - część biografów przypisuje mu zabójstwo gliniarza, jednocześnie podkreślając, że nie zrobił tego z zimną krwią, ba, po rzekomym odstrzeleniu policjanta zaliczył ponoć nieprzespaną noc), a już na pewno nie skrzywdził żadnego cywila.

Odpowiedz
Mental napisał(a):a już na pewno ni skrzywdził żadnego cywila.

A gdzieś się kiedyś natknąłem (nie mam pojęcia czy to prawda bo o Dillingerze wiem tyle ile pokazał mi Mann) na wzmiankę o tym, że z Dillingera był kawał skurwysyna. W młodości zgwałcił jakąś laskę, a potem już ostro leciał po bandzie.

Odpowiedz
ja czytałem lepsze rzeczy: że w celu zdobycia samochodu, zabił całą rodzinę. bo ktoś tak powiedział. i autor zacytował.

Odpowiedz
Mental napisał(a):jego gang owszem, ale on nigdy nikogo nie zabił

I co z tego. Jego ludzie mordowali w czasie napadów, on sam rabował i pomagał uciekać z więzienia bandytom, którzy zabijali. To był śmieć ludzki, bandyta. Jeśli wierzysz w mit romantycznego bandziora, to nie życzę ci żebyś takiego spotkał na swojej drodze, choć otrzeźwienie wynikające z takiego spotkania dobrze by ci zrobiło...

[ Dodano: Pią Lip 31, 2009 23:47 ]
Mental napisał(a):po rzekomym odstrzeleniu policjanta zaliczył ponoć nieprzespaną noc

Santo subito!

Odpowiedz
Popieram Solo. Mental stuknij się w czoło. Koleś był pieprzonym nierobem, rabował banki, w których ludzie chowali swoje oszczędności, bratał się z najgorszymi oprychami, pomagał im, a ja mam kibicować typowi tylko dlatego, że ten marzył o wielkiej miłości do laski z szatni. C'mon. Tak jak już pisałem, ten film wcale nie ma gloryfikować postaci Dillingera, bo w sumie widać, że to kawał mendy był, ani pokazywać, że w szeregach ścigającej go policji były jakieś mega mózgi. To raczej historia o podejmowaniu decyzji i ponoszeniu za nie odpowiedzialności.

Odpowiedz
Solo napisał(a):To był śmieć ludzki, bandyta.

dlatego tak ważna jest w filmie postać agenta Purvisa, Winsteada i innych. w ich poczynaniach nie ma żadnego respektu, współczucia ani obciążenia faktem, że ścigają gwiazdę bandyckiego podziemia, bożyszcze tłumów. dla nich dillinger jest tym, kim mówisz - śmieciem ludzkim, którego należy aresztować/skasować. i tak to w filmie wygląda. i dziwie się, kiedy ktoś próbuje dowodzić, że to jest film o romantycznym micie gangstera. takie gadania wynika z nieuważnego oglądania. Purvis ma kompletnie w pompce dillingera i jego rozterki. romantyczny, nieromantyczny - liczy się wyłącznie schwytanie bandziora.

Solo napisał(a):Jeśli wierzysz w mit romantycznego bandziora, to nie życzę ci żebyś takiego spotkał na swojej drodze, choć otrzeźwienie wynikające z takiego spotkania dobrze by ci zrobiło...

ja wierze, ze tak był/jest postrzegany przez rzesze ludzi. wczoraj i dzisiaj. we wrogach doszło do zderzenia tej właśnie ikony z filmowa rzeczywistością. bez komentarza pomocniczego. granica miedzy tym, co moralne i niemoralne zawsze była u Manna bardzo cienka (patrz: Heat), a etyka względna.

Guzeppe napisał(a):Mental stuknij się w czoło.

nie mogłeś zaczekać, aż odpowiem?

Odpowiedz
Mental napisał(a):ja wierze, ze tak był/jest postrzegany przez rzesze ludzi.

Żarty sobie robisz? Przecież stronę temu napisałeś to:

Mental napisał(a):nie był to wredny bandzior. ani w rzeczywistości, ani w filmie Manna.

Ok, zmieniasz zdanie w ciągu paru minut, rozumiem.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Żarty sobie robisz?

nie, nie robię. takie są fakty - dillinger egzystuje w świadomości ogromnych mas ludzkich w usa jako symbol wolności, suwerenności, jako kolo, który ruchał system, postawił się. Mann ani tego nie neguje, ani nie potwierdza. jak zawsze zachowuje neutralność, pozostawiając tę kwestię do rozstrzygnięcia widowni. co więcej, okoliczności historyczne, czyli wielka depresja i mega nieufność do takich instytucji jak FED czy banki komercyjne miały olbrzymi wpływ na umacnianie jego mitu.

na poprzedniej stronie napisałeś, że był wredny. ja odpowiedziałem, że nie był. oczywiście masz rację - dillinger był dwulicowym, wrednym delikwentem, co najlepiej pokazuje scena z kobietą-zakładnikiem: najpierw używa jej jako tarczy, by potem okryć płaszczem. całe nieporozumienia wniknęło z mojej pomyłki: czytałem "wredny", a myślałem "brutalny/bezlitosny".

Odpowiedz
Mental napisał(a):nie, nie robię. takie są fakty - dillinger egzystuje w świadomości ogromnych mas ludzkich w usa jako symbol wolności, suwerenności

Tylko, że Ty napisałeś wyraźnie, że to nie był według ciebie zły człowiek. Tyle w tym temacie. Teraz jakiś dziwnym sposobem usiłujesz wycofać się z tych słów. Nie łatwiej powiedzieć po prostu "walnąłem głupotę"?

Odpowiedz
Solo napisał(a):Nie łatwiej powiedzieć po prostu "walnąłęm głupotę"?

nie, bo ja w odróżnieniu od ciebie trochę wiem na temat tej postaci i patrze na nią nieco szerzej. dillinger to persona zbyt kontrowersyjna, by określić go z góry mianem "złego człowieka". z filmu nie wynika jednoznacznie, że był zły, podobnie z historii.

Odpowiedz
Oj Mental, Mental, z tobą jak z dzieckiem. Nie dość że "jak złapią za rękę, to mówię że nie moja ręka", to jeszcze kontratakujesz "a u was to murzynów biją". Ale ok, jeśli twierdzisz że to jednak był bandzior to możemy iść dalej. Uśmiech

Odpowiedz
Mental napisał(a):z filmu nie wynika jednoznacznie, że był zły, podobnie z historii.

Znowu zaczynasz?
Facet zorganizował i przewodził gangiem napadającym/rabującym/mordującym.
Plus to co pisałem wcześniej. Miał na sumieniu krew wielu ludzi. Plus parę innych grzeszków.
A ty masz wątpliwości, czy to był "zły człowiek"? Dobrze cię zrozumiałem? Uśmiech

Odpowiedz
nie, solo, to z tobą jak z dzieckiem. albo nie kumasz istoty filmów Manna (ich dwuznaczności), albo udajesz greka. równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że neil z Heat to "zły człowiek", a sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. to nie star warsy, gdzie dobro walczy ze złem.

Cytat:A ty masz wątpliwości, czy to był "zły człowiek"? Dobrze cię zrozumiałem? Uśmiech

tak, dobrze. to nie star warsy, solo.

Odpowiedz
Mental napisał(a):a sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana.

Facet był szefem gangu rabującego/napadającego/mordującego. Sam brał w tym udział. Być może zabił, na pewno napadał i kradł, do tego usiłował zabijać.
Ale ok, Mental twierdzi, że to postać "zbyt skomplikowana" żeby ją osądzić.
Niech zgadnę - byłeś w dzieciństwie wychowywany bezstresowo, co? Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,786 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości