Public Enemies (2009)
military napisał(a):Raz tradycyjne kamery, za chwilę ujęcie z cyfrówki,


Military, a nie jest tak, ze calosc byla krecona cyfra?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Możliwe, w każdym razie są sceny wyglądające tradycyjnie (a la Gorączka), a wśród nich ujęcia jak z domowej kamery (a la Miami Vice). Nie mam nic przeciwko obu stylom, ale przemieszano je raczej bezsensownie.

Odpowiedz
http://www.theasc.com/magazine_dynamic/July2009/PublicEnemies/page3.php

"High-Definition Video and Super 35mm"

Odpowiedz
military napisał(a):a wśród nich ujęcia jak z domowej kamery (a la Miami Vice)

chciałbyś mieć taka domowa kamerę:)

military napisał(a):ostatnią scenę to mógł sobie Mann darować...

ale ostatnia scena jest właśnie najlepsza...

Odpowiedz
Mental napisał(a):ale ostatnia scena jest właśnie najlepsza...

Spoiler: Czy obaj mówimy o

Przecież to tandeta, odstajaca od reszty filmu i jego świetnych dialogów.

Odpowiedz
Ostatnia scena jako jedyna zawiera w sobie emocje. Niestety nie mogę tego powiedzieć o reszcie filmu.

Odpowiedz
Ha, jak o całej filmografii Manna mogę powiedzieć, że jest pozbawiona emocji, tak PE wydali mi się BARDZO emocjonalni. Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Ostatnia scena jako jedyna zawiera w sobie emocje. Niestety nie mogę tego powiedzieć o reszcie filmu.
Nie wiem, po mnie ten cały film spływa jak woda. Absolutnie ani na chwilę nie żałowałem Deppa i ani na chwilę nie kibicowałem Bale'owi. Stałem sobie z boku i oglądałem chłodną relację wydarzeń. Jedyna postać, która wzbudziła u mnie choć cień sympatii to ta prawa ręka Dillingera. Ten gostek co się wykrwawił w samochodzie.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Poprawka - jest jeszcze przesłuchanie Billie.

military napisał(a):Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.
Mówisz o emocjach u bohaterów filmu, a ja o swoich Uśmiech

Odpowiedz
military napisał(a):Od wkurwienia Hoovera na niefrasobliwość jego ludzi, przez zapieranie się Dillingera tego, że coraz mniej się liczy, na determinacji Purvisa skończywszy.

A daj spokoj, co prawda Mann fajnie te wszystkie watki pokazal, ale emocji nie ma w nich za grosz.

Odpowiedz
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=jbJRjnnu24Y[/youtube]

Następne części w podobnych. Koleś od pytań coś zawodzi, ale Mann mówi kilka interesujących rzeczy. No i to chyba najdłuższy z nim wywiad na jutubie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Błażej Harapkowicz o PE

ciekawy tekst. czuć manierę "studenta kulturoznawstwa" albo innego takiego, ale generalnie całość ma sens i trzyma się kupy. mój ulubiony fragment:

„Wrogowie publiczni” to film Michaela Manna – krzyczy o tym każdy kadr, strzał i trup. Powielanie rozpoznawalnych zalet autorskiego stylu nie przeszkadza. Mann stanowi dla mnie punkt odniesienia w szeroko rozumianym kinie sensacyjnym, gdyż jest wybitnym specem.

(...)

Zresztą nie może tu być mowy o żadnym paradokumencie, co imputują reżyserowi niektórzy komentatorzy. Michael Mann kursuje na pograniczu realizmu i fantasmagorii, dopuszcza się wizualnych ekscesów, zabijanie filmuje, jakby namiętnie oglądał Peckinpaha – w konwulsji, fizjologicznej namacalności, tak bliskiej, że aż nadrealnej. Posoka jest gęsta, lepka, czuć jej konsystencję. To nie dokument, lecz hiperrealizm.

Odpowiedz
dobra lektura!

PUBLIC ENEMIES. Charles Winstead, Mann’s Man

[Obrazek: winstead-10.jpg]

Odpowiedz
Mental, lepiej byś tu powiedział kiedy/czy wyjdzie wersja reżyserska. Przepadła? Nikomu się nie chce tego zmontować? Czekają żeby ją wydać w boxie Manna za pięć lat?

Odpowiedz
niestety nic mi na ten temat nie wiadomo.

Odpowiedz
po ostatnim seansie PE naszły mnie wątpliwości co do jednej kwestii. Dillingerowi grozi kara śmierci.

za co?

zwróćcie uwagę - w filmie dwukrotnie mowa jest o tym, że Dillinger zostanie stracony. najpierw Bale podczas rozmowy w areszcie pewnym głosem komunikuje więźniowie, że The only way you would leave a jail cell is when we take you out to execute you.

potem w scenie rozmowy z adwokatem Dillinger oświadcza, że grozi mu wyrok śmierci i lepiej, żeby prawnik wywalczył coś u sędziego, bo nie chce skończyć na krześle.

pytam więc: za co? macie jakiś pomysł? może chodzi o pierwsze morderstwo - podczas ucieczki z więzienia ginie wszak strażnik. no ale Dillinger nie miał z tym nic wspólnego. za cyngiel pociągnął jego wspólnik. czekam na propozycje, gdyż nie ukrywam, iż nie daje mi to spokojuUśmiech

Odpowiedz
A skad scigajacy mieliby wiedziec, kto dokladnie pociagnal za spust? To Dillinger byl bossem ekipy.

Odpowiedz
No nie wiem, Ty jesteś spec od wszystkiego mannowskiego na świecie. Może Dillinger zrobił coś, co nie jest pokazane w filmie? Przecież fabuła nie zaczyna się od jego gangsterskich początków...

Odpowiedz
@simek
to jedyne rozsądne wyjaśnienie.

Odpowiedz
W takim ukladzie prolog z ucieczka z wiezenia i zabojstwem policjanta bylby kompletnie niepotrzebny. A to od tego momentu Dillingerowi FBI wali sie na glowe z cala sila. To tak jak w Heat, gdzie Neila przeciez tez nie scigano za rabunki, tylko za zabojstwa, mimo iz sam policjantow nie zabil.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,788 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości