Public Enemies (2009)
Już zapomniałem jak to tragicznie wyglądało.

W skrócie: słaby film, który mógłby być pewnie średni gdyby nie zastosowano gównianych, roztrzęsionych zdjęć z ręki, plastycznie wyglądających jak teatr telewizji (czy 48 fps, jak kto woli).
Nie czuję, że oglądam porządną gangsterską historię tylko skupiam się na tym, że oglądam jakieś przedstawienie telewizyjne.

Reżyser z najwyższej półki bierze gwiazdy z najwyższej półki i robi taką wtopę bo mu się ubzdurało, że będzie fajnie wyglądać? Coś jak droga Zemeckisa?

4/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Cytat:Coś jak droga Zemeckisa?

Coś ty powiedział?



Oczko

Odpowiedz
Czy tylko ja nie kumam tego z tą drogą Zemeckisa?

Odpowiedz
Prawdopodobnie chodzi o to że Zameckis też poświęcił kilka lat na robienie filmów w mało popularnej i raczej nieciekawej technice.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Public Widmo (HFR)

Sonny skumał.
Czyli jednak nie piszę tak enigmatyczno-chaotycznie, jak pewne osoby mi wmawiają.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Chore umysły działają podobnie Język
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
A może to ci inni są chorzy Oczko
"Wariat, który wie, ze jest wariatem- nie jest wariatem" Uśmiech
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Cytat:Zameckis też poświęcił kilka lat na robienie filmów w mało popularnej i raczej nieciekawej technice.

Tylko że cyfra pod tę kategorię (mało popularnej i nieciekawej techniki) nie podpada. Mann wielokrotnie udowadniał, że cyfrą operuje po mistrzowsku. W przypadku PE zawiodła nie tyle cyfra, co sam film - który z perspektywy czasu jawi się jako kiepski. W ogóle ostatnie lata to raczej pasmo porażek Manna - najpierw PE, potem szybko zakończona przygoda z HBO i pożegnanie z serialem, który też specjalnie nikogo nie powalił, łącznie z niżej podpisanym.

Odpowiedz
Cytat:W przypadku PE zawiodła nie tyle cyfra, co sam film - który z perspektywy czasu jawi się jako kiepski
U mnie odwrotnie - po wyjściu z kina uważałem PE za najgorszy film w dorobku MM, ale potem z każdym seansem rósł w moich oczach i obecnie plasuje się w okolicach czwartego miejsca w moim rankingu mannowskiej filmografii, miejsca ustępując jedynie Heat, Thief i Collateral. Na cyfrowe zdjęcia przestałem narzekać już po powtórce, obecnie o pracy kamery w tym filmie złego słowa bym nie napisał.

Odpowiedz
PE w ogóle się nie psują , a stawiam ich na prawie na równi z Heat Język

Odpowiedz
Cytat:stawiam ich na prawie na równi z Heat

Serio czy żartujesz?

Odpowiedz
Zawsze traktowałem PE jako Heat tylko osadzone w latach 20tych. Tematyka prawie identyczna :
- napady na banki ,
- zgrana ekipa >> tyrana przez karierowicza oddanego swojej pracy ( Bale >> Pacino ) zostaje zmuszona do współpracy z Nelsonem narażając się na największą wpadkę w karierze ( patrz nawiązanie do Waingro ),
- główny lider ekipy Depp - De Niro , ( tylko ten pierwszy nieco mniej ułożony od drugiego, cóż tłumaczę to innymi latami w których rozgrywa się historia) zakochuje się w lasce , którą ostatecznie musi opuścić na rzecz dalszej działalności. Przecież scena schwytania Billie jest kalką tej w której De Niro opuszcza swoją ukochana w 30 s przed hotelem.
- Nawet na początku leci kawałek wyjęty z Heat.
I na pewno coś się jeszcze znajdzie Język tak czy siak ogólny klimat , zajebiste cyfrowe zdjęcia to główny atut tego klejnotu.


Odpowiedz
Publi Enemies to najgorzej wyglądający hollywoodzki film ever. Kiedyś broniłem użycia cyfry i owszem, dalej uważam że był to dobry, oryginalny pomysł, ale nie jeśli skutkiem jest takie paskudztwo.

Collateral i Miami Vice też mają momenty autentycznej brzydoty, ale tam jest ona elementem stylu i klimatu obu filmów, stanowi element wizualnego języka filmu, a tutaj? Rzyg, rzyg, rzyg.

Odpowiedz
Obraz jest zbyt krystaliczny, wszystko takie czyste, sterylne, przypomina to tanie polskie produkcje serialowe. Co ciekawe jednak (taka ciekawostka) niedawno puszczali ten film w tv i akurat były jakieś zakłócenia i pojawiło się ziarno/szum - od razu film zaczął mieć inny klimat. Mimo śnieżenia nadawało to zdjęciom autentyczności i klimatu. Wydaje mi się, że aby PE było znośne do oglądania wystarczy jeden prosty zabieg cyfrowy. Przepuścić obraz przez filtr i po prostu dodać cyfrowego szumu oraz wyprać obraz z kolorów zmieniając balans. Tak niewiele a jak od razu zmienia się odbiór całości.

Odpowiedz
Cytat:Tematyka prawie identyczna:

No i co z tego? Po co piszesz mi o rzeczach, które wiem? Oczko


Odpowiedz
Akurat Public Enemies to festiwal cyfrowych szumów, a krystalicznie czysty obraz pojawia się w scenach kręconych w świetle dziennym/przy bardzo dobrym oświetleniu, a te stanowią mniejszość w tym filmie.

Odpowiedz
Czyli atakujecie tylko i wyłącznie ten film z przyczyn technicznych ?? Język

Odpowiedz
(16-03-2013, 15:07)Mierzwiak napisał(a): Akurat Public Enemies to festiwal cyfrowych szumów, a krystalicznie czysty obraz pojawia się w scenach kręconych w świetle dziennym/przy bardzo dobrym oświetleniu, a te stanowią mniejszość w tym filmie.

Ja oglądałam wersję taką: przy dziennych scenach, obraz kryształ, sterylność i w ogóle teatr. Przy scenach nocnych - chuj widać. Oczko

(16-03-2013, 19:55)Predator895 napisał(a): Czyli atakujecie tylko i wyłącznie ten film z przyczyn technicznych ?? Język

Ja go nie atakuję. Ja się tylko czepiam, że z punktu technicznego mogłoby być lepiej. O wiele bardziej wolę PE od takiego gniota jakim jest MV Uśmiech

Odpowiedz
Wczoraj obejrzałem film po raz drugi i jakoś lepiej podobał mi się niż 4 lata temu (jakoś mniej mnie wynudził). Dobra obsada, świetne wykonanie techniczne, fajne sceny strzelanin. Wprawdzie nic mnie nie powaliło ale film dobry, lepszy od Miami Vice.
Ocena 7/10

Odpowiedz
Też mi się podobał. Johnny Dep robił robote jako Dilinger, nie rozumiem tego czepiania się o wizualną stronę. Przecież wyglądał dobrze i oddał lata 20ste jak trzeba. Do tego podobało mi się, że odpóścili sobie epickie zakończenie i Dilinger został zastrzelony jak pies pod kinem. Nie mam pojęcia jak było w prawdziwej historii, ale doceniam takie zakończenie, proste i cyniczne. Mógłbym się czepiać tylko postaci Billie, której wystarczyło rzucić parę tekstów i już uciekła z Dilingerem. Ale tłumaczę sobie to tak, że bida jej doskwierała na tej recepcji, i chciała czegokolwiek więcej od życia Oczko A co by nie mówić to Depp jako Dilinger był bardzo charyzmatyczny.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,783 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości