ROME (RZYM)
#81
Cytat:Oczywiście w żadnym stopniu nie wpływa to na jakość serialu.

no rzeczywiście - same pierdy. ale warto wiedzieć.

Odpowiedz
#82
Hitch napisał(a):
simek napisał(a):legionistów, którzy są zmyśleni
Oprócz tego, że "Głównymi bohaterami są Lucjusz Vorenus i Tytus Pullo (postacie wspomniane w O wojnie galijskiej Juliusza Cezara)".

Angielska wiki napisał(a):Titus Pullo is a fictional character. The basis for this character is the historical Roman soldier of the same name, who is briefly mentioned in Julius Caesar's books De Bello Gallico and Commentarii de Bello Civili.

Chociaż ja się tam nie kłócę jeśli masz lepsze info. Pewnie jest tak, że o tym Pullo nic nie wiadomo, oprócz tego, że był sobie taki w tamtych czasach, więc jedynie nazwisko jest prawdziwe, a jaki naprawde był.

Odpowiedz
#83
http://www.filmweb.pl/Scenariusz+kinowej+wersji+%22Rzymu%22+ukończony,News,id=58721

Niby fajnie, skoro ten sam scenarzysta, ale skoro HBO na razie się na to nie pali, to może znaczyć że tak fajnie wcale nie jest. Swoją drogą to kto Hellerowi kazał napisać ten scenariusz, skoro nikt go nie chce zrealizować? Tak sobie siadł i napisał, bo miał natchnienie?

Odpowiedz
#84
Czasem tak bywa :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#85
Jestem w połowie pierwszej serii. Spoko serial, ale jak na razie najgorsza ze znanych mi produkcji HBO. Ot, porządne rzemiosło - wyróżnia się in plus jedynie świetnymi postaciami i tylko dla nich to oglądam. Niezły nienachalny humor - chociaż repeta z When Harry Met Sally (udawanie orgazmu oodczas uczty) denna IMO. Fabułka dość smętna póki co, a scenarzyści dodatkowo dorzucają telenowelowe zagrywki w stylu "miłość do niewolnicy" czy "czyje o dziecko". Niespecjalnie podoba mi się też przedstawienie samego Rzymu - w ogóle nie czuję "wielkości" tej metropolii, jedyne co mi się kołacze po głowie podczas odwiedzania z bohaterami poszczególnych miejscówek to teatr TV. Jakoś w Carnivale ani razu takiego wrażenia nie miałem. Ale generalnie ogląda mi się dobrze, więc serial zaliczę chyba w całości.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#86
Dziwne, że po przeczytaniu powyższego posta nikt nie napisał, że pierdolę głupoty. A tak właśnie było. Obejrzałem do końca sezon pierwszy i stwierdzam, że Rzym to arcydzieło. Generalnie nauczka na przyszłość: seriale HBO zawsze należy tratować kompleksowo, nie należy ich oceniać na poziomie pojedynczych epizodów. Tak było w przypadku SFU, tak jest i w Rome. Tutaj każdy motyw ma swoje miejsce, nie ma żadnego zbędnego fabularnego chwytu, chociaż z początku może się tak wydawać. Wątki pozornie zamknięte mogą wyskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie i stać się kluczowe. Problemy rodzinne plebejusza mogą zadecydować o losach świata. Wielki, wspaniały serial. Już w tej chwili żałuję, że powstały jedynie dwa sezony.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#87
jarod napisał(a):Dziwne, że po przeczytaniu powyższego posta nikt nie napisał, że pierdolę głupoty. A tak właśnie było.
Nie wiem jak inni ale ja po prostu parsknąłem z pogardą pod nosem i dodałem ciebie do listy osób, które nie należy traktować poważnie :)

Odpowiedz
#88
jarod napisał(a):Już w tej chwili żałuję, że powstały jedynie dwa sezony.

A ja się w sumie cieszę, bo dzięki temu mogę powiedzieć, że w przypadku Rzymu obcujemy z dziełem kompletnym. Wiele produkcji z czasem traci swoją początkową moc i zostaje zarżnięte ilością odcinków/niepotrzebnych wątków - tu tego nie ma.
Rzym odszedł we właściwym momencie, w chwili swej największej świetności, cudownie zakończony.

Odpowiedz
#89
jarod napisał(a):Niespecjalnie podoba mi się też przedstawienie samego Rzymu - w ogóle nie czuję "wielkości" tej metropolii

Miałem takie uczucie na samym początku, podczas "bitwy". Wyraźnie było tam widać rozmiar budżetu.

jarod napisał(a):Jakoś w Carnivale ani razu takiego wrażenia nie miałem.

Ja też nie. Ale to było dużo bardziej kameralne.

jarod napisał(a):nie należy ich oceniać na poziomie pojedynczych epizodów.

Po polsku jest chyba "odcinków" ;)

Genralnie ja też żałuję, że Rzym i Carnivale odeszły po drugiej serii. Tłumaczą się, że nie ma kasy na trzecią serię, a taki Dexter ma już piątą. I wcale mnie nie pociesza, że te seriale odeszły u szczytu formy.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#90
Cytat:Miałem takie uczucie na samym początku, podczas "bitwy". Wyraźnie było tam widać rozmiar budżetu
Do tej sceny akurat nic nie mam. Fajnie pokazano tam dwie rzeczy: 1) Wojny Rzymian z barbarzyńcami nie wyglądały jak w Gladiatorze, nie były to mega wielkie starcia olbrzymich oddziałów i brakowało takim potyczkom efektowności wbrew pozorom 2) Skuteczność dyscypliny rzymskiej armii vs taktyka "na hurra" stosowana przez ich przeciwników.
Cytat:Ja też nie. Ale to było dużo bardziej kameralne
Akurat carnivale miało ten atut, że kręcone było głównie na zadupiach i scenografom wystarczyło zbudować samą przestrzeń cyrkową plus mieszkania ojca Justina...
A co do budżetu w Rzymie - w drugim sezonie jego ograniczenia są jeszcze bardziej widoczne niż w pierwszym. Napaliłem się jak głupi na scenę pogrzebu Cezara i słynny motyw z Antoniuszem rzucającym zakrwawioną togę w tłum - a tu dupa... Już nie mówiąc o nieśmiertelnym chwycie stosowanym w niskobudżetowych filmach czyli "koleś siedzi w pokoju i słyszy, jak na zewnątrz wybijają jego ludzi". W sumie przywykłem już o tej konwencji oraz przedstawiania Rzymu jako miasta zaułków, ale jeżeli tak samo zekranizują Grę o Tron, mocno się wkurzę.
Z innej beczki - najbardziej kultowy kawałek dialogu, jaki kiedykolwiek usłyszałem w produkcji TV: "nie wstanę z łózka, dopóki czegoś nie wyrucham". W ogóle Purefoy miecie - w pierwszej serii pozostawał w cieniu Hindsa, teraz sam jest postacią wiodącą i radzi sobie wybornie. W Solomonie Kane nie pokazał nawet cienia tej charyzmy, jaką dysponuje w tym serialu.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#91
jarod napisał(a):Wojny Rzymian z barbarzyńcami nie wyglądały jak w Gladiatorze, nie były to mega wielkie starcia olbrzymich oddziałów i brakowało takim potyczkom efektowności wbrew pozorom

Nie chodzi mi o wielką batalię. Miałem po prostu wrażenie braku przestrzeni. Wręcz widziałem oczami wyobraźni te mikrofony powyżej i techników nieopodal. I kilkunastu gości którzy udają, że się biją. Nie miałem wrażenia, że oglądam część większej całości. Ale to subiektywne odczucie, czego dowodzi fakt, iż Ty odbierasz to inaczej. Mnie nie przypasiło :)

Ech, mógłby ktoś w końcu sfilmować masakrę Rzymian w Lesie Teutoburskim... A może sfilmował, tylko o tym nie wiem?

Cytat:Z innej beczki - najbardziej kultowy kawałek dialogu, jaki kiedykolwiek usłyszałem w produkcji TV: "nie wstanę z łózka, dopóki czegoś nie wyrucham". W ogóle Purefoy miecie - w pierwszej serii pozostawał w cieniu Hindsa, teraz sam jest postacią wiodącą i radzi sobie wybornie. W Solomonie Kane nie pokazał nawet cienia tej charyzmy, jaką dysponuje w tym serialu.

Marek Antoniusz jest w tym serialu genialny, doskonały, najlepszy! Na kolana, psy! Zasługa to jego kunsztu, ale także świetnie rozpisanej roli. Sceny po zabójstwie Cezara oglądałem chyba z pincet razy. Miazga!
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#92
Ja jestem po siódmym odcinku sezonu drugiego. Poziom nadal zachowany, tyle powiem. Powiedziałbym nawet, seria druga przewyższa pierwszą - tutaj w KAŻDYM odcinku jest jakaś miażdżąca scena/motyw, a pierwszy sezon zrobił się mega dopiero gdzieś tak w okolicach siódmego odcinka. Co do finału absolutna zgoda - rewelacyjnie przemyślane i zagrane, brak słów po prostu. Niesamowicie podobało mi się
Warto również zwrócić uwagę na konstrukcję scenariusza w sezonie pierwszym - tutaj wbrew pozorom nie ma wątków niepotrzebnych. Absolutnie wszystko w finale bardzo elegancko się zazębia. Co sądzisz o scenach na arenie w przedostatnim odcinku, swoją drogą?
Ogólnie co do tego serialu - do kilku pierdół nadal się mógłbym przyczepić, ale bardziej obszerną opinię napiszę po ukończeniu całości.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#93
wojtky, drogi wojtky. OZNACZ SPOILERY, KURNA - wbrew pozorom nie wszyscy na tym Forum widzieli The Wire czy Deadwood :-) A co do bójek - wiadoma bójka w chacie Shane'a w bodaj trzecim sezonie The Shield jest również bardzo zacna.
A, skończyłem The Rome. Na tą chwilę powiem, że serial jest znakomity - rozpiszę się jakoś w weekend, bo w tym tygodniu z powodu nawału obowiązków w robocie mam alergię na wklepywanie z klawiatury wypowiedzi dłuższych niż dwuakapitowe...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#94
Spoko, poczekaj na scenę smierci Cycerona - moim zdaniem przebija tą cezarową. Finał drugiego sezonu był za to lekkim rozczarowaniem dla mnie - nadal jest bardzo dobry, sceny śmierci Antoniusza i triumfu Oktawiana pozamiatały, ale jednak widzę tam kilka dość chybionych rozwiązań scenariuszowych (część z nich to pewnie pozostawione celowo furtki do ewentualnej kontynuacji), no i całość nie kopie już tak jak finał sezonu pierwszego...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#95
To teraz Carnivale obadaj :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#96
Jestem świeżo po obu sezonach. Scena bitwy w Galii ciekawa, walka Pullo na arenie również, Phillippi zawodzi. Mogli dorzucić trochę kasy na to i nieco rozbudować - pokazać, że legioniści dzielili sie na kilka rodzajów, w zalezności od stażu, a każdy rodzaj walczył nieco inaczej. Brutalizm średni, może jestem nieczuły, brutalność scen rusza mnie póki co tylko u Gibsona. Jednak realizm potyczek jest większy niz u Scotta, skądś się brały te zwycięstwa 3 krotnie mniej licznych legionistów nad Galami lub Germanami, którzy kiepskimi wojownikami nie byli, ale nie tworzyli zgranej drużyny, tylko bandę indywidualistów.
Chwilami ma się wrażenie, jakby oglądąło się niskobudżetowy film telewizyjny o Rzymie, ale jak na serial jest całkiem nieźle.

Vorenus i Pullo to z jednej strony postacie sympatyczne, troszczący sie o kochane osoby, siebie nawzajem, ale w wielu sytuacjach ma sie ochote ich zatłuc za ich "wpadki" kończące się śmiercią niewinnej osoby. Dobrze ukazano moralność i wartości żyjących wtedy Rzymian. Fizycznie idealnie dobrani aktorzy, Vorenus wygląda jak starożytny pomnik, który ożył. Odnośnie ich farta i zbiegów okoliczności - jak sam Julek powiedział, silni bogowie im sprzyjali. :)

Ciekawy motyw z niewolnikami - jak wielki wpływ miało wielu z nich, służąc dla najważniejszych osób. Zwłaszcza Poska. Mogli więcej i mieli więcej od niejednego wolnego biedaka w tym mieście.

Dla zaoszczędzenia pieniędzy wiekszość akcji dzieje się albo poza Rzymem albo na Awentynie, który był dzielnicą plebsu, podłączoną do Rzymu kilkadziesiąt lat później. Podobały mi się motywy z graffiti i Pullo w pace malujacy na siedzisku kutasa. :D

Dużo erotyki, w wydaniu obu płci. Ciekawe ile by tego było, gdyby chcieli zrobić realistyczny serial np o Atenach. :P

Odpowiedz
#97
E tam dużo erotyki, w porównaniu ze Spartacusem to wręcz dobranocka (tj pod tym względem, bo generalnie Rzym wypada znacznie lepiej).

Odpowiedz
#98
Niewiele to mówi, bo Spartakus to pornos :)

Odpowiedz
#99
Oglądam sobie pierwszy sezon i stwierdzam, że to bardzo dobry serial, ale ma jedną sporą wadę.

Wielkość takiego "The Wire" polegała między innymi na łączeniu mikro i makrokosmosu, na opowiadaniu o całym mieście, społecznych procesach i zarazem na skupieniu się na świetnych jednostkowych bohaterach i ich historiach, co mimo wszystko tworzyło harmonijną całość. Twórcy "Rzymu" też chcieli opowiedzieć o tytułowym mieście i cesarstwie jak o złożonym organizmie. I tak mamy tutaj warstwę polityczną i historyczną, gdzie są odhaczane kolejne wydarzenia znane z podręczników, intrygi na najwyższych szczeblach władzy, poznajemy postacie decydujące o losach świata. Jest też druga warstwa, w której jesteśmy świadkami przygód dwóch fikcyjnych legionistów. Problem z tym, że te dwa "światy" niezbyt dobrze się zazębiają.

Rozumiem, że twórcy nie chcąc poprzestać na suchym odwzorowywaniu historycznych faktów chcieli nadać "Rzymowi" trochę życia i wprowadzić bohaterów, z którymi widz może sympatyzować i którymi ma więcej wspólnego niż z rzymską arystokracją. I którzy przede wszystkim pokażą wydarzenia z innej strony. Ale z jednej strony wprowadza to fałsz, bo serial wydaje się dbać jednak o wiarygodność, przynajmniej to udaje. Ten seks, przemoc, to wszystko z czego słyną dzieła HBO, no powiedzmy, że dojrzałość "Rzymu" sugeruje autentyzm i prawdę historyczną. A nagle dostajemy fikcyjnych bohaterów, którzy zostają wmieszani w najważniejsze wydarzenia w serialu. To rzuca to spory cień (większy niż zwyczajne naginanie faktów w filmach dla polepszenia odbioru) na historyczność serialu.

Z drugiej strony, samo to wrzucanie bohaterów w wir historii jest często zbyt tanią zagrywką, a kreowanie ich na wybrańców bogów jest po prostu śmieszne. Legioniści wydają się być z innej bajki niż reszta serialu.

Ale i tak oceniam wysoko. 8/10

Odpowiedz
Aukcja kostiumów i rekwizytów z Rzymu: http://vipfanauctions.com/rome-auction-2

Z chęcią przygarnąłbym fajkę do opium, no ale nie za 1000$ ;)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości