Sam pomysł na fabułę to dla mnie 10/10. Uwielbiam filmy o zemście, tu na dodatek mamy klimat westernowy, wiejski. No i krajobrazy australijskie mają w sobie to coś.
Na zapomniane zadupie przybywa młody strażnik Shane, który przeniósł się z większego miasta ze względu na ciężarną żonę. Starsi stopniem partnerzy mają go centralnie w tyłku, trzymają się w grupie i jak to w dziurze liczącej z 500 mieszkańców - olewają swoje obowiązki. Pewnego dnia dociera do nich niepokojąca informacja - z zakładu karnego uciekł niejaki Jimmy Conway, wybitny myśliwy, tropiciel, generalnie spec z którym nikt nie chce mieć do czynienia. Conway to typ niepokorny, bo rozpoczyna polowanie na strażników Red Hill podszyte osobistą vendettą. W ogóle Conway to cool postać. Skojarzenia z Dust Devilem będą w zupełności na miejscu (ale wywalcie elementy fantasy).
Gdyby reżyserował to jakiś rzemieślnik z doświadczeniem, mógłby wyjść z tego obraz kultowy, a tak jest cholernie nierówno. Red Hill - mimo, że nowy - idealnie nadaje się do natychmiastowego zrimejkowania.
+ Conway i jego facjata oraz samo "działanie" w terenie
+ twardy, honorowy, niepizdusiowaty główny bohater
+ zdjęcia dobre w ryj!
+ klimat
+ przemoc na odpowiednim poziomie
+ scena w magazynie
- zachowanie stróżów prawa miejscami ocierające się o kosmos
- niepotrzebne retrospekcje
- kilka fabularnych kwasów
Podobało mi się, choć film ma w ciul wad i pojedynczych niedociągnięć. Natomiast niech za reklamę Red Hill posłuży fakt, że reżyser ubóstwia NCFOM :)
6/10 + do ponownego obejrzenia, może pójdzie o punkcik w górę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-11-2010, 12:50






