Agent Putina
Liczba postów: 4,542
Liczba wątków: 23
Poniekąd offtop, ale przypomniał mi się mój ulubiony numer Spawna. Billy Kincaid trafia do piekła, gdzie ma okazję zaobserwować jak potępieni obrabiani są niczym bydło. W pewnym momencie to zbyt wiele nawet dla seryjnego mordercy pedofila, który zrozpaczony pyta gdzie się podziało dobro i zło. Jeden z braci Violatora odpowiada (cytuję z pamięci):
Zach Cregger piszący scenariusz RE 2026 napisał(a):Dobro? Zło? Daj spokój. Kogo obchodzi czy pożądałeś wołu bliźniego swego? My tu biznes prowadzimy. I powiem ci, dwa słowa wyryte w przedsionku Piekła to nie DOBRO i ZŁO. Są tam dwa inne słowa, a brzmią one MIAŁEŚ PECHA, kolego, MIAŁEŚ PECHA.
19-09-2026, 22:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-09-2026, 22:47 przez Paszczak.)
PapaBoomer
Liczba postów: 13,335
Liczba wątków: 1
Ja też obejrzałem, niestety to film w którym reżyser używa praktycznie pretekstowo idei gier by stworzyć film pod siebie, stąd bohater znikąd który nie nadaje się do tej historii by symulować nowego gracza, tak jak w swoich poprzednich filmach, dla autora najważniejszy jest humor, groteskowy, kontrastujący z horrorem humor, widzieliśmy to już w jego poprzednich filmach, to nic nowego.
Szkoda, bo znajduje się tutaj kilka bardzo fajnie wymyślonych i wyreżyserowanych/nakręconych scen, które mogą dać gęsią skórkę, ale wszystkie one są gaszone jak pet żartami, czy to słowami, czy grą aktorską, za każdym razem.
Ten film równie dobrze można by nazwać Evil Dead albo The Thing, bo tak luźno trzyma się gier które niby adaptuje, że ciężko w jakiś wyraźny sposób połączyć to z Resident Evil, to jak jakby adaptować Silent Hill, dać nową główną postać, usunąć Alyssę, zostawić tylko potwory pielęgniarki, usunąć syreny, usunąć motywy muzyczne i nazwać to Silent Hill.
Ten film nie broni się ani jako adaptacja, ani jako oryginalny film, chyba, że ktoś uwielbia horror comedy w którym komedia nie wybrzmiewa tylko wytrąca horror z równowagi.
Resident Debil 5/10
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
20-09-2026, 00:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-09-2026, 06:52 przez marsgrey21.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,133
Liczba wątków: 57
(18-09-2026, 23:47)Gladius napisał(a): [b] . Dzięki temu dostajemy też najbardziej żenującą scenę i najbardziej żenujący tekst w filmie - dwa jedyne momenty, gdzie wchodzi zabawa w samoświadomość tego, że to adaptacja gry. Oba są tak przechujowe, że niesmak pozostaje na tyle długo, że ciężko się z powrotem wbić w rytm filmu...
Żeby nakreślić całość żenady jaka ma miejsce. Główny bohater zna używanie broni tylko z gier - spoko motyw, zakładam, że tak wygląda normalność sporej ilości ludzi. Przy pistolecie i shotgunie jest wszystko git. Natomiast po zdobyciu MP5 zaliczamy spadek IQ do 0 i wjeżdża 100% komediowego Creggera. Mianowicie inna postać tłumaczy bohaterowi, jak załadować magazynek do MP5 - coś, co powinien wiedzieć z gier. Pół biedy, jakby to było jedno zdanie. Najpierw mamy jednak próbę załadunku do uchwytu, potem próbę załadowania magazynka do góry nogami (gdzie wcześniej chłop liczy naboje wyciągając magazynek pistoletu - więc zna różnicę góra/dół), a potem jeszcze tyłem do przodu. Całość trwa chyba minutę i jest żenująca przez każdą sekundę. Druga scena to wykrzyczenie "Videogame!" prosto do zabijanego potwora, w ramach one-linera po "finisherze" jako okrzyk radości wyciągnięcia nauki z gir wideo. No kurwa mać :)
Ten zarzut akurat jest chybiony.
Pracuje jako instruktor wyszkolenia strzeleckiego w swojej służbie trzyliterowej oraz prywatnie na strzelnicy komercyjnej.
Uwierz mi wlasnie tak jak opisales zachowuja sie ludzie ktorzy musza obsluzyc jakas nowa dla siebie bron albo taka ktora kiedys obslugiwali ale bylo to dawno. Pod presja czasu i w stresie ludzie wtedy robia najglupsze rzeczy jak na przyklad te ktore opisales. Nawet jak przed strzelaniem tłumaczy się im co maja zrobić, gdzie włożyć magazynek jak przeładować to i tak już na ostro potrafią zrobić dokładnie odwrotnie co przed chwila ćwiczyli. Stres, presja, braki intelektualne i motoryczne powodują niestety takie rzeczy?
Twoja reakcja jednak była prawidłowa jak na to patrzyłeś, po prostu czułeś sie zażenowany ze musisz to oglądać. Ja tak samo reaguje.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
20-09-2026, 09:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-09-2026, 09:24 przez Danus.)
Dużo pisze
Liczba postów: 287
Liczba wątków: 0
Damn, tego to się nie spodziewałem. Dzięki wielkie za dokształcenie!
I want to belive.
20-09-2026, 11:16
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 19,915
Liczba wątków: 5
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
20-09-2026, 18:40
Red Crow
Liczba postów: 12,801
Liczba wątków: 52
Do poziomu najlepszych rzeczy Creggera trochę brakuje, ale jako czysty, bezpretensjonalny gatunkowiec działa bardzo dobrze. Krwawy, głupi kiedy trzeba, klimatyczny, sprawnie nakręcony i przede wszystkim (nomen omen) przyjemny w odbiorze popcorniak.
Na duży plus na pewno Austin Abrams, bo jego postać nie jest żadnym komandosem czy innym Leonem Kennedym, tylko zwykłym typem wrzuconym w sytuację kompletnie przekraczającą jego możliwości. I bardzo dobrze, bo dzięki temu te wszystkie konfrontacje mają jakąś wagę. Gość kombinuje, spierdala, robi głupoty, czasem ratuje go przypadek, czasem odrobina sprytu. Abrams bardzo dobrze sprzedaje jego lekkie odklejenie i nieporadność, a przy tym ma wystarczająco dużo naturalnego ekranowego uroku, żeby przez półtorej godziny bez problemu ciągnąć cały film na plecach.
Co udało się równie dobrze to chyba przełożenie języka gry, jej rytmu i logiki na język filmu, pod tym względem to wręcz wzorcowa adaptacja i nie dziwią mnie głosy nazywające nowe RE jedną z najlepszych ekranizacji gier ever - konkurencja niby nie jest zbyt imponująca, ale wciąż jest to jakieś tam warte odnotowania osiągnięcie. Całość wyraźnie ma strukturę kolejnych etapów (kolejność lokacji jest w zasadzie bezpośrednio zainspirowana oryginalną serią) ale udało się uniknąć wrażenia oglądania kolejnych cut-scenek posklejanych z gameplayem, jednocześnie zgrabnie oddając doświadczenie pykania w survival horror.
Cregger ponownie dość sprawnie balansuje pomiędzy horrorem, groteską i komedią, chociaż tutaj chyba najmocniej dało się odczuć, że momentami przesuwa wajchę w stronę humoru dalej niż to było konieczne. Sporo żartów działa, najlepsze momenty komediowe wynikają z absurdu sytuacji, fizycznego humoru czy reakcji bohatera, a nie z nachalnych one-linerów, ta lekko przegięta, chwilami wręcz slapstickowa energia jest mocno wpisana w charakter całości i nadaje filmowi własny ton, ale rozumiem jeśli komuś taka konwencja nie siądzie, podobnie jak rozumiem głosy ludzi zawiedzionych finałem.
Trochę zabrakło mi też tej gęstej, klaustrofobicznej atmosfery znanej przede wszystkim z pierwszych gier, gdzie wejście do kolejnego korytarza samo w sobie potrafiło powodować dyskomfort. Tutaj Cregger jest zbyt zainteresowany nieustannym wymyślaniem kolejnych atrakcji, żeby dłużej zatrzymać się w jednym miejscu i pozwolić atmosferze naprawdę zgęstnieć. Z drugiej strony film trwa jakieś półtorej godziny, praktycznie nie ma przestojów i zlatuje błyskawicznie, jest też konsekwentny w swojej wizji, więc nie będe się jakoś przesadnie czepiał.
Dla mnie solidna siódemka.
21-09-2026, 15:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2026, 15:49 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,428
Liczba wątków: 1
Główny bohater to pierdoła, ale najgłupszą postacią w filmie jest chyba policjantka-Murzynka (czy kim ona tam była), która, mając do wykonania zadanie najwyższej wagi, postanawia zgrywać bohatera.
Dla mnie główny minus to ciągłe komentarze głównego bohatera (przypomina mi to trochę postać Sandry Bullock w "Grawitacji"). Jeżeli to jest film po wycięciu licznych żartów, to ciekawi mnie jak wyglądała jego wersja przed cięciami. Trochę mniej humoru i byłoby o wiele lepiej. Ale i tak jest dobrze, zwłaszcza w porównaniu z "Welcome to Raccoon City", który wczoraj nadrobiłem. Różnica między tym filmem a filmem Creggera jest, delikatnie mówiąc, zauważalna (z korzyścią dla tego drugiego).
7 godzin(y) temu
|