Robocop (rimejk 2014)
Patrz scena końcowa z Wellerem - nie dość, że odczuwa to jeszcze wali miny jak zwykły człowiek a nie cyborg z naniesioną tkanką na twarz.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Moja wypowiedź wyszła trochę dziwnie, tak jakbym żył w przekonaniu, że ktoś może wstać po takich seriach jakie otrzymuje Robo. W każdym razie, uczynili go mniej niezniszczalnym, bardziej zbliżonym do człowieka, choć nadal od niego odległym. Ma to swoje dramaturgiczne plusy.

Odpowiedz
Zaskakująco sprawny i zjadliwy remake. PG-13 wymaksowane do oporu, więc brak mięcha pokroju legendarnej sceny egzekucji Murphyego z oryginału nie doskwiera, bo akcenty są tu rozłożone trochę inaczej. Padilha zresztą nie jest takim perwersem jak Verhoeven, miał swój pomysł na ten film i starał się go zrealizować. Nie ma tu kopii scena-w-scenę, a inne spojrzenie na kwestię człowieczeństwa.

[Obrazek: robocop-2014-movie-review-20.jpg]

Co mi przeszkadzało? Nadmiar infantylnych zabiegów, które mocno spłaszczyły emocje i siłę poszczególnych scen (dopamina!!!!). Nie ma tu również jakichś wybitnych ról, Kinnaman to jednak nie Weller choć wstydu tej postaci nie przynosi. Zabrakło mi jednak kogoś takiego jak Kurtwood Smith, który z pokiereszowanym ryjem podrywa sekretarkę OCP. Ziomek grający Vallona jest po prostu za słaby i nie ma nic ciekawego do gadania. Co jeszcze? Nieszczęsny taser jednak się znalazł, ale Robo nie używa go zbyt często. Wersja kinowa jest trochę pocięta, może reżyserska wniesie coś ciekawego.

Ogólnie takie 6-7/10. Oczekiwałem gówna dla dzieci, a jest na szczęście dobrze. Dla mnie to lepszy obraz niż częśc 2 od Kershnera.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
No ja też zaryzykowałem, pomimo bagażu przykrych doświadczeń i wniosków, jakie niosły ze sobą zwiastuny. Ogólnie zapowiadały to, co dostajemy finalnie. Profanację jednego z najlepszych filmów wszech czasów. Debilną fabułę, która spłyca, przekręca, ogłupia to wszystko, co było siłą napędową oryginału. Dodać do tego obsadę, która nie bardzo wie co ma grać w tym syfie (Keaton jedynie przejawia jakąkolwiek świadomość poziomu tej produkcji i bawi się w najlepsze). Omar zmarnowany. No, jeszcze Oldman gra jako tako. W paru momentach prawie kupiłem jego postać, a przeważnie go nie trawię.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ewidentnie miał być to zupełnie inny film, który czerpał z "Robocopa", ale chciał ugryźć problem zupełnie z innej strony. Niestety pociągnęli to pod kultową serię tak wymuszenie, że musiała wyjść z tego katastrofa. Żeby było śmieszniej, całość urywa się bez żadnej puenty piosenką "I Fought tha Law".

[głosem pana Plinketta]WHAT THE FUCK?!

2/10 - daję dwa punkty za Keatona i pierwszą zbroję, która byłaby nawet fajna, gdyby nie kilka detali (mikro wizjer hełmu) i ta francowata ludzka dłoń!

PS. Jose nie wiedział, czy zerżnąć muzykę z Bourne'a, czy z Batmanów Nolana... więc w najlepsze klonuje oba style. O zremixowanym (i już dawno przepowiedzianym przeze mnie) motywie tytułowym nie wspomnę nawet. Sam nie wiem co gorsze - jak go potraktowali, czy że trwa 10 sekund...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Jestem bardzo zaskoczony, że nowy Robo mi się podobał. Pierwsza godzina to w ogóle szok - dojrzały film. Keaton świetny w swojej roli - zero karykatury i pozowania na ultra zło chcące zawładnąć światem. Oczywiście tak jak w oryginale, tak i tu zero rasowo-społecznego backgroundu - Detroit to po prostu jakieś tam miasto, które ma jakieś tam problemy, ale jakie konkretnie, tego się nie dowiesz (korupcja w policji - check, bliżej nieokreślona przestępczość - check).

Snappik napisał(a):Dla mnie to lepszy obraz niż częśc 2 od Kershnera.

Dla mnie również. Robo 1 ciągle na pierwszym miejscu, ale prawdę mówiąc, gdyby bardziej wszystko pobrudzić i dowalić brutalności, no i (marzenie) osadzić akcje w realiach prawdziwego Detroit, to mogłoby być wielkie dzieło.

Odpowiedz
Chyba to wstyd ale pierwsza godzina filmu nawet mi się podobała. Trochę inne podejście do konceptu no i uświadomienie Murphy'mu to co z niego zostało robi niezłe wrażenie. Jednak same sekwencje z głównym Robo działającym na własną rękę są już mega bez jajeczne. Widać, że wizja na całość była zupełnie inna , a studio i producenci rozjebali wszystko to co mogło jeszcze bardziej zaskoczyć. Wstawki telewizyjne są kompletnie od czapy i do wyjebania. Brakuje R , która by to trochę uniosła, a tak to mamy poważny wstęp do kompletnie bezjajecznej wydmuszki...
Tak czy siak nie jest źle 6+/10 Ale panowie bez jaj na pewno nie jest lepszy od Robo 2 :P

Odpowiedz
(16-01-2014, 00:52)shamar napisał(a): łoQ... Toż to stare jak świat a mi sie skojarzyło z jakimś Whitem, którego pewnie jeszcze na świecie nie było. Z drugiej strony on grywa właśnie taką muzyke.

White Stripes ma się tak w stosunku do Focus (gatunkowo i jakościowo), jak kolosalne robo-szambo "latyno-Padliny" do oryginału.





ps: Sorry, ale musiałem lekko off-topować :)

ps2: @Hitch, bez dwóch zdań!! 2/10 daję, ale za wykorzystanie "jodłowanego" Focusa (to chyba miał być ukłon w stronę Holandii, albo ja pierdolę, nie wiem co). Reszta to neo-złom.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
Widać moja skleroza postępuje bardziej niż mi się wydawało :(
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(03-05-2014, 13:20)Predator895 napisał(a): Brakuje R , która by to trochę uniosła,

"R-ka" niewiele by zmieniła, bo to nie działa jak reguła. Nowy "Robo-manekin" jest tak dalece zły, że nie jestem w stanie wykrzesać choćby minimalnego plusa.

Czymś, co mnie poza wszelkimi innymi ułomnościami tego typu produkcji wpienia, jest nieustanny, neurotyczny ruch kamery plus teledyskowy montaż. Całość przypomina grę na kompa, a nie film, którym można się zachwycić. Sztuczność i kliniczna sterylność nowego "Robocopa" idą w parze z kompletnym brakiem polotu - zarówno wizualnego, jak i mającego swe odbicie w scenariuszu.

W oryginale, kiedy zbiera się rada nadzorcza, kamera nagle powoli odjeżdża i kończy zbliżeniem na makietę projektu Delta City. Jest sens? Jest. U "Padliny" mamy coś ma kształt futurystyczno-wojskowego "product placement". Kamera dostaje zajoba i zachowuje się jak bączek - tak jakby trzeba było wszystko na szybko zobaczyć z każdej strony, niezależnie od akcji i sensu.

Już sam sposób prezentacji automatycznie kojarzy się z nowymi zasadami skierowanymi do bardzo, ale to bardzo młodych widzów - tych bez parcia na wnikanie w cokolwiek, wychowanych na tv-zajawkach i video-clipach, z trudem mogących wytrzymać niezbędny dla dobrego filmu proces kreowania akcji i potrzebę użycia statycznych ujęć.

Ale co tam powyższe?

Człowiek Murphy ginie wskutek sztucznego wybuchu CGI, podbiega żona ... wkrótce potem akcja przenosi się do laboratoriów, a tu wciąż zero emocji!
Nie ma ich - co jest najgorszą wadą filmu - u samej ofiary. Robocop Wellera to postać pełnokrwista, przeżywająca wściekłość i żal, a tutaj mamy beznamiętnego gumowego cyca-manekina, co od własnej śmierci od razu przechodzi do nowego synth-życia z jakimś dziwacznym robo-entuzjazmem i wigorem harcerzyka - tak jakby wcześniej nic szczególnego się nie stało. Żenua po całości. Gdy tak kroczył korytarzami, chciałoby mu się podstawić nogę, żeby wreszcie wyrżnął na wyglancowany pysk.

Wygląd nowego-lepszego robogliny? To jakiś future-nurek do zadań specjalnych? Nawet tu film się położył.
I super-motor zajebany którejś z wersji Batmana :)) Widok gnającego "Murphy'ego" na motorze migającym jakimiś jarzeniówkami a la dyska w remizie - bezcenne w swej łotdafakowatości.

Kiedy w epoce wymiany VHS-ów z bagażników samochodów na osiedlach, oglądałem pierwszy raz dzieło Verhoevena, miałem jakieś 17 lat. Film wywarł wrażenie, które nie może się zatrzeć do dziś. Wielokrotne powtórki na przestrzeni lat nie tylko niczego filmowi nie odjęły, ale przeciwnie - zachwyt wzrasta. Teraz, po seansie nowej jakby-wersji, obraz Holendra tym bardziej zyskuje. Tak było z "The Omen", "Evil Dead", "The Thing" - wszystkie zmodyfikowano z żałosnym efektem.

"Robocopa" wykorzystano jako pretekst do wizualno-edytorskich popisów bez ładu i składu. Efektem jest KOLEJNY chaotyczny, pełen skrótów video-clip. Peter Weller wywołał całą game emocji, film Verhoevena szarpał nerwami, miał doskonały scenariusz, wspaniale opowiadano historię, zbiry były zbirowate do szpiku kości, stworzono znakomitą muzykę z rozpoznawalnym motywem, roiło się od scen mających to do siebie, że chciało się oglądać dziesiątki razy pod rząd.
To wszystko, czyli cała recepta na udany film, jak widać po reżyserze spłynęła jak woda po kaczce.

To jeden z najgorszych filmów, jakie widziałem. Gdyby nawet nie istniał pierwowzór, ocena niewiele by się różniła. Takich gniotów kręci się obecnie mnóstwo. Nie wyobrażam sobie chodzić do kina na filmy niewiele różniące się od gierek.

Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
Cytat:Człowiek Murphy ginie wskutek sztucznego wybuchu CGI
Nie ginie. Ma poparzenia czwartego stopnia na 80% ciała, traci wzrok, rękę i nogę, jest sparaliżowany, ale żyje.

Odpowiedz
(03-05-2014, 17:02)raven.second napisał(a): Nie ginie. Ma poparzenia czwartego stopnia na 80% ciała, traci wzrok, rękę i nogę, jest sparaliżowany, ale żyje.

A później te 80% poparzenia i brak wzroku magicznie znikają, i twarz wygląda jak nowa na RoboCopie (podobnie jak dłoń).

Odpowiedz
Świat schodzi na psy. Nowy "Robozłom" podoba się Mentalowi i Military'emu ;)
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
Obejrzą jeszcze raz czy dwa i zmienią zdanie :)

Odpowiedz
Ale chłam:P
Film dla dzieci skrojony pod dzieci, żerujący na kultowym filmie. Wszystko tu jest ugrzecznione od pomysłu wyjściowego, przez samych bohaterów, po sceny akcji. Skrojony idealnie pod dzisiejszą gimbazę, srający niesamowitą poprawnością polityczną. Nie angażujący, ani trochę emocjonujący i strasznie nudny ten film.
Daję 0/10 za to, że próbuje kopiować nieudolnie pierwowzór z samym motywem muzycznym włącznie.
Trzymać się od tego z daleka.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Jest odtwórczy, to największa jego wada.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Tu nie ma żadnego dramatu, ten film niczego nie redefiniuje. Jedyne co można powiedzieć o tym filmie, to to, że twórcy chcieli zbić kabze na znanej marce. Niestety dzisiejsze wymogi kina dla dzieci zmusiły twórców do wygładzenia praktycznie każdej sceny, które kojarzą się z pierwowzorem i to mocno.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Ja podczas czytania pozytywnych opinii na temat tego generycznego paździerza:

Nie chce mi się nawet o tym pisać, takie to było bezjajeczne, banalne i sztampowe. Najgorsze, że trudno tak naprawdę krytykować "Robocopa" jako "Robocopa", bo tytułowy bohater to ostatnia rzecz, jaką zainteresowany był reżyser tego filmu.

Spadam obejrzeć dla odmiany jakiś DOBRY film.

Odpowiedz
(03-05-2014, 21:28)Danus napisał(a): Daję 0/10 za to, że próbuje kopiować nieudolnie pierwowzór

Bez przesady! Akurat Padilha nie kopiuje, za to przenosi postać Murphy'ego w nowe ramy, całkowicie ją modernizując, co akurat w tym przypadku oznacza nie tyle spłycenie, co kastrację.
Pewnie zobaczę film raz jeszcze, ale boję się, że to pogorszy i tak złą sytuację ;)

Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
B-O-R-I-N-G A-S F-U-C-K

Nie pamiętam kiedy się tak męczyłem na jakimś filmie. Jedyną dobrą sceną jest ta w której uświadamiają Muprhy'ego. Cała reszta nie ma do zaoferowania NIC. W tym filmie się koorva nic nie dzieje. Nie ma ani jednej dobrej sceny akcji, jest tylko NUUUUDNE do porzygania pitu pitu od początku do końca, które swoimi żałosnymi nawiązaniami do oryginału tylko i wyłącznie wkurza. Wspomnijmy jeszcze o villainach - bardziej bezjajecznych przeciwników dawno nie widziałem. Już Electro z TASM2 był lepszy (przynajmniej go zapamiętałem). Tutaj nawet nie pamiętam co sie stało z gostkiem odpowiedzialnym za bombę w samochodzie Murphy'ego.

Tylko Kinnaman powiedzmy że jako tako daje radę.
Co za ścierwo.

2/10

Total Fekall z Colinem było lepsze od tego, a Robocop 3 przynajmniej śmieszył swoją głupotą.


Odpowiedz
zgadzam się opinią Gieferga, dodam tylko że w end creditsach jest chyba najbardziej whatthefuckowy dobór muzyki ever. sceny akcji w tym filmie przemilczę, lepsza realizacja była w power rangers. a pomijając już kwestię samego filmu, to dziwi mnie aż taka przychylność ocen na forum. ludziom chyba już powoli zaczyna odpierdalać (w szczególności jeżeli chodzi o gatunek s/f) i sami nie wiedzą czego chcą.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  John Wick (2014-2023) Mental 526 114,097 13-02-2026, 08:15
Ostatni post: Gieferg
  Robocop Anonymous 320 80,850 07-03-2025, 02:43
Ostatni post: slepy51
  Robocop 2 (film-proroctwo) Mental 51 15,691 04-12-2024, 18:44
Ostatni post: Bucho
  The Equalizer (2014-2018) Snappik 100 26,162 02-11-2023, 06:29
Ostatni post: Predator895
  Maleficent (2014-2019) Lawrence 50 17,033 05-12-2021, 16:37
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości