02-01-2014, 16:58
|
Sherlock [BBC]
|
|
Dopiszę jeszcze dwie rzeczy, które mi się podobały. Primo, pierwszy raz Mycroft jest w serialu taki jak u Doyle'a - mógłby samodzielnie zlikwidować przestępstwa na całym świecie, ale ma na to wyje... ne i woli wysługiwać się nadaktywnym braciszkiem kiedy zachodzi konieczność..
Secundo - wprowadzenie Mary. Bałem się sucharów jak w filmie Ritchiego z wzajemnym przełamywaniem lodów, a proszę jak pięknie wyszło. No i plusik że kobiecina bystra ale tym razem nie zrobiono z niej kolejnej Moffat-baby.
Why are you firing wallnuts at me?
02-01-2014, 18:06
Byłbym w stanie w to uwierzyć :D
![]() W ogole nie wiedzialem wczesniej, że Gatiss to Mycroft! 03-01-2014, 11:15
Moffat się powtarza, już raz napisał podobną kwestię:
"The angels have the phonebox," that's my favourite, I've got that on a T-shirt. ;) 03-01-2014, 17:53
Że Moffat się powtarza to wiadomo, ale raz że za ten dialog raczej jednak Gatiss odpowiada, dwa że moffacizmów w tym odcinku jest jednak mało - chyba tylko pomysł na bekę z fanów i gra słów z "underground network".
Why are you firing wallnuts at me?
03-01-2014, 17:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2014, 18:00 przez jarod.)
Dwa lata nie śledziłem tematu Sherlocka i ewentualnych rozwiązań fabularnych w obawie przed spoilerami, no i teraz wszystkie smaczki odbierałem inaczej niż Wy. No cóż, trochę szkoda. Chyba głównie przez to odcinek oceniam na minus. Tj. nie był słaby, ale na tle reszty odstaje i choć pamięć moja już zawodna, to gorszy był chyba tylko "The Hounds of Baskerville".
Odcinek to jedno wielkie mrugnięcie do fanów i specjalnie bym się nie zdziwił, gdyby najzwyczajniej w świecie był pod nich napisany. Teraz jak trochę pośledziłem domysły i wątpliwości fanów, to chyba na każdą z nich w pierwszym odcinku znalazła się odpowiedź. Prześciganie się w domysłach, jak Holmes mógł przeżyć skok (to jedyne o czym czytałem po zakończeniu drugiego sezonu) - no to skorzystajmy z tego i wrzucimy do pierwszego odcinka. Niestety nie jest to spięte żadną interesującą osią fabularną, mamy do czynienia z absolutnym chaosem, nie tylko w historii, lecz także w samym procesie realizacji. W każdym razie jestem przekonany, że od drugiego odcinka wszystko wskoczy na prawidłowe tory i twórcy skoncentrują się na właściwej historii. EDIT: No, ale na plus obecność Derrena Browna. Miłe :D
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
03-01-2014, 18:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2014, 18:21 przez Persona non grata.)
Fajny wniosek z twittera zwierza popkulturalnego:
Zastanawiam się czy fakt że pierwszy odcinek nie jest taki fandom oriented nie jest najlepszym i najbystrzejszym nawiązaniem do kanonu. To znaczy do fanów wymuszających powrót Holmesa na ACD. Bo dlaczego by zakładamy, że to o nas chodzi a nie o nawiązanie do tamtych fanów któzy nosili żałobę po sherlocku. Kierując TEH do fanów nawiązuje się do tradycji całego fandomu a nie tylko współczesnego. Coś na zasadzie - w tej historii musicie sami poprosić o więcej, a skoro chcieliście to macie. Tak się zastanawiam bo mi to przyszło dziś do głowy EDIT ![]() LOL
Why are you firing wallnuts at me?
03-01-2014, 22:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2014, 00:28 przez jarod.)
Odcinek, jak odcinek - w sumie 2 lata to wystarczająco dużo, żebym do oglądania podszedł tak neutralnie, jak to możliwe, wobec czego łatwiej było docenić zalety, jak i dostrzec wady, co rozkłada się mniej więcej pół-na-pół. Niemniej seans przedni - półtorej godziny jak z bicza strzelił nieletną dziewczynkę. Szkoda jedynie, że, jak już zauważono, sama historia pretekstowa.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-01-2014, 02:12
Mi się podobało bardzo i nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, aby oczekiwać jakiejś bardziej skomplikowanej sprawy - w tej części opowieści chodzi o powrót Sherlocka, o to jakie implikacje w życiu jego "najbliższych" to rodzi. I choć w zasadzie jestem przeciwny wyświadczaniu "fan service" i przebijania "czwartej ściany", bo ostatnio bywa tak, że nawtykanie smaczków, czy raczej "smaczków" zaczyna burzyć nie tylko spójność opowieści, ale też obniża jakość historii (vide: Doktor Who), to jednak w przypadku 3x01 odcinka "Sherlocka" w stu procentach to akceptuję, przyklaskuję i bardzo mnie to cieszy. Zjawisko istnienia fandomu Holmesa jest częścią uniwersum serialu i dzięki temu nie doskwiera mi to mruganie okiem w taki sposób, jak choćby w najnowszym odcinku "Doktora...". Prolog i preludium do właściwej sprawy zacne, jedyne na co można pomarudzić, to fakt, że serial, który ma taki a nie inny "rozbieg" sezonu, powinien mieć, najzwyczajniej w świecie, odcinków trochę więcej niż trzy.
Z nawiązań do kanonu, ja wyhaczyłem jeszcze, chyba dość oczywiste (prawda, jarod? ;-) - ojciec podszywający się pod adoratora córki, celem zatrzymania jej w domu i korzystania z jej pieniędzy, to historia z nowelki "Sprawa tożsamości" z "Przygód Sherlocka Holmesa".
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-01-2014, 10:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2014, 10:37 przez BezcelowyAlbatros.)
Jeszcze z nawiązań do Kanonu - cała rozkminka z czapką (Błękitny Karbonkuł) , i dziadek. Nie podobało mi się za to rozwiązanie kwestii Morana - to powinien być ten snajper. Widać że pomysł im się zmienił w czasie przerwy.
Cytat:jedyne na co można pomarudzić, to fakt, że serial, który ma taki a nie inny "rozbieg" sezonu, powinien mieć, najzwyczajniej w świecie, odcinków trochę więcej niż trzy.Yop. Szkoda że po prostu na święta godzinnego speciala nie zrobili, opierającego się wyłącznie na powrocie i reakcjach nań bohaterów, bez bawienia się w sprawy kryminalne itp. BTW, nadziałem się na kilka lekkich spoilerów odnośnie drugiego odcinka - i wychodzi na to, że nadal będzie głównie fan service i praktycznie brak sprawy kryminalnej. Sam nie wiem co o tym sądzić - jako pojedynczy odcinek po przerwie taka zagrywka jest IMO OK, ale opierać na tym 2/3 sezonu... Trochę przypomina mi się szósty sezon XF, który oparty był w głównej mierze o podobne zagrywki - ale tam to jednak wypaliło. No nic, zobaczymy jutro.
Why are you firing wallnuts at me?
04-01-2014, 11:09
Pod względem scenariusza 3x01 to absolutna padaka, o ile tempo jak zwykle jest wzorowe, tak sposób w jaki poprzeplatano ze sobą poszczególne wątki woła o pomstę do nieba, a i montaż bywa pokraczny i cokolwiek WTFakowy; jak mam rozumieć wplecenie wywiadu z Sherlockiem w "eksplozję" bomby? Nie podobały mi się również wizualizacje dedukcji Holmesa, które sprawiają wrażenie nieudolnego odtworzenia tego, co było w pierwszych dwóch seriach, a co ktoś musiał zrobić znając tamte wyłącznie ze słyszenia.
Na plus cała reszta, na czele z rewelacyjnym Freemanem, który zagrał chyba nawet lepiej niż powinien biorąc pod uwagę w gruncie rzeczy lekki i niezobowiązujący klimat serialu. Ilość przytyków i rozmów poświęconych wąsom Watsona przeszła moje najśmielsze oczekiwania :D Humor tradycyjnie pierwsza klasa, rozwalił mnie zwłaszcza nowy chłopak Molly i środkowy palec Watsona, niebywałe że wpletli do serialu nawet coś takiego :) Jedna rzecz mi nie do końca zagrała i za bardzo nie wiem co jest tego przyczyną: czas jaki minął od drugiego sezonu? większe, bo ja wiem, opatrzenie się Cumberbatcha? Otóż Sherlock. Coś mi nie gra w samym Sherlocku. Jest jakby mniej charyzmatyczny, mniej intrygująco-fascynująco-odpychający, a i w warstwie dialogowej jakby stępił mu się pazur. To tylko ja czy ktoś jeszcze odniósł takie wrażenie? 05-01-2014, 13:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2014, 13:41 przez Mierzwiak.) (05-01-2014, 13:38)Mierzwiak napisał(a): Pod względem scenariusza 3x01 to absolutna padaka, o ile tempo jak zwykle jest wzorowe, tak sposób w jaki poprzeplatano ze sobą poszczególne wątki woła o pomstę do nieba, a i montaż bywa pokraczny i cokolwiek WTFakowy; jak mam rozumieć wplecenie wywiadu z Sherlockiem w "eksplozję" bomby? Dokładnie tak samo uważam i ciesze się, że ktoś zwrócił uwagę na to, że chaos fabularny miał duże odzwierciedlenie w "pokracznym montażu". Cytat:Coś mi nie gra w samym Sherlocku. Jest jakby mniej charyzmatyczny, mniej intrygująco-fascynująco-odpychający, a i w warstwie dialogowej jakby stępił mu się pazur. To tylko ja czy ktoś jeszcze odniósł takie wrażenie? Po pierwsze Cumberbatch jeszcze bardziej zbrzydł. (I kto by pomyślał?) A po drugie odniosłem wrażenie, jakby on (w przeciwieństwie do Freemana) mniej się bawił na planie, gdzieś uleciał dawny luz i swoboda. Nie jest to jakoś drastycznie widoczne, ale jest. Może Benedict jest odrobinę przepracowany. Kto wie.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
05-01-2014, 16:55
Co wy piszecie, to wciąż ten sam Sherlock :) I Watson też. Piękny powrót, trochę z łezka sie oglądało. Ale odcinek jak zwykle świetny, zwłaszcza pierwsza nieco humorystyczna połowa. Nawet nie spostrzegłem jak minęło to półtorej godziny. A nowy chłopak Molly to z pewnością socjopata, było widac po minie Sherlocka ;)
Nie ma takiego drugiego serialu jak "Sherlock" i drugiego takiego Sherlocka jak Cumberbatch.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
05-01-2014, 22:18
Pierwszy odcinek absolutnie nie trzyma się kupy, ale tak to już jest, kiedy twórcy zamiast skupić się na fabule, wolą bawić się w mruganie okiem do fanów. W ogóle dochodzę do wniosku, że to najbardziej przehajpowany i przereklamowany serial ostatnich lat, który ewidentne braki scenariuszowo-realizacyjne próbuje zatuszować zdystansowanym podejściem i efekciarstwem (postaci, intryg, zwrotów akcji - wszystkiego).
05-01-2014, 22:25
03x02 - WTF was that? Odcinek pisany ewidentnie "pod wpływem" i sam nie wiem czy mi się podobał. Od cholery znakomitych pomysłów, sprytne nawiązania do Kanonu, fajne relacje postaci, humor, cudne cameo - ale z drugiej strony, przegięte jest to konkretnie nawet jak na ten serial i możliwości Moffata, no i ludzie narzekający na chaos w poprzednim odcinku dopiero teraz zobaczą co znaczy CHAOS . A, sekwencja z Sherlockiem w "nietypowej sytuacji" - fajny pomysł, ale ZBYT DŁUGA, przez to w pewnym momencie zaczyna przynudzać.
Cóż, niezłego shitstormu się po tym odcinku spodziewam, szalony eksperyment i raczej sporo widzów wkurzy.
Why are you firing wallnuts at me?
06-01-2014, 08:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2014, 13:19 przez jarod.)
Drugi odcinek.
Nie mam pojęcia o co Ci chodzi, jarod. Chaos? Jest pewien chaos, ale tutaj - w przeciwieństwie do pierwszego odcinka - jest on zamknięty w konkretnej fabularnej konstrukcji, a do tego ostatecznie wszystko się wiąże ze sobą. Jedynie scena pijacka jest trochę bardziej pisana pod humor niż pod fabułę, ale mnie się szalenie podobała. Rzeczywiscie może była trochę za długa, ale przez większość czasu bardzo mi odpowiadała. Fajna kumpelska sekwencja. Przez większą część odcinka odnosiłem wrażenie, że to taki SHERLOCKowy clip-show: bo mają tylko trzy odcinki to sobie zrobili okazję do opowiedzenia pomiędzy stronami powieści krótkie opowiadania. Ale okazało się, że to nie do końca tak. Mimo to fajnie fabuła posłużyła tutaj podsumowaniu relacji Sherlock-Watson, znacznie lepiej niż w pierwszym odcinku moim zdaniem. Nie widzę tutaj też wielkiego przegięcia - wręcz przeciwnie: wydaje mi się to całkiem proste i zwyczajne. Mierzwiak napisał(a):Jedna rzecz mi nie do końca zagrała i za bardzo nie wiem co jest tego przyczyną: czas jaki minął od drugiego sezonu? większe, bo ja wiem, opatrzenie się Cumberbatcha? Otóż Sherlock. Coś mi nie gra w samym Sherlocku. Jest jakby mniej charyzmatyczny, mniej intrygująco-fascynująco-odpychający, a i w warstwie dialogowej jakby stępił mu się pazur. To tylko ja czy ktoś jeszcze odniósł takie wrażenie?Tak się zastanawiałem nad tym oglądając ten odcinek i nie odnoszę takiego wrażenia. Zauważyłem natomiast, że w drugiej serii to Sherlock stał sie głównym bohaterem, podczas gdy w pierwszych dwóch to Watson był głównym bohaterem i jego oczyma oglądaliśmy błyskotliwego detektywa. Teraz więcej wchodzimy w świat spojrzeniem Sherlocka, a także Watsona ogladamy trochę bardziej z boku. Przynajmniej takie ja mam wrażenie po tych dwóch odcinkach. 06-01-2014, 14:07 Cytat:Jest pewien chaos, ale tutaj - w przeciwieństwie do pierwszego odcinka - jest on zamknięty w konkretnej fabularnej konstrukcji, a do tego ostatecznie wszystko się wiąże ze sobą. Cytat:Przez większą część odcinka odnosiłem wrażenie, że to taki SHERLOCKowy clip-show: bo mają tylko trzy odcinki to sobie zrobili okazję do opowiedzenia pomiędzy stronami powieści krótkie opowiadania. Ale okazało się, że to nie do końca tak. Mimo to fajnie fabuła posłużyła tutaj podsumowaniu relacji Sherlock-Watson, znacznie lepiej niż w pierwszym odcinku moim zdaniem. Nie widzę tutaj też wielkiego przegięcia - wręcz przeciwnie: wydaje mi się to całkiem proste i zwyczajne. Proste i zwyczajne? Srsly? Rozwiązanie całej "sprawy" było proste i zwyczajne? Historia pani Hudson była prosta i zwyczajna? Poszczególne minisprawy były proste i zwyczajne? To że tym razem - w przeciwieństwie do pierwszego odcinka - postarali się scenarzyści o jakąś fabularną ramę spinającą całość do kupy nie zmienia faktu, że mamy do czynienia po raz kolejny ze sraczką pomysłów, dodatkowo sporo scen czy motywów wydaje się być robionych ewidentnie pod gify na Tumblr. Wiem, w pierwszym odcinku też miało to miejsce - ale jednak w mniejszym natężeniu, no i sądziłem, że to po prostu odcinek specjalny i przeprosinowy, a od następnego wrócą do starej formuły. Jednak nie. No i uczłowieczaniu Holmesa mówię stanowcze nie. W pierwszym odcinku miało to jeszcze jakieś pokrycie, tutaj IMO przesadzili Żeby nie było że marudzę - bardzo podoba mi się background robiony pod nowego villaina, nawiązania do opowiadań same w sobie momentami były boskie, znakomicie dobrali Mary i , sekwencja rozkminiania sprawy przez czat też strasznie mi się podobała. Chemia, relacje postaciowe również w większości pierwsza klasa. Zobaczymy jak całość odbiorę przy drugim seansie kiedy już wiem czego się spodziewać.
Why are you firing wallnuts at me?
06-01-2014, 14:45 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |