Side Effects (2013) (Reż. Steven Soderbergh)
#1
[Obrazek: side_effects_ver2_xlg.jpg]

Nie chcę na wstępie streszczać najnowszego filmu Stevena Soderbergha, gdyż ja sam wcześniej nic o nim nie wiedziałem i tym lepiej mi się go oglądało, jak i wszystkie w nim pojawiające się twisty. Dlatego też nie chcę tutaj rzucać spoilerami.

W skrócie cała historia opiera się o chorującą na depresję Emily (Rooney Mara), która po pewnym wypadku trafia do psychiatry Dr. Banka (Jude Law). Ten zapisuje jej lek antydepresyjny. Niestety tytułowy efekt uboczny przynosi katastrofalne skutki...

Jak na Soderbergha przystało i tym razem szkicuje on patologie, które dotykają współczesny świat. Pokazuje też panujący kryzys, zabieganie, walkę o pracę i wynikający z tego stres i depresje. Krytykuje też przy tym przemysł farmaceutyczny oferujący pigułki, które są w stanie poprawić samopoczucie i ulepszyć twe życie.
Jest to jednak tylko jeden aspekt filmu. Na szczęście, gdyż przez pewien czas bałem się, że Soderbergh pójdzie w klimaty złych korporacji farmaceutycznych itd. Na szczęście jednak tak nie jest i co jakiś czas Soderbergh odsłania kolejne karty, kolejne tajemnicy tej intrygi, tworząc naprawdę trzymający w napięciu thriller. Oczywiście przez zawiłość intrygi może się pojawiać pewien zgrzyt, czy nie jest ona zbyt przesadzona i przetwistowana. Ale w sumie to jest też trochę koszt dobrej intrygi, którą czasami się ponosi.

Pod względem technicznym film prezentuje się naprawdę dobrze. Tradycyjnie u Soderbergha odpowiednie zdjęcia budują odpowiedzi klimat i odpowiadają nastrojowi bohaterów. Aktorzy grają przekonywującą, a w tle gra klimatyczna muzyka Thomasa Newmana.

Jedyny jaki mam problem z tym filmem, który w sumie mam ze sporą liczbą filmów Soderbergha to, że jakoś nie czuję potrzeby, aby go obejrzeć po raz drugi.
Taki thriller na raz, ale dobry thirller.

7/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Chciałbym być fanem Sodebergha - przecież ten koleś trzaska ostatnio po jakieś dwa filmy na rok, do tego jeszcze kompletuje w nich zazwyczaj bardzo dobrą obsadę.

Odpowiedz
#3
Szkoda tylko, że raz na kilka lat nakręci coś godnego większej uwagi. Jego filmy dobrze się zapowiadają, a potem rozczarowują. Pewnie z tym będzie podobnie, ale nie ukrywam, że czekam - głównie dla Rooney <3

Odpowiedz
#4
Świetnie wkręca z początku i mocno rozczarowuje pod sam koniec, bo zamiast jakiejś próby eksploracji problemu dostajemy kolejny film o przekręcie w przekręcie, który swoją drogą jest tak mało realny względem wszystkiego, co wcześniej, że dupa mała. Klimacik spoko, ale film jednak totalnie nie wykorzystuje potencjału, tytułu i ma wiele momentów nieprzekonujących, stąd

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
W sumie nie napiszę nic nowego, tylko podpiszę się pod przedmówcami. Przez pierwszą połowę filmu (nawet trochę dłużej) szło PRZYNAJMNIEJ na solidną ósemkę, jednak końcowe rozwiązania są mało przekonywujące. Scenarzysta miał chwile słabości, a wydaje się, że nie powinien się zbytnio natrudzić nad solidnym uwieńczeniem historii. Ale dość narzekania - mimo wszystko oglądało się z zaciekawieniem, Rooney błyszczy nie tylko grą i twarzą, reszta również nieźle, warto nadmienić także o bardzo dobrej muzyce marki Newman.

7/10

Odpowiedz
#6
Z więzienia wychodzi mąż. Żona jest szczęśliwa, ale tylko udaje szczęście i zadowolenie. Ma depresję i szuka pomocy u psychiatry. Dostaje leki. Pojawiają się tzw. side effects. Film można podzielić na dwie części. Pierwsza, dotycząca depresji głównej bohaterki, to rewelacyjna rzecz. Wstrząsająca, trzymająca w napięciu, angażująca emocjonalnie lokomotywa który wbija widza w fotel. Druga część to jakieś przekombinowane, ciepłe kluchy, z "twistem w twiście", tak zakręcona, że trzeba przez jakiś czas się zastanowić "o co tu kurwa chodzi". I to nie jest niestety zaleta, a wielka, albo i bardzo wielka wada.
W sumie to spośród wszystkich osób najmniej do roboty ma Channing Tatum, bo choć gra dobrze, to jest go mało na ekranie i stanowi raczej tło, podobnie jak Catherine Zeta-Jones. Niby jest, ale jakoś tego nie widać, przynajmniej przez 3/4 filmu. Jude Law to spoko gość, fajnie się go ogląda i całkiem sensowna jest jego postać i wątek, ale to i tak nic w porównaniu z prawdziwą perełką.
Rooney ciągnie ten film, błyszczy, promienieje, hipnotyzuje, pociąga, przykuwa wzrok i uwagę, dla mnie to najlepsza rola w jej dorobku (widziałem tylko Social Network, remake Nightmare on Elm street oraz Girl with dragon tattoo). Gra... tak prawdziwie, aż miałem ochotę ją przytulić. Albo nie, ona tu nie grała. Ona tu była Emily, podczas seansu nie widziałem Rooney, tylko właśnie Emily. Tym większa szkoda, że film siada pod koniec, bo wszystko mogło stworzyć naprawdę rewelacyjne dzieło.

7/10, niestety.

Odpowiedz
#7
Zgadzam się co do Rooney, że to jej najlepsza rola w karierze. Przez pierwszą część filmu myślałem sobie, że to chyba najlepiej napisana/zagrana depresja jaką widziałem na ekranie od niepamiętamkiedy. Później niestety zaczynają się twisty i o ile jeszcze całe obrócenie filmu o 180° bardzo mi się spodobało, to całość z minuty na minutę zaczęła tracić moje zainteresowanie. Dodatkowo postać Lawa do tego stopnia mi powiewała, że do samego końca kibicowałem Rooney, a nie o to chyba Soderberghowi chodziło.
7/10

Odpowiedz
#8
Zgadzam się z przedmówcami. Rooney niszczy i w zasadzie jest jedynym sensownym powodem by ten film obejrzeć - bo niestety Soderbergh koncertowo pieprzy potencjał tkwiący w pomyśle wyjściowym i koniec końców sprowadza fabułę do typowej przewalanki z twistami w twistach w twistach, i właściwie cała wcześniejsza "inwestycja" w empatię w stosunku do głównej bohaterki staje widzowi kością w gardle. Podczas końcówki miałem wręcz przed oczami finał odcinka spiskowego Community.

A, Zeta była tu tragiczna - tak wyglądowo jak i aktorsko.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 103 27,535 17-01-2026, 20:14
Ostatni post: simek
  Oblivion (2013) reż. Joseph Kosinski Craven 356 59,659 07-01-2026, 21:14
Ostatni post: Gieferg
  Master and Commander: The Far Side of the World (reż. Peter Weir, 2003) Pelivaron 22 4,528 25-12-2025, 14:01
Ostatni post: Bucho
  Snowpiercer (2013) (Reż. Joon-ho Bong) Lawrence 86 22,571 15-02-2025, 13:23
Ostatni post: shamar
  Contagion (reż. Steven Soderbergh) Rodia 56 15,215 06-05-2023, 09:24
Ostatni post: Bucho
  West Side Story (1961/2021) Kryst_007 42 6,511 29-01-2023, 00:59
Ostatni post: OGPUEE
  47 Ronin (2013) Gieferg 89 24,704 25-10-2022, 15:48
Ostatni post: Snappik
  Out of the Furnace (2013) reż. Scott Cooper Mental 5 2,797 17-08-2022, 17:47
Ostatni post: Derelict Machine
  Nymphomaniac (2013) reż. Lars von Trier Azgaroth 247 55,894 14-08-2022, 03:09
Ostatni post: Mefisto
  Escape Plan (2013) Gieferg 119 32,811 30-01-2021, 16:40
Ostatni post: OGPUEE



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości