Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Nie chcę na wstępie streszczać najnowszego filmu Stevena Soderbergha, gdyż ja sam wcześniej nic o nim nie wiedziałem i tym lepiej mi się go oglądało, jak i wszystkie w nim pojawiające się twisty. Dlatego też nie chcę tutaj rzucać spoilerami.
W skrócie cała historia opiera się o chorującą na depresję Emily (Rooney Mara), która po pewnym wypadku trafia do psychiatry Dr. Banka (Jude Law). Ten zapisuje jej lek antydepresyjny. Niestety tytułowy efekt uboczny przynosi katastrofalne skutki...
Jak na Soderbergha przystało i tym razem szkicuje on patologie, które dotykają współczesny świat. Pokazuje też panujący kryzys, zabieganie, walkę o pracę i wynikający z tego stres i depresje. Krytykuje też przy tym przemysł farmaceutyczny oferujący pigułki, które są w stanie poprawić samopoczucie i ulepszyć twe życie.
Jest to jednak tylko jeden aspekt filmu. Na szczęście, gdyż przez pewien czas bałem się, że Soderbergh pójdzie w klimaty złych korporacji farmaceutycznych itd. Na szczęście jednak tak nie jest i co jakiś czas Soderbergh odsłania kolejne karty, kolejne tajemnicy tej intrygi, tworząc naprawdę trzymający w napięciu thriller. Oczywiście przez zawiłość intrygi może się pojawiać pewien zgrzyt, czy nie jest ona zbyt przesadzona i przetwistowana. Ale w sumie to jest też trochę koszt dobrej intrygi, którą czasami się ponosi.
Pod względem technicznym film prezentuje się naprawdę dobrze. Tradycyjnie u Soderbergha odpowiednie zdjęcia budują odpowiedzi klimat i odpowiadają nastrojowi bohaterów. Aktorzy grają przekonywującą, a w tle gra klimatyczna muzyka Thomasa Newmana.
Jedyny jaki mam problem z tym filmem, który w sumie mam ze sporą liczbą filmów Soderbergha to, że jakoś nie czuję potrzeby, aby go obejrzeć po raz drugi.
Taki thriller na raz, ale dobry thirller.
7/10
20-02-2013, 16:14
.
Liczba postów: 27,873
Liczba wątków: 62
Chciałbym być fanem Sodebergha - przecież ten koleś trzaska ostatnio po jakieś dwa filmy na rok, do tego jeszcze kompletuje w nich zazwyczaj bardzo dobrą obsadę.
20-02-2013, 17:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-02-2013, 17:54 przez simek.)
Red Crow
Liczba postów: 12,704
Liczba wątków: 50
Szkoda tylko, że raz na kilka lat nakręci coś godnego większej uwagi. Jego filmy dobrze się zapowiadają, a potem rozczarowują. Pewnie z tym będzie podobnie, ale nie ukrywam, że czekam - głównie dla Rooney <3
20-02-2013, 19:29
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,439
Liczba wątków: 67
Świetnie wkręca z początku i mocno rozczarowuje pod sam koniec, bo zamiast jakiejś próby eksploracji problemu dostajemy kolejny film o przekręcie w przekręcie, który swoją drogą jest tak mało realny względem wszystkiego, co wcześniej, że dupa mała. Klimacik spoko, ale film jednak totalnie nie wykorzystuje potencjału, tytułu i ma wiele momentów nieprzekonujących, stąd
6 / 10
20-04-2013, 03:23
II Wicemiss Avatara 2012
Liczba postów: 829
Liczba wątków: 1
W sumie nie napiszę nic nowego, tylko podpiszę się pod przedmówcami. Przez pierwszą połowę filmu (nawet trochę dłużej) szło PRZYNAJMNIEJ na solidną ósemkę, jednak końcowe rozwiązania są mało przekonywujące. Scenarzysta miał chwile słabości, a wydaje się, że nie powinien się zbytnio natrudzić nad solidnym uwieńczeniem historii. Ale dość narzekania - mimo wszystko oglądało się z zaciekawieniem, Rooney błyszczy nie tylko grą i twarzą, reszta również nieźle, warto nadmienić także o bardzo dobrej muzyce marki Newman.
7/10
02-05-2013, 19:58
Fhtagn
Liczba postów: 5,357
Liczba wątków: 9
Z więzienia wychodzi mąż. Żona jest szczęśliwa, ale tylko udaje szczęście i zadowolenie. Ma depresję i szuka pomocy u psychiatry. Dostaje leki. Pojawiają się tzw. side effects. Film można podzielić na dwie części. Pierwsza, dotycząca depresji głównej bohaterki, to rewelacyjna rzecz. Wstrząsająca, trzymająca w napięciu, angażująca emocjonalnie lokomotywa który wbija widza w fotel. Druga część to jakieś przekombinowane, ciepłe kluchy, z "twistem w twiście", tak zakręcona, że trzeba przez jakiś czas się zastanowić "o co tu kurwa chodzi". I to nie jest niestety zaleta, a wielka, albo i bardzo wielka wada.
W sumie to spośród wszystkich osób najmniej do roboty ma Channing Tatum, bo choć gra dobrze, to jest go mało na ekranie i stanowi raczej tło, podobnie jak Catherine Zeta-Jones. Niby jest, ale jakoś tego nie widać, przynajmniej przez 3/4 filmu. Jude Law to spoko gość, fajnie się go ogląda i całkiem sensowna jest jego postać i wątek, ale to i tak nic w porównaniu z prawdziwą perełką.
Rooney ciągnie ten film, błyszczy, promienieje, hipnotyzuje, pociąga, przykuwa wzrok i uwagę, dla mnie to najlepsza rola w jej dorobku (widziałem tylko Social Network, remake Nightmare on Elm street oraz Girl with dragon tattoo). Gra... tak prawdziwie, aż miałem ochotę ją przytulić. Albo nie, ona tu nie grała. Ona tu była Emily, podczas seansu nie widziałem Rooney, tylko właśnie Emily. Tym większa szkoda, że film siada pod koniec, bo wszystko mogło stworzyć naprawdę rewelacyjne dzieło.
7/10, niestety.
09-06-2013, 19:20
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
Zgadzam się co do Rooney, że to jej najlepsza rola w karierze. Przez pierwszą część filmu myślałem sobie, że to chyba najlepiej napisana/zagrana depresja jaką widziałem na ekranie od niepamiętamkiedy. Później niestety zaczynają się twisty i o ile jeszcze całe obrócenie filmu o 180° bardzo mi się spodobało, to całość z minuty na minutę zaczęła tracić moje zainteresowanie. Dodatkowo postać Lawa do tego stopnia mi powiewała, że do samego końca kibicowałem Rooney, a nie o to chyba Soderberghowi chodziło.
7/10
09-06-2013, 20:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Zgadzam się z przedmówcami. Rooney niszczy i w zasadzie jest jedynym sensownym powodem by ten film obejrzeć - bo niestety Soderbergh koncertowo pieprzy potencjał tkwiący w pomyśle wyjściowym i koniec końców sprowadza fabułę do typowej przewalanki z twistami w twistach w twistach, i właściwie cała wcześniejsza "inwestycja" w empatię w stosunku do głównej bohaterki staje widzowi kością w gardle. Podczas końcówki miałem wręcz przed oczami finał odcinka spiskowego Community.
A, Zeta była tu tragiczna - tak wyglądowo jak i aktorsko.
Why are you firing wallnuts at me?
09-06-2013, 20:23
|