Spirits of the Air, Gremlins of the Clouds (1989)
#1
Debiut reżyserski Alexa Proyasa, praktycznie nieznany szerszej publiczności, co mnie osobiście mocno dziwi, bo to film zdecydowanie zasługujący na kult na równi co najmniej z filmami Richarda Stanleya. Film w ubiegłym roku doczekał się wydania na BD, nad którym czuwał sam rezyser i myślę, że to może mu pomóc w zdobyciu uznania, na jakie zasługuje.

Za sam opening dałbym 11/10 - trwa jakieś 5 minut i to jest jedno najlepszych 5 minut w historii kina postapo. Kilka ujęć i chłop w kapturze idący przez pustynię, w tle ambientowa muza, relikty upadłego świata i ludzka czaszka:
[Obrazek: o3Nrk5l.jpg]
[Obrazek: IbQNojw.jpg]
[Obrazek: 2eoNsMd.jpg]

Calość to rozgrywający się w pustynnej scenerii sen o lataniu, w którym zderzają się postęp i nauka z religią i zabobonami, bez artystycznych odpałów, z lekko surrealistycznym klimatem, który przywodzi nieco na myśl filmy Terry'ego Gilliama, z ogromną dawką melancholii, ale też subtelnego humoru. Nakręcona za kilka dolarów australijskich, ale zdjęcia i scenografia są tutaj absolutnie znakomite, no i wspomniany soundtrack miecie:


Sama historyjka jest prosta jak budowa cepa: wędrujący przez pustynię Smith trafia do domu pewnego rodzeństwa, uciekając przed ścigającymi go ludżmi. Brat postanawia pomóc mu w ucieczce, usiłując zbudować w chałupniczych warunkach latającą machinę na podstawie projektów, które znalazł w książce o braciach Wright. Tyle. Akcji tutaj nie ma za wiele, ale film zlatuje błyskawicznie (warto też dodać, że trwa półtorej godziny z hakiem).

Gdyby w 1989 Proyas zabrał się za ekranizację pierwszej części "Kantyczki dla Leibowitza" ("Fiat Homo") myślę, że dostalibyśmy coś zbliżonego klimatem do tego dziełka. W każdym razie polecam, bo rzadko który film potrafi tak fantastycznie ująć ducha postapokalipsy i tę specyficzną atmosferę, otaczającą ludzi, którzy o normalnej cywilizacji słyszeli tylko z opowieści. Mocno polecam, a jak ktoś lubi tego typu klimaty, to jest to pozycja wręcz obowiązkowa.

Odpowiedz
#2
Oho. Obejrzę żeby po raz nie wiadomo który zdołować się stopniową dezintegracją kariery Proyasa.

Odpowiedz
#3
Dla mnie to jest spokojnie jego najlepszy film, bo nie jestem zbyt wielkim entuzjastą ani "Kruka", ani "Mrocznego miasta".

Odpowiedz
#4
Po tym poście nawrockiego zrobiłem dokładnie to, co każdy fan postapo powinien zrobić... godzinę później odpalałem już film. Bardzo dobra rzecz.

Te pierwsze 5 minut, aż chyba sobie wyedytuję, wrzucę na tablet i będą sobie puszczał do spania, śniąc piękne radioaktywne sny. Zdecydowane "Top 1" w filmografii Proyasa.

Odpowiedz
#5
Wizualnie ładne, zagrane dobrze ale... w treści? Średnie.

5/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Salute of the Jugger - David Webb Peoples - 1989 slepy51 17 4,278 02-10-2025, 00:43
Ostatni post: shamar
  Kiedy Harry poznał Sally / When Harry met Sally (1989) Pelivaron 7 3,308 26-04-2020, 12:19
Ostatni post: Pelivaron
  Cyborg (1989) z JCVD Juby 15 3,967 24-10-2016, 17:33
Ostatni post: Juby
  Leviathan (1989) Snappik 17 4,315 05-01-2014, 09:39
Ostatni post: Pitero
  Johnny Handsome (Walter Hill, 1989) Mental 1 1,769 28-12-2009, 02:02
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości