29-05-2018, 14:37
|
Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) reż. J.J. Abrams
|
|
No mimo wszystko tam to był jakiś plan/twist. Wcale nie najgorszy zresztą.
Zresztą może i tutaj mają jakiegoś asa w rękawie? Zresztą JJ będzie zmuszony wskrzesić Snoke`a, bo został mu tylko emo Driver i idiota Hux. Taka moja teoria
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-05-2018, 14:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 14:41 przez Dr Strangelove.)
Ja tam mam nadzieje, że takim arcyvillainem tego epizodu będzie właśnie Supreme Leader Kylo Ren.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
29-05-2018, 15:28
A ja mam nadzieje, że Epizod IX nie będzie miał arcyvillaina. Kylo wypadłaby jako taki zapewnie rewelacyjnie, emo Driver miażdży aktorsko wszystkich, ale pójście w strone okropnego, złego, krwiożerczego Supreme Leadera byłoby kompletnym zaprzeczeniem tego jak budowali Rena w TLJ i TFA. Dlatego ja liczą na to, że dostaniemy konflikt ala Blade Runner 2049, różne stronnictwa, poglady, ale trudno nazwac kogoś 100% złym i villainem calej historii.
Hux jest co prawda, ale moze JJ ma na niego jakiś pomysł. Pojawią sie tez Rycerze Ren raczej i pierdyliard cameo. Motyw ze Snokiem jest genialny . Jasne, chciałbym więcej Serkisa w tej roli, ale jego postać była tutaj aby dac sie rozwinąc jedynemu bohaterowi tej trylogii, Kylo, i spełnił swoje zadanie, plus twist jak i sama scena - super. Kennedy kręci takie Star Wars jakie sama by chciała zobaczyc? Oh nie...jak to tak? Nikt nigdy nie kręcił tak filmu
29-05-2018, 15:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 15:56 przez Kuba.)
Sorry, nie widzę gdzie tutaj Kennedy jest antyfanem (podobnie Rian), nie widzę tych wszystkich świętokradztw i zniszczonych dzieciństw. I za cholere nikt mnie nie przekona, że nowa trylogie robią ludzie ktorzy nie są fanami SW i nie mają na nią jednocześnie własnej, oryginalnej wizji.
Szkoda tylko, że od kilku stron właściwie wszyscy robią kopiuj wklej poprzedniego komentarza, wylewają tony hejtu i jadu i trudno właściwie doszukać się jakiejkolwiek sensownej dyskusji na temat przyszłości serii, filmów, postaci. Jedyne co można wywnioskować to "Johnson to frajer. Kennedy suka bez uczu, Disney partacze łasi na kase" 29-05-2018, 16:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 16:15 przez Kuba.)
To może zacznij czytać posty innych użytkowników, bo nie chce mi się cytować całego tematu o TLJ. Ten film został przeanalizowany do ostatniej śrubki pod kątem tego, co zostało w nim zjebane.
Teraz mnie naszła taka myśl, ile pracy poszło w to, żeby wprowadzić w życie Canto Bight, jak musieli się napracować ludzie od efektów, projektów graficznych i scenografii. A teraz ich praca kojarzy się wyłącznie z najmniej potrzebną sekwencją w dziejach serii. 29-05-2018, 16:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 16:19 przez Huntersky.)
Już Ci tłumaczę @Kuba. SW zawsze był o Skywalkerach. Ta saga to historia ich rodu. Zamiast godnie pożegnać pewne postacie, dostajemy ich ośmieszone i umniejszone wersje. Wiadomo, że Disney wykładając tyle kasy może robić co chce, ale SW to także dziedzictwo kulturowe i dzieciństwo wielu ludzi. Nie można tak szargać legendy.
W NT nie ma planu i wizji. Był J.J. który miał swoją wizję, był Johnson, którego wizja była całkowicie inna, miał być Trevorrov, którego wizja była zbliżona do JJ, ale Kennedy to nie pasowało, więc Rian zjebał, a JJ wraca na ratunek. Gdzie tu wizja i spójność? 29-05-2018, 16:22
Tymczasem Colin Trevorrow odnosi się dyplomatycznie do kwestii wylania go z prac nad EIX:
https://www.comicbookmovie.com/sci-fi/star_wars/colin-trevorrow-addresses-his-star-wars-episode-ix-departure-for-the-first-time-a160945
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
29-05-2018, 16:41
@Kuba
Emo driver miażdży aktorsko...serio ? Wypada korzystniej od Boyegi czy Daisy, ale nie jest to jakieś wielkie aktorstwo przez duże A. W ogóle 'fenomenu' Rena nie ogarniam. Że niby to takie odważne i nowe, że stworzyli postać niejednoznacznie złą (jakby Anakin taką nie był). To typowa disneyowska postać rodem z filmów o młodzieży w szkołach średnich. Tylko nieco w większej skali, no i w przestrzeni kosmicznej. Jego młodzieńcze rozterki i zachowania nie budzą respektu, bardziej zażenowanie. I tak, disney niszczy OT. Wypina się na kultowe postacie i ich dokonania dając nam w zamian zupełnie nieciekawych, przerysowanych lub wyidealizowanych bohaterów i okraszają to wszystko poprawno politycznym ideolo pierdoleniem. Mało kogo interesują dalsze perypetie Kylo, Rey czy Finna. Ileż to osób, choćby tutaj, zadeklarowało że nie czeka na epizod IX ? Nie czekają, bo nie ma na co. 29-05-2018, 16:48 (29-05-2018, 16:48)Wolfman napisał(a): Ileż to osób, choćby tutaj, zadeklarowało że nie czeka na epizod IX ? Nie czekają, bo nie ma na co. Ja czekam, ale tylko po to by zobaczyć jak skrajne fanbojstwo weźmie na klatę każdą kupę ze stemplem "Star Wars". Takiego festynu racjonalizacji/wyparcia ze świecą szukać - materiał dla studentów psychologii
29-05-2018, 17:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 17:31 przez Badus.) (29-05-2018, 16:22)Arahan napisał(a): Już Ci tłumaczę @Kuba. SW zawsze był o Skywalkerach. Ta saga to historia ich rodu. Zamiast godnie pożegnać pewne postacie, dostajemy ich ośmieszone i umniejszone wersje. Wiadomo, że Disney wykładając tyle kasy może robić co chce, ale SW to także dziedzictwo kulturowe i dzieciństwo wielu ludzi. Nie można tak szargać legendy. No dobra, zgadzam się co do spójności całej trylogii. To zresztą coś o czym pisałem już od pierwszych opinii TLJ, brakuje to faktycznie jednego planu, Rian olał zbyt dużo z tego co przygotował Abrams i zapędził go w kozi róg jesli chodzi o większość wątków. Ale sam TLJ jest już bardzo autorskim filmem i o to mi bardziej chodziło. Co do kultowych postaci, z naciskiem na Wielką Trójkę. Ośmieszone i umniejszone wersje? Nie rozumiem w jakim kontekście. Star Wars to nigdy nie było wesołe, pogodne uniwersum, powiedziałbym, że mroczniejsze od większości tych wielkich marek i nigdy szczególnie ten świat nie był łaskawy dla swoich bohaterów. Jakby nie patrzeć to praktycznie każdy bohater kończy w ten czy inny sposób źle. Anakin to niesamowicie tragiczna postać, co prawda w ostatnim momencie nawraca się, ale jego upadku i dramatu to nie zamazuje w pełni. Amidala, Yoda, Obi-Wan, Qui-Gon Jinn, Windu (nie żebym porównywał tych ostatnich do całej reszty), rodzina Luka i Anakina, załoga Rouge One. Dziwi mnie więc zdziwienie niektórych, że Luke, Leia i Han nie skończyli na rubieżach Galaktyki ciesząc się zyciem i miłością. I żeby nie było, uwielbiam te postacie i tak od serca życzyłbym im dobrego zakończenia ich historii, ale dlatego, że tego nie doczekali nie zamierzam wylewać wiadra pomyj na scenarzystów, zwłaszcza jak wszystkie wątki zostały poprowadzone tak ciekawie. Han? Przecież Han w TFA to idealny Solo. Człowiek który nadal pozostaje trochę cwaniaczkiem, spryciarzem, niekoniecznie interesuje go polityka, ale jest niesamowicie oddany osobą które kocha, przyjaciołom, rodzinie. Zrobi i odda dla nich wszystko, ale jednocześnie doskonale wie, że nie nadaje się na ojca, męża, że jest zbyt nieodpowiedzialny. Ucieka trochę od problemów, ma obawy czy stawić czoło błędom, ale w ostateczności kiedy prosi go o to Leia rusza do boju i próbuje ocalić duszę własnego syna. Nie mamy na razie nakreślonej ich relacji (kto wie co pokażą seriale, skoro już mamy Aldena to nie zdziwi mnie casting na młodą Leie i Luka), ale to co nam powiedziano w TFA i to co zagrał Ford, wystarczyło mi w zupełności. Każdy ruch, każda wypowiedź, wszystko w TFA to kwintesencja tego czym jest Solo. Leia? Umówmy się, pożegnanie miało nastąpić w Epizodzie IX i jakoś trudno mi się tutaj ich czepiać. Scena z lotem była faktycznie beznadziejna, ale rozmowa z Lukiem była za to super. No i to też jest Leia, wojownicza generał, obrończyni demokracji która nie odwraca się od krzywdy wyrządzanej Galaktyce plecami i walczy z wszelkim reżimem i tyranią, nie bacząc na koszty. Prawie jak...Leia? Luke? Wiem, wiem, stanął sobie nad Kylo, odpalił mieczyk i po 20 sekundach go wyłączył. Morderca dzieci, demitologizacja etc. Ale dla mnie to właśnie czyni go postacią prawdziwą, naturalną a jednocześnie nie odbiera tego kim jest i kim był. W ST Luke był młodzieniaszkiem, rezolutnym, odważnym, przekonanym o tym, że dobro musi zwyciężyć. Odszukał ojca, na dodatek znalazł się w podbramkowej sytuacji, to normalne, że dołożył wszelakich starań by go odzyskać, szczególnie, że wydawało mu się to proste bo to przecież jego ojciec, dobro zawsze zwycięza więc czemu nie? W The Last Jedi jest o 30 lat starszy, bez wątpienia przeżył i doświadczył wiele. Z tego co zrozumiałem on od dłuższego czasu wiedział o kontakcie Snoka z Kylo (podobnie Leia), walczyli o niego, ale kiedy zaczęli tracić Luke posunął się o krok za daleko. Trudno mu się dziwić, jako człowiek starszy, bardziej doświadczony bez wątpienia rozumiał doskonale co może oznaczać kolejny Vader dla Galaktyki, zwłaszcza pod kontrolą kogoś kto przewyższał potęgą zarówno jego jak i Leie i jest kompletnie nie znanym, tajemniczym zagrożeniem. Wielokrotnie jest podkreślane jak potężny jest Ren, Luke spanikował ALE sam się zreflektował. Nie zaatakował Kylo! A to, że potem ukrył się na tej wyspie jest przecież naturalną reakcją kogoś kto zawiódł wszystkich (z milionami duchów włącznie), myślał o zabiciu siostrzeńca i utracił dziesiątki dzieciaków które miał wychowywać. A mimo to w finale powrócił, dokonując czegoś spektakularnego i praktycznie niemożliwego, ratując Rebelie, dając jej nową nadzieje i jednocześnie godząc się ze wszystkimi. Czyli dokładnie to co Luke robił zawsze. Ale okej. Nie wychowywałem się z nimi więc faktycznie, mogę nie rozumieć ![]() @Wolfman opowiedz o młodzieżowych rozterkach w TLJ Rena bo nie kojarzę. 29-05-2018, 17:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 17:12 przez Kuba.) Cytat:Ja czekam, ale tylko po to by zobaczyć jak skrajne fanbojstwo weźmie na klatę każdą kupę ze stemplem "Star Wars". W zeszłym roku już to zrobili, zrobią to znowu
29-05-2018, 17:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 17:14 przez Gieferg.)
Dla mnie idealne podsumowanie SW od Disneya to:
Disney nie wynalazł SW. Poszedł krok dalej, ale nie ma do tego szacunku, pokory. Daje logo SW na wszystkim i sprzedaje, sprzedaje, sprzedaje. 29-05-2018, 17:25 (29-05-2018, 17:04)Badus napisał(a):(29-05-2018, 16:48)Wolfman napisał(a): Ileż to osób, choćby tutaj, zadeklarowało że nie czeka na epizod IX ? Nie czekają, bo nie ma na co. Ja też tego nie ogarniam. Jestem mega fanem OT, NT też lubię choć wylałem na nią dużo jadu ale to co się tutaj odjaniepawla to jest koorwa dramat. Mam nadzieję, że Kennedy zczeźnie wraz z Johnsonem w paszczy Sarlacca a EP9 zaliczy flopa. Nie tylko ja tak mam - ilość hejtu jaka się wylała na TLJ chyba nie miała nigdy miejsca w SW (i to trwa nadal i wpływa na pewno na Hana Solo i wyniki finansowe). Kij im w dupę, ja zapamiętam SW i przy nich pozostanę. 29-05-2018, 18:26 (29-05-2018, 17:09)Kuba napisał(a): @Wolfman opowiedz o młodzieżowych rozterkach w TLJ Rena bo nie kojarzę. To masz głównie w TFA. Ren sobie siedzi i mówi z pozycji fanboya do maski swojego dziadka, że chciałby być mroczny i w ogole zajebisty jak on, ale w sumie to sam nie wie, bo z drugiej strony go ciągnie do bycia good guy'em. Nie mówi tego dosłownie, ale tak wynika z jego wypowiedzi w tamtym momencie oraz zachowania podczas całego filmu. Czy to nie jest żenujące ? Co do sequeli a zwłaszcza TLJ - wypisaliśmy już tyle krytyki w tym wątku, że wystarczy sobie przejrzeć. Nie ma sensu się powtarzać po raz n-ty. Gdybym nie był fanem, gdybym nie oglądał OT, to pewnie TFA bym bardzo propsował, a TLJ przynajmniej lubił (przynajmniej za 1szym razem, bo oglądanie tego filmu drugi raz to już obiektywnie patrząc katorga). 29-05-2018, 19:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 20:01 przez Wolfman.) (29-05-2018, 19:16)Wolfman napisał(a):(29-05-2018, 17:09)Kuba napisał(a): @Wolfman opowiedz o młodzieżowych rozterkach w TLJ Rena bo nie kojarzę. Kompletnie nie rozumiesz jego postaci. Nie będe się produkował milionowy raz, ale odsyłam do najróżniejszych tekstów (znajdziesz bez problemu) bo wpisów wyjaśniających zachowanie Kylo powstała masa. Dla mnie żenujące było, że Anakin zamienił sie w krwiożerczego morderce dzieci wi 0,0000001 sekundy. 29-05-2018, 20:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 20:47 przez Kuba.)
XDDDDDDDD
Anakin w wieku 9 już lat widzi, że rada Jedi to kutasy, które praktycznie bez powodu nie chcą go w zakonie. 10 lat później trzyma zamordowaną przez Tuskenów matkę, po czym zabija całą wioskę pełną mężczyzn, kobiet i dzieci. Gość nie dość, że ukrywa małżeństwo to w dodatku jest ono zagrożone przez widmo śmierci Padme. Nie może nic z tym zrobić, bo znając kutasów Jedi to jego by wywalili, a Padme spieprzyli ze stołka. Kanclerz stalkuje go od pierwszego położenia stopy w zakonie i przez cały czas mówi mu, że Jedi to kutasy. Anakin nawet w ostatniej chwili nie dostaje grosza zaufania od Windu, który w dodatku nazywa go niebezpiecznym. Odcięcie łapy to impuls, którego nie mógł cofnąć, a jedyne co mógł zrobić to albo zabić Kanclerza, albo spieprzać w siną dal, mając życie ukochanej na włosku wybrał przyłączenie się do Imperatora. Pobudzony nienawiścią kierował się już tylko celem uratowania Padme, nie bacząc na to kogo zabija. Przejdźmy do motywacji Bena Swolo. Leia w TFA mówi, że TO SNOKE JEST WINNY, ON GO PRZEKABACIŁ, nic więcej. Han mówi, że SNOKE ZATRUWA MU UMYSŁ. Ben odpowiada, że SUPREME LEADER JEST WISE. Co wiemy o Snoke'u? Nic. Przekazywał Benowi telepatycznie jakieś brzydkie obrazki, a LUKE O TYM WIEDZIAŁ. Moc jest tak potężna, że jedynym rozwiązaniem było już stanąć nad śpiącym słodko zagrożeniem i uruchomić miecz, CO SIĘ MOGŁO ZŁEGO STAĆ. Ben wyrżnął cały zakon i poleciał w siną dal. Cokolwiek by pokazali w książkach, komiksach, tego nie ma w filmie. Nie ma praktycznie jego motywacji, czemu jest zły. Rodzice dali go dla Luke'a żeby go szkolił, ej no sorry, tak robili przez tysiąc lat w starym zakonie, ale nie przypominam sobie, żeby wszyscy Jedi nienawidzili starych. 29-05-2018, 21:09 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |