Ankieta: Jak oceniasz IT: Chapter 2?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Stephen King's IT
(08-09-2019, 22:51)Kuba napisał(a): Nie spodziewałem się tak negatywnego/mieszanego odbioru z waszej strony. Do tego recenzje też są raczej średnie, zaczynam się zastanawiać czy w ogóle jest sens jechać do kina i czy może nie będzie sensowniej poczekać aż trafi na jakieś HBO...

Mnie dwójka się podobała.

Odpowiedz
Przypomniały mi się dwa żenujące momenty o których nikt nie wspomniał:

- ojciec Bev i spryskiwanie siebie i jej perfumami matki. Ludzieee, to było do tego stopnia przerysowane, że wyszło jak niezamierzona parodia

- tredowaty wymiotuje na Eddiego i... na kilka sekund wchodzi refren Angel of the Morning po czym się urywa
[Obrazek: giphy.gif]
[EDIT: właśnie oglądam reckę chłopaków z RLM i też o tym wspominają]

Za największą zaletę filmu uznaję to, że... nie jest do niczego potrzebny. Jedynka pewnie stoi o własnych siłach, i mimo motywu obietnicy i dialogu o ewentualnym powrocie Tego, działa jako autonomiczne dzieło i tym dla będzie, nie widzę potrzeby więcej wracać do kontynuacji.

Odpowiedz
Mi również przypomnieli o tym Angel i przy okazji podali powód z którym się zgadzam- próba skierowania nieudanej sceny na komediowe tory. Ale to było tak niesamowicie nieudane, przecież cała scena powinna zostać rozegrana pod piosenkę, a nie tak jak właśnie mówiono, jakby ktoś na chwilę pomylił pliki audio.

W pełni też zgadzam się z narzekaniami na CGI twarzy młodych aktorów, momentami wyglądali jak z wosku, a oczy Richiego sprawiały wrażenie naklejonych na okulary.

Co do absolutnej niepotrzebności, pełna zgoda i ładnie to wypunktowali w RLM.

Odpowiedz
Równie dziwaczny moment muzyczny jest w Shazam! - w scenie w metrze, tuż przed cięciem montażowym na kilka sekund wchodzi kawałek Uptown Funk, ale jest tak dziwnie wmiksowany, że nie wiem czy to element soundtracku, czy gdzieś za kadrem jest ktoś z boomboksem na ramieniu.

Odpowiedz
Film nie jest zbyt dobrze zmontowany, skakanie od sceny do sceny, cały początek niezależnie czy z książki czy nie, w kontekście filmu nie spełnia żadnego zadania i tylko zabiera czas, który można było poświęcić na lepsze wprowadzenie dorosłych wersji dzieciaków, bo tego brakuje, a to stanowiło o sile pierwszej części. Na poznanie ich poświęcono tylko kilka scen które mają szybkie tempo, a przez brak takiej podbudowy trudno jest poznać te nowe wcielenia bohaterów i ich polubić.

Aktorzy są dobrani perfekcyjnie poza Chastain i McAvoyem. Chastian brak tego uroku i ciepła jakie miała Sophia Lillis, z kolei McAvoy... Uwielbiam go, ale w ogóle mi nie przypomina Billa. Najlepiej obsadzili grubaska, iluzja idealna.

Mam też wrażenie, że zabrakło jakiegoś ciężaru, bo w scenach z młodym Billem czułem ładunek emocjonalny związany ze śmiercią jego brata, a gdy akcja wracała do teraźniejszości to wszytko ulatywało, ale to może być kwestia zbyt częstej zmiany tonacji z dramatycznej na komediową i to często w najmniej odpowiednich momentach.

Co jeszcze mogę dodać... Za dużo potworków, za mało Pennywise'a, który w formie klauna w statycznych ujęciach jest straszniejszy niż te wszystkie komputerowe dziwadła. Z jednej strony sporo wad, z drugiej w ogóle mnie ten film nie męczył i jak na ironię losu, mógłby być jeszcze dłuższy by rozwinąć wątki które zostały spłycone.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/why-it-chapter-2-bill-hader-explored-richie-toziers-secret-1237100

Nie przekonałeś mnie że ten retroaktywny pierd ma sens, sorry.

Odpowiedz
Chapter 2 jest dla Chaptera 1 tym, czym Engdame dla Infinity War ;) Wiem, to głupia analogia, ale w gruncie rzeczy pierwsza odsłona w obu tytułach jest bardziej zwarta, lepiej wyreżyserowana, krótsza, zwyczajnie ciekawsza i budząca więcej emocji - tam aż biło jakimś efektem świeżości. W Chapter 2 jest wszystkiego o wiele za dużo, a drugi akt w którym bohaterowie chodzą po swoje talizmany to taka fabularna mielizna, że szkoda pisać. A pod koniec mamy już takie łubudu, że z ekranu aż wypadają wydane na CGI dolary.

Wątek Bowersa jest tragiczny. Nie pojmuję, jak można było zostawić taki syf w kinowej wersji jak:

Poza kilkoma innymi problemami (słabe i nierówne efekty, zwłaszcza w restauracji) oglądało się jednak w miarę dobrze. Nigdy nie mogłem przekonać się do książki ;) może teraz się uda. Casting wypadł bardzo fajnie, ale Ben, Richie i Eddie królują, reszta jest poprawna i nie wadzi. Jeżeli chodzi o pochodzenie klauna, to strzelam że Muschetti nie gwałci książkowej wersji, ale nie wytłumaczył tego tak bezpośrednio jak King (jeżeli nie mam racji, poprawcie mnie).

Chapter 1 - 8/10
Chapter 2 - 6+/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Myślę, że Endgame i It 2 łączy także to, że w obu filmach nie nakreślono odpowiednio stawki o jaką toczy się gra pomiędzy głównymi bohaterami, a antagonistą. W trakcie obu filmów nie odczuwałem, że bohaterom coś grozi.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Drażni mnie psychologiczna płycizna tego filmu, która totalnie marnuje Rkę i okazję na zrobienie naprawdę dorosłego horroru.

Bohaterowie dorośli, ale film - paradoksalnie - jest bardziej dziecinny i niepoważny. Tam gdzie w pierwszym filmie głównie materializowały się lęki bohaterów, tak tutaj dostajemy istny lunapark z masą efekciarskich atrakcji (scena z wielkim drwalem goniącym Richiego LOL), które mają niewiele wspólnego z ich traumami i lękami. Gdy w finale dorosła Bev zostaje zamknięta w szkolnej toalecie i zaczyna tonąć we krwi, nasuwa się pytanie: że co?

Odpowiedz
W ogóle koncept tego filmu nie działa, bo przez dwie godziny śledzimy jak bohaterowie próbują przypomnieć i zrozumieć to co my już wiemy od samego początku. Trzeba było zostawić grupę razem i skupić fabułę na tym jak starają się zgłębić historię Pennywise'a od jego pierwszego przebudzenia i wcielenia się w klauna po to by znaleźć sposób na jego pokonanie, wtedy my jako widownia też odkrywalibyśmy to razem z nimi, a tak... Mike przedstawia plan na zabicie klauna i postacie resztę filmu snują się po mieście.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Mnie w ogóle rozśmieszył motyw, że niby bohaterowie o wszystkim zapomnieli, ale mieli wklepane swoje numery w książki telefoniczne innych i za każdym razem jak murzyn dzwonił to pytali "Mike? Jaki Mike?" ;) 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
A nie wyświetlało im się czasem po prostu, że dzwoni ktoś z Derry?

Odpowiedz
Tak, to było durne, chociaż pamiętam że jednej czy dwójce postaci wyświetlił się sam numer.

Może coś przegapiłem ale skąd żart Richiego na temat tego, że Eddie poślubił wieloryba? Podobno nie widzieli się od czasu dzieciństwa.

Odpowiedz
(10-09-2019, 22:18)Snappik napisał(a): Mnie w ogóle rozśmieszył motyw, że niby bohaterowie o wszystkim zapomnieli, ale mieli wklepane swoje numery w książki telefoniczne innych i za każdym razem jak murzyn dzwonił to pytali "Mike? Jaki Mike?" ;) 
Nie mieli zapisanego numeru. Jak na poczatku filmu Mike do wszystkich dzwoni, wyswietla sie tylko numer. Wiedzieli tylko, ze dzwoni ktos z Derry.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Dałbym sobie coś obciąć, że ktoś miał zapisany numer. Przynajmniej raz na ekranie pojawił się numer i dopisek "Mike Hanlon, Derry".
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
^ Zgadza się.

Odpowiedz
Co do żartu, pewnie Hader improwizował, tak jak wstawiając swój słynny skecz z Jabbą i nikt nad tym dłużej nie pomyślał.

Odpowiedz
Mnie tylko ciekawi jak to jest, że od dwóch stron rozprawiacie tylko o wadach i tym jaki ten film słaby, ale oceny widzę w okolicach 6 i wyżej... Co musiałoby się wydarzyć i o ile bardziej film musiałby być przeciągnięty, żebyście gremialnie dali mu oceny na jakie zasługuje, czyli 2-3-4/10? :P

Odpowiedz
Czy argument "poza wymienionymi wadami są same zalety" do Ciebie przemawia? ;) Film ma wady, ale oglądało mi się go dobrze. 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(11-09-2019, 07:38)simek napisał(a): Mnie tylko ciekawi jak to jest, że od dwóch stron rozprawiacie tylko o wadach i tym jaki ten film słaby, ale oceny widzę w okolicach 6 i wyżej... Co musiałoby się wydarzyć i o ile bardziej film musiałby być przeciągnięty, żebyście gremialnie dali mu oceny na jakie zasługuje, czyli 2-3-4/10? :P
Ee tam mi tam sie bardzo podobalo i nie zgadzam sie z wiekszoscia zarzutow:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Killer Klowns from Outer Space (1988), reż. Stephen Chiodo slepy51 0 65 27-05-2026, 17:41
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości