Captain Skullet
Liczba postów: 20,273
Liczba wątków: 128
Cytat:Nie rozumienie fenomenu Stranger Things jest właściwie równoznaczne z negowaniem siły nostalgii :P
Jestem tu zdaje się ostatnią osobą, której to można zarzucić :P
https://filmozercy.com/tag/nostalgiczna-niedziela
Sorry, ale przy Stranger Things, ja, wychowany na kinie lat 80s nie czuję żadnej nostalgii tylko przysypiam na przeciętnym serialu, który próbuje być 80s, ale słabo mu to wychodzi.
Zdecydowanie nie dostałem tu tego, na co liczyłem po zapoznaniu się z opiniami na forum czy od znajomych.
14-08-2020, 08:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-08-2020, 10:06 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Bo ten nostalgia trip nie polega na odtworzeniu kina lat 80, a raczej tego jak nasze wspomnienie kina lat 80 wygląda.
14-08-2020, 11:20
Captain Skullet
Liczba postów: 20,273
Liczba wątków: 128
No to niestety moje wspomnienie tak nie wygląda, może jakoś omineły mnie ejtisowe filmy w takim klimacie. Ale mniejsza z tym, to jest po prostu słabe fabularnie, wtórne, przewidywalne i kompletnie pozbawione wyobraźni. Fakt, że nie przepadam za horrorami też nie pomaga, a motywy takie jak parapsychiczne dzieci i potwory z innych wymiarów mnie kompletnie nie kręcą. Żonie podeszło bardziej, w pewnym stopniu skojarzyło jej się z X-Files (które lubiła), mnie się też skojarzyło, ale ja X-FIles miałem i dalej mam w dupie, więc nijak to nie pomogło. Przez pierwszą połowę sezonu regularnie przysypiałem (a nie byłem nawet zmęczony czy niewyspany bo jeszcze miałem urlop), co mi się prawie nigdy na filmach nie zdarza.
Dalej będę oglądał tylko jeśli żona będzie (mocno) nalegać.
14-08-2020, 11:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-08-2020, 11:41 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mnie pierwszy sezon oczarował, ale rozumiem krytykę Gieferga, bo jest daleki, daleki od ideału.
Tak jak scenopisarstwo jest fachowe pod względem technicznym - podręcznikowo wykreowane postacie, charakterystyczne, sympatyczne, o jasno określonych motywacjach... przetarte klisze użyte z głową, budowanie aury tajemnicy, intrygi i poczucia zagrożenia... Tak powiedziałbym że na wyższe tory scenariusz wszedł tylko w wątku dzieciaków i Eleven. Ba, może to nawet nie scenariusz, a reżyser je tak dobrze poprowadził? Niemniej one jak dla mnie zagrały w 100%.
Reszta jest... poprawna. Od strony scenariusza wątek detektywa alkoholika, dramatu samotnej matki i całej tej high school dramy nie porywa, ma zaledwie parę lepszych momentów. Reżyser od strony narracji też nie umiał ich unieść na poziom emocjonalny, ani przenieść tej magii, co w wątku chłopaków i El.
Tyle że wszystkie mielizny scenariusza są zakopane głeboko pod bardzo ładną warstwą audiowizualną - z takimi kadrami i kolorystyką na ten serial po prostu przyjemnie się patrzy, muzyka utopiona w klimacie lat 80tych jest przyjemna dla ucha, klisze są użyte z głową także pod kątem reżyserii, no i last but not least - granie do oporu na nostalgii.
Jest jednak kilka scen, które wmurowały mnie w fotel i są moim zdaniem najlepszym aspektem całego serialu:
Te sceny moim zdaniem zagrały w 110% z dwóch powodów. Pierwszy to coś, co testowałem wieki temu prowadząc sesję rpg. Zbudowałem świat średniowieczny w którym oficjalnie magia nie istnieje - nikt jej nie widział, niemal nikt w nią nie wierzy. Ale przez całą sesję podbudowywałem plotki, podejrzenia, że magia może istnieć, co kontrastowało z surowością i realizmem przyziemnego świata wokół. No i doszło do sceny, która jest clue tego akapitu - gracz w trakcie ucieczki trafia do karczmy, gdzie spotyka dziwnego gościa - ubranego w sposób mocno nieprzystający do otaczającego świata. Rozmawiają, a gość w trakcie rozmowy cały czas krąży dłońmi wokół płomienia świeczki na stole, jakby próbował się ogrzać albo... kontrolować ogień? Podchodzi grupa bandytów, zaczepiają postać gracza - uciekiniera, za którego głowę jest wyznaczona wysoka nagroda. W trakcie rozmowy płomień świeczki staje się czarny (no i dochodzi do bitki, co akurat jest w tym kontekście nieistotne).
Taka totalna pierdoła, a mina gracza gdy powiedziałem, że świeca zaczęła płonąć czarnym ogniem, była jakby obejrzał właśnie po raz pierwszy Szósty Zmysł i dotarł do głównego twista.
Podobny motyw jest zastosowany w 1 sezonie Stranger Things (i zdecydowanie zabrakło tej zabawy w kolejnych) - świat przedstawiony jest co prawda do bólu osadzony na kliszach, ale pozoruje na świat realistyczny, przyziemny, w którym nie ma miejsca na żadną magię. Jednocześnie twórcy skrupulatnie podbudowują aurę ta tej całej strefy nadprzyrodzonej, świata "upside down" i czających się w nim potworów, czy mocy Eleven. Po tak długiej podbudowie "magia" robi dużo większe wrażenie. Ot, zamknięcie drzwi telekinezą i strużka krwi z nosa.
A drugi powód - podobny jak w serii Czernobyl - skupianie się w takich momentach na reakcji postaci wokół. Ten strach, emocje widoczne na twarzy drastycznie podbijają emocje i napięcie u widza.
14-08-2020, 15:03
Captain Skullet
Liczba postów: 20,273
Liczba wątków: 128
Żona niestety chciała oglądać dalej, więc męczę drugi sezon (6 odcinków za mną) i to zdecydowanie nie jest moja bajka. Cały zamysł fabularny mi nie podchodzi, zupełnie mnie nie interesuje jak się to wszystko skończy, a sytuację ratują tylko: wygląd serialu, niektóre postacie (choć i z tym jest coraz gorzej) i pojedyncze sceny czy momenty - np wyjaśnienie znaczenia słów powtarzanych przez matkę Jedenastki, albo Reiser rzucający tekstem, który brzmiał jak jego linijka z Aliens (z drugiej strony nawiązania do Aliens są tu za bardzo nachalne i potrafią irytować). Wciąż powraca myśl o tym, że wolałbym oglądać serial o tych bohaterach albo w ogóle bez fantastyki, albo z jej śladowymi ilościami.
Pierwszy sezon skończył się tak, że zapomniałem o wszelkich plusach, a pamiętam tylko o tym, że obejrzałem mdły zakalec bez pomysłu na zakończenie.
Wciąż się obawiam, że tu będzie to samo.
05-09-2020, 16:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2020, 16:40 przez Gieferg.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,876
Liczba wątków: 11
Ja teraz masz spazmy, to poczekaj na sezon 3 :D
Jak chcesz coś pod nostalgię i z szacunkiem do lat 80, to obejrzyj Cobra Kai.
05-09-2020, 18:03
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,750
Liczba wątków: 14
Przypominam nieśmiało, że jako pierwszy w tym temacie jechałem po tym gównie opakowanym w srebrzystą, oślepiającą nostalgię. Obejrzałem tylko pierwszy sezon i w sumie szkoda, bo powinienem rzucić to w pizdu po 2-3 odcinkach.
Zastanawiam się, ilu użytkowników, którzy bardzo chwalili Stranger Things w tym temacie zmieniło zdanie i podobnie jak ja uznało, że król jest nagi.
05-09-2020, 19:09
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Lubie 1 i 2 sezon. Mimo oczywistego w moim przypadku braku nostalgii i sentymentu do tych motywów czy nawiązań. Za to seria 3 tak mnie wymęczyła, uważam ją za tak wtórną i rozczarowującą, ze w efekcie nawet nie planuje ruszać serii 4.
Jedyne czego nie umiem ST odmówić to świetnej realizacji. Ciągle jedna z lepiej zrobionych produkcji Netflixa po której faktycznie widać większy budżet niż w amerykańskiej kablówce.
05-09-2020, 19:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-09-2020, 19:34 przez Kuba.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,286
Liczba wątków: 77
U mnie niezmiennie - sezon 1 i 2 są oglądalne i miejscami fajne. Prawdziwy problem to sezon 3, który zjechał w dół jak Bargiel z K2. Ratuje go tylko budżet i hollywoodzkie wykonanie, bo reszta wygląda jakby przy scenariuszu maczał paluchy Bay.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
05-09-2020, 22:30
.
Liczba postów: 27,593
Liczba wątków: 61
(05-09-2020, 19:34)Kuba napisał(a): Jedyne czego nie umiem ST odmówić to świetnej realizacji. Ciągle jedna z lepiej zrobionych produkcji Netflixa po której faktycznie widać większy budżet niż w amerykańskiej kablówce.
Otóż to. Poza Dark Crystal i Mindhunters, to jest chyba najlepiej nakręcony serial Netflixa. Fabularnie to tam rzecz jasna nigdy dobrze nie było.
05-09-2020, 23:14
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Trzeci sezon jest dla ST tym czym dla mnie był dla Pozostawionych... Dwie pierwsze serie świetne a trzecia to równia pochyła irytujących zachowań postaci które zapomniały co wcześniej przeżyły, kim są na tym konkretnym etapie życia i historii. Totalny syf kiła i mogiła.
05-09-2020, 23:44
Captain Skullet
Liczba postów: 20,273
Liczba wątków: 128
Dokończyłem drugi sezon i... w sumie odbiór w dwóch ostatnich odcinkach mi się nieco poprawił, a i zakończenie było lepsze niż w S1. Co prawda ostatnie ujęcie zwiastuje dalsze wałkowanie tego samego nudnego wątku głównego, ale gdyby nie opinie o tym jaki to S3 jest słaby, miałbym teraz lepsze nastawienie do dalszego oglądania niż miałem po S1.
06-09-2020, 02:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-09-2020, 02:21 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
(05-09-2020, 23:14)simek napisał(a): (05-09-2020, 19:34)Kuba napisał(a): Jedyne czego nie umiem ST odmówić to świetnej realizacji. Ciągle jedna z lepiej zrobionych produkcji Netflixa po której faktycznie widać większy budżet niż w amerykańskiej kablówce.
Otóż to. Poza Dark Crystal i Mindhunters, to jest chyba najlepiej nakręcony serial Netflixa. Fabularnie to tam rzecz jasna nigdy dobrze nie było.
ST wręcz wygląda tym lepiej, im gorzej jest napisane. Fatalny scenariuszowo trzeci sezon, realizacyjnie prezentuje się fenomenalnie - to jakaś czołówka produkcji "telewizyjnych" w ogóle. I to na każdym poziomie, bo od koncepcji wizualnej, przez zdjęcia i całą pracę na planie, bo postprodukcje, która imponuje zarówno w kwestiach spektakularnych, jak i w detalach. Montaż trzeciego sezonu, to kontrolowane szaleństwo, brawura, a jednocześnie pełną czytelność.
Mam czasem wrażenie, że twórcy tego serialu tak lubią ogólnie robić filmy, że scenariusz to jakiś nieprzyjemny etap startowy, który trzeba odwalić, bo prawdziwa frajda dla nich zaczyna się od wejścia na plan. No i skutki są, jakie są.
.
06-09-2020, 09:12
Fhtagn
Liczba postów: 5,337
Liczba wątków: 9
Pierwszy sezon - bardzo lubię, ale dostrzegam wady. Drugi jest fajny, tyle. Trzeci jest po prostu kiepski, z przebłyskami. Nie mam najmniejszej ochoty na powtórkę żadnego z nich, ba, nawet na poszczególne sceny czy ujęcia na youtube; obejrzałem, było minęło.
Cytat: sezon 3, który zjechał w dół jak Bargiel z K2. Ratuje go tylko budżet i hollywoodzkie wykonanie
I córka Umy Thurman, jedyny naprawdę jasny punkt (poza wiadomym wyznaniem w kiblu, totalnie z dupy) uzupełniający ekipę o coś świeżego, innego niż gromada bachorów.
06-09-2020, 09:34
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,889
Liczba wątków: 15
Najlepszy w trzecim sezonie to jest Rosjanin zakochany w Ameryce a nie córka Thurmanowej ;)
06-09-2020, 12:05
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
(05-09-2020, 23:14)simek napisał(a): (05-09-2020, 19:34)Kuba napisał(a): Jedyne czego nie umiem ST odmówić to świetnej realizacji. Ciągle jedna z lepiej zrobionych produkcji Netflixa po której faktycznie widać większy budżet niż w amerykańskiej kablówce.
Otóż to. Poza Dark Crystal i Mindhunters, to jest chyba najlepiej nakręcony serial Netflixa. Fabularnie to tam rzecz jasna nigdy dobrze nie było.
Ja bym dorzucił tam "The Crown". Serial raz, że imponujący w kwestiach scenografii, kostiumów i charakteryzacji to na dodatek fenomenalnie nakręcony i wyreżyserowany - zwłaszcza kiedy za kamerą stawał Daldry. Ciągle nie widziałem Crystal, ale na razie zaryzykowałbym stwierdzenie, że Crown jest serialem zrealizowanym najlepiej.
06-09-2020, 12:13
Captain Skullet
Liczba postów: 20,273
Liczba wątków: 128
Połowa trzeciego sezonu - regularnie przysypiam i nie jestem nawet w stanie powiedzieć o co tam chodzi...
Najbardziej rozwala mnie to jak tu jest przedstawiany Will, który w tym sezonie myśli tylko o tym, żeby pograć w RPGi.
21-09-2020, 15:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2020, 15:42 przez Gieferg.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,889
Liczba wątków: 15
Jezu, tu nie chodzi tylko o "granie w RPGi" - to raczej przedstawienie tego, że czas leci, a chłopak, nie potrafi się z tym pogodzić i tęskni za tym jak to kiedyś było. Lol... ale nie "on tylko chce grać w RPGi". :D Jak ty z takim zrozumieniem oglądasz filmy to nic dziwnego, że prawie nic Ci się nie podoba
21-09-2020, 15:56
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Wątek Willa to w sumie jedna z nielicznych rzeczy w s03 które są "okej"
21-09-2020, 16:02
PapaBoomer
Liczba postów: 12,983
Liczba wątków: 1
Wątek Willa był najbardziej interesującym elementem trzeciego sezonu i miał najwięcej potencjału i to on jest oznaką braku zrozumienia przez twórców dlaczego ten serial został tak dobrze przyjęty w pierwszej kolejności.
Will jest bez porównania ciekawszą postacią niż Mike i Eleven i aktor go grający ma o wiele lepszy warsztat niż pozostali, ale gdy tylko pojawił się jedyny wątek mający potencjał w tym całym przestylizowanym i karykaturalnym sezonie czyli motyw dzieciaka który nie chce dorosnąć i nie potrafi dostosować się do nadchodzących zmian to natychmiastowo zostaje on ucięty bo pojawił się potwór.
21-09-2020, 16:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2020, 16:57 przez marsgrey21.)
|