Street Kings
#21
No to ja też wkleję swoją opinię z zamierzchłych czasów:

Cytat:Nie wiem, jak to się stało, że gość od "Harsh Times" i scenariusza do "Dnia próby" nakręcił tak głupkowatą historyjkę o dzielnym policjancie, który beztrosko szaleje po ulicach miasta, mając w dupie paragrafy. Może byłoby to fajne, gdyby twórcy wysili się na opowiedzenie jakiejś oryginalnej historii, ale gdzie tam, tak miałkiego gówna, które oglądało się już setki razy, w różnych konfiguracjach i lokacjach, to bym się nie spodziewał nawet w najgorszych snach. Skorumpowani gliniarze i super-hiper wielka afera, której finał to szczyt przewidywalności, nawet jak na Amerykańców. Dosłownie kilka scen uratowało ten film przed totalną porażką. Szkoda, zę się Ayer tak marnuje, bo gość jest zdolnym scenarzystą. I o dziwo Revees dawał radę, choć i tak będe twierdził, że jest zbyt ciotowaty do takiej roli.

4/10

Odpowiedz
#22
Akurat dlaczego szaleje po ulicach mając w dupie paragrafy było wyjaśnione w filmie.

Odpowiedz
#23
Bezapelacyjnie najlepszy film Ayera. I wiadomo dlaczego: tekst jest autorstwa Ellroya. Choc niektóre momenty i dialogi są typowo ayerowskim pierdololo - jak np. zakajdankowany Kijanu na tylnym siedzeniu dowiadujacy sie o calym planie, do tego jeszcze to pierdololo o bzykaniu panien. Ma chyba najlepszą calościowo obsade z filmów Ayera, choć grupa Whitakera sklada się z takich aktorów, że trudno ich brać na powaznie jako zagrożenie dla kogokolwiek. Ale Reeves i Evans to dobry duet, choć zamiast Neo spokojnie widziałbym kogoś z lepszą mordą. Najbardziej szkoda, że Laurie'ego tak mało, bo jest znakomity.

Jest troche przewidywalnie, ale właściwie nie męczyło mnie to za bardzo. Raziło mnie pare holiłudzko dramatycznych podkreśleń reżyserskich - np. przy śmierci Króla dramatyczne slołmo i muzyka, ble. Przez cały seans czuć, że jakby wziął się za to naprawde dobry reżyser to mógłby być kozak film, a tak jest po prostu film, który ogląda się przyjemnie i bez wielkiej żenuły.

6/10

(29-01-2012, 17:09)Mental napisał(a):
Cytat:Forest Whitaker jest BEZNADZIEJNYM aktorem, a ?Ostatni król Szkocji?, to tylko wypadek przy pracy.

Lepiej obejrzyj 5-6 sezon The Shield. Whitaker niszczy tam system.
The Shield znowu przywolane w kontekscie filmu Ayera, choć troche inaczej niż przy Training Day. :) Ja ogolnie po The Shield mam problem z ogladaniem filmów o policjantach, bo ciężko pokazać coś lepiej o dwuznacznych moralnie kozakach z odznaką niż zrobiło to The Shield. A po obejrzeniu The Shield i The Wire w ogole mam wrazenie, ze nie ma sensu robić podobnych historii o policji. ;)

Odpowiedz
#24
Cytat:Bezapelacyjnie najlepszy film Ayera. I wiadomo dlaczego: tekst jest autorstwa Ellroya.

David Ayer to jeden z moich ulubionych współczesnych reżyserów. Pewnie dlatego zawsze myli misie z Antoinem Fuqua (też znakomity). A Ellroya rzeczywiście czuć w tym filmie, nawet jeśli wyleciało sporo z jego pomysłów. Detektyw Tom Ludlow się nie pierdoli w tańcu. Teksty typu:

- I co robimy? Zabijemy ich?
Ludlow: Nie. Najpierw weźmiemy na spytki. Potem zabijemy.

ewidentnie świadczą, że jakaś nietuzinkowa osobowość pracowała przy scenariuszu. Niniejszym dopisuję do mojego filmowego koncertu życzeń pragnienie przeczytania/obejrzenia oryginalnej wersji "Street Kings" prosto od Ellroya.

Ocenę utrzymuję: 7/10 (korci mnie, żeby dać 0.5 oczka więcej za scenę w melinie i epizod Commona - evil nigger bez dwóch zdań).

Odpowiedz
#25
Dzisiaj czwarty raz obejrzałem "Street Kings" - film ma już u mnie 9/10. Z każdym seansem robi się coraz lepszy. Ellroy twierdzi, że pocięli i pozmieniali mu scenariusz - chciałbym zobaczyć, jak wyglądał oryginał przed masakracją ze strony Holly.

Odpowiedz
#26
Z początku nieźle, film i bohater kojarzy się trochę z pierwszym Lethal Weapon. Na plus obsada - Keanu w roli głównej, więc łatwo mu kibicować, do tego fajny Laurie, kilka innych znajomych twarzy (Evans, Corbett, Whitaker, Moneypenny z ostatnich Bondów), poziom brutalności też dość konkretny i ogólnie ogląda się dobrze, ale rozwiązanie intrygi jest od samego początku tak boleśnie oczywiste, że można się tylko zastanawiać, dlaczego bohater na nie szybciej nie wpada, no i od momentu akcji z Commonem napięcie mi jakoś siadło.

7/10

Odpowiedz
#27
Dobry film, mój ulubiony Ayer obok End of Watch (Harsh Times jeszcze nie widziałem)
O ile prosta intryga mi nie przeszkadzała zbytnio to nie mogę powiedzieć tego samego o roli Jaya Mohra bo koleś mnie jakoś zawsze irytował. (chociaż w Mafii był spoko)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Assault on Wall Street reż. Uwe Boll Strummer 9 3,720 05-09-2013, 16:12
Ostatni post: Gal Anonim
  Vanishing On 7th Street vast 8 2,881 05-09-2011, 01:01
Ostatni post: Fanatik



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości