Streets of Fire (1984) reż. Walter Hill
#1
[Obrazek: 6ldfogb.jpg]
STREETS OF FIRE / ULICE W OGNIU
reż. Walter Hill
1984

Widziałem całkiem niemało dzieł spod ręki Waltera Hilla, ale to ma specjalne miejsce w moim czarnym serduszku. Wypadałoby od razu zaznaczyć, że nie to nie jest nawet szczególnie dobry film, przynajmniej nie od strony fabularnej czy aktorskiej. Prawdę mówiąc dialogi są tu nienaturalne, czasem na granicy niezręczności, a gra niektórych aktorów, w tym odgrywającego główną rolę Michaela Pare, jest tak drewniana, że nawet następnego dnia wydłubywałem drzazgi z oczu. Zatem o co całe to zamieszanie?

Streets of Fire, jak głosi hasło z plakatu, jest Rock'n'Rollową baśnią i nie będzie to twierdzenie na wyrost. Film rozpoczyna się słowami "w innym czasie, w innym miejscu", a świat przedstawiony jest bardzo anachroniczną wizją łącząca wybiórczo estetykę lat 50 i 70/80. Architektura, stroje codzienne, samochody (aczkolwiek po lekkim podrasowaniu) i przebijające się tu i ówdzie wieści o toczącej się "gdzieś tam" wojnie to czyste lata 50, natomiast muzykę, stroje artystów i kilka innych drobnych elementów zaczerpnięto z rocka lat 70/80. Sama fabuła również jest bardzo "bajkowa". Księżniczka (piosenkarka) zostaje porwana przez złego rycerza (przywódca gangu motocyklowego grany przez Willema Dafoe), a król (menadżer) wynajmuje śmiałka (weteran wojenny), aby ją uwolnił. W tej historii jest jeden mały szczegół, który w zamierzeniu ma wywoływać bardziej żywiołową dynamikę między postaciami. Zresztą, dzięki niemu na myśl nasuwa mi się konstrukcja opowieści z XIII i XIV-wiecznych sag islandzkich, w których podły berserk zasadza się na kobietę, a czyny śmiałka wcale nie są nagradzane jej ręką (ale to już tylko takie moje przemyślenia bez wpływu na odbiór SoF). Tak czy owak - fabuła jest bardzo prosta, relacje między postaciami również, a wszystko ma bardzo lekki i oniryczny klimat.

Właśnie to słowo jest kluczem przy rozpatrywaniu tego filmu - klimat. Pomijając nawet bardzo przyjemną muzykę, już sama warstwa wizualna działa niemal hipnotycznie przenosząc widza do tego dziwnego świata. Ciemne, mokre od deszczu ulice odbijające światła jarzących się wszędzie neonów. Budynki w jakimś nieokreślonym mieście przypominającym aleje Nowego Jorku. Kryjówka gangu motocyklowego. Wszechobecne stalowe konstrukcje podtrzymujące tory kolejki miejskiej. Wszystko to w niesamowicie nasyconych i soczystych kolorach. Nie można też zapominać o całkiem widowiskowych scenach akcji, pościgów i bijatyk - ostatni pojedynek toczony jest za pomocą młotów dwuręcznych!

Zachęcam każdego, aby dał temu filmowi szansę i podzielił się wrażeniami. Narzekałem na aktorstwo i prostotę fabuły, ale w gruncie rzeczy nie przeszkadzają one w odbiorze Streets of Fire. Zapewnią wręcz swoją nieporadnością całkiem godziwą rozrywkę. Ktoś może zarzucić przerost formy nad treścią - odpowiem: tak! Jak najbardziej, ale za to na jakim poziomie!



Haru no yuu
taenamu to suru
kô o tsugu

Wieczór wiosenny
niknie zapach kadzidła
zapalę drugie

Odpowiedz
#2
Mocno się zdziwiłem, kiedy znalazłem w wyszukiwarce ten temat, a jeszcze mocniej, kiedy przeczytałem wstępniak, bo w zasadzie Zły Człowiek napisał wszystko i trudno cokolwiek dodać. Może tylko to, że film widziałem pierwszy raz jakieś 15 lat temu na zdartym vhs-ie i już wtedy mocno mi imponował, a po dzisiejszym seansie utwierdziłem się w przekonaniu, że pod pewnymi względami to jeden z najfajniejszych filmów lat 80, a przynajmniej jeden z moich ulubionych. Perfekcyjnie zniósł próbę czasu i odkrył przez dorosłym mną zupełnie nowe atuty - takie jak perfekcyjne mieszanie różnych gatunków (neo-noir, sensacja, komedia, musical), znakomity soundtrack, świetne wizualia i wyczucie konwencji przez aktorów (chociaż w przypadku Pare'a nie wiem, czy to nie po prostu brak talentu ;) ). Plus bardzo pewna reżyserska ręka Hilla, film jest zwarty, energiczny i od początku wie, o czym i jaki chce być.

Za to jedną rzecz doceniałem już jako szczeniak i którą doceniam teraz jeszcze bardziej - KLIMAT. Film taki jak "Streets of Fire" miał prawo powstać tylko w latach 80. i to widać na każdym kroku, w każdej scenie i w każdej linijce dialogu. Nieskrępowany kicz, połączony z epą i niewymuszonym szpanerstwem. Fun z oglądania większy, niż na wszystkich komiksowych pierdach razem wziętych. ;) Zasłużony kult i pomimo tego, że Hill kręcił lepsze filmy (Warriors, Driver), to ten z jego filmografii stawiam najwyżej.

Odpowiedz
#3
Zajebisty film :)

Źli Motocykliści rodem z "The Wild One" ("Dziki") z Brando, Piękna Dziewczyna (Diane Lane !!), Prawdziwy Oldskulowy Szorstki Twardziel trochę jak z westernu - i niech gra muzyka !!!

Do tego jest tutaj Rick Moranis, młody Willem Defoe, Bill Paxton.

Ode mnie 7,5/10. Niezła radocha :)


Odpowiedz
#4
Nawet nie wiedziałem, że taki zakurzony klasyk ma tutaj swój wątek, ale na szczęście Nawrocki mnie odpowiednie pokierował ;)

Jeden z tych filmów, który aż krzyczy "lata 80." w dowolnej minucie. Już na wstępie mówi, że będzie to "rock'n'drollowa baśń rozgrywająca się poza miejscem i poza czasem", zatem wypada potraktować ten cały kicz z dystansem. No i ja to absolutnie kupuję. Historyjka prościutka acz z zajebiaszczym klimatem i fajnymi bohaterami.

Fajny Michael Pare w roli głównego protaganisty, który pod względem charyzmy jest takim nieco uboższym kuzynem Brada Pitta. Znakomite wsparcie mu robi Amy Madigan w roli twardej babki z doświadczeniem w woju, z którą zadzierać lepiej nie warto. Zwróćcie w ogóle uwagę ile późniejszych znanych gęb tutaj się pojawia - 19-letnia Diane Lane jako gwiazdeczka rock'n'drolla i cel do odbicia z rąk villaina, Rick Moranis jako jej boyfriend i wkurwiający wrzód na dupie całej akcji, Bill Paxton w roli dupkowatego barmana z miejscowej speluny czy przede wszystkim Willem Dafoe robiący za owego villaina na motocyklu w trykocie i kiczowatym fryzie.

Jak ma się chrapkę na jakąś esencję lat 80., a jedynym czego się wymaga od scenariusza są obchodzący widza bohaterowie, to sięgnąć czym prędzej. Po prostu klawy sensacyjniak z rodem starego MTV na którym nic tylko się dobrze bawić i wsysać ten klimat.

8/10

Odpowiedz
#5
Cytat:Nawet nie wiedziałem, że taki zakurzony klasyk ma tutaj swój wątek, ale na szczęście Nawrocki mnie odpowiednie pokierował ;)
Zakurzony? To przecież jeden z topowych filmów Hilla ;) Swego czasu leciał często na Polsacie
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#6
Chodzi mi o to, że mam wrażenie, iż trochę zapomniany w świadomości dzisiejszego widza.

Odpowiedz
#7
Jak dla mnie to są zdecydowanie lata 50e, tylko odpowiednio "podrasowane" dla ludków współczesnych (czyli widzów z lat 80ych) aby było "strawnie i cool" ;)

Odpowiedz
#8
Też zauważyłem pewne podobieństwa do lat 50. Szczególnie jeśli chodzi o te wszystkie samochody czy Moranisa chodzącego cały film w tym obciachowym garniaku. Dla mnie to takie "co by było gdyby lata 50. działy się w latach 80.".

Ogólnie podoba mi się to jak Hill znakomicie bawi się kinem i przedstawionym przez siebie światem w tym filmie. Aż więcej bym chciał zobaczyć takich filmów.

Odpowiedz
#9
Pamiętajcie, że za Reagana była silna nostalgia za latami 50tymi. BTTF, Peggy Sue, Streets of Fire i pewnie masa innych filmów
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#10
Zaciekawiony pozytywnymi opiniami - obejrzałem i... Rozumiem czemu to jest zapomniany, budżetowy niewypał.
Bo to kiczowaty, uktrakiepski film. Czy jeśli obejrzałbym go 40 lat temu działałaby dziś nostalgia? Nie. Bo absolutnie nie ma tu niczego godnego większej uwagi.

Ostatnio powtarzałem sporo filmów 80s i ten na ich tle (choć też dziś są bardzo przeciętne) wypada bardzo źle.

3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Driver i Southern Comfort (reż. Walter Hill) Mental 24 8,540 23-01-2026, 00:38
Ostatni post: Paszczak
  Bunt na Bounty (1935, 1962, 1984) Gieferg 17 4,968 25-12-2025, 21:58
Ostatni post: Scheckley
  Dead for A Dollar (2022) reż. Walter Hill nawrocki 15 1,958 06-09-2022, 14:57
Ostatni post: RagnarMartens
  Fire in the Sky military 41 11,894 06-05-2022, 22:20
Ostatni post: shamar
  Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (Reż. David Dobkin) 2020 (Netflix) Lawrence 14 3,721 28-07-2020, 20:02
Ostatni post: Mefisto
  Twin Peaks: Fire Walk with Me (1992) & Missing Pieces (2014) shamar 0 2,329 25-06-2017, 22:25
Ostatni post: shamar
  Bullet to the head [reż Walter Hill] Mental 88 26,428 28-04-2014, 00:09
Ostatni post: Mefisto
  Red Hill Snappik 3 2,422 24-07-2013, 13:34
Ostatni post: Red
  Savage Streets / Dzikie Ulice (1984) Gieferg 1 2,514 25-02-2012, 22:26
Ostatni post: BezcelowyAlbatros
  Red Hill Snappik 1 1,301 18-11-2010, 12:48
Ostatni post: Snappik



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości