Succession (HBO, 2018-)
Finał dostarczył, a jakże. Nie ukrywam spoilerów.

Znakomicie poprowadzony sezon, z potężnym naciskiem na kształtowanie się ostatecznej decyzji w tytułowej kwestii - każdy dzieciak zaliczył swój fuck-up, wszyscy stracili w oczach Logana, więc ten w końcu postanowił w spektakularny sposób wyciągnąć im czerwony dywan spod nóg, zawinąć ich w niego i wyrzucić na śmietnik. Firma ważniejsza niż rodzina, zero zdziwienia. "Przychodzisz do mnie z miłością?" i wszystko w temacie. Perfekcyjnie ich zaorał i chyba nikt nie ma wątpliwości, że zasłużenie.

Tekst Toma o różnicy pomiędzy Kendallem i Loganem z szóstego odcinka z mistrzowskim pay-offem w finale, podobnie jak motyw ze Sporusem. Skarsgaard w roli gamechangera pewnie powróci w czwartym sezonie, bardzo dobrze, bo jest świetny w tej roli - taki zwyczajny koleś, który ma w sobie coś nieludzkiego, niczym wspomniany w tym odcinku (nieprzypadkowo?) Zuckerberg. :)

Odpowiedz
Wybitny odcinek, zdecydowanie. Chyba najlepszy z całego serialu.

Kendall paradoksalnie zaliczył katharsis - nie boi się już ani ochroniarza, ani swojego ojca, ani jego gróźb. Jeremy Strong znowu w najwyższej formie, a jego dialog z rodzeństwem był doskonały.

Niesamowity klimat miała rozmowa Toma z Gregiem. Ta muzyczka, te barwy, "czy chcesz zawrzeć pakt z diabłem"? Chyba mimo wszystko Emmy należy się za ten sezon właśnie MacFaydenowi. Świetny łuk postaci.

Bardzo mnie intryguje zachowanie Connora i jego rola w kolejnym sezonie. Czyżby on jako jedyny nie został wydziedziczony? Raz, że nie "zdradził" dwa że on nie jest synem Caroline i jej zmiana warunków rozwodu go nie dotyka.

Caroline jest najbardziej obrzydliwą postacią tego serialu IMO. W 1 sezonie gdy Kendall potrzebował z nią porozmawiać, będąc w ciężkiej traumie, po prostu go olała. W tym sezonie najpierw "nigdy nie powinnam mieć dzieci" a teraz to. I wszystko dla tego ledwo co poznanego, fałszywego typka.

Szekspirowskie zakończenie. Trójka rodzeństwa zjednoczona, pytanie czy nie będzie czwórka, nie wiem do czego teraz będzie to wszystko dążyć ale... Chyba jeszcze zawalczą by nie odprzedawać firmy. No jestem ciekaw, nie powiem. Wszystko tu grało, każda z postaci miała swój moment.

Btw... Jakby nie patrzeć serial nazywa się "Sukcesja". W 1 sezonie Logan namaścił na następcę Kendalla i stracił go z piedestału, gdy ten okazał słabość przy przejmowaniu Vaultera. W 2 sezonie namaścił Shiv i strącił ją z piedestału gdy zawaliła sprawę u Pierce'ów. W 3 sezonie namaścił Romana, strącił go z piedestału gdy ten zrobił z siebie klauna i okazał się być "sicko". To jak, w 4 sezonie namaszczenie Connora? xD

Cytat:Firma ważniejsza niż rodzina, zero zdziwienia. "Przychodzisz do mnie z miłością?" i wszystko w temacie. Perfekcyjnie ich zaorał i chyba nikt nie ma wątpliwości, że zasłużenie.

Z drugiej strony sam ich wciągnął z powrotem do firmy obietnicami zostania CEO, a teraz za ich plecami sprzedaje firmę, ceremonialnie to przed nimi ukrywając i dogadując się za ich plecami z ich matką.

Btw. Nigdy nie widziałem takiego plot armora jaki ma Logan. Gość może robić pod siebie przy radzie zarządu, gadać o martwych kotach pod krzesłem i być bardziej zagubiony niż Hopkins w finale "Ojca" by 5 minut później być jurnym 80-letnim tytanem szykującym się do zrobienia dzieciaka swojej młodej sekretarce.

W 1 sezonie uratowało go zagrożenie terroryzmem, które zablokowało Kendallowi wszystkie helikoptery w Nowym Jorku pół godziny przed głosowaniem. W finale na Kendalla na środku drogi wyskoczył jeleń prosto na maskę, doprowadzając do śmierci współpasażera gdzie przypadkowo świadkami były dzieci Logana. W trzecim sezonie śledztwo, przejęcie firmy - nagły atak skrajnej demencji u jego przeciwnika, senator, prezydent który stracił przez niego władze umie tylko krzyczeć przez telefon, najlepszą prawniczka USA dopiero na końcu śledztwa zauważa że dowody i oskarżenia są słabe, a spisek rodzeństwa trafił akurat na moment najgłębszego kryzysu Shiv z Tomem. Następnym razem jak Kendall będzie wygrywał to spadnie na niego meteor.

Odpowiedz
Kilka lużnych uwag po obejrzeniu s07e10:

- Logan świetnie wygląda na latającym wózku inwalidzkim, a scena wszczepiania nitów w miejsce jego zwęgłonych ścięgień przyprawiła mnie o masaż przepony.
- Biedny Kendall, nagrał ajfonem ojca ruchającego Romana kijem od szczotki, a potem wywalił się na głupi ryj, spadł ze schodów, a telefon wpadł do kominka. Kendall jest smutny, szkoda chłopa... Mogłby w końcu wygrać... Przynajmniej nie zdawał sobie sprawy, że udostępnienie nagrania nic by nie przyniosło - materiał nie był wystarczająco "mocny", stosunek odbytł się za obopólną zgodą.
- Młodzi Royowie pięknie prezentują się po tym nowoczesnym zabiegu usuwania ran kłutych z pleców. Płakałem, kiedy w końcu rzucili w niepamięć zdrady z 1,2,3,4,5,6 i obecnego sezonu, porozmawiali ze sobą na spokojnie i przytulili się. Już wkrótce obalą Logana, jestem tego pewien.
- Co, Tom wciąż kocha Shiv?!?!? O nieeeeeeee, o jaaaaaaaaaaa, co za przywiązanieeeeee. Po otrzymaniu kopa w mordę myślałem, że w końcu pęknie.*
- Greg jest zabawny i dobrze się oglądą jego mozolną drogę na szczyt... znowu.

* Tutaj akurat widzę pewną szansę na zmianę dynamiki w relacji, ale po powrocie do statusu quo z czwartego sezonu nie mam wielkich nadziei. Obym okazał się złym prorokiem.

Wciąż uwielbiam ten serial, ale możnaby to już wszystko zamknąć w 8 sezonie.

Odpowiedz
No fajne, fajne, ale pewną powtarzalność motywów masz w każdym wybitnym serialu, od Sopranos przez The Shield, skończywszy na Breaking Bad. Grunt, żeby to odpowiednio sprzedać.

Odpowiedz
Norton napisał(a):- Biedny Kendall, nagrał ajfonem ojca ruchającego Romana kijem od szczotki, a potem wywalił się na głupi ryj, spadł ze schodów, a telefon wpadł do kominka. Kendall jest smutny, szkoda chłopa... Mogłby w końcu wygrać... Przynajmniej nie zdawał sobie sprawy, że udostępnienie nagrania nic by nie przyniosło - materiał nie był wystarczająco "mocny", stosunek odbytł się za obopólną zgodą.

xD W punkt.

To mnie akurat wkurza. Wolałbym gdyby Logan jeśli już ma wiecznie wygrywać, wygrywał z własnej inicjatywy, a nie wiecznie ratowany plot armorem.
Powtarzalność tej pętli jest już komiczna:
1 - Logan wpada w otępienie, jest jak warzywo, o krok od śmierci
2 - Kendall ma go już w garści, wreszcie jest killerem, to ten moment
3 - magiczne zbiegi okoliczności, magiczna różdżka scenarzysty ratuje Logana i spycha Kendalla w przepaść
4 - Kendall traci wszystko i jest jeszcze bardziej smutny niż poprzednio
5 - Logan wychodzi z energią alpha chada, rozdaje plaskacze, krzyczy "i always win" i kończy "fuck off"

Odpowiedz
Nie kumam, dlaczego macie aż taki problem. Logan po prostu jest kozakiem. Jest tam gdzie jest i ma to co ma nie przypadkiem. A dzieciaki po prostu miały szczęście ;) być jego dzieciakami. Ken tylko przez chwilę mógł się wydawać godnym ojca przeciwnikiem. W tym sezonie budził już tylko politowanie. Szczerze mówiąc te jego zbolałe miny i płacze już dosyć mocno irytowały (dużo bardziej niż ciągłe domaganie się poważnego traktowania i kompleksy Toma). 

Finał zajebisty. Sezon miał swoje lekkie mielizny gdzieś tak chyba w środku, ale ogólnie chyba najlepszy ze wszystkich. Możliwe, że zdecydowanie najlepszy. Roman pięknie zmiękł na koniec. No a duet Tom-Greg jako moralni i nie tylko zwycięzcy. :D (Wiadomo, że poza Loganem i Tom pewnie jeszcze będzie musiał się zmierzyć z Shiv).

Czekam na więcej.


Odpowiedz
Natrafiłem w sieci na artykuł o tytule idealnie oddającym moją opinię: Sukcesja to sitcom w przebraniu serialu dramatycznego.

Armstrong i spółka obrali sobie specyficzną formułę i kurczowo jej się trzymają, tworząc znakomicie napisany, przezabawny serial, do którego mam wszakże jednego "ale". Wszyscy wiemy, że do rozgrywki na szachownicy potrzebne są wszystkie figury (nawet te odrobinę mniej istotne jak Gerri); ścierają się, stawiają w szachu, czasem nawet zbijają, ale właśnie - żaden koń, hetman czy królowka nie wylecą poza planszę, żaden Roy nie ucierpi, choćby doprowadził nieumyślnie do śmierci albo ukrywał w szafie kolekcję kościotrupów. Każda z ważniejszych postaci jest doskonale napisana, zagrana i przede wszystkim ciekawa - możesz kogoś nie lubić, ale oglądasz go/ją z uwagą. Zachowanie statusu quo pozwala nam cieszyć się tymi zajebistymi bohaterami, ale równocześnie wpływa na dramatyzm* fabuły. Nie miałbym z tym żadnego problemu, gdyby twórcy nie próbowali nam wmówić, że na ekranie dzieją się poważne rzeczy. Z jednej strony mamy więc Logana zapędzonego w kozi róg pod koniec 2 sezonu, płaczącego Kendalla na skraju rozstroju nerwowego przyznającego się rodzeństwu do zabicia kelnera albo załamanego Romana, któremu tato pokazał środkowy palec, z drugiej - kompletny brak zagrożenia i konsekwencji dopadających bohaterów. Czuję tutaj lekki** fałsz, coś nie do końca gra. Gdyby to był, nie sięgając daleko, Veep, to piałbym zachwytu, ale nie, Succession "aspiruje" do bycia czymś więcej niż tylko mocno smolistą komedią o zepsutej rodzinie magnatów. Co mogłoby podreperować ten niewielki defekt? Ano poważne przetasowanie, czyli śmierć Logana i ostatni sezon skupiony na rodzeństwie walczącym o tron. Wprowadziłoby to odświeżenie do tej lekko zatęchłej formuły. Wiecie, kręcę noskiem, ale żebym mógł tak "narzekać" na wszystko, to byłoby pięnie; Sukcesja przecie wspaniała.

Sezon oczywiście bardzo mi się podobał, chociaż chyba najmniej z wszystkich. Finał rewelacyjny, większość odcinków super, nieco słabsze tylko dwa (4 i 6).

I - 8,5/10
II - 9,5/10
III - 8/10

Dla całości wciąż 9/10 i tytuł najlepszego serialu ostatnich lat.


* Powtarzam się.
** Leciuteńki, bo, powtarzam, Sukcesję uwielbiam.

Odpowiedz


Świetna analiza finału 3 sezonu.

Norton napisał(a):Natrafiłem w sieci na artykuł o tytule idealnie oddającym moją opinię: Sukcesja to sitcom w przebraniu serialu dramatycznego.


Albo serial dramatyczny w przebraniu sitcomu. Odnośnie analizy z linka - ciekawe jest jak wielu rzeczy autorzy nie tłumaczą wprost.
Teraz doszedłem do wniosku, że zgodzenie się na warunki Matssona było logicznym zachowaniem Logana. Zbliżenie kamery na jego twarz, gdy ze smutkiem patrzy w stronę odchodzącego Romana i potem patrzy w dal, oznacza że on chciał by firma trafiła do jednego z dzieci. Ale żadne z nich się nie nadaje. 3 sezony - w 1 zawalił Kendall, w 2 zawaliła Shiv, w 3 zawalił Roman. Matsson sam stworzył swoją firmę, jest kompetentny, jest killerem, może faktycznie uratować a nawet wzmocnić dziedzictwo Logana jakim jest jego firma. Nawet jeśli za cenę utraty władzy nad firmą.


Kendall wzbudził zainteresowanie Matssona gdy słusznie przewidział, że to GoJo powinno kupić Waystar, a nie na odwrót... ale zrujnował to powrotem do bycia błaznem, który oferuje mu prochy i kobiety i postanawia odejść.


Norton napisał(a):Zachowanie statusu quo pozwala nam cieszyć się tymi zajebistymi bohaterami, ale równocześnie wpływa na dramatyzm* fabuły.

...
Co mogłoby podreperować ten niewielki defekt? Ano poważne przetasowanie, czyli śmierć Logana i ostatni sezon skupiony na rodzeństwie walczącym o tron. Wprowadziłoby to odświeżenie do tej lekko zatęchłej formuły. Wiecie, kręcę noskiem, ale żebym mógł tak "narzekać" na wszystko, to byłoby pięnie; Sukcesja przecie wspaniała.


Gwoli ścisłości samo status quo zostało kompletnie zburzone. Logan traci władzę nad firmą, a trójka dzieci zostaje z firmy wyrzucona.

Odpowiedz
https://deadline.com/2022/01/2022-dga-awards-nomnations-tv-documentary-succession-ted-lasso-1234920353

Ano, tak to już jest :)

Odpowiedz
Właśnie nadrobiłem trzeci sezon więc czas się podzielić wrażeniami. Ogólnie serial to dla mnie ścisły top HBO i seriali w ogóle. Pierwszy sezon ma u mnie 8/10, drugi 9/10. Ocenę obniżają u mnie wyłącznie mało zgrabne scenariuszowe zbiegi okoliczności ratujące Logana, zwłaszcza w pierwszym sezonie. Ale to są tak naprawdę detale i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to tak napisane z premedytacją, biorąc pod uwagę jak świetnie scenariusz się zazębia w wielu miejscach. Widać, że jest to przemyślana konstrukcja i nie chce mi się wierzyć, że akurat w tych momentach nagle scenarzyści tracą rozum i wymyślają "byle co". Nie do końca mi to leży ale jakoś z tym żyję.

A jak trzeci sezon? Miała być bomba, wydawałoby się, że będzie nie wiadomo co, a całość została "wygaszona" praktycznie bez udziału Logana, na który liczyłem. Chciałbym, żeby uratował się sam, a nie tak jakoś w tle, gdzie kręcony jest motyw komisji, śledztwa, FBI wchodzi a potem się okazuje, że to jak z bronią masowego rażenia w rękach Saddama i nie udało się nic znaleźć. Z drugiej strony - finał drugiego sezonu był mistrzowsko zbudowany i zagrany, ale jednak w zasadzie od początku było wiadomo, że Kendall nie ma nic, nie może mieć, bo Greg miał tylko to, co zwinął do spodni, kilka kartek. Cała reszta to było liczenie na to, że machina państwa ruszy i coś wygrzebie.

Tak że reasumując coś, co wielu uważa za wadę tego sezonu czyli rozwleczenie i wygaszenie tych wątków obiecywanych na koniec drugiego sezonu jest dla mnie zaletą, bo po prostu serial rozbudzał oczekiwania tak jak miał je rozbudzone Kendall, ale w sumie nie było do tego żadnych podstaw. Całość jest oczywiście znakomicie zagrana, na najwyższym poziomie, a także znakomicie napisana, co definiuję w ten sposób że drobne zdawałoby się elementy składają się prędzej czy później w znakomitą całość, relacje budowane są wiarygodnie, czasem tylko kilkoma dialogami, prostymi w konstrukcji, ale wiele mówiącymi scenami... Taka jest cała Sukcesja - scenarzyści i aktorzy są nam w stanie przekazać bardzo oszczędnymi środkami bardzo wiele. Trzeci sezon nie był wyjątkiem

Moje ulubione momenty 3 sezonu:

1. Rozmowa nad pączkami, piękny foreshadowing jakich wiele w tym serialu

2. Zakończenie odcinka 3, kiedy Kendall idzie pustymi korytarzami i zamyka się w serwerowni, miniaturowa paralela tej postaci. To, jak uchodzi z niego powietrze, jak cofa się do swojego początku w jednej chwili, jak znika energia... I już rozumiemy, dlaczego on nigdy nie był równorzędnym przeciwnikiem dla ojca. W ogóle cały sezon udziela na to jednoznacznej odpowiedzi. Fenomenalna scena.

3. Bieganie nad mamroczącym Loganem na czele z niewidzialnym kotem - świetnie widać, jak wielki respekt budzi Logan we wszystkich obecnych, jest nieprzytomny a i tak wszyscy drżą ze strachu

4. Finał, w którym szczególnie uwielbiam pelen symboliki arc Kendalla (utonięcie, a potem katharsis w piachu włoskiej uliczki), rozmowę Toma z Gregiem, którą w tym momencie oglądania interpretujemy inaczej, a dopiero później staje się ona dla nas jasna. No i samo pojednanie rodzeństwa, znakomicie zagrana finałowa rozmowa z ojcem. Shiv dostająca drgawek ze zdenerwowania, błagalny Rom klęczący przed Gerri i spokojny Kendall, który właśnie obserwuje jak jego rodzeństwo doświadcza pierwszy raz tego, czego on doświadczał przez 3 sezony. To wszystko ma moc. No i zemsta Toma, wyborne.

Czekam w napięciu na kolejny sezon, mogłoby być ich jeszcze 10, nie obraziłbym się. Całość trzyma mega wysoki poziom. Obstawiam, że obejrzymy trochę zderzenia rodzeństwa z rzeczywistością.

P.S. Nie widziałem za bardzo żeby ktoś poruszał ten wątek, czy tylko ja znajduję ironicznym fakt, że Logan, jako podręcznikowy narcyz, realizuje pomysł Kendalla, który wyśmiewał przez lata i przez cały pierwszy sezon? I który uważał za słaby do czasu, aż "sam" na niego nie wpadł? Wymowne. Przecież Logan od początku postuluje konieczność związania się firmy z jakimś poważnym graczem nowych technologii i podkreśla, że są przestarzali. W trzecim sezonie wszyscy zdają się akceptować to jako fakt, a pomysłodawca jest na cenzurowanym. Wyborne.

Sezon 3: 9/10
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Startują zdjęcia do 4. sezonu najwybitniejszego wciąż trwającego serialu HBO.

Oficjalny opis:

Cytat:The sale of media conglomerate Waystar Royco to tech visionary Lukas Matsson (Alexander Skarsgard) moves ever closer. The prospect of this seismic sale provokes existential angst and familial division among the Roys as they anticipate what their lives will look like once the deal is completed. A power struggle ensues as the family weighs up a future where their cultural and political weight is severely curtailed.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Kurde, myślałem, że już dawno kręcą. To najwcześniej premiera w połowie 2023, a pewnie raczej jesień.

Odpowiedz
Wiosna...

Odpowiedz
Nie mogę się doczekać, do żadnego serialu nie mam takiej nostalgii i oczekiwania na kolejny sezon, jak do Sukcesji.

Chociaż sam zwiastun pokazuje strasznie mało, idą w tą i w drugą, ale nic się w nim za bardzo nie dzieje.
Zwiastun poprzedniego sezonu był dużo bardziej dynamiczny.

Odpowiedz
Czwarty sezon od 26 marca...

Odpowiedz
Najbardziej oczekiwany serial roku.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Mam wrażenie, że Sarah Snook z każdym kolejnym sezonem jest coraz większą kluską.

A 4. sezon to oczywiście najważniejsza premiera roku.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Może, ale i tak byś brał, jakby chciała dać ;)
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Czwarty sezon będzie zarazem finałowym.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Yellowstone (Paramount, 2018-) Mental 349 70,286 27-05-2026, 08:20
Ostatni post: Nemo
  The Haunting of Hill House (2018) patyczak 131 24,151 22-10-2025, 02:34
Ostatni post: Krismeister
  Cobra Kai (2018) Doppelganger 341 57,374 23-02-2025, 04:31
Ostatni post: ugh
  Ślepnąc od świateł (HBO, 2018) hanys 209 62,863 26-09-2023, 16:52
Ostatni post: Mental
  The Kominsky Method (Netflix, 2018) Pelivaron 1 1,840 29-04-2021, 19:35
Ostatni post: Trailery Srailery
  Chilling Adventures of Sabrina (2018- ) Netflix Bradesinarus 37 9,749 03-12-2020, 17:09
Ostatni post: Trailery Srailery
  Waco - 2018 slepy51 9 3,598 26-04-2020, 21:55
Ostatni post: Pelivaron
  Patriot (Amazon, 2015-2018) Snuffer 17 6,558 04-03-2020, 16:28
Ostatni post: Snuffer
  Maniac (2018, Netflix) Pelivaron 27 7,561 30-10-2018, 22:18
Ostatni post: kundel bury
  Ash vs Evil Dead (2015-2018) Szaman 117 39,308 10-08-2018, 01:03
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości