27-08-2011, 15:09
|
Szybcy i wściekli
|
|
Najlepsza część? Wy tak na serio, czy Was pszczoły pokąsiły?
Uwielbiam część pierwszą - jest po prostu fajna, odlschoolowa i nie razi wielkimi idiotyzmami. Natomiast 5, to ścierwo. Ten film jest tak debilny (nawet przy zawieszeniu niewiary na dane universum), tak kuriozalny, tak beznamiętnie płytki, nijaki i irytujący, że aż głowa mała. Irytują raperzy, irytują gorące panny, których wdzięków w żaden sposób się nie wykorzystuje, irytują schematy, które gonią schematy, które z kolei poparte są kliszami sprzed 30 lat. Irytują wątki romantyczne (aż, kurwa, trzy! TRZY!), irytują planowania rodem z Ocean's 11 (i którym do finezyjności i lekkości tychże daaaaaleko) i denny humor pełen sucharów oraz wszelkie wstawki dramatyczne w sam raz pod Złote Maliny. Irytują w końcu aktorzy, bo grają z kijem w dupie (The Rock ma zawsze taką minę, jakby za każde ujęcie tracił milion dolców) oraz wszelkie mniejsze popierdółki, na które w jedynce spokojnie można było przykmnąć oko, a tu urastają do rozmiarów Grand Canyon. Bez kitu - mordęga. 4 / 10 I gdzie do penisa jest Rodriguezowa (nie oglądałem czwórki, sorry)?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-09-2011, 16:44
Film jest bez wątpienia głupi w uj na każdym możliwym odcinku, ale nie oglądało mi się go źle. Po prostu wyłączyłem receptory odpowiedzialne za przyswajanie ambitnego kina amerykańskiego i włączyłem receptory odpowiedzialne za przyswajanie kina europejskiego i... było fajowo ;)
12-09-2011, 17:32
Mental - ja byłem po 3 piwkach, więc receptory samoczynnie pracowały na zwolnionych obrotach, ale i to nie pomogło temu czemuś.
Azg - damn, czas na twojątubę :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-09-2011, 17:46
Ja nie będę przecież bronił tego czegoś. Sam używam w tym wątku najgorszego argumentu, który zawsze zwalczałem, argumentu, który cofa mnie do stadium podludzia, przeznaczonego na wpierdolenie na taśmociąg i zmielenie na popiół :) I jest mi z tego powodu źle. Ale nie będę ściemniał - film oglądało mi się dobrze mimo horrendalnej głupoty scenariusza, mega suchych dialogów i wysilania się na "Oceans 10094".
12-09-2011, 17:59 (12-09-2011, 18:10)Azgaroth napisał(a): Na co? :) youtube, dude - właśnie obejrzałem i to w sumie najlepsza scena z całego filmu :) Mierzwiak: tak-tak :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-09-2011, 20:56
Widziałem milion lat temu jedynkę i dwójkę, a ostatnio brat zmusił mnie do obejrzenia Fast Five. Mogliby swoje trzy grosze dorzucić Parker i Stone, to wyszłaby genialna parodia debilnej odmiany kina akcji. Ale i bez ich udziału film to kupa śmiechu. Nie wierzę, że to było niezamierzone. Żadna istota ludzka nie nakręciłaby tego serio :)
Teraz pytanie: czy czwórka też jest taka śmieszna?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 13-09-2011, 06:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2011, 06:07 przez Hitch.)
Zaliczone.
Film jest zdecydowanie najlepszy z całej serii*, co jednak przy jej poziomie wcale nie równa się temu że to jakaś rewelacja. Pierwsza połowa całkiem w porządku, potem trochę siada tempo, a choć w końcówce jest znowu lepiej to razi trochę niezgrabne rozwiązanie. Niby zbierali zespół specjalistów od wszystkiego, a kiedy przychodzi co do czego cała akcja sprowadza się do . Zdecydowanie można sobie było darować gościa z dredami i jego koleżkę. Po raz pierwszy w tej serii* sceny akcji i pościgi robią wrażenie nie tylko miejscami (jak np w czwórce gdzie dobre było pierwsze pięć minut filmu i nic poza tym) ale są po prostu dobre, czasami nawet bardzo, nakręcone jak należy, prawie jak u Michaela Baya ;) Nie wali po oczach żałosne CGI i jest czym nacieszyć oczy (przy okazji - widoki Rio w HD prezentują się obłędnie). No i na plus postać Johnsona, na jej wprowadzeniu film sporo zyskał, a może zyska też kolejny sequel, który jest raczej nieunikniony. Mamy tu bowiem konkretnego przeciwnika, konfrontacja z którym wzbudza emocje (czego do tej pory w tej serii praktycznie nie było) . Kolejny plus (albo nie tyle plus co mniejszy minus niż zazwyczaj) - mniej dennej muzyki, która od początku była znakiem rozpoznawczym tej serii, tu też występuje, ale w stężeniu które mogę przeżyć. Pomimo jednak szeregu plusów niestety oglądając czuje się, że to wciąż ta sama seria, która wyżej dupy najzwyczajniej w świecie nie podskoczy, a co za tym idzie nie mogę tego ocenić wyżej niż na 6/10 jednak z szansą na wyższą ocenę po kolejnym seansie - a to pierwszy film tej serii, po obejrzeniu którego w ogóle dopuszczam jakiekolwiek myśli o ewentualnym kolejnym seansie. Seria zrobiła spore postępy i zmierza we właściwym kierunku. PS. motyw z odciskiem dłoni został przeprowadzony tak, że aż sam sobie swoją odcisnąłem na twarzy... * nie licząc Tokyo Drift którego nie widziałem ale bardzo wątpię by mógł być lepszy. Jedyna, dwójka i czwórka mają u mnie każdy 3/10. 14-09-2011, 00:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-09-2011, 01:10 przez Gieferg.) (14-09-2011, 00:43)Gieferg napisał(a): No i na plus postać Johnsona, na jej wprowadzeniu film sporo zyskał, a może zyska też kolejny sequel, który jest raczej nieunikniony. Mamy tu bowiem konkretnego przeciwnika, konfrontacja z którym wzbudza emocje (czego do tej pory w tej serii praktycznie nie było) Kogo mamy? Co wzbudza? Film co zyskuje? Bo jak dla mnie koleś tylko gada i gada, trochę pościga, a i tak mu dupę piorą. Emocji w tym zero, debilizmy za to dochodzą do 100 na godzinę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 14-09-2011, 01:57 (14-09-2011, 00:43)Gieferg napisał(a): * nie licząc Tokyo Drift którego nie widziałem ale bardzo wątpię by mógł być lepszyTD jest naprawdę fajną, autonomiczną historyjką. Ograną i banalną, owszem, ale jednak fajną. Na twoim miejscu nie opierałbym się, zwłaszcza że zaliczyłeś już 4/5 serii. A ty Mefi wyjmij kij z tyłka :) 14-09-2011, 07:51 Cytat:Kogo mamy? Co wzbudza? Film co zyskuje? Bo jak dla mnie koleś tylko gada i gada, trochę pościga, a i tak mu dupę piorą. Jakby nie on, byłoby conajmniej 1 punkt w dół i pewnie bym nie rozważał ponownego seansu. A tak to kto wie, może nawet blu sobie kiedyś sprawię. No i teraz bardziej czekam na G.I.Joe 2, gdzie gość powinien się wpasować idealnie. 14-09-2011, 12:00 (14-09-2011, 07:51)Mierzwiak napisał(a): A ty Mefi wyjmij kij z tyłka :) Masz rację - od teraz będę promował ścierwa ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 14-09-2011, 15:42
Obejrzałem Fast Five, jaaaaaa, ale ten film jest durny i debilny :) A przy tym jaki fajny :) Nie oglądałem żadnej z poprzednich części, nie mam zamiaru. Ale walić to, ten film ma jedną rzecz, której może mu pozazdrościć większość innych filmów akcji z ostatniej dekady - właśnie, sceny AKCJI. Genialnie nakręcone, świetnie wymyślone i poprowadzone, bezproblemowo przyswajalne i robiące (przynajmniej na mnie) kolosalne wrażenie. Ani razu nie zastanawiałem się co też się dzieje na ekranie, kto ściga kogo i co gdzie leci bo zwyczajnie nie musiałem.
Oczywiście fabuła nie ma sensu, aktorstwo praktycznie nie istnieje, a stężenie lansiarskiego i przestylizowanego testosteronu na milimetr taśmy filmowej grozi powstaniem czarnej dziury. Ale za to są piękne zdjęcia Rio de Janeiro (pod tym względem Fast Five sytuuje się dla mnie nawet na poziomie Drive lansującego klimat LA) no i Eva Mendes w spódnicy po napisach końcowych <3 Miałem dać 7, ale za genialną scenę ucieczki samochodów ciągnących za sobą sejf po ulicach miasta i nieprzewidywalny końcowy twiścik daję pół punktu więcej. 7.5/10. 10-10-2011, 22:32 Cytat:Nie oglądałem żadnej z poprzednich części, nie mam zamiaru. I słusznie. Szkoda czasu. Ewentualnie możesz rzucić okiem na ostatnie 15 minut jedynki i pierwsze 10 minut czwórki - wszystkie warte uwagi sceny akcji tym sposobem zaliczysz :) 10-10-2011, 23:24 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler




