Taken (Uprowadzona)
Linia o dziewictwie była skierowana do córki Neesona, co ta zresztą potwierdza smutną miną :)

Nie wiem po co doczepiać się też o to, że kolo zawsze trafia a Oni go nie trafiają czy o jakąkolwiek inną rzecz ( no sorry, sposób biegania córeczki akuraty bym zmienił, bo biega jak "eneune ;)").

Ten film tak ma wyglądać: Prof. Kinsey ma zakatrupić każdego a my mu kibicujemy i się tym dobrze bawimy. O scenach perełkach nie wspominając:

Odpowiedz
Jako, że są święta i się nudziłem, a tego utworu Johny'ego Casha mogę słuchać na okrągło to zmontowałem coś takiego:


Odpowiedz
Wrzask z drugiej sekundy przypomina kwik zarzynanej świni :)

Odpowiedz
Cholera faktycznie. Crov, podłożyłeś własny krzyk nagrany pod prysznicem?

Odpowiedz
Chyba ty!

A wrzask jest z filmu.

Odpowiedz
Wrzask to sampel zarejestrowany w ubojni Leatherface'a podczas odzierania ze skóry jakiejś młodej turystki :)
Crov, muszę cie zmartwić. Johnny Cash kompletnie nie pasuje do tego filmu. Johnny Cash pasuje do Sons of Anarchy albo westernów, albo po prostu filmów lepszych niż Taken :)

Odpowiedz
Właśnie z braku laku skończyłem oglądać Taken na TVN. Film nieziemski, jeden z moich ulubionych "nowych" actionerów. Liam odwalił kawał dobrej roboty. Szkoda, że gość odpowiedzialny za film rozmienia się na drobne kręcąc jakieś padalce z łysym i spasionym Travoltą...

8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Zepsułem sobie wspomnienia. Za pierwszym razem wydawał sie lepszy. Obnizam do 6/10.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Taken ma jedną mega dobrą scenę, która powoduje, że ostatecznie jestem na "tak". Chodzi o torturowanie kolesia, a dokładniej, o to, że Liam zostawia go bez żalu, by się kutas sfajczył na popiół. Nienawidzę tej nowej współczesnej religii humanitaryzmu ani mentalnych fagotów, którzy ją wyznają, dlatego popieram takie akcje całym sercem. Daje 8/10 - film idzie po słusznej linii, podobał mi się <ok>

Odpowiedz
Rozwine wczesniejszą mysl. twórcy staneli w poł waginy. Chyba nie mogli sie zdecydować czy zrobić z tego normalny film akcji czy dramat sensacyjny. Mamy smiertelnie powazne sceny w których Liam prawie płacze ( przygrywa powazna muzyczka ) a za chwile robi rozpierdol na pół Paryza i nikt sie go nie czepia.

To se ne da...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Co to za pieprzenie? To znaczy co, sceny dramatyczne miały być zrobione w niepoważny, lajtowy sposób? Żeby film akcji miał sens dramat powinien być prawdziwy. Im lepiej zrobieni bohaterowie, przedstawiony ich problem, tym więcej daje to siły scenom akcji. Właśnie to, że Liam jest powazny i fajnie gra nadopiekuńczego ciepłego ojczulka w tych poważnych scenach sprawia, że chce mu się kibicować. Trudno, żeby w scenach, w których chodzi o życie jego dziecka robiono sobie jaja... John McClane też histeryzuje, kiedy chodzi o życie jego żony, bo tak zachowuje się prawdziwa postać.

Odpowiedz
W stu procentach zgadzam się z Crovem <ok>
Obejrzałem sobie ostatnio po raz trzeci i nadal robi tak samo świetne wrażenie. Szybki, mocny, dobrze zrobiony film akcji z kilkoma rewelacyjnymi scenami. Szkoda, że inne współczesne produkcje firmowane nazwiskiem Bessona nie mają takiego kopa.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Crov napisał(a):Co to za pieprzenie?

Pieprzenie ? Niech odpowiedzią na wasze bedzie ostatnia scena z filmu, gdzie córeczka wygląda jakby wracała własnie z odlotopwych kolonii a nie z piekła sutenerów.

Nie bede wspominał jaką durnotą jest to, że ten koleś w ogole wydostał sie z Francji.

PS - "prawdziwa postać" była by podziurawiona jak sito po tych akcjach. Jeszcze wypada wsponiec inne "prawdziwe postaci" np. albańskich imigrantów w slumsach Paryza, którzy dziwnym trafem doskonale znają angielski.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
shamar napisał(a):Jeszcze wypada wsponiec inne "prawdziwe postaci" np. albańskich imigrantów w slumsach Paryza, którzy dziwnym trafem doskonale znają angielski.

Niesamowite, jak w większości filmów postacie mówią po angielsku! Jeszcze się zacznij czepiać, że w filmach sci-fi statki kosmiczne osiągają prędkość światła, a to jest niemożliwe.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Ja się nie czepiam. Stwierdzam tylko fakty. I przez takie debilizmy ta cała powaga relacji "ojciec- uprowadzona" córka powoduje u mnie usmieszek na facjacie.
Jak można brać "na serio" cierpiacego, zdeterminowanego tatusia skoro, za chwile, gość z brutalnej, powaznej rzeczywistosci wrzucany jest w świat , rodem z kreskówki ?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
shamar napisał(a):
Crov napisał(a):Co to za pieprzenie?

Pieprzenie ?
I to jakie!

Cytat:Niech odpowiedzią na wasze bedzie ostatnia scena z filmu, gdzie córeczka wygląda jakby wracała własnie z odlotopwych kolonii a nie z piekła sutenerów.
Z jakiego piekła? Dopiero ją sprzedano, więc spaślak nie miał nawet czasu umoczyć. Dostał towar wysokiej klasy, za który zapłacił niemało, więc niby dlaczego miałaby być poturbowana, pobita, czy jakaś tam? Jest zwyczajnie przerażona. Mało?

Cytat:PS - "prawdziwa postać" była by podziurawiona jak sito po tych akcjach.
No shit, Sherlock. John McClane też nie przeżyłby w Nakatomi Plaza. "Prawdziwa postać" tzn. postać psychologicznie prawdziwa, wiarygodna. To film akcji, nie dokument - naginanie praw fizyki czy prawdopodibeństwa w filmie akcji to w pewnym sensie podstawa... Inaczej film skończyłby się po pierwszej scenie akcji (inna sprawa, że Taken bardzo sprawnie pokazuje te sceny akcji tak, że nie wyglądają jakbyśmy mieli doczynienia z kulodopornym Terminatorem tylko z świetnie wyszkolonym szpiegiem).

Cytat:Jeszcze wypada wsponiec inne "prawdziwe postaci" np. albańskich imigrantów w slumsach Paryza, którzy dziwnym trafem doskonale znają angielski.
Terroryście w Die Hard doskonale znają angielski i często się nim poslugują. Ba! Karl nie rozumie, co ma zrobić do póki Hans mu po angielsu nie krzyknie "Shoot the glass!".

To, Szerloku, nie ma nic wspólnego z wiarygodnością dramatu i psychologii bohaterów.

Odpowiedz
Shamar, w taki sposób w jaki się dopieprzasz do Taken można się dopieprzyć do każdego jednego filmu akcji, tylko że w 95% przypadków będzie to o wiele bardzoej uzasadnione niż tutaj.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Z jakiego piekła? Dopiero ją sprzedano, więc spaślak nie miał nawet czasu umoczyć.

To , że została porwanana w obcym kraju , sprzedana do burdelu a jej kumpela została przcpana i przerznieta rzeczywiscie nie powinno wlywać zbytnio na jej samopoczucie. W koncu ma ojca - Rambo nie klaniajacego się kulom jak i całej policji takiego zascianka jak Francja.

Cytat:No shit, Sherlock. John McClane też nie przeżyłby w Nakatomi Plaza.

Ale co ma na celu ciągłe, przywoływanie akcyjniaka sprzed 30 lat ? Naiwny klimat akcyjniaków lat 80 ( choć było pare naprawde głupich filmów ) to jakas wytyczna dla nowych produkcji ?
W roku 2008 ? oczekiwałbym raczej pojscia w realizm. Choc nie twierdze, że akcyjniaków na modłe lat 80/90 dzis nie ma. Twierdze, że ten film się tu gryzie. Bo nie jest to ani Shoot'em up ani Harry Brown. To jest coś posrodku i to jest irytujące.


Crov napisał(a):inna sprawa, że Taken bardzo sprawnie pokazuje te sceny akcji tak, że nie wyglądają jakbyśmy mieli doczynienia z kulodopornym Terminatorem tylko z świetnie wyszkolonym szpiegiem).

W szczególnosci to zdanie pasuje do sceny ucieczki z budowy.

Cytat:To, Szerloku, nie ma nic wspólnego z wiarygodnością dramatu i psychologii bohaterów.

Ależ ma, Watsonie. Pisałem już wczesniej - powazne postaci i dramatyczne zdarzenia wsadzone w konwencję kreskówki nie skłaniają do tego, by całosc brać na powaznie.

PS - ten superszpieg nie potrafi nawet otworzyć zamka w drzwiach - woli przejsc po gzymsie na druga strone budynku.

Gieferg napisał(a):Shamar, w taki sposób w jaki się dopieprzasz do Taken można się dopieprzyć do każdego jednego filmu akcji, tylko że w 95% przypadków będzie to o wiele bardzoej uzasadnione niż tutaj.

Być może ale rozmowa tyczy się tego a nie 95% innych.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
shamar napisał(a):
Crov napisał(a):Z jakiego piekła? Dopiero ją sprzedano, więc spaślak nie miał nawet czasu umoczyć.

To , że została porwanana w obcym kraju , sprzedana do burdelu a jej kumpela została przcpana i przerznieta rzeczywiscie nie powinno wlywać zbytnio na jej samopoczucie. W koncu ma ojca - Rambo nie klaniajacego się kulom jak i całej policji takiego zascianka jak Francja.
Dlaczego nie powinno mieć wpływu na jej samopoczucie? Przecież ma. Tak jak na normalną osobę. Jeżeli Twoim zarzutem jest to, że jest przerażona i w szoku na końcu po tym wszystkim, a nie spokojna i wyluzowana to chyba nie mamy o czym gadać. :)

Cytat:
Cytat:No shit, Sherlock. John McClane też nie przeżyłby w Nakatomi Plaza.

Ale co ma na celu ciągłe, przywoływanie akcyjniaka sprzed 30 lat ? Naiwny klimat akcyjniaków lat 80 ( choć było pare naprawde głupich filmów ) to jakas wytyczna dla nowych produkcji ?
Ręce opadają... Die Hard to podstawa kina akcji. Obejrzyj, polecam. Tak, to jest wytyczna dla nowych produkcji.

Cytat:W roku 2008 ? oczekiwałbym raczej pojscia w realizm.
A Die Hard to co? Fantasy?

Cytat:Choc nie twierdze, że akcyjniaków na modłe lat 80/90 dzis nie ma.
Die Hard to nie akcyjniak na modłę lat 80-ych. To po prostu akcyjniak. Na modłę lat 80-ych może być Commando.

Cytat:Twierdze, że ten film się tu gryzie. Bo nie jest to ani Shoot'em up ani Harry Brown. To jest coś posrodku i to jest irytujące.
Nie wiem ile masz lat, podejrzewam, że jeżeli jestem starszy to nie wiele, ale... Ech, dzieciaki w dzisiejszych czasach. Naoglądały się transeksualformersów czy czegoś tam i myślą, że to jest kino akcji, a jak im dadzą trochę fabuły, trochę lepiej zaryoswanego dramatu i powagi to myślą, że coś jest nie tak...


Crov napisał(a):inna sprawa, że Taken bardzo sprawnie pokazuje te sceny akcji tak, że nie wyglądają jakbyśmy mieli doczynienia z kulodopornym Terminatorem tylko z świetnie wyszkolonym szpiegiem).

W szczególnosci to zdanie pasuje do sceny ucieczki z budowy.[/quote]
Właśnie o tej scenie myślałem. Szczerze podoba mi się, że gdy Neeson wybiega z budynku z dziewczyną to tak naprawdę nikt nie zostaje ranny - ani z jego broni, ani z przeciwników. To idealnie pokazuje, że to nie jest tak, że Neeson unika kul, jak Neo, tylko że po prostu trafienie kogoś z większej odległości z pistoletu, zwłaszcza w takim chaosie, nie jest łatwe.

Może powiedz mi przy okazji, jaki jest dla ciebie wzorowy film akcji w takim razie? Taki, który wg ciebie nie jest na modłę lat 80/90...

Odpowiedz
Albo ja nadaje na innym poziomie abstrakcji albo pisze niezrozumiale. To na poczatku to był sarkazm.

Dobra, nie chce mi sie już dziś odpisywać bo bzdetach w stylu : dziecko - transformersów, ile ty masz lat , ponownym przywolywaniu Die Hard.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości