The Collection - Looney Tunes w sosie gore.
Komedia grozy z podgatunku torture porn. Zły killer zabija tysiące ludzi, jednak zawsze jedną z ofiar pakuje do kufra i zawozi do domu, dołączając do swojej mikro kolekcji. Potem standard - torture dużo, porn mało, jest wesoło, a wszystko to skąpane w hektolitrach soku malinowego. Grozy oczywiście nie ma za grosz, ale czego się spodziewać po scenarzystach "Piły IV", "V" a takze, o zgrozo, "VI".
Pierwszej części nie widziałem, podobno miała mroczny klimat (tja, jasne) i była stosunkowo oszczędna jeśli chodzi o wizualia - tutaj mamy podobno to samo, tylko podniesione do potegi n-tej - więcej ofiar, goru, rozpasania scenograicznego i co za tym idzie głupoty. Mamy choćby scenę disco z kosiarką przywodzącą na myśli kolejną wariację na temat "Braindead" Jacksona, choć tutaj wszystko śmiertelnie poważne i z kijem w dupie - twórcy wymyślają coraz to nowe pułapki na niczego nie spodziewających się ludków, pomysłowość naprawdę godna pochwały, jednak raczej w klimatach sci-fi, aniżeli poważnego horroru grozy.
Killer zdaje się być jeszcze sprytniejszy i bardziej przewidujący niż znany wszystkim pan Piła, do tego nosi brzydką skórzaną maskę, przez co jego tożsamości do końca nie możemy być pewni. Niby tajemnica, ale tak naprawdę chyba brak jakiegoś pomysłu na jego ciekawy background, bo różne motyle i owady w słoikach to jednak ciut za mało by traktować go poważnie. Aura tajemniczości unosząca się nad głównym złym jest mimo wszystko jednym z ciekawszych elementów obrazu, gościu ma jakąś tam ekranowa charyzmę, plus zawsze gdy pojawia się na ekranie zaczyna robić się tak krwiście jak i wesoło.
Mięso armatnie w postaci brzydkiej lasi, jedynego survivora ze skrzyni i eki najemników polujących na mordercę robi za tło, choć twórcy starali się nadać im jakieś tam lekką ręką nakreślone osobowości i dać super moce - brzydka lasia jest sprytna i pułapkom się nie kłania, koleś uciekinier ma moc gumowych rąk, które może sobie łamać i składać niezależnie od okoliczności, natomiast najemnicy szybko i efektownie giną. Całość nieodparcie kojarzyła mi się z "Looney Tunes" w wersji dla fanów "Piły" z tym, że strusi pędziwiatrów jest tutaj ciut więcej aniżeli jeden - brakowało tylko paczki od Acme, którą zawsze zamawiał kojot Wiluś - filmowy kolekcjoner wszystko miał przygotowane na zaś przewidując, na kogo jaka pułapka będzie dobra.
Na plus na pewno wizualia, reżyser ma oko do ciekawych kolorystycznie ujęć, bawi się kadrami i super - niektóre sceny pod tym względem robią wrażenie, choć są jednocześnie głupie w ciul. Fani "Piły" na pewno docenią też wymyślne sceny mordów i gor, który pojawia się tutaj w ilościach hurtowych.
Widzom szukającym w kinie grozy słynnego deszczyku strachu nie polecam, bo odrzuci ich głupota scenariusza i brak jakiegokolwie klimatu. Fani pana Piły mogą obejrzeć i dołączyć film do listy swoich ulubionych, bo to kino oparte na podobnym "pomyśle", gdzie nieważni są bohaterowie i w miarę sensowna fabuła, a ekranowa sieczka. Ja stanę gdzieś po środku, bo oglądało się toto całkiem przyjemnie, na pewno lepiej niż kolejne party wspomnianej już serii MTV horrorków - jako głupkowata, krwista rozrywka na raz film sprawdza się, jako horor grozy z klimatem to jednak dno totalne, przykryte metrem mułu i wnętrzności ofiar pana kolekcjonera.
Ps. Dla fanów animali reżyser przygotował sceny z udziałem psów i CGI jak i żywych pająków, jednak większego wrażenia one nie robią - "The Beyond" to zdecydowanie nie jest ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
06-02-2013, 20:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2013, 20:41 przez slepy51.)



Spoiler




