Jaram się jak Pałac Buckingham albo jakbym widział nowy sezon Downton Abbey.
Nie żartuję. Sprawdzam newsy i nadal planują sezon 6. Może więc coś z niego przedarło się do tego zwiastuna skoro widzę sceny z drugiej połowy lat 90. a serial miał się zakończyć na roku 1997. To tez mogło ulec zmianie. W sumie lepiej było by skończyć na jakimś późniejszym jubileuszu (a miała ich sześć: srebrny, rubinowy, złoty, diamentowy, szafirowy, platynowy) a potem dodać napisy kto kiedy umarł i nara.
West nie wygląda zbyt podobnie do Charlesa, ale ma charyzmę i charakter do odebrania go w mroczniejszych barwach (na co liczę). Poprzedni aktor też nie był podobny, a zagrał fantastycznie, co tyczy się zresztą tak z połowy obsady.
O ile wiem szósty sezon od początku był w planach, miał się kończyć śmiercią Diany lub tuż po. Choć osobiście mam nadzieję na kontynuację, najlepiej aż do śmierci samej królowej, do tego jeszcze przydałby się jeden/dwa sezony obejmujące jej dzieciństwo.
ale mogli to jakoś zatuszować, zmienić perspektywę albo nawet Karola podnieść na obuwiu bo pierwsza scena pierwszego odcinka na lotnisku a tam Diana jak na szczudłach
Było dobrze, acz bez szału.
Aktorsko jest bardzo dobrze, podobieństwo Elizabeth Debicki do Emmy Corin i prawdziwej Diany jest porażające, świetnie odgrywa jej zachowanie, identyczny głos. Różnica wzrostu nie przeszkadzała, była dość dobrze stonowana poza jedną sceną, gdzie obok premiera wyglądała na zdecydowanie zbyt wysoką. Księżniczka Diana miała 1,78m, John Major miał 1,83m, a Elizabeth Debicki ma 1,9m i wyglądało to dość zabawnie, gdy z mimiką i dziecinnym zachowaniem młodej Diany/Emmy patrzyła z góry na premiera kraju jak jakiś olbrzym.
Imelda Staunton doskonale odgrywa głos i mimikę/gesty Claire Foy, znacznie bardziej ją przypomina niż Olivia Colman.
Dominic West z jednej strony dobrze oddaje mimikę, gesty, ba - momentami zachowuje się identycznie jak Josh O'Connor w poprzednim sezonie. Zarazem ma wyraźny charakter, plusy i minusy... Przeszkadza mi jedynie to, że wydaje się być zbyt pewny siebie. Josh O'Connor też był stanowczo zbyt przystojny na Charlesa, ale emanował kompleksami, brakiem pewności siebie, z kolei West wygląda na kobieciarza, gościa brylującego w towarzystwie. Niemniej... jest charyzmatyczny, a w relacji z Dianą póki co stanowią zdecydowanie najbardziej przebojowe role.
Poza tym Claudia Harrison wygląda identycznie jak księżniczka Anna z tamtych lat. W tle mignęła Olivia Williams, coś czuję że będzie miała jedną z lepszych ról.
Z gorszych akcentów - Jonathan Pryce z całym szacunkiem dla aktora... póki co w ogóle nie ma przebojowości Philipa, a do tego wygląda bardzo staro.
Imelda Staunton ma 66 lat, a jest nieźle odmłodzona. Pryce ma 75 lat (Filip był od Elżbiety starszy tylko o 5) a do tego wygląda jeszcze starzej. Tak jak pozostali aktorzy był świetnie wkomponowani w swoje role, tak Pryce za bardzo przypominał tu po prostu siebie.
Lesley Manville też za grosz nie przypominała Heleny Bonham Carter, acz nie było jej za dużo, więc może jeszcze się rozkręci.
No i John Major wygląda nieco sztucznie, choć rolę ma dobrą i nieźle kontrującą się z rodziną królewską.
---
Zdjęcia bardzo ładne, szczególnie krajobrazy, zamki, wybrzeża, rejsy na statkach. Acz momentami brakuje im tego przepychu, epickości i jakości, jaka bywała w poprzednich sezonach.
Podoba mi się że scenografia wygląda na przestarzałą (coraz mniej pasującą do nowych czasów), czuć klimat początku lat 90-tych, kontrast między starym i młodym pokoleniem.
Fabularnie bez szału, acz nie było też źle - rozumiem jednak czemu sporo ludzi narzeka, że pierwszy odcinek jest nudny.
Bo służy tylko przedstawianiu nowych postaci. Sam temat remontu jachtu jest mało interesujący, a poza nim tak naprawdę nic się nie dzieje (poza foreshadowingiem ambicji Charlesa, narastającego konfliktu z Dianą).
Zobaczymy jak dalej. Jestem bardzo ciekaw wizyty w Rosji i rozmów z Jelcynem, no i nawiązania do morderstwa Romanowów (książę Filip który był z nimi spokrewniony, dał próbkę swojej krwi jako próbkę DNA, potrzebną do rozwiązania tajemnic ich morderstwa).
telenowela jak dla mnie oczywiście bo dużo tutaj jest skandali i wątków obyczajowych które towarzyszyły Królowej w tamtym okresie, chyba najgorszy okres w jakim przyszło jej panować
nie ma śmierci Diany w tym sezonie, nie wiem czy to było wcześniej zaplanowane i była wiadomo, że tak będzie no ale póki co dla mnie najsłabszy sezon, może dlatego, że wolałem czasy dawniejsze, tutaj nowoczesność wkracza, monarchia musi się otworzyć do ludu, dla wszystkich scen z Dianą można to obejrzeć, akurat wszystko zmierza do pamiętnego wywiadu dla BBC z Dianą i to było ciekawe ale później jest już opad kurzu
mamy też fajną scenę jak Karol wpada do Diany na ostatnią rozmowę, przebiega w miłej atmosferze, nawet wspólnie robią omlet który kończy się jajecznicą, jest śmiesznie do momentu jak Karol chce aby Diana nazwała "Kamilę Kamilą" no i nastroje się psują chociaż nie ma to takiego wydźwięku jak pamiętna scena z 4 sezonu to wyjście Karola odbywa się już w złej atmosferze
sezon kończymy wymownym porównaniem, że Diana jest na luksusowym jachcie zaproszona przez starszego Al-Fayeda pamiętnego lata a Królowa ostatni raz na pokładzie swojego jachtu który idzie na emeryturę
akcja w domu Ipatiewa była bardzo dobrze ukazana
w sumie obok Diany to starszy Al-Fayed mi się podobał w tym sezonie, jeszcze dodałbym Karola
12-11-2022, 00:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2022, 22:01 przez Spoilerowo.)
Nie wiem czemu wszyscy zarzucają nowemu sezonowi telenowelę, jako minus, jak to zawsze był taki serial. Tak było np z wątkiem siostry królowej, która też pakowała się w romanse, trochę jak Diana była pokazywana w pierwszych seriach. Wydaje mi się, że dla wielu widzów to, że akcja działa się wieki temu i był Crown do pewnego momentu serialem kostiumowym, to ta kostiumowość oznaczała, że to nie była telenowela, tylko serial z wyższej półki, a to zawsze była obyczajówka o bogatych i ich problemach, w tym też o ich romansach.
14-11-2022, 02:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2022, 02:33 przez michax.)
O dziwo ogląda mi się całkiem dobrze, choć myślałem, ze już mam przesyt po ostatnim sezonie (na razie po 4 odcinkach piątego). Coś więcej?
- No West mi od kiedy usłyszałem że ma grać Karola nie pasował i nadal nie pasuje. Ciężko powiedzieć czy to facjata czy zachowanie ekranowe. Wiadomo, że to nie dokument ale inaczej go sobie wyobrażałem. Tu zgoda z Kapitanem. Taki jakiś mocno pewny siebie jest a nie wyciszony i stonowany. Może faktycznie taki jest "od wewnątrz"?
- Ja w ogóle bym nie zmieniał aktorów grających Karola i Dianę. Trochę charakteryzacji i byłoby git (choć Debicki jest super hot!!!).
- Fajny odcinek z Al Fayedami. Nawet kultowa scena z "Rydwanów ognia była wywołując u mnie wzruszenie :)
Baj de łej. Nie wiem jak będzie dalej, ale na razie Diana to tu robi za świętą czyli dość tradycyjnie.
Ani słowa, o jej w końcu dość licznych romansach. Tylko zły Karol, Camilla i biedna żona.
Słyszałem, że ten sezon jest za łagodny dla Karola. Jeszcze na dobre nie zacząłem oglądać, ale w Te Crown jest tak, że dana postać ma i takie i takie odcinki i czasami przychodzi. Czasami po prostu pokazuje się ich ciemne strony w jakimś odcinku. Diana może być wyjątkiem bo to taka zaszczuta łania.
Nawet jeśli to nie jest dokument historyczny to jednak wypadałoby wspomnieć o tych romansach Diany, które miały miejsce jeszcze przed separacją. Włącznie z domniemaniami, że ten rudy nie jest synem Karola. A tutaj jest bardzo bezpieczne i płynne przejście. Przed separacją nic, a po separacji to inna historia.
Natomiast owszem, Diana jest tutaj ukazana w bardzo krytyczny sposób. Tylko nie przez to co robi, tylko przez to czego nie robi. Ale szczerze wątpię czy taki był zamysł twórców czy tak im po prostu wyszło.
Zresztą to w sumie szerszy problem. Chyba całkiem nieświadomie wyszła im bardzo mizoginiczna historia. Czy to Diana, Czy Małgorzata czy nawet Elżbieta, ukazane są tutaj w bardzo nieciekawy (delikatnie mówiąc) sposób. Ok, Elżbieta ma usprawiedliwienie bo jest zajęta przecinaniem wstęg, otwieraniem żłobków i przedszkoli czy wygłaszaniem przemówień. Natomiast poza tym nie ma nic. Te baby siedzą i nic nie robią. Żadnych pasji, żadnych zainteresowań. No ok, Elżbieta lubi się bawić z psiakami i lubi chodzić po stajni. I to w sumie tyle.
Małgorzata zajmuje się paleniem i piciem. Diana nie zajmuje się niczym. Przez 7 odcinków jedyną jej aktywnością było pójście do szpitala, pogadanie z chorymi i powiedzenie, że ona woli pójść na zakupy niż do muzeum podczas wakacji. Zero zainteresowań, hobby, pasji, czy choćby raz na 5 odcinków pokazanie, że czytają jakąś książkę.
A może one faktycznie takie były?
Przy nich Karol i Filip to tytani. Czegoś chcą, coś robią, mają zainteresowania, czytają, myślą. Kapitalna jest scena jak Elżbieta rozmawia z Filipem na temat DNA. I ona coś mówi, bo się dowiedziała. Filip co chwila - tak, rozumiem, wiem. Ona się pyta zdziwiona, ale skąd? Bo czytam.
Tylko Natascha McElhone jest tutaj postacią z krwi i kości. Z jakimś życiem a nie pustką. Zresztą w poprzednim sezonie nawet taką postać jak Margaret Thatcher potrafili zjebać robiąc z niej jakąś kurę domową, bez grama charyzmy. Człowiek się zastanawiał, jak ta niemota mogła rządzić tyle lat i dlaczego nazwano ją "Żelazną Damą"?
Jeśli to zamierzone to szacunek, jeśli niezamierzone to nieźle im to wyszło :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
16-11-2022, 10:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2022, 10:02 przez Dr Strangelove.)
No więc ponieważ skończyłem to z kronikarskiego obowiązku:
- oglądało się naprawdę dobrze, a już myślałem (jak wcześniej pisałem) że odpadnę szybko bo formuła się wyczerpała. Jednak miło było wrócić do tej toksycznej rodzinki :)
- niewątpliwym plusem był premier Major, którego sobie właśnie tak wyobrażałem, w przeciwieństwie do totalnie skopanej w poprzednim sezonie "Żelaznej Damy"
- w dalszym ciągu uważam, że to bardzo nie fair "zapomnieć" o romansach Diany, która tutaj sobie kogoś znajduje dopiero podczas separacji
- mimo wszystko postać Diany na szczęście nie jest jakąś cukierkową świętą i po tym co zobaczyłem to Karol jednak wzbudzał większą sympatię
- w sumie najgorzej wypada tutaj sama Królowa, która jest coraz bardziej bezduszną machiną monarchistyczną
- West w dalszym ciągu mi zgrzyta jako Karol, taki jakiś strasznie energetyczny tu bywa (może faktycznie taki był) ale jednak to dobrze napisana postać i to ją broni
- realizacyjnie też bez zarzutu
Jestem po 6 odcinkach i opinię mam, póki co, taką jak chyba wszyscy, czyli, że no miło się ogląda, ale żadne cuda. Najlepsze sezony już raczej za nami, dotyczy to także obsady: w tym sezonie to tylko Diana mi w 100% pasuje, królowa też nieźle, ale przy całej reszcie można kręcić nosem. Karol zbyt przystojny, prawdziwy był dużo bardziej pierdołowaty, co świetnie oddawał poprzedni aktor, Filip z kolei jest zbyt pogodny, a prawdziwy i poprzedni odtwórcy byli odpowiednio skurwysynowaci.
Taka telenowela z dużym budżetem, przy czym im dalej od naszych czasów tym przyjemniej się oglądało.
Ogólnie poziom póki co jest zbliżony do 3 sezonu, tak o jedną poprzeczkę niżej.
Według mnie problemem nie jest obsada, tylko scenariusz - twórcy zwyczajnie wybrali zbyt wiele nudnych wątków.
4 sezon był przebojowy: IRA, zamach na ojca Filipa, jego ukrywana przed światem, chora psychicznie matka, zaginięcie syna Thatcher, jej konflikt z królową o Apartheid, no i wreszcie upadek jej rządów, poznanie się Karola z Dianą i romans, czy wkradnięcie się cywila do sypialni królowej. Napchane mnóstwo akcji i wydarzeń ważnych historycznie i/lub ciekawych, plus przebojowa reżyseria i soundtrack.
W tym sezonie póki co tylko 3 odcinek dorównuje poprzedniemu sezonowi (ten o Al Fayedzie), spokojnie mógłbym go postawić koło czołówki najlepszych odcinków serialu (nie w ścisłym top, ale blisko).
Ale reszta...
W pierwszym odcinku cała fabuła kręci się wokół tego, że królowa chce pieniądze na jacht. Fajnie, można o tym wspomnieć w tle, ale to NIE jest materiał na rdzeń odcinka, to po prostu cholernie nudne.
Odcinek drugi o Filipie można łatwo porównać do analogicznego odcinka w 3 sezonie - tam tematem był kryzys wieku średniego Filipa, który poszukiwał sensu życia i miał nadzieję, że zbliżająca się rozmowa z astronautami, którzy dopiero co byli na Księżycu, będzie tą odpowiedzią... A w tym sezonie... pasja Filipa do jeżdżenia dorożkami.
Do tego niektóre wątki są zbyt zachowawcze.
Zamach Mountbattena na rząd Wielkiej Brytanii nie jest udowodniony historycznie, ale jak on był zrobiony! Dynamicznie, z wzrastającym napięciem i faktycznymi rozmowami, walką o poparcie, mającą na celu wywrócenie rządów. A jak jest tutaj? Karol idzie do premiera, mówi "hej może obalisz moją matkę i dasz mi władzę?" "ee że co?" "a dobra nic". I na tym koniec.
Mam wrażenie że scenariusz został wykastrowany pod tym względem.
...
Nawet taki bardziej stonowany (i również krytykowany) sezon trzeci, jakby się przyjrzeć, to miał mnóstwo ciekawych wątków: podejrzenie że nowy premier Wielkiej Brytanii jest agentem KGB, księżna Małgorzata podrywająca prezydenta Lyndona Johnsona, masowa śmierć miasteczka górniczego pokazana wprost z perspektywy Filipa i Elżbiety, z konfliktem z premierem w tle, spisek Mountbattena przeciwko rządowi, spotkanie Filipa z astronautami itp. I to był ten "nudny" sezon!
...
Może własnie stąd wynika drugi problem, czyli brak doniosłości i epickości w reżyserii i muzyce. Bo brak epickich i doniosłych wątków, które można by w ten sposób przedstawić.
Przy czym i tak bawię się dobrze, ale mam lekki żal, że to już prawie połowa sezonu, a twórcy nie skupili się na ciekawszych wątkach (póki co tylko odcinek 3 + wątek Małgorzaty i Townsenda w 4 + niewiarygodne podobieństwo Elizabeth Debicki do Diany, faktycznie dostarcza).
25-11-2022, 20:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2022, 20:57 przez Capt. Nascimento.)
Został mi jeden odcinek do końca. O ile pierwsza część sezonu jest całkiem przyjemna, tak w drugiej się mocno nudzę, mam wrażenie, że kręcimy się w kółko wokół tego samego tematu, czyli separacji/rozwodu Diany z Karolem, za dużo czasu jest temu poświęcone, a za mało zajmują jakiekolwiek inne wydarzenia z historii Wielkiej Brytanii. W poprzednich sezonach było to fajne odczucie, że wydarzenia ze świata i z kraju nadawały rytm życiu na dworze królowej, coś się działo, trzeba było reagować, dostawaliśmy po prostu większy obrazek życia brytyjskiej elity, a w piątym mam wrażenie, że zamknęliśmy się w pałacach, a na świecie nic się nie dzieje, królowa może sobie siedzieć na kanapie i oglądać telewizję: no kurde fascynujące.
Dobrze rozumiem, że Diana jeszcze nie umrze w tym sezonie? Mamy już 1996, rok przed wypadkiem, czyli w kolejnym sezonie będą męczyć te kilka miesięcy? Czy może wypadek będzie w którymś z pierwszych odcinków, a potem cały sezon o żałobie i pogrzebie? Brzmi średnio. Gdybym ja to pisał, to w ostatnim odcinku tego sezonu Diana by zginęła i na tym zakończył cały serial.
O ile Debicki to naprawdę świetny casting, ja absolutnie ją kupiłem jako Dianę (w przeciwieństwie do Westa, w którym cały czas widzę McNulty'ego, który wpadł na dwór królewski), tak mam już trochę dosyć tych jej problemów i chciałbym, żeby jak najszybciej pojechała do tego Paryża.
W ogóle lata 90. są straszliwie niewykorzystane, tutaj było co wpleść do fabuły: mundial z 1990, odrodzenie angielskiej miłości do piłki, powstanie Premier League i imperium telewizyjnego Murdocha (ok, on jest chociaż wspomniany, poza tym przez sekundę królowa patrzy na Beavisa i Butt-Heada), całe zjawisko Cool Britania - nic z tego nie ma. Nie mówię, żeby od razu robi cały odcinek o Spice Girls, ale mnie zawsze najbardziej interesowało w serialu to tło kulturowo-polityczno-społeczne, a tutaj nie ma nic (łaskawie zauważyli, że ZSRR upadł), można odnieść wrażenie, że lata 90. w UK to były smutne jak pizda czasy - takie odczucie miałem po tych bezsensownych wstawkach z rozwodzącymi się parami, swoją drogą myślałem, że pokazują ich po to, żeby potem zestawić to z identyczną rozmową Karola z Dianą, ale jej nie pokazano.
02-12-2022, 12:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-12-2022, 12:04 przez simek.)
No jest w tym sporo racji co pisze Prezes Obajtek. Ale chyba można się było spodziewać, że będzie więcej Diany niż na przykład Filipa bo to dużo nośniejszy temat dla szerokiej publiczności niż powożenie bryczką.
No ale ja łyknąłem bez problemów.
Można się było spodziewać, owszem. Najgorsze, że kolejny sezon zapowiada się jeszcze gorzej, bo wszystko będzie orbitować wokół śmierci Diany, a oprócz tego trudno wymyślić co oni tam w ogóle pokażą. Pewnie jakiś jubileusz królowej, który będzie kolejną "okazją do zadumy nad jej spuścizną i wpływem na losy monarchii" albo odcinek o tym jak Elżbieta kocha swoje pieski :) Na jakieś skandale kolejnego pokolenia będzie jeszcze za wcześnie.