http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
28-07-2012, 20:52
|
The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy]
|
|
pełna satysfakcja :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-07-2012, 20:52
Mefisto, bomba była nastawiona na 5 miesięcy i doczekuje końca odliczania, więc musi być 5 miesięcy. Choć policjanci byli niby 3 miesiące pod ziemią... Sam nie wiem. Wątpię, czy Nolan wie.
A to, że reżyser jakoś przebąkuje, że zdaje sobie sprawę, że rząd musiałby JAKOŚ zareagować, to żadne usprawiedliwienie. Podejrzewam, że Nolan ma IQ wyższe niż roślina doniczkowa i musi sobie z tego zdawać sprawę. Tyle że świadomość, że kręcisz coś głupiego i omijasz ważne czynniki, które musiałyby wpłynąć na sytuację, nie sprawia, że głupota staje się mniej głupia. Tak sobie myślałem, że przełknąłbym to więzienie policjantów przez 3 miesiące i ich wyjście w IDEALNYM stanie. Przełknąłbym całą tę okupację Gotham - gdyby tylko stylistyka była bardziej fantastyczna. Coś jak Burton, albo przynajmniej BB. Jeśli Nolan chce mnie przekonać wizualiami, że to "mój" świat, że Gotham to zwykłe miasto ze zwykłymi ludźmi, że to wręcz paradokumentalna relacja - sorry, nie kupuję takich bullshitów, świat tak nie funkcjonuje. W świecie fantastycznym łykam, że śledztwo dotyczące Batmana stoi w miejscu, ale w prawdziwym świecie? Facet ma drogie gadżety - sprawdźcie producentów, popytajcie świadków, skojarzcie że Batman pojawia się wraz z Wayne'em i znika wraz z nim. W końcu gość musi być dość młody i sprawny, a przy tym musi srać pieniędzmi. Umiarkowanie rozgarnięta osoba wykonałaby taką detektywistyczną robotę. Scena, w której w komisariacie widać zdjęcie Wielkiej Stopy i jakieś inne głupoty na tablicy podejrzanych o bycie Batmanem, wkurza jak mało co. Gdyby znalazła się tam fota Bruce'a, a przy tym foty innych młodych bogaczy - ogólnie foty jakiegokolwiek prawdziwego podejrzanego - byłoby spoko. Nie wierzę, że policja w Gotham jest tak debilna i niekompetentna, że nie wyznaczyła ani jednego potencjalnego Batmana. Hmm, tylko że pisał to Nolan z Goyerem, więc w sumie wierzę. Sama postać Batmana traci niesamowicie na tym, że pokazano go po prostu jako gościa w zbroi. Czepiałem się tego już przy okazji TDK, ale tamten film mnie po prostu zaangażował, więc ok, zawieszam niewiarę. W przypadku TDKR nie mam pojęcia, czemu wszyscy traktują Batmana jak jakąś legendę - mitycznego pogromcę, legendarnego herosa, który być może powróci, a w mieście znowu zapanuje porządek. Coś takiego przechodzi u Burtona, gdzie Batman naprawdę jest symbolem - działa w mroku, nikt nic o nim nie wie, sam kreuje się wręcz na demona. U Nolana Batman to koleś w nowoczesnej wojskowej zbroi - nic więcej. Jeśli się nie pojawia, znaczy że pewnie leży gdzieś na dnie rzeki z raną postrzałową między oczami. Nolan wyszedł z fajnego założenia, żeby trochę urealnić Batmana, ale jego błędem było pokazywanie go w "rzeczywistości" - tak jak to zrobił w TDK i TDKR. W tych filmach Batman odstaje od reszty, po prostu tu nie pasuje. Nic dziwnego, że Nolan spycha go na daleki plan. 28-07-2012, 21:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 21:11 przez military.)
Nawiasem mówiąc, na youtubie jest cam pierwszej walki B vs B. Sam głos Bejna wzbudza we mnie chęć ponownego seansu. Zakochałem się w tym, jak wymawia tę kwestię: "I am the leaK of shadoows. I' m here to fulfill Ra's Al Ghul's DESTINEAH!
28-07-2012, 21:09 Cytat:Jeśli Nolan chce mnie przekonać wizualiami, że to "mój" świat, że Gotham to zwykłe miasto ze zwykłymi ludźmi, że to wręcz paradokumentalna relacja - sorry, nie kupuję takich bullshitów, świat tak nie funkcjonuje. Nolan nie chce Cię przekonać, że jego trylogia to "paradokumentalna relacja". On ani przez chwilę nie udaje, że to prawdziwe miasto i prawdziwi ludzie. To po prostu miasto wizualnie zbliżone do tego, jak wyglądają prawdziwe metropolie - w tym samym stopniu, co w "Transformersach" choćby. To, że sceneria jest realistyczna i pozbawiona groteskowości, nie oznacza, że świat i reguły, według których to wszystko działa, mają być w założeniu realistyczne. Nie są. Nie były ani w Beginsie, ani w TDK. Nie są też w TDKR. 28-07-2012, 21:25 Cytat: To, że sceneria jest realistyczna i pozbawiona groteskowości, nie oznacza, że świat i reguły, według których to wszystko działa, mają być w założeniu realistyczne. Nie są. Zgadzam się w całej rozciągłości. Ale jeśli próbujesz sprzedać komuś historię o świecie funkcjonującym w tak specyficzny sposób, warto odróżnić ten świat fantastyczny od rzeczywistego - właśnie wizualnie. Wtedy widz łatwiej przełknie twoje odchyły od normy. Obrazem bardzo dużo sugerujesz, i ta sugestia działa - czego dowodem są głosy o tym, jakie to nowe Batmany nie są realistyczne i życiowe. 28-07-2012, 21:28
Mam nadzieje, że w wyciętych scenach dostaniemy Batmana misternie malującego to ogromne logo nietoperza na moście. Na linkach to robił? Przyczepił jakiś pędzel do The Bat? Bo ot tak wylać się tego nie dało, żeby zrobić konkretny kształt. Fascynuje mnie to, bo jest większą stratą czasu w takiej sytuacji niż to co zrobił Murdock w DD z płonącym logo. I jeszcze dokładnie uciułał stróżkę z benzyny do miejsca w którym pojawi się Gordon :D (nie wspominając już o tym dlaczego lód się nie załamał z kilkoma wielkimi facetami stojącymi w jednym miejscu, skoro wcześniej Owen z Torchwood wpadł prawie, że od razu).
Nie licząc dziur w scenariuszu to niesamowicie kują w uszy dialogi. Oprócz kilku fajny one-linerów mamy ciągłą ekspozycję (nawet majaki Wayne'a tłumaczą tłumaczenia), przerywaną mądrościami niczym z Coleho, powtarzanymi do znudzenia od czasu Begins. Nolan ma jakiś kompleks Seneki Młodszego. Co chwila myślałem tylko o tym, żeby bohaterowie na chwilę zamknęli jadaczki i aby fabuła rozwijała się za pomocą filmowej techniki. Wiem, że Nolan to nie jest Antonioni, ale np. nie trzeba widzowi wszystkie przekazywać werbalnie i to w ilościach przytłaczających. Film ma praktycznie nieograniczone możliwości wizualnej narracji, więc niech tak to się rozwija (absolutnym mistrzostwem przegadania jest scena w której doktor_któy_nie_potrafi_rozróżnić_płci_dziecka mówi Wayne'owi łopatologicznie, że musi wejść bez liny. Przecież to można było idealnie przedstawić za pomocą samych obrazów i wzroku bohatera). Dialogi są okrutne! Film ogólnie jest średni i tyle. Mamy fajnego Bane'a, który naprawdę wzbudza strach, ale co z tego skoro w trzecim akcie okazuje się, że jest tylko marionetką zbędnej Talii i tak naprawdę jego jedyną zbrodnią było to, że kochał za mocno? Tak naprawdę akcja Catwoman to był tylko strzał litości. Ale pierwsza walka z Batmanem to perełka. Catwoman REWELACYJNA. Widać, że Hathaway bawiła się rolą i zna komiksy z Seliną. Levitt też spoko. Jedyna racjonalna osoba w filmie, która po prostu działa i przynajmniej w pewnym stopniu myśli logicznie. Caine za to mnie denerwował okrutnie. KAŻDA jego scena, wypełniona deklamowaniem tekstów z ciasteczek szczęścia, kończyła się rzewnym płaczem. Nie oczekiwałem zobaczyć Jacka Cartera, ale Alfred to nie były nigdy aż tak ciepłe kluchy. I opuszczenia Wayne'a nie wybaczę. Sam Bale to typowy Baletman. Mocno emo, który nie poradziłby sobie nigdy bez pomocy innych. Nie mój Batman. Ostatecznie dostałem to czego się spodziewałem. I po zobaczeniu finału cały misterny pseudorealizm Nolanowskiego uniwersum bierze w łeb ostro. Nie wiem jak można doszukiwać się tam jakichś rewelacji. Dla mnie była to po prostu kolejna część "Transformers", tylko Shia założył maskę. Mamy Batmana w super-hiper-pierdut-latadle, które ucieka przed rakietami manewrując między wieżowcami, a Catwoman na super-pierdut-motorze niszczy rakietami super-hiper-pierdut-czołgi. No i mamy bombę atomową wyciągniętą z kieszeni przez Ernsta Stavro Banefelda, która wybucha sobie nad nad wodą, a ludzie wiwatują. Dla mnie to tak maksymalnie typowe komiksowe widowisko, jak to tylko możliwe. Dalej jedyną częścią do której chcę wracać to Batman Begins, które miało solidną fabułę niczym z typowego rozrywkowego kina Nowej Przygody, bez miliarda wątków (przez co każdym z osobna przejmujemy się miliard razy mniej) i dokładnie wiedziało o czym chce opowiadać. btw tysiące policjantów w kanałach... przecież oni mogli uciec nawet przez tą studzienkę, gdzie Blake wysyłał wiadomości. Albo kamienie mogli odrzucać. Cokolwiek. To są tysiące uzbrojonych i wyszkolonych ludzi, nie wierzę, że nie było stamtąd JAKIEJKOLWIEK drogi ucieczki.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?" - Black Bolt
28-07-2012, 21:31 (28-07-2012, 15:07)leMur napisał(a):Cytat:Bo nie miało to znaczenia? Prowadzi jak na moje częściowo do finalnej decyzji Blake'a, ale nie dam za to głowy. Możliwe, że nadinterpretuję. Chłopak stracił w tym momencie jakby nie było częściowo szacunek i zaufanie do Gordona, może też ta historia sprawiła, że wiedział, iż mając tylko odzankę to się wiele nie zdziała. Chyba jest taka opcja, ale jak mówię - nie wiem na pewno. -- ed: a no i oczywiście ten zabieg ma na celu wybielenie postaci Batmana widzom. ma prowadzić do finalnej satysfakcji, że każdy mieszkaniec Gotham a i pewnie świata, wie jaki Batman był cudowny. Mówię tu tylko o scenariuszowych założeniach wepchnięcia tego wątku do fabuły. Logiki w tym jest mniej, ale jednak jakaś jest. Pasuje to do ogólnego zalożenia Bane'a, które polegało na ukazaniu zepsucia miasta. Nawet trzyma się to kupy. Faktycznie przerażająco dużo ten film traci z każdą chwila od seansu. 28-07-2012, 22:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 22:25 przez Andersnordic.)
Ze względu na udział w Nowych Horyzontach zdołałem wylądować na "TDKR" dopiero dzisiaj rano i w sumie chciałem podzielić się kilkoma refleksjami, ale widzę, że dyskusja o newralgicznych punktach trwa już w najlepsze.
Przede wszystkim z paskudnym uśmieszkiem skwituję pierwsze hurra-optymistyczne recenzje amerykańskich krytyków, piszących np., że jedyna adekwatna ocena to 10/10 czy też nazywających film arcydziełem Nolana. Pojęcia nie mam, jak można przyznać pełną notę blockbusterowi, w którym głupotki i nieprawdopodobieństwa tym razem faktycznie zaczynają wadzić w czerpaniu przyjemności z seansu (nie czepiałem się nawet aż tak słynnej sceny z barkami), a śmierć jednej z głównych postaci zrealizowana jest w sposób cokolwiek niezgrabny i głupi. Kulało też zdecydowanie tempo. Realizatorsko to raz jeszcze pierwsza liga, od zdjęć po montaż dźwięku. W sumie nie powiem nic złego o aktorstwie, które w gruncie rzeczy stoi na niezwykle solidnym poziomie - film należy do tandemu Bale-Hathaway-JGL. Muzyka bardzo przyzwoita, ale i tak nie ma startu do soundtracku "TDK" czy "Incepcji". Dużo osób zdawało się narzekać na choreografię pierwszej walki Gacka z Banem, ale jak dla mnie była to jedna z najlepszych scen. Palmę pierwszeństwa oddaję jednak całej sekwencji wokół wybuchu stadionu - miód i orzeszki! Godne zwieńczenie trylogii i bardzo dobra superprodukcja, ale jednocześnie najmniej udany "Batman" w wykonaniu Nolana. Szkoda, że tym razem nie zdołał mnie specjalnie zaangażować. Jak już pisałem, Rodia, podzielam Twój sentyment. 8-/10 28-07-2012, 22:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 22:23 przez Galadh.)
Tak w ogóle to zakończenie spieprzyły baby...
Oto mamy pojedynek Batmana z przeciwnikiem, którego przez cały film kreuje się na ultimate badassa, a kiedy go w końcu pokonuje wkracza baba. I owa baba po chamsku atakuje Batmana "z noża" po czym ujawnia mu twist, który nie tylko pozbawia go dalszej chęci do działania ale i przy okazji degraduje rolę Bane'a. A kiedy baba wychodzi i Bane przystępuje do wykończenia naszego zmarnowanego i przez babę podłamanego bohatera co się dzieje? Wjeżdża druga baba i ot tak, od niechcenia (i po chamsku) wysyła go do diabła kwitując to jeszcze żartem. Ot i baby spieprzyły dokumentnie coś co miało być piękną finałową konfrontacją. 28-07-2012, 22:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 23:25 przez Gieferg.) Cytat:Zgadzam się w całej rozciągłości. Ale jeśli próbujesz sprzedać komuś historię o świecie funkcjonującym w tak specyficzny sposób, warto odróżnić ten świat fantastyczny od rzeczywistego - właśnie wizualnie. Wtedy widz łatwiej przełknie twoje odchyły od normy. Obrazem bardzo dużo sugerujesz, i ta sugestia działa - czego dowodem są głosy o tym, jakie to nowe Batmany nie są realistyczne i życiowe. OK, dlaczego więc przed obejrzeniem TDKR nie machnąłeś ręką i nie zdystansowałeś się tak, jakbyś zdystansował się przed seansem "Batman Returns"? Nolan przygotował Cię dwoma filmami na to, że na realizm w jego Batmanach nie ma co liczyć. Spinanie się o to dopiero przy trzeciej części jest dość zabawne. Piszesz, że twórca powinien odróżnić świat fantastyczny od rzeczywistego - właśnie wizualnie. Wtedy widz łatwiej przełknie twoje odchyły od normy. Przy TDKR nie jesteś w stanie przełknąć tych odchyłów, ale przy poprzednich dwóch filmach przychodzi Ci to bez trudu? Przecież rzeczy, które działy się w TDK to momentami był totalny kosmos, który naciągał scenariusz do granic możliwości. Co sprawia, że kupujesz jedne bzdury, a innych nie? Cytat:Prowadzi jak na moje częściowo do finalnej decyzji Blake'a, ale nie dam za to głowy. Możliwe, że nadinterpretuję. Bez tej sceny decyzja Blake'a o odejściu z policji byłaby spowodowana akcją z sierotami na moście. Cytat:a no i oczywiście ten zabieg ma na celu wybielenie postaci Batmana widzom. ma prowadzić do finalnej satysfakcji, że każdy mieszkaniec Gotham a i pewnie świata, wie jaki Batman był cudowny. OK, rzeczywiście. Ale sądzę, że i tak mieszkańcy Gotham, którzy od pół roku mieli pełno w portkach, postawiliby ten pomnik Batmanowi, który poświęcił się dla nich i dał się rozdupcyć przez atomówkę :) Nawet Batmanowi, któremu 8 lat temu coś odbiło. 28-07-2012, 22:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 22:55 przez leMur.) (28-07-2012, 21:07)military napisał(a): Umiarkowanie rozgarnięta osoba wykonałaby taką detektywistyczną robotę. Joseph Gordon-Levitt tego dokonał :) (28-07-2012, 22:49)leMur napisał(a): OK, dlaczego więc przed obejrzeniem TDKR nie machnąłeś ręką i nie zdystansowałeś się tak, jakbyś zdystansował się przed seansem "Batman Returns"? Nolan przygotował Cię dwoma filmami na to, że na realizm w jego Batmanach nie ma co liczyć. Spinanie się o to dopiero przy trzeciej części jest dość zabawne. Tak, tylko że dopiero trzecia część bierze na tapetę naprawdę poważne tematy (TDK wziął jeden temat i go spartolił, ale to inna bajka, bo miała Jokera), w założeniu miała być mroczna i w ogóle, więc co w tym dziwnego.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-07-2012, 22:57
No to jest spowodowaną i akcją z sierotami, i motywem, że nawet "święty" Gordon musiał kłamać. Ja to kupuję i nie mam problemu żadnego z wątkiem "Bane mówi, że Dent był zły". Oczywiście poza absurdalnym, debilnym, motywem, że Gordon nosi ze sobą to przemówienie :lol:
leMur napisał(a):OK, rzeczywiście. Ale sądzę, że i tak mieszkańcy Gotham, którzy od pół roku mieli pełno w portkach, postawiliby ten pomnik Batmanowi, który poświęcił się dla nich i dał się rozdupcyć przez atomówkę :) Nawet Batmanowi, któremu 8 lat temu coś odbiło. Ja mówię o widzach, nie o Gothamczykach :) To jest zabieg scenariuszowy, mający na celu finalne wywołaniu u widza uczucia "Batman był ideałem i wyszło to na jaw, mimo przeciwności losu". 28-07-2012, 23:01 (28-07-2012, 16:26)Cator napisał(a): Ale czy jego naprawdę jest aż tak mało?Może źle się wyraziłem. Oczywiście rozumiem, dlaczego Batmana jest mało - bo jego większy czas ekranowy wyklucza taka, a nie inna fabuła. TDKR nawiązuje w ten sposób do Beginsa i film znowu jest przede wszystkim historią Bruce'a. Spoko. Pisząc że jest za mało Batmana po prostu daję wyraz temu, jak bardzo lubię sceny z nim. Noc, Batpod i ucieczka przed policją - miałem banana na twarzy oglądając tę scenę. No i to wejście motywu muzycznego, miazga. To samo tyczy się walki z Banem - znowu moc, bo oglądam nie tylko mocarną scenę, ale mocarną scenę z udziałem Batmana. Nic nie poradzę, że akcje z nim należą do moich ulubionych, choćby dlatego, że tak dobrze Nolanowi wychodzą. Ale powtarzam: rozumiem, że to po prostu wynika z fabuły. (28-07-2012, 17:23)leMur napisał(a): Miał torbę i dwadzieścia kilka dni na powrót do Stanów z jakiejś dupy świata. Nie miał nawet dokumentów.Uciekając z Gotham w BB nie miał nawet torby. Portfel spalił, a płaszcz oddał menelowi, biorąc od niego kurtkę. Nie tylko Książę Gotham z niego uciekł, ale radził sobie za granicą sam, bez pieniędzy, bez niczego. Dało się w jedną stronę? Dało się i w drugą. Nie trudno sobie wyobrazić, że może zakradł się na pokład jakiegoś statku albo samolotu. Kurdę no, to jest aż tak gryząca kwestia? Wczoraj sam uznawałem to za lekką przesadę, ale zmieniam zdanie. To po prostu skrót, który przy odrobinie dobrej woli DA SIĘ WYTŁUMACZYĆ, nie jest to sytuacja jak w X-Men: Last Stand, gdzie okazało się, że Angel na swoich skrzydłach lata tak szybko, jak odrzutowiec, bo przybył na Alcatraz kilka minut po całek ekipie, co nawet w filmie sci-fi było po prostu debilne. (28-07-2012, 18:41)Arahan napisał(a): Albo po prostu ktoś kto rozumie, że to jest mimo quasi realizmu film o kolesiu przebierającym się za nietoperza ... :/ ale to jest wałkowane od BB, albo się to kupuje, albo nie - tak ciężko to zrozumieć?Coś sobie dzisiaj uświadomiłem i nie jest to bynajmniej żadne odkrycie, ale coś, co niektórym na pewno pozwoliłoby spać spokojniej i z mniejszą nienawiścią podchodzić do Batmanów Nolana. Niezależnie od tego jak poważne kwestie wplata do scenariusza Nolan, niezależnie od tego z jaką powagą grają aktorzy, jak patetyczne kwestie wypowiadają, to jest po prostu baja której nie można w żadnym wypadku traktować ze śmiertelną powagą, niezależnie od tego jak poważne rzeczy dzieją się na ekranie. Bo to wciąż tylko i aż przegięta baja, która nie wypiera się swoich komiksowych, niezbyt realistycznych korzeni nawet wtedy, gdy sprawia wrażenie poważnego kina akcji, a nie filmu na podstawie komiksu z elementami sci-fi. Tak, to takie proste. @military Nie zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. "Realizm" trylogii Nolana jest taką samą konwencją, jak industrializm, gotyk i ślady niemieckiego ekspresjonizmu u Burtona, dokładnie takim samym środkiem wyrazu, tyle że opierającym się na innym założeniu. Burton udaje, że jego film toczy się w zupełnie innym świecie, a Nolan, że w "naszym", co traktujesz zdecydowanie zbyt dosłownie. Ale to wciąż udawanie, inne są tylko środki jego wyrazu, inna jest forma. Czy naprawdę każda fabuła, w której znajduje się jakiś element wykluczający jej zaistnienie w prawdziwym świecie, powinna od razu być ubierana w maksymalnie odrealnione ciuszki? Spójrz na bohaterów Aliena. Czy powinni nosić jakieś dziwaczne uniformy rodem ze Star Treka? Przecież to sci-fi, więc dlaczego mają na sobie zwykłe ubrania? No to może Children of Men ze swoją mega realistyczną wizją. Przecież to sci-fi, zamiast brudnego Londynu i prowincji powinna być futurystyczna metropolia z kilkukilometrowymi budowlami. A Jurassic Park? Poza dinozaurami wszystko w tym filmie jest tak prawdziwe i osadzone w rzeczywistości, jak to tylko możliwe. Czy to czyni film mniej wiarygodnym? Gorszym? NIE!!! Pisząc o tym, że wizualia powinny być znakiem dla widza, że ogląda fikcję, a nie coś co mogłoby się wydarzyć naprawdę, sprowadzasz go do poziomu najgorszego debila. --- Aha, ktoś pisał czemu ma służyć wyjawienie kłamstwa na temat Denta. Podchodzicie do tego ze złej strony - chodziło o oczyszczenie imienia Batmana. Dokładniej tak: Bane zrobił to, by obnażyć kłamstwo Gordona i ujawnić prawdę na temat Denta, ale z punktu widzenia scenariusza był to zabieg mający oczyścić Batmana. Nolan upiekł tym dwie pieczenie na jednym ogniu. --- A ten czas ekranowy to jednak mocno kontrowersyjna rzecz. Nie powinno się tego moim zdaniem liczyć dokładnie według tego, że Batmana widać w kadrze, ale biorąc pod uwagę sceny z nim w ogóle. Przecież to, że akurat kamera przeskakuje w danej scenie na inną postać nie oznacza, że Batmana w niej nie ma. Wolałbym więc znać czas sekwencji, w których bierze udział, a nie czas ekranowy stricte. Tym samym wychodzi na to, że w scenie załatwiania ludzi w dokach w Beginsie Batman ma czas ekranowy na poziomie kilkunastu sekund, co jest prawdą jeśli liczyć ile razy go widać, ale też poważnym przekłamaniem, bo to przecież jego scena, jego akcja, w której cały czas bierze czynny udział, nawet jeśli go nie widać. Czy może zwłaszcza, bo o to przecież w tej scenie chodzi. 28-07-2012, 23:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-07-2012, 23:45 przez Mierzwiak.) (28-07-2012, 20:23)military napisał(a): Jak już pisałem: fanboj wyjaśni najprostszy problem w najbardziej skomplikowany sposóbAle czy ja próbuje wymyślać niewiadomo jakie teorię by to usprawiedliwić? Czy założenie, że dochodziło do innych prób, skoro jedna została ukazana, jest tak naciągane? Za każdym razem gdy rozmawia się o dziurach scenariuszowych w jakimś filmie, z grubsza rozchodzi się o to czy ów plot hole sprawia, że przedstawione wydarzenia z filmu stają się niemożliwe/nierealne oraz to jak taką dziurę załatać i czy twórcy w ogóle pomyśleli o którymkolwiek z fanowskich usprawiedliwień. W tym przypadku, co do pierwszego punktu, nie. Nie sprawia to, że wydarzenia z filmu nie mają sensu. Akcja komandosów została przedstawiona. Nolan tym samym przekazuje widzowi informację o tym, że rząd jest świadom zagrożenia i próbuje działać. Więcej reżyser nie musi się rozwodzić nad tym problemem. W filmie traktującym o czymś innym, można byłoby to dalej ciągnąc, ale w adaptacji komiksowej wszystko i tak jest malowane grubym pędzlem, a w tej konkretnej historii nie ma na to czasu. Nolan pokazał, że ludzie próbowali działać, wnioski z tego są takie, że była chęć i działanie ze strony rządu do odbicia Gotham. Pokazano tylko jeden przykład ze względu na ograniczenia czasowe. Ja jako widz rozumiem to i w pełni akceptuję. Naiwność nie ma tutaj nic do rzeczy. Tutaj chodzi o wymagania widza wobec twórców. Military czy tobie do cholery wydaje się, że jesteś jedynym na tym forum który doszedł do mega genialnego wniosku "oblężone miasto w sercu Stanów, nie zostanie opuszczone na pastwę losu"? Przecież wszyscy to czają, wszyscy to wiedzą, nie wiem więc gdzie tu miejsce na naiwność o której ciągle wspominasz. Tutaj chodzi o świadomość widzów ograniczeniami materiału(żeby nie było, nie pisze o ograniczeniach w negatywnym świetle dla filmu). To, że nie widzę w tym wątku nic złego, nie oznacza, że wierzę, czy kupuję motyw, że rząd USA, po prostu patrzy z boku i czeka na rozwój wydarzeń podczas gdy zagrożone jest ich najsłynniejsze miasto. Po prostu widzę, że Nolan jest świadom problemu, pokazuje mi rozwiązanie, a ja tego dalej nie ciągne bo 1 -wiem, że nie ma na to miejsca w filmie. 2 - ja tego już nie potrzebuje ani nie chcę. Btw. tym swoim pisaniem o naiwności po raz kolejny prezentujesz charakterystyczne dla ciebie podejście gdzie recenzując cokolwiek, wpadasz nagle na jakiś patent, który wszyscy wokół czają ale decydują się ignorować. Przy czym odbierasz to jako brak zrozumienia danego pierdołka i oznakę upadku gustu i priorytetów społeczeństwa oraz inteligencji przeciętnego konsumenta. Po czym silisz się na różne, mniej lub bardziej dosadne wariacje tekstu "każdy komu to się podoba jest idiotą/naiwniakiem". (28-07-2012, 20:50)leMur napisał(a): Następuje. Nagły ruch Bane'a, zarówno ręką, jak i głową. To ułamek sekundy, tuż po tym, jak Hardy mówi, że jest złem koniecznym.Przecież pisałem, że następuje ale nie w tak gwałtowny i wyrazisty sposób by można było to uznać za skręcenie karku. Cytat:Bo kamera nie zdążyła tego złapać - natychmiast przeskakuje na kumpla Daggeta.Najpierw piszesz, że następuje wyraźny ruch, a potem, że kamera nie zdążła go złapać. A tak w ogóle to żeby zamknąć temat, zapodałem sobie tą scenę na camripie w wizji klatka po klatce i moge spokojnie i z przekonaniem powiedzieć: gówno prawda ;) Na wizji frame-by-frame ten niewyraźny, zalążek ruchu Bane'a o którym cały czas mówimy, nagle staje się dużo bardziej czytelny. To nie jest skręcanie karku. Bane w tym ułamku sekundy napiera na Daggeta, naciskając wyraźnie do przodu, jakby chciał mu zmiażdżyć ryj. To w połączeniu z jego krzykiem sprawia, że jestem w 99% przekonany, że Bane nie skręca mu karku, tylko robi mu coś dużo gorszego.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon 28-07-2012, 23:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 00:36 przez Cator.)
Komentarz do pierwszej walki Bane Vs Batman:
"It looks like Bruce never got around to fixing that problem with the graphite." :] A poniżej porównanie głosu Bane'a w puszczanym wcześniej w IMAXach prologu i w w wersji ostatecznej:
28-07-2012, 23:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 01:03 przez Gieferg.)
Wynika z tego, że na nowo musiał Hardy nagrywać swoje kwestie. Gdzieś czytałem, że tylko czyszczono i dublowno ścieżki audio z kwestiami Bane'a, ale widać to nieprawda. Faktycznie w sumie ta pierwsza wersja jest nieczytelna, choć brzmi fajniej.
Swoją drogą na samym początku filmu to aż śmiać się chce, jak się słyszy ten głos. Drą ryje wszyscy w tym samolocie, nagle odzywa się Bane i brzmi to jakby poza tym całym gazem ibupromowym miał w kasku jakiś solidny megafon. Wymaga przyzwyczajenia fonia związana z Banem. 29-07-2012, 00:00 (28-07-2012, 23:02)Mierzwiak napisał(a): No to może Children of Men ze swoją mega realistyczną wizją. Przecież to sci-fi, zamiast brudnego Londynu i prowincji powinna być futurystyczna metropolia z kilkukilometrowymi budowlami. Wszystko fajnie, ale czemu przywołujesz tu megaklarowny film, w którym do niczego nie da się przyczepić i który jego zarówno megarealistyczny, jak i ciutkę futurystyczny, a co najważniejsze konsekwentny?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-07-2012, 00:51
Przywołałem go po to, by pokazać że fantastyka/sci-fi nie musi od razu być ubrana w nie wiadomo jaką, automatycznie ten gatunek sugerującą formę i że ten realizm też takową stanowi. Fakt że w tym filmie nie ma się do czego przyczepić nie ma nic do rzeczy, nie o to chodziło w wyliczance którą zrobiłem. Poza tym wolałbym żeby to military się ustosunkował do tego co napisałem, bo to jemu odpowiadałem :)
Jeszcze słówko o zakończeniu - niektórzy z Was piszą, że scena we Florencji powinna się skończyć na uśmiechu Alfreda. Tak, ale to zadziałałoby jak trzeba pod warunkiem, że byłoby to ostatnie ujęcie filmu. Ale ostatnim (jak najbardziej słusznie!) jest nowy Batman stojący na wznoszącej się platformie. THE DARK KNIGHT RISES Idealne zakończenie. --- ANI JEDNA osoba nie wspomniała, jaki chujowy kostium ma Anne Hathaway. Jaka jest brzydka. Jak kiepską jest aktorką. Że ma szminkę na ustach. I że nosi buty na wysokich obcasach. I idiotyczne gogle. Ciekawe, bo przed premierą niektórzy mieli bardzo dużo do powiedzenia na ten temat. 29-07-2012, 01:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 01:30 przez Mierzwiak.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Batman (temat ogólny) | Mental | 1,346 | 257,731 |
30-06-2026, 19:17 Ostatni post: SonnyCrockett |
|
| Asterix (temat ogólny) | Maik | 126 | 28,804 |
16-06-2026, 18:57 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Spider-Man (temat ogólny) | Pelivaron | 36 | 2,037 |
31-05-2026, 07:20 Ostatni post: Rozgdz |
|
| 300 (temat ogólny) | desjudi | 482 | 138,419 |
01-03-2026, 00:54 Ostatni post: shamar |
|
| Addams Family (temat ogólny) | Maik | 85 | 14,078 |
11-09-2025, 22:57 Ostatni post: slepy51 |
|
| The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy] | military | 945 | 197,817 |
31-08-2025, 12:34 Ostatni post: Krismeister |
|
| Superman (temat ogólny) | Ted | 10 | 1,627 |
29-07-2025, 13:58 Ostatni post: shamar |
|
| Judge Dredd (temat ogólny) | military | 1,176 | 230,206 |
20-07-2025, 20:54 Ostatni post: samuuel |
|
| Fantastic Four (temat ogólny) | Anonymous | 421 | 117,423 |
15-07-2025, 00:26 Ostatni post: Żółte Krzesło |
|
| Hellboy (temat ogólny) | Danus | 245 | 49,385 |
01-11-2024, 20:26 Ostatni post: marsgrey21 |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |