Po ciekawym ale nie wyrastającym ponad przeciętność BB, po słabym i głupim TDK, którego jedyną siłą był Joker, TDKR jest naprawdę świetny!
Trudno mi sobie wyobrazić lepszy film o Batmanie.
Nolan zafundował widzom prawdziwą rozrywkę, pod jednym warunkiem - trzeba przyjąć jego konwencję filmu, dać się porwać akcji.
Nie obraża inteligencji widza tak jak Scott ze swoim (beznadziejnym) Prometeuszem. Naprawdę chciałem polubić Prometeusza, gotów byłem kupić wiele uproszczeń, dziur fabularnych albo nawet trochę kiczu. Ale film jest bezdennie głupi i pod koniec po prostu mnie odrzucił.
Przy Batmanie nie musiałem się do niczego zmuszać.
Parę waszych zarzutów może mieć sens - ale to kwestia tego czy kupuje się taką formę filmu, czy nie. Na przykład brak odsieczy rządu - co było po części wyjaśnione. Co prawda rząd powinien chociaż poczynić jakieś kroki, pozostawienie miasta samemu sobie jest bardzo naciągane - ale gdyby pokazać te kroki (które pewnie i tak niewiele by dały, bo co tu można było zrobić), do niczego by one nie doprowadziły a film by się zmarnował.
Niektóre zarzuty są niezbyt sensowne. Po co pokazywać podróż Wayne'a do Gotham?
Plusy TDKR:
- najbardziej emocjonujący ze wszystkich trzech części (w ogóle ze wszystkich Batmanów) - da się kibicować wszystkim pozytywnym bohaterom a przemiany niektórych postaci (Selena, wspólnik Gordona... i ktoś jeszcze) są dość efektowne.
- rewelacyjny Tom Hardy - Bane wzbudzał grozę, dużo większą niż Joker... gdy za Batmanem opadły kraty, już było wiadomo że ma przerąbane... z jakim innym przeciwnikiem byłoby to możliwe?
I wcale nie musiał być olbrzymem.
Osobiście wolę go od Jokera.
- wątek terroryzmu dużo mocniejszy niż w TDK (i bez scen tak kiczowatych jak ta z ludźmi uwięzionymi na statkach), szczególnie w pierwszych chwilach, biorąc pod uwagę skalę działań Bane'a i to że wydawał się niezwyciężony. Nie chcę nadawać filmowi głębi, bo jej nie ma... ale, chyba w sporym stopniu przez wydarzenia w Denver, Breivika, 11 września, przez terroryzm pokazany w filmie, naszło mnie że dzięki temu Batman faktycznie był symbolem, a nie tylko komiksową postacią walczącą z komiksowymi czubkami.
- świetnie przedstawieni i zagrani - Blake i Selena Kyle, dobry Michael Caine. Spore brawa należą się Bale'owi - w końcu nie był irytujący jako Wayne/Batman, a miał tu chyba najtrudniejszy scenariusz (pod względem zyskiwania sympatii widzów, z wiecznie zbolałą miną).
- porażające sceny akcji, dzięki odpowiedniemu graniu na emocjach (pierwsze pojawienie się Batmana), muzyce Zimmera, albo samemu przedstawieniu (akcja w samolocie).
- wątek studni, ujęło mnie tamto przedstawienie historii Bane'a (chyba nawet bardziej niż... ok ok, bez spojlerów), powstawanie Bruce'a.
- muzyka Zimmera, absolutnie najlepsza ze wszystkich części. Chórki są genialne (hazar, hazar itd).
- parę niezłych zaskoczeń.
- bardzo sprawnie nakręcony.
- niezły humor, parę raz się uśmiechnąłem, parę razy zaśmiałem pod nosem.
- nawiązania do komiksów.
Minusy:
- bezbarwnie zagrana Marion Cotillard, muszę to niestety przyznać. Skoro Michael Caine potrafił tak dobrze zagrać będąc zmuszonym do ciągłego płakania, to ktoś z takim talentem jak Cotillard mógł coś wyciągnąć z postaci Talisy - ciekawej, choć bardzo słabo wspartej przez scenariusz.
- uproszczenia, które osobiście mi nie przeszkadzały, niektóre pomysły są dość nierealistyczne... Ale też mi to nie przeszkadzało.
- może przesadny miejscami patos, który kupiłem w kinie, ale na małym ekranie może mnie już kłuć w oczy.
Jako rozrywkowe kino akcji daję 8/10, jako film o Batmanie 9/10.
Polecam, ten film trzeba obejrzeć w kinie, w mniejszym formacie będzie pewnie słabszy.
Żal mi ludzi którzy oglądali na kompie, jakiegoś camripa a teraz narzekają że film jest słaby (jeśli tacy są).
Polecam!
29-07-2012, 01:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 01:43 przez Capt. Nascimento.)
(29-07-2012, 01:03)Mierzwiak napisał(a): Przywołałem go po to, by pokazać że fantastyka/sci-fi nie musi od razu być ubrana w nie wiadomo jaką, automatycznie ten gatunek sugerującą formę i że ten realizm też takową stanowi. Fakt że w tym filmie nie ma się do czego przyczepić nie ma nic do rzeczy, nie o to chodziło w wyliczance którą zrobiłem.
Tylko, że to ma wiele do rzeczy, bo gdyby Children of Men raziło takimi babolami i było tak niekonsekwentne w przedstawieniu wydarzeń, jak TDKR, to też byłoby się czego czepiać i też film w pewnym sensie nie mógłby być traktowany poważnie/stałby na przegranej pozycji przez swoją realistyczną otoczkę s-f (choć bądźmy szczerzy - to raczej solidny thriller z elementami s-f, które za 5-10 lat już nimi nie będą). I na tym polega problem z Gackiem Nolana - Wy mówicie, że wystarczy zawiesić niewiarę na wyższym kołku i przyjąć konwencję, ale co z tego, skoro sam autor nie może się zdecydować na to, jaka to ma być konwencja i często nie daje szans na to, by móc cokolwiek zawiesić wyżej dupy.
Jak Nolan kręci film na podstawie własnego pomysłu, to wychodzi taka "Incepcja", gdzie wszystko się w sumie kupy trzyma, a przy okazji nie brakuje też niezłej rozrywki.
Z jego "Batmanami" od początku mam jednak ten sam problem - fajne pojedyncze sceny, postacie, ale to się za cholerę nie klei. Niby realizm, ale bajki większe niż u Burtona.
Jakby wyjąć z tego filmu kiczowate kostiumy z uszami i pelerynami, to wyszłoby to tylko na dobre, ale Nolan z oczywistych powodów nie może tego zrobić i widać wyraźnie, że się w takiej konwencji męczy i najchętniej wywaliłby tego całego Batmana i zostawił samego Wayne'a. Gdyby jednak tych drobnych komiksowych elementów nie było, to wyszłoby na jaw o czym piszę przynajmniej od "Mrocznego rycerza" - filmy Nolana mają naprawdę niewiele wspólnego z komiksami o Batmanie i wiąże je z nimi bardzo cienka nić przymusowych wątków/rekwizytów, które mają nabić ten miliard dolarów w kasach biletowych.
Najnowszy film o gacku dodatkowo męczy jeszcze coś innego - wyraźnie częstsze niż w poprzednich częściach hollywoodzkie klisze, które na przemian mieszają się z równie nieznośnym patosem. Rezultatem jest słabe filmidło z paroma fajnymi scenkami akcji, dającą radę Hathaway i więcej niż poprawnym Hardym.
Szkoda, bo Whedon pokazał ostatnio, że można zrobić komiks, ale mniej topornie - nie wstydzący się swoich słabostek, godzący się na nie i robiący sobie z nich jaja (nie żeby mi się ci Avengersi jakoś specjalnie podobali, ale popieram po prostu takie podejście).
btw., przejrzałem pobieżnie ten temat i wydaje mi się, że toczy się dyskusja pod tytułem: umarł ten Wayne czy nie umarł? Ja nie odebrałem tej końcowej scenki jako niejednoznacznej. Gdy filmowiec używa jakichś nietypowych środków, to po coś to robi. Tutaj do scenki wybrał, wcześniej raz użytego (w podobnym charakterze), jaskrawego filtru. Wniosek zatem, według mnie, taki, że scenka rozgrywa się w wyobraźni Alfreda.
29-07-2012, 03:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 03:51 przez Albertino.)
Też mnie to ciekawi. Nolan to nie Bay i skoro powiedział nie czwartej częsci to jestem ciekaw jak to rozwiążą. Ktoś ten scenariusz musiał zatwierdzić do realizacji. Wytwórnia pewnie ma jakieś plany, ale czy to będzie Levitt, czy ktoś inny - cholera wie.
Ciekaw jestem co zrobi kolejny reżyser. Burton poszedł w stronę gotyku, przerysowania i delikatnej groteski, a Nolan w stronę quasi realizmu i delikatnej komiksowości.
Nie wiem co można zrobić świeżego w tej materii tak, żeby uniknąć porównania z jednym i drugim pod względem konwencji.
(29-07-2012, 01:03)Mierzwiak napisał(a): ANI JEDNA osoba nie wspomniała, jaki chujowy kostium ma Anne Hathaway. Jaka jest brzydka. Jak kiepską jest aktorką. Że ma szminkę na ustach. I że nosi buty na wysokich obcasach. I idiotyczne gogle. Ciekawe, bo przed premierą niektórzy mieli bardzo dużo do powiedzenia na ten temat.
Pamiętam jak narzekałeś na wybór Ledgera na Jokera, więc daj se siana. ;)
Inna sprawa, że buty na obcasach to głupota (ostrza mogła mieć schowane tak, jak Jokera), a szminka była zrozumiała, zważywszy na jej zdolności uwodzicielskie. :)
(29-07-2012, 01:40)freak_outXP napisał(a): Gość grający agenta CIA jest kiepskim aktorem.
O, przypomniałeś mi. Zapomniałem dać 0.1 punkta za pojawienie się Aidana Gillena :)
(29-07-2012, 02:21)leMur napisał(a):
Cytat:Ciekawe tylko jak Bane robi minete swojej kobiecie.
To jest taki ukłon w stronę fanów komiksu. W komiksach Bane też nie robił minety.
:))
A Bane, jak już zauważono, były we friendzone, wiec nie miał okazji. :)
29-07-2012, 04:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 04:30 przez Gal Anonim.)
Wojskowy przesadza, ale ja bym Batmana nie fetyszyzował jak niektórzy ;) Całkiem niezły, solidny blockbuster, który odebrałem jednak zupełnie na innych falach niż TDK. Więcej w recce na stronie. A Rodia to mój mentalny bliźniak chyba, bo właśnie przeczytałem jego relację i podpisuję się pod prawie każdym zdaniem :)
Dla mnie Bruce / Batman zginął w wybuchu atomowym, bo inaczej było by coś w stylu Indiana Jones 4.
Z resztą WB chce robić reboot Batmana, podobno na podstawie New 52.
Desjudi: "Zakalec - 7/10". Ostatnio miałem okazję spróbować zakalca i to wcale nie było ciasto na 7/10.
Mierzwiak: ustosunkowuję się.:) Otóż nie kupuję TDKR, ponieważ on nie ma absolutnie żadnego dystansu do samego siebie. Nolan próbuje mi sprzedać te wszystkie giga-głupoty ze śmiertelną powagą, wciskając na dodatek, że mówi o Ważnych Rzeczach. Np. "złamanie ducha Gotham" - co to w ogóle znaczy?! Próbuję to odnieść do Sosnowca - jak można "złamać ducha Sosnowca"?
Tej przesadnej powadze nie pomaga realistyczna otoczka, która każe mi wierzyć, że on myśli, że to tak na serio - że takie rzeczy mogłyby się zdarzyć. Więzienie policjantów w podziemiach to akcja takiego kalibru, jak wyjęcie przez Jokera z kieszeni spluwy z lufą o długości metra. Wyobraź sobie, że Ledger w TDK wykonuje taki trik - myślisz, że to by zadziałało? U Burtona można to przełknąć bez problemu - właśnie ze względu na fantastyczną oprawę wizualną. Jeśli spróbujesz sprzedać taką bzdurę na surowo i poważnie, to po prostu nie wyjdzie. Dlatego też w fantastycznym BB Liga Cieni jest spoko konceptem, ale w "życiowym" TDKR sama nazwa sprawia, że wydaje się organizacją komiksowych nerdów z kocami zarzuconymi na plecy.
I tak, podobała mi się Catwoman - m.in. to, że nikt nie nazwał ją Catwoman. Hathaway fajnie ją zagrała.
Generalnie w tym filmie są zajebiste rzeczy - pościg z gasnącymi światłami, początkowa akcja, Bane, Gordon-Levitt... Niestety fabuła jest tak niesłychanie bzdurna, a w dupie ma tak twardy kij, że po prostu nie mogę się do niej przekonać.
Może ocena skoczy po drugim seansie - w domu, na spokojnie, kiedy będę wiedział, czego oczekiwać. Mam nadzieję, że za drugim razem film mi się bardziej spodoba, bo Batmana po prostu lubię - i chciałbym lubić TDKR.
Poza tym plan Bane'a nie ma sensu. On kontynuuje plan Ligi Cieni, która chciała zniszczyć Gotham, będące siedziskiem zła. Tyle że dzięki ustawie Denta Gotham jest bezpieczne i nawet policjanci się nudzą. Po co więc je oczyszczać?
Druga sprawa - Bane chce, jak mówiłem, "złamać ducha Gotham", tzn. - chyba - sprawić, żeby ludzie obrócili się przeciwko sobie. Żeby zapanowała anarchia. Czyli powtórka z pierwszej i drugiej części. Tylko że on osiąga ten cel, terroryzując ludzi. Oni obracają się przeciwko sobie, bo jeśli tego nie zrobią, BANE ZDETONUJE BOMBĘ ATOMOWĄ. Jaki to ma sens? Gdzie tu złamanie ducha? Toż to najgłupszy plan świata. Przystaw komuś lufę do głowy i każ szczekać, a potem ciesz się, że dzięki twoim "manipulacjom" człowiek stał się psem. Szczerze mówiąc, Bane na stadionie, zamiast mówić o braniu władzy we własne ręce, mógł wygłosić wykład o Gumisiach, a ludzie i tak by go posłuchali - bo im groził bombą!
Klaus Kinski napisał(a):Trudno mi sobie wyobrazić lepszy film o Batmanie.
To marna coś ta twoja wyobraźnia.
Cytat: - bezbarwnie zagrana Marion Cotillard
(...) z postaci Talisy
wut?
Cytat:eż mnie to ciekawi. Nolan to nie Bay i skoro powiedział nie czwartej częsci to jestem ciekaw jak to rozwiążą. Ktoś ten scenariusz musiał zatwierdzić do realizacji. Wytwórnia pewnie ma jakieś plany, ale czy to będzie Levitt, czy ktoś inny - cholera wie.
Zrobią reboot i tyle. Na Batmana-Blake'a nie liczę.
Phil napisał(a):Coś mi umknęło, czy końcowy twist jest o tyle głupi, że nawet Bane mówi Bruce'owi, że urodził się w tym więzieniu = był tym dzieckiem?
urodził się w więzieniu, ale nie był TYM dzieckiem, czego tu nie rozumiesz?
(29-07-2012, 03:46)Albertino napisał(a): Szkoda, bo Whedon pokazał ostatnio, że można zrobić komiks, ale mniej topornie - nie wstydzący się swoich słabostek, godzący się na nie i robiący sobie z nich jaja (nie żeby mi się ci Avengersi jakoś specjalnie podobali, ale popieram po prostu takie podejście).
Ale taki Batman już powstał, odsyłam do filmów Joela Schumachera. One też robią sobie jaja, a już na pewno niczego się nie wstydzą. Nie sugerują oczywiście, że Avengers i Forever/Robin przedstawiają dokładnie to samo podejście, ale jeśli oczekujesz jaj i lekkości, to nie wiem jak wyobrażasz sobie Batmana. Tym bardziej nie wiem jak odnieść to do tych wszystkich głosów, że tam powinna być krew, super realizm i w ogóle R-rated psycho crime drama. Zdecydujcie się :)
(29-07-2012, 04:10)Arahan napisał(a): Też mnie to ciekawi. Nolan to nie Bay i skoro powiedział nie czwartej częsci to jestem ciekaw jak to rozwiążą. Ktoś ten scenariusz musiał zatwierdzić do realizacji. Wytwórnia pewnie ma jakieś plany, ale czy to będzie Levitt, czy ktoś inny - cholera wie.
Nie ma się nad czym imo zastanawiać. Jeśli Gordon Levitt jest inteligentny, a na pewno jest, to podpisał kontrakt tylko na ten jeden film. Trylogia jest zamknięta, w końcówce masz jasną sugestię co będzie dalej, ale bez konieczności kontynuowania tego w formie filmów. Jedyne czego się boję to tego, że nowy Batman, w sensie nowy reboot, będzie już robiony z myślą o Justice League.
(29-07-2012, 04:25)Crov napisał(a): Pamiętam jak narzekałeś na wybór Ledgera na Jokera, więc daj se siana. ;)
Ale ja się później biłem w pierś kolego, a tutaj ludzie udają, że nie trzepali kilkunastu postów mieszając Hathaway i wszystko co z jej postacią związane z błotem :)
(29-07-2012, 06:56)Phil napisał(a): Coś mi umknęło, czy końcowy twist jest o tyle głupi, że nawet Bane mówi Bruce'owi, że urodził się w tym więzieniu = był tym dzieckiem?
Umknęło ci to, że Bane powiedział że światło zobaczył dopiero jako dorosły mężczyzna, więc nie mógł być tym dzieckiem, które uciekło ze "studni".
(29-07-2012, 09:35)military napisał(a): Tej przesadnej powadze nie pomaga realistyczna otoczka, która każe mi wierzyć, że on myśli, że to tak na serio - że takie rzeczy mogłyby się zdarzyć. Więzienie policjantów w podziemiach to akcja takiego kalibru, jak wyjęcie przez Jokera z kieszeni spluwy z lufą o długości metra. Wyobraź sobie, że Ledger w TDK wykonuje taki trik - myślisz, że to by zadziałało? U Burtona można to przełknąć bez problemu - właśnie ze względu na fantastyczną oprawę wizualną. Jeśli spróbujesz sprzedać taką bzdurę na surowo i poważnie, to po prostu nie wyjdzie. Dlatego też w fantastycznym BB Liga Cieni jest spoko konceptem, ale w "życiowym" TDKR sama nazwa sprawia, że wydaje się organizacją komiksowych nerdów z kocami zarzuconymi na plecy.
Po pierwsze, akcenty humorystyczne jasno dają do zrozumienia, że nie, Nolan nie traktuje i nie każe tego traktować wyłącznie ze śmiertelną powagą. Gdyby tak było, w finale Batman poświęciłby życie, dostałbyś scenę w której miliony mieszkańców Gotham wychodzą w nocy na ulicę ze świecami, patrzą w niebo na włączony Bat-sygnał i śpiewają hymn USA. Kamera się unosi, unosi i unosi i widzimy z wysokości iluś tam kilometrów, że tłumy ze świeczkami układają się w kształt Bat-symbolu. THE END
Naprawdę nie kapuję problemów jaki macie z tym filmem. Czy taka produkcja naprawdę potrzebuje instrukcji obsługi? Dlaczego idiotyzmy i przegięte motywy są ok, jeśli film toczy się w mieście stylizowanym na gotyk, ale już we współczesnej metropolii nie mogą mieć miejsca? (strach pomyśleć co powiesz po seansie Avengers, Chryste Panie, przecież akcja tego filmu toczy się w Nowym Jorku!) Przecież to jest tak po prostu czysta głupota. Zamiast dobrze się bawić, stawiasz między sobą i filmem jakąś dziwną ścianę, obrażasz się na niego i strzelasz focha mówiąc "Nie! W filmie ubranym w realistyczne ciuszki takie rzeczy nie mogą się dziać i już!". Ale DLACZEGO? Bo tak sobie wymyśliłeś i nie ma dla tego żadnego logicznego uzasadnienia.
Pisząc, że pistolet Jokera jest u Burtona do przełknięcia tylko podkreślasz, jak głupie jest takie podejście. To znaczy co, bo miasto jest wystylizowane, przestaje obowiązywać wszelka logika i można mieć schowaną w nogawce lufę, która uniemożliwiłaby Ci normalne chodzenie? Ale można normalnie chodzić, bo... miasto jest wystylizowane! Więc to jest absolutnie ok. Co za bzdurę próbujesz nam tu sprzedać?
Powtarzam po raz kolejny: stylizacja Nolana jest z dokładnie tej samej półki co noir i lata 40-te w TASie, industrial w B89, gotyk w Returnsie i gay parade u Schumachera. Jeśli nie potrafisz zdystansować się do tego co oglądasz tylko dlatego, że miasto wygląda normalnie, to nie wiem jak mam Ci to jeszcze wytłumaczyć, bo wkraczamy na terytorium dyskusji o kinie w ogóle. A kino to FIKCJA, zabawa, rozrywka, niezależnie od tego, jak prawdopodobne rzeczy pokazuje.
Wiesz dlaczego przestałem giving a fuck na temat tego wszystkiego, co mi przeszkadzało w TDKu i dlaczego tak świetnie bawiłem się na TDKRze? Bo to komiks. Im prędzej sobie to uświadomisz, tym będziesz szczęśliwszy :)
29-07-2012, 12:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 12:28 przez Mierzwiak.)
Phil, ale czy ja mówię, że tylko dlatego że każdy z tych filmów jest komiksem, mogłyby się wymieniać obecnymi w nich motywami i byłoby ok? Nie, więc nie wiem o co ci chodzi :)
Dla mnie nic w trylogii Nolana nie jest "nie na miejscu", a że ktoś uważa że jednak tak, bo miasto wygląda jak z naszego świata? Dla mnie to nie problem.
(29-07-2012, 12:33)Phil napisał(a): Złoty środek, gdzie ten realizm był naprawdę tylko konwencją, znalazł Nolan w Begins. Tam wszystko wygląda i przedstawione jest jako w połowie drogi między komiksem, a naszym światem.
Zmyliły Cię ninja sceny poza Gotham, dzielnica Narrows i brązowy filtr. Poza tym masz dokładnie to samo, miasto wygląda jak w TDK i TDKR. To jest ten sam okropny "nasz" świat, pogódź się z tym.
PS. Phil, wczoraj oglądałem Batman & Robin. Piszesz że to film lepszy od TDKR? Mam tylko jedną radę: przemyśl swoje życie :)
29-07-2012, 12:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 12:47 przez Mierzwiak.)
Cytat:Ja nie tyle nie liczę, co nie chciałbym takiego filmu. Dla mnie Batman to Bruce Wayne.
Dla mnie też. Rola Blake'a była taka by pokazać, że Batman-symbol w przeciwieństwie do człowieka może przetrwać wszystko - o tym już była mowa w Begins. Ot mamy tu sugestię, że jak nie Wayne to kto inny będzie to kontynuował i tyle. Historia Batmana-Wayne'a wg Nolana się skończyła i kolejne części nam nie grożą, a zamiast kręcić kontynuację z Levittem Warner pewnie będzie chciał podejść do tego inaczej, pewno pod kątem JL, co akurat nie wydaje mi się zbyt atrakcyjnym pomysłem, w ogóle Batman jak dla mnie lepiej funkcjonuje w oderwaniu od świata pełnego superherosów obdarzonych nadludzkimi mocami, więc wątpię bym miał na coś takiego czekać z takim zainteresowaniem z jakim czekałem na TDK i TDKR.
(29-07-2012, 12:45)Gieferg napisał(a): Historia Batmana-Wayne'a wg Nolana się skończyła i kolejne części nam nie grożą, a zamiast kręcić kontynuację z Levittem Warner pewnie będzie chciał podejść do tego inaczej, pewno pod kątem JL
Nie wiem czy zabiora sie za nowego batka pod katem przygotowan do JL, ale stawiam milion moldawskich bani, ze Leviitt bedzie w nastepnej czesci. Wiecej, poza zmiana rezysera swiat batka pozostanie ten sam (moze nawet Bale zaliczy Cameo), po co zmieniac, skoro zarabiamy miliardy, a widzowie przeciez polubili Blake'a itd. Za gora dwa/trzy miechy padnie info, ze scenariusz jest juz w drodze, a rola Batka zaklepana dla Levitta.
N-rated for Nolan :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
29-07-2012, 13:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 13:01 przez Bucho.)
Końcówki TDKR wyciekły! A tak poważnie - podobało mi się (recenzja wkrótce), ale niech nikt mi nie mówi, że Nolan lubi Batmana - on lubi Wayne'a, lubi łotrów Batmana (którzy zawsze wychodzą mu przynajmniej bardzo dobrze), ale nie samego Batmana.
, gatunek nam znany, łubu-dubu, a bardziej lub mniej udane aspiracje reżyserskie tego nie zmieniają. Takie 8-/10 za wszystkich aktorów, ładne FX, Bane'a i motyw więzienia.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
29-07-2012, 13:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2012, 13:02 przez EL-Kal.)