Ale w dokach wskoczył między grupkę i każdego ze zbirów miał na wyciągnięcie ręki/nogi. W TDKR powala siłą umysłu ludzi stojących kilka metrów od niego :)
(24-11-2012, 16:46)Gieferg napisał(a): I właśnie dlatego jest cienki że zatwierdza rzeczy spieprzone.
Tak, jest cienki bo nie kazał bardziej się starać innym (do których to zadanie należało) przy dwóch scenach walk. LOL.
(24-11-2012, 16:46)Gieferg napisał(a): W dokach wskoczył w pewnym momencie między 5, 10 czy ilu ich tam było kolesi więc nie powiedziałbym, że maksymalnie 2 na 1.
Ale tam byli nieuzbrojeni panowie (tylko w metalowe rurki) i nakręcono to tak chaotycznie, pokazując zaskoczenie i przerażenie tych zbirów, że scena wyszła idealnie. Nie ma szerokiego kadru, w którym Batman bije się z dwoma, a piętnastu się patrzy i czeka na swoje bęcki. :P
(24-11-2012, 16:50)Mierzwiak napisał(a): Ale w dokach wskoczył między grupkę i każdego ze zbirów miał na wyciągnięcie ręki/nogi. W TDKR powala siłą umysłu ludzi stojących kilka metrów od niego :)
(24-11-2012, 16:41)Juby napisał(a): PS: O co chodzi z tą szminką, bo chyba czegoś nie łapię? Ktoś coś miał do ust Anne?
Ot taki klasyk z forum, ukazujący, że jak się chce to do wszystkiego można się przyczepić :)
Ale szyba nawet nie była draśnięta. A skoro miastu grozi zagłada, to czemu nie wysadził tych wszystkich pojazdów przy pierwszej lepszej okazji? Eh, cały film do bani, zmieniam ocenę na 8/10 :)
Cytat:kolejny durny post przypieprzający się kot, tfu, pies wie do czego.
Nie, post przyczepiający się do kolejnej durnoty - w przeciwieństwie do was nie spuszczam się pod każdy obrazek z Catwoman.:) A ta poza jest debilniejsza niż Spiderman w interpretacji Todda McFarlane'a, z którego robiono sobie ogólne jaja na lata przed Internetem.
Akurat te dwie konkretne sceny akcji w TDKR, rzeczywiście realizacyjnie trąciły nieco myszką (choć ja nadal będę się upierał, że tego rodzaju kwiatki, można znaleźć w każdym hollywoodzkim akcyjniaku).
Dostaliśmy za to jedną dobrą i jedną świetną nawalankę z Bane'em.
W BB i TDK pod tym względem, nie ma się do czego przyczepić. Co do Begins, ktoś tu już tłumaczył dlaczego szybki montaż, nie tylko nie był błędem, ale celowym zabiegiem, lecz również idealnie pasował do tego filmu. TDK natomiast, wprawdzie nie skupiał się na walkach tak jak BB, jednak nie było tam żadnych poważnych wpadek. Przykładem dobrze zrealizowanej naparzanki grupowej, jest starcie Gacka z oprychami Jokera na fundraiserze Denta. Batman pojawia się nagle i niespodziewanie, ostro naparza łokciami po ryjach i wywija tym całym swoim Keysi fighting method i choć jest sam, to przynajmniej kontroluje tłum i korzysta z zaskoczenia. Nie jest zresztą invincible i też dostaje lekki wpiernicz. W tej scenie można uwierzyć w zwykły naturalny chaos tłumu, który wykorzystuje Wayne, podczas gdy w TDKR, kolesie wyraźnie się podkładali.
(24-11-2012, 16:45)Snappik napisał(a): Tak zachowuje się tylko debil z porażeniem mózgowym.
Tak zachowuje się 90% bohaterów kina akcji. Zresztą, oprócz jednego przykładu w TDKR, Batman u Nolana, nigdy nie szedł centralnie na grupe zakapiorów, których trzeźwa uwaga była w 100% skupiona na nim. Zawsze był tam jakiś mniejszy lub większy element zaskoczenia i kontrolowania tłumi.
Cytat:Irytowała mnie w TDK również scena z Jokerem na przyjęciu jak Batman ni z gruchy ni z pietruchy pojawia się przed Ledgerem, zupełnie jakby się teleportował.
A co w tym irytującego czy dziwnego? Typowe dramatic entry, stosowane w kinie od zawsze. W tym konkretnym przypadku, dodatkowo trafne i pasujące do postaci. W końcu cała trylogia traktuje o tym, że Wayne to facet, który potrafi podejść każdego i zniknąć gdy mu to na rękę.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
24-11-2012, 19:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2012, 19:18 przez Cator.)
Cytat:A ta poza jest debilniejsza niż Spiderman w interpretacji Todda McFarlane'a
Spider-Man McFarlane'a był debeściak :) Jak pomyślę o komiksowym pajączku to niezmiennie właśnie ten przychodzi mi do głowy - jak McFarlane'a zastąpił Larsen, a potem inni, to już nie było to samo. W przypadku Batmana z kolei pierwszy przychodzi mi do głowy ten rysowany przez Breyfogle'a, tyle że 20 lat temu za bardzo za nim nie przepadałem i wolałem Aparo, potem mi się odmieniło i dziś uważam, że miał fajny klimat).
(24-11-2012, 20:25)Juby napisał(a): Tutaj masz znalezione wpadki i pomyłki z MovieMistakes (jest ich 13, czyli najmniej z wszystkich, kinowych Batmanów).
Ale to TDKR najbardziej ssie z wszystkich kinowych batmanów. Wymiotów Szumiego nie wliczam.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Gieferg, skoro już o tym mowa, to fakt, że Aparo potrafił wytworzyć fajny klimat, ale rysownikiem był mimo wszystko słabym. Może odbierałbym go lepiej, gdyby miał lepszych speców od koloru, bo czasami kadry były pomalowane tragicznie.
Cytat:że Aparo potrafił wytworzyć fajny klimat, ale rysownikiem był mimo wszystko słabym.
Chodziło mi o to, że to Breyfogle umiał wytworzyć fajny klimat :P
Aparo jak dla mnie rysował dobrze ale tylko do pewnego momentu, a potem (akurat przy Knightfallu) mocno obniżył loty tak że już nie mogłem patrzeć bez obrzydzenia na jego twórczośc, niestety jemu przypadło w udziale rysowanie łamania nietoperza. Wolałbym Breyfogle'a jednak.
TDKR nie ma największej ilości sucharów spośród BatNolanów, ma największą ilość koszmarnie złych dialogów ekspozycyjnych, łopatologicznych, w których bohaterowie nie rozmawiają ze sobą, ale mówią do widza. Najgorszy przykład to Selina, Daggett i ich "rozmowa" o czystym koncie, w której Daggett tłumaczy widzom co to jest. Serio? Ona przecież wie co to jest, dlatego jej na tym zależy, więc nie ma żadnego logicznego powodu, by musiał w jej obecności to tłumaczyć. Naprawdę jest tysiąc różnych innych sposobów, by wyjaśnić to widzom w bardziej organiczny sposób.
Na drugim miejscu jest w zasadzie cały prolog. Teksty agenta CIA to po prostu masakra.
25-11-2012, 12:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2012, 13:01 przez Mierzwiak.)
Cytat:ma największą ilość koszmarnie złych dialogów
"You are pure evil" bije wszystko.
Cytat:Wciąż uważam, że to najgorszy film o Batmanie
Including Schumacher?
Cytat: ale kiedy okazuje się, że Bane jest tylko pionkiem Talii,
Po zastanowieniu się nad tym mam jednak wrażenie, że jest nie tyle pionkiem co równorzędnym partnerem (przynajmniej chcę tak myśleć ;)). Swoją drogą Talia w tym filmie była mocno daremna, od początku byłem przeciwny temu żeby tam była i po obejrzeniu filmu dalej uważam to za fatalny pomysł.
Oczywiście z drugim seansem czekam na blu-ray, już niedługo :)
Jasne, że jest równorzędnym partnerem, każde z nich wykonuje określoną i równie ważną część planu. Najkrócej mówiąc jedno ma zniszczyć Wayne'a a drugie Batmana. A tak przy okazji jakiekolwiek porównywanie świetnego Hardy'ego z szopką Arniego czy samego TDKR z BiR uważam za kompletnie nietrafione, TDKR to film zaskakująco głupi ale nie aż tak głupi.
25-11-2012, 13:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2012, 13:05 przez Szaman.)
W ogóle tegoroczne blockbustery zaskakują swoją głupotą. Najpierw Prometeusz, potem TDKR, na koniec Skyfall. Co ciekawe pomimo tego zbierają dobre recenzje... czy ludzie już podczas seansu w ogóle nie myślą? Co jest z tymi scenarzystami? Czy ta tendencja będzie się utrzymywać? Czy mam się spodziewać, że w przyszłym roku będzie jeszcze gorzej?