The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy]
(17-12-2012, 23:19)Mefisto napisał(a):
(17-12-2012, 18:01)military napisał(a): Wiesz, dlaczego tak się nie robi? Przynajmniej moim zdaniem: bo Nolan sili się na coś więcej.

Dokładnie. Tylko, że o tym było już na pierwszej stronie tematu, ale do niektórych dalej nie trafiło.
Bardziej, że udaje coś więcej, a nie sili się. To nie tak, że TDK czy TDKR w połowie drogi zwalniają z przekazem, tylko wydaje się, że Nolana przekazał w nich wszystko, co miał i jest z tego dumny. Przede wszystkim te głupoty (większe niż w cukierkach Marvela) rażą u niego jeszcze bardziej, bo te filmy biorą się tak bardzo na poważnie, że pochylając się dźgają osobę stojące za nimi kijem wystającym z tyłka.


Odpowiedz
Toć właśnie o tym piszę :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zgadzam się mniej więcej z Catorem. Czy może w ten sposób: narracyjna subtelność nigdy nie była mocną stroną Nolana, ale (oprócz TDKR) nigdy też nie była to jakoś wyraźnie zauważalna cecha jego filmów i nie spadał pod tym względem poniżej standardu jaki na co dzień widzimy w kinie. TDK, nawet jeżeli mógł mieć swoją zajebistą historię, opowiedzianą z większym scenariuszowym wyczuciem i dialogami odrobinę bardziej skupionymi na treści niż funkcji, to jednak nie był to jeszcze poziom, przez który nazwałbym film łopatologicznym. A już na pewno nie w przytoczonych wcześniej scenach z Jokerem, co tłumaczył Cator. Mierzwiak, sam napisałeś, że te fragmenty Ci się podobają. Jeżeli bezpośredni przekaz informacji do widza służy przekazaniu dobrej sceny, to raczej nie można uznać tego za nieudaną ekspozycję.

Prawdziwą, dającą się we znaki łopatologię i toporną scenariuszową mechanikę "osiągnął" dopiero w Rises.

Odpowiedz
Sorry za offtopa, ale muszę przyznać, że bardzo ciekawie czytało się dyskusję Cator vs Mierzwiak - naprawdę godni siebie rywale. Aczkolwiek Cator wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. ;)

Odpowiedz
[Obrazek: c300957f6dfdf07bfe8f61a631e8113d85d6e6ab.jpg]
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytując Juby'ego i Mierzwiaka:
[Obrazek: Batman-3-Again.gif]
[Obrazek: llPXL.gifp]

I to jest, kurwa, Batman. TDKR to praktycznie Bogaty Ninja 3. Chociaż tyle, że rezyduje w jaskini i w jednej scenie pojawiły się jakieś nietoperze.

Niestety trzeci seans TDKR nie był taki dobry jak poprzednie, a moja pierwsza recenzja wydaje mi się teraz dość nie na miejscu. Ale spokojnie, daleki jestem do wystawiania 2/10.

Przede wszystkim wkurza brak Batmana w Batmanie. Tak naprawdę klimat czuć jedynie od momentu pierwszego pojawienia się po latach, do walki z Bane'em, potem pozostaje tylko nudna partyzantka i finałowa walka, która pozostawia spory niedosyt, można ją było zrobić dwa razy ciekawiej, bardziej widowiskowo i epicko.

Chętnie wywaliłbym prolog w samolocie i zastąpiłbym go jakąś akcją z udziałem Batmana, która przy okazji pokazałaby, że nie jest on w pełni sił i ledwo daje radę. Ośmioletnia przerwa w walce to bzdura - jedynie Bruce Wayne powinien osunąć się w cień. Zmęczenie materiału i obsesja byłyby ciekawszym wątkiem psychologicznym niż depresja, związana ze śmiercią Rachel.

Lepiej by też chyba wyszło, gdyby Batman został zaatakowany w jego rezydencji i zmuszony do obrony przed chordą najemników wszelkimi dostępnymi środkami. A do walki z Bane'em doszłoby w samym środku jaskini.

Zamiast Gordona latającego z GPS-em i oddziałów specjalnych - może Blake prowadzący partyzantkę wspólnie z Catwoman?

To tylko luźne pomysły, ale dowodzą tego, że Nolanowie poszli po najmniejszej linii oporu, pokazując przy tym, że Batmana po prostu nie rozumieją. Człowiek po latach naprawdę zaczyna doceniać Begins. Czyżby tutaj zabrakło Goyera?



Natomiast postacie, oprócz Talii, dalej mi się podobają, Bane to kozak co nie miara i stawiam go na równi z Jokerem, dalej też uważam, że finał i zakończenie trylogii jest rewelacyjne i do tego się nigdy nie przyczepię.
TDKR to dalej dobry film, ale niestety najsłabszy z trylogii.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
W sumie takie guilty pleasure.
Też mam w cholerę obiekcji i masę rzeczy bym widział inaczej. Z poprzednimi dwoma filmami nie miałem takich problemów, a nawet jeśli to tylko w minimalnym stopniu.

Odpowiedz
(17-12-2012, 18:01)military napisał(a): Wiesz, dlaczego tak się nie robi? Przynajmniej moim zdaniem: bo Nolan sili się na coś więcej.

Sorry Military, ale ja tego nie kupuje. Bo tu nie chodzi o to na co film się "sili" czy nie. Tu chodzi o podejście widzów, które jest zupełnie wykrzywione przez całą tą medialną otoczkę, jaka nieustannie towarzyszy tym filmom od 4 lat. Bo nie rozumiem, jak to jest, ze do TDK i TDKR niektóry podchodzą jak do pieprzonego dokumentu, a BB potrafią obejrzeć jak zwykły blockbuster. Tak wiem, Begins był prostszy, TDK bardziej ambitny i z lepszymi wątkami, motywami i postaciami (TDKR - kwestia dyskusyjna) ale to nadal ta sama poetyka, ten sam sposób pisania scen, narracji, dialogów.

Te filmy nie są nawet w połowie tak pretensjonalne jak przekonują ich przeciwnicy. Prawda są pełne symboliki, ale ona idealnie pasuje do konwencji superbohatera i mitologii Batmana. Po prostu tyle się mówi o wyższości fabularnej tych filmów nad typowymi adaptacjami komiksowymi, że wielu zaczęło już reagować na to alergicznie i nie oglądać ich jak zwykły blockbuster. Nie wspominając nawet o ciągle źle pojmowanym realizmie. Mrocznego Rycerza w 2008, zaraz po premierze, też mało kto od razu nazywał pretensjonalnym. Po prostu zebrało się na to 4 lata nieustannego traktowania tych filmów w mediach jak nowej "Zbrodni i Kary".

Bo Nolan jest zainteresowany wątkami, motywami, ale sposób w jaki je opowiada i rozpisuje jest wciąż blockbusterowy, on nawet chyba myśli, że tego się wymaga po takich filmach, bo reszta jego filmografii nie jest pisana w ten sposób. Dużo się na tym forum pisze o głupotkach w tej serii, ale ich nie jest więcej niż w pierwszym lepszym blockbusterze, o filmach superhero nie wspominając. Gdyby poprzednie filmy o Batmanie czy jakąkolwiek adaptację komiksową (nawet te w realistycznej stylistyce) poddać takiej samej, bezwzględnej i często głupiej analizie, ala 50 prawd, to mało który z nich wytrzymałby chociaż 10 minut takiej lustracji.

Wątki w TDKR mogą się wyraźnie różnić od tego o czym opowiadano w BB, ale scenariuszowe "spoiwo", którym to wszystko jest sklejone, jest wciąż tak samo blockbusterowe. Nolan i Goyer nie zmienili stylu pisania. Może się komuś nie podobać kierunek w jaki skręciła fabuła w Rises, albo interpretacja postaci Batmana, ale jeżeli niewiarę dało się zawiesić przy Begins, to można to zrobić przy Rises, zwracając uwagę raczej na największe głupoty i naciągnięcia (których przyznaje jest tutaj zdecydowanie najwięcej ze wszystkich trzech części).



Po jednym seansie Rises w kinie i dwóch powtórkach na BD, trylogia przedstawia się dla mnie w następujący w sposób:

BB - bardzo solidne kino superhero, zyskujące po latach bo najbardziej skupiające się na postaci Batmana. Kameralne i intymne a mimo tego wciąż komiksowe, zrobione z pewnym rozmachem i świetną obsadą. Walorów tego filmu nikomu nie trzeba wymieniać. Zabrakło jednak tego factoru WOW, jakiegoś wybijającego się, naprawdę mocnego elementu, który sprawiłby, że film byłby więcej niż solidną/bardzo dobą adaptacją.

TDK - Wciaż najlepszy Batman i najlepsza adaptacja komiksu. Po prostu. Watchemni może są oparci na arcyzajebistym materiale źródłowym, a Avengers korzysta z genialnych dialogów, wyczucia postaci i sklejenia skryptu Whedona, ale żaden z nich nie jest tak imponujący jako filmowa całość i nie uderza tak mocno jak TDK. Od czasu premiery film był lustrowany niemiłosiernie, chyba bardziej niż jakikolwiek inny tytuł w historii i obnażyło to wszystkie niedoskonałości, ale dla mnie nadal mało co z tego wybiło się ponad status szczegółów, pierdół które można znaleźć w większości tytułów, albo zarzutów z gatunku "mogło być lepiej ale i tak jest świetnie". Minusy nie przysłoniły też zajebistego całokształtu filmu i pomysłu na fabułę. Świetne napięcie, bohaterowie, klimat, motywy i wątki, zajebiste sceny i momenty, nieszablonowa forma i scenariusz (jaki film superhero morduje dziewczynę herosa w samym środku) oraz świetne spasowanie tego wszystkiego i podkręcenie w ciągłych manipulacjach i szaleństwie Jokera. Batman walczy tu o czas ekranowy z wieloma postaciami i wątkami, ale wszystko dotyczy Wayne bezpośrednio i idealnie pasuje do tej postaci, lub jest integralną częścią uniwersum Gacka. Pare szalonych dni życia miasta, saga kryminalna Gotham i fajny komiksowy moralitet. No i Joker, zajebisty nie tylko w zagraniu i wykonaniu, ale i w koncepcji postaci.


TDKR
- to w sumie taki trochę nie do końca udany eksperyment, który jednak wciąż ma sporo do zaoferowania. Imponuje rozmachem i ambicją, ale jest jednocześnie najbardziej topornym, podziurawionym, niechlujnym i wadliwym filmem Nolana. To jest film, który bierze najlepsze i najgorsze instynkty Nolana i podkręca je do potęgi entej (z naciskiem na te najgorsze niestety), mimo wszystko efekt nadal jest miejscami spektakularny. Mnóstwo tu symboliki, ale bardzo pasuje ona do całej tej komiksowej mitologii superhero. To co zrobili z Gackiem nie do końca pokrywa się z moim wyobrażeniem o kanonicznej wersji tej postaci, ale patrząc z perspektywy całej trylogii widzę walory Nolanowskiej interpretacji i kupuję jego Wayne'a w całości, bez popitki. Często słyszy się, że Rises jest bardzo zachowawczy i blockbusterowy w porównaniu z TDK, to nie prawda. On jest wielu względach nieszablonowy i z ambicją...po prostu nie do końca udany. Nie ma sensu podsumowywać dlaczego, bo już wystarczająco żalu zostało na ten temat wylane w tym wątku. Mimo wszystko cieszę się z takiej, na swój sposób wyjątkowej, choć mocno wadliwej klamry na trylogii. Plus, Bane.

Odpowiedz
Proteus - Amen

Huntersky świetne gify zapodałeś. Oprócz ujęcia z pociągu, dodałbym jeszcze te dwa momenty, jako jedne z moich ulubionych kadrów z gackiem:

[Obrazek: POZLj.jpg]
[Obrazek: 6KX2n.png]

Ten ostatni najłatwiej docenić, dopiero w ruchu,

W sumie jest tego sporo więcej. Przeleciałem sobie szybko w głowie wszystkie zajebiste ujęcia z Gackiem u Nolana i wyszło mi, że nawet pomijając całe TDKR (które również miało pare świetnych ujęć Wayne'a), to dwa pierwsze filmy trylogii, mają w sobie więcej zajebistych kadrów z Batmanem, niż w filmy poprzednich reżyserów, pomimo ciągłego gadania o braku komiksowości u Nolana.

(19-12-2012, 01:07)Huntersky napisał(a): ale dowodzą tego, że Nolanowie poszli po najmniejszej linii oporu, pokazując przy tym, że Batmana po prostu nie rozumieją.
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Podzielam zdanie Proteusa. Ich interpretacja jest nieco inna od komiksowej wersji (Burtona zresztą też), ale nawet jeżeli ich Batman skręcił nieco w inne tory, to ta wersja ma dużo własnych walorów, a idea z Wayne'a, jako złamanego wariata, który poświęca wszystko, swoje zdrowie i życie prywatne za miasto i bliskich, jest też mocna. Tak samo nie powiedziałbym, że poszli po najmniejszej linii oporu. Wręcz przeciwnie, tak jak w poście powyżej, można wręcz powiedzieć, że porwali się na zbyt wiele. Można nie zgadzać się z ich interpretacją, zauważyć, że wiele im w tym ostatnim filmie nie wyszło, ale to, że poszli na łatwiznę to ostatnia rzecz jaką powiedziałbym o tym skrypcie.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon

Odpowiedz
(19-12-2012, 02:53)Proteus napisał(a): Sorry Military, ale ja tego nie kupuje.

To idź do innego sklepu :P

Cytat:Bo tu nie chodzi o to na co film się "sili" czy nie. Tu chodzi o podejście widzów, które jest zupełnie wykrzywione przez całą tą medialną otoczkę, jaka nieustannie towarzyszy tym filmom od 4 lat. Bo nie rozumiem, jak to jest, ze do TDK i TDKR niektóry podchodzą jak do pieprzonego dokumentu, a BB potrafią obejrzeć jak zwykły blockbuster.

Pierdolenie. BB to jest zwykły blockbuster. Niby jest ten cały zakon i próba odnalezienia siebie przez Wayne'a, ale cała reszta to czysty blockbuster, doskonały fun, bez gromkopierdnych dialogów o chuju wacławie, nuklearnej wojnie i antysemityźmie. To nie żadna otoczka medialna, tylko filmy same w sobie. Skoro w 2 i 3 części Nolan wkłada w usta anta i protagonistów wielkie słowa o tym, tamtym i siamtym i usilnie próbuje widza przekonać, że na ekranie dzieją się dantejskie sceny, to ja cię sorry, ale coś jest na rzeczy.

Cytat:Te filmy nie są nawet w połowie tak pretensjonalne jak przekonują ich przeciwnicy.

Oczywiście, że są. Gdyby nie były, nie byłoby nagonki.

Cytat:Są pełne symboliki, ale ona idealnie pasuje do konwencji superbohatera i mitologii Batmana.

Symboliki-sriki. Jedno wyjście ze studni nie sprawia, że będziemy tu dopisywać eseje o pseudo symbolach. Za to porywanie się na ważkie tematy, wykraczające daleko poza ramy zarówno blockbustera za 200 baniek, jak i komiksowości, a następnie traktowanie ich albo po macoszemu albo w ogóle totalny zlew, prowadzi do zwykłej niekonsekwencji i w prostej linii do niezbyt udanego filmu. Już prościej się nie da. Ale wiadomo, że fanboje zawsze na coś zwalą, więc nie zdziwię się, gdy Wasz kolejny argument będzie o Tusku albo trzęsieniu ziemi w Norwegii.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Cytat:jak to jest, ze do TDK i TDKR niektóry podchodzą jak do pieprzonego dokumentu, a BB potrafią obejrzeć jak zwykły blockbuster

Mefisto powiedział większość, ale co nieco jeszcze dopowiem.

BB - zacznijmy od tego, że ten film wygląda komiksowo. Poza tym Gotham to brudne, futurystyczne miasto opanowane przez mafię, a Batman to koleś, który ma przyjść i wpierdolić bandytom w ramach zemsty. Proste.

[Obrazek: batmangothamknight-s6-citywheel-60408.jpg]

TDK - Gotham zaczyna stawać się jakimś bytem, który jest odbiciem moralności społeczeństwa amerykańskiego, który wymaga ochrony, a może jednak bardziej inspiracji. Whatever. Bandyta to uosobienie chaosu, facet bez wyraźnego celu - po prostu chce namieszać w tym czystym, nieskalanym mieście, które jest niby tabula rasa. Batman to obrońca, na którego miasto zasługuje, którego potrzebuje, pierdu pierdu. Koniec końców musi po prostu przyjść i wpierdolić Jokerowi, dzięki czemu film da się oglądać bez bólu.

TDKR - miasto to już bohater filmu: niewinna istota karana za "grzechy" swoich dzieci. Bandyci mają wielkie plany: chcą ukarać miasto, upodlić je, zdemoralizować. Batman nie chce być Batmanem, przeżywa kryzys, ścierają się w nim różne motywacje; traci miłość i odnajduje miłość, jest zniszczony fizycznie i psychicznie, bo poświęcił się dla swojego miasta. Rany, aż mi się nie chce pisać - po prostu TDKR to takie pretensjonalne gówno, że trudno się na nim bawić. To nie jest blockbuster. To jest Nolan uważający się za jakiegoś Bergmana.

[Obrazek: pittsburgh-is-gotham-city-in-the-dark-kn...n-2012.jpg]

Odpowiedz
(19-12-2012, 01:07)Huntersky napisał(a): Cytując Juby'ego i Mierzwiaka:
[Obrazek: Batman-3-Again.gif]
[Obrazek: llPXL.gifp]

I to jest, do kroćset fur beczek!, Batman. TDKR to praktycznie Bogaty Ninja 3. Chociaż tyle, że rezyduje w jaskini i w jednej scenie pojawiły się jakieś nietoperze.

Bo Batman jest prawdziwym Batmanem u Nolana tylko do akcji w Hong Kongu (niestety). Później Nolan zapomniał, że ten bohater straszył przestępców i udawał nietoperza. Bale jest zwykłym facetem chodzącym w brzydkim, czarnym kostiumie. Nolan popełnił dokładnie ten sam błąd co Burton przy sequelu, zapominając o Batmanowym klimacie. Tyle że Tim (na szczęście) został zwolniony po BR, a Nolan nakręcił swój trzeci film, w którym ostatecznie dał ciała.

Prawdę mówiąc liczyłem, że Batman powróci w TDKR, po tym jak w materiale MTV zobaczyłem go zwisającego do góry nogami i chwytającego zbira, oraz ujęcie skaczącego Batmana (bardzo nietoperzowate) w scenie ratowania Seliny na dachu. W kinie przekonałem się, że to jedyne dwa klimatyczne ujęcia Człowieka-NIETOPERZA!

@Cator - ujęcia które podałeś są ładne, ale czy gdyby w nich zamiast Batmana stał Big Daddy z Kick-Ass coś by to zmieniło? Moim zdaniem nie, bo jedynym batmanowym elementem w nich występującym jest powiewająca peleryna, a to trochę mało. :(

Odpowiedz
Cytat:Nolan popełnił dokładnie ten sam błąd co Burton przy sequelu, zapominając o Batmanowym klimacie. Tyle że Tim (na szczęście) został zwolniony po BR, a Nolan nakręcił swój trzeci film, w którym ostatecznie dał ciała.
Że co? W jaki sposób w BR brakuje klimatu Batmana? BR jest naturalną konsekwencją - kiedy w pierwszym filmie Batman zostawia znak i list gazety informują o wszystkich ludzi. Batman przestaje być miejską legendą więc nie musi już stosować tych samych gierek. Niemniej jednak wciąż kryje się w mroku i mgle, wciąż mało mówi i wciąż jest nieprzewidywalny.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
@Corn - Kluczowym słowem w zdaniu, które cytowałeś jest "Batmanowy klimat".

1989 - Batman przeraża przestępców, często przyjmuje sylwetkę nietoperza, pojawia się i znika (najlepszy przykład - świetna akcja w Axis) = działa tak jak w komiksach.

1992 - Batman nie współpracuje z policją, reflektor nie wzywa go na dach komisariatu aby porozmawiać z Gordonem jak to ma miejsce w komiksach (zresztą przez cały film zamienia z komisarzem jedno zdanie)! Reflektor wzywa Batmana tylko na akcje, co jest pomysłem absurdalnym bo jeśli Bruce widzi symbol na niebie, to po zejściu do jaskini, przebraniu się, i pojechaniu na miejsce zdarzenia, te już by się dawno skończyło. Batman już nie udaje nietoperza (no może w jednym ujęciu), ani nie znika "od tak" (jedynie raz pojawia się niezauważony), tylko przyjeżdża batmobilem, robi combo z przestępcami, i wraca z akcji. Batman nie do końca tak działał w komiksach, ani w pierwszej części. Owszem dalej jest tajemniczy, czai się w cieniu, a częste ujęcia nocne poprawiają klimat, jednak nie jest to już ten sam Batman. To nie jest do końca klimat Batmanowy.

Od razu uprzedzę twoje następne pytanie "A więc jaki to klimat?"
Zimowa sceneria, nowa muzyka Elfmana, i całkowicie nowa scenografia Welcha sprawiają, że filmowi dużo bliżej klimatem jest do Edwarda nożycorękiego niż do pierwszego Batmana (a tym bardziej do komiksowego). Film mógłby się wręcz nazywać Pingwin płetwiastoręki, tak bardzo od niego bije klimat filmu Burtona z 1990 roku.

Oczywiście różnica między B'89 i BR nie jest tak widoczna jak pomiędzy filmami Nolana, ale ja ją i tak dostrzegam.

Odpowiedz
(19-12-2012, 11:59)Juby napisał(a): To nie jest do końca klimat Batmanowy.
To jest klimat burtonowski i za to mu chwała :)

Co do tego, że zanim Batman przyjechałby na akcję, już dawno byłoby po wszystkim - jasne, ale filmy Burtona są do tego stopnia umowne, że trudno się tego czepiać. Przy okazji to Gordon u Nolana też musi sobie trochę na Gacka czekać, zwłaszcza jeśli jedzie z rezydencji, a nie bunkra w mieście :)

W ogóle różnica między filmami Burtona i Nolana jest tak kolosalna, że bardziej chyba już się nie dało. U Burtona Wayne/Batman rozlicza się z dręczącą go przeszłością (podoba mi się, że w Returnsie Burton już do tego wątku w ogóle nie wraca), a jego głównym problemem są... związki z kobietami :) Takie proste a jednocześnie genialne, świetny, realistyczny punkt zaczepienia w odbiegającej przecież od realizmu konwencji.

Catwoman? Uwielbiam rolę Anne Hathaway, po Jokerze to najlepsze postać z trylogii Nolana, dostała najlepsze dialogi w TDKR, ale jako postać to w sumie trudno coś ciekawego o niej powiedzieć, by miała jakąś ciekawą historię. Ot, złodziejka które chce rozpocząć nowe życie i robi to. OK :) A u Burtona? Nieatrakcyjna, pomiatana, zahukana sekretarka pod wpływem upadku z kilkudziesięciu pięter (!) odkrywa swoją seksualność i przeistacza się w atrakcyjną kobietę sprzeciwiającą się samczej dominacji. Czad!

(19-12-2012, 13:24)Phil napisał(a): Montaż między wszystkimi bohaterami historii w finale? Jest.
Powrót Jedi też wzorował się na TDK? :P

Odpowiedz
(19-12-2012, 13:46)Mierzwiak napisał(a): To jest klimat burtonowski i za to mu chwała :)

Wolałem ten z pierwszej części (mniej Burtona, więcej Batmana) ale jak porównamy Batmana zimą w BR i w TDKR, to chyba nie muszę mówić, który wypada miażdżąco lepiej.
Ten z Arkham City! ;)

(19-12-2012, 13:46)Mierzwiak napisał(a): Co do tego, że zanim Batman przyjechałby na akcję, już dawno byłoby po wszystkim - jasne, ale filmy Burtona są do tego stopnia umowne, że trudno się tego czepiać. Przy okazji to Gordon u Nolana też musi sobie trochę na Gacka czekać, zwłaszcza jeśli jedzie z rezydencji, a nie bunkra w mieście :)

Wiadomo, ale u Nolana Gordon może czekać godzinami aby pogadać, a przestępcy podczas przestępstwa z BR mogliby dawno uciec. Z tym, że zauważalne jest to dla mnie tylko w pierwszej akcji, ale że jest w niej dużo rzeczy, które mi się nie podobają, tej akurat nigdy się nie czepiam. ;)

Odpowiedz
(19-12-2012, 10:35)Juby napisał(a): Bo Batman jest prawdziwym Batmanem u Nolana tylko do akcji w Hong Kongu (niestety). Później Nolan zapomniał, że ten bohater straszył przestępców i udawał nietoperza.
Cytat: Nolan popełnił dokładnie ten sam błąd co Burton przy sequelu, zapominając o Batmanowym klimacie. Tyle że Tim (na szczęście) został zwolniony po BR, a Nolan nakręcił swój trzeci film, w którym ostatecznie dał ciała.
Cytat:Prawdę mówiąc liczyłem, że Batman powróci w TDKR, po tym jak w materiale MTV zobaczyłem go zwisającego do góry nogami i chwytającego zbira, oraz ujęcie skaczącego Batmana (bardzo nietoperzowate)

Sorry, ale to jest typowe dla komiksiarzy wymaganie by filmowa ekranizacja ich bohatera, była w każdej scenie, każdego momentu filmu stuprocentowym uosobieniem wszystkich elementów z paru dekad komiksowego kanonu. Tak, Batman straszy, ale to nie jest jedyny sposób w jaki załatwia przestępców, nie jest to definiująca cecha bohatera. Czasami używa strachu i zaskoczenia, czasami posługuje się gadżetami, a czasami nieczekiwanie zeskakuje w grupe przeciwników napieprzając ich łokciami po ryjach, lub taranuje Batmobliem. U Burtona Batman też w sumie rzadko kiedy straszył oprócz pierwszych scen akcji w jedynce, tak poza tym wolał zwykłą naparzankę doprawioną gadżetami, a i tak był świetnym Batmanem. Że inny niż w komiksach? A srał pies komiksy. Batman jako pewna idea postaci już dawno wykroczyła poza ramy komiksowego kanonu. Burton słusznie olał ciepłym sikiem komikoswe pierdoły, które zupełnie mu nie leżały i przekuł Batmana na swoją własną psuedo-gotycką modłę, która idealnie do tej postaci pasuje. W Animated Series też czasami, czy może częściej, Wayne w taki czy inny sposób po prostu się z mafiozami okładał na pięści. Nolan zapodaje idealny miks, a element straszenia i tak mieliśmy u niego w każdej części trylogii i łącznie więcej niż w filmach poprzednich reżyserów.

(19-12-2012, 13:46)Mierzwiak napisał(a): podoba mi się, że w Returnsie Burton już do tego wątku w ogóle nie wraca

No widzisz, dla Ciebie to jest rozliczenie, a dla komiksiarzy to pewnie będzie niekanonicze zerwanie z definiującą postać tragedią.

(19-12-2012, 13:24)Phil napisał(a): TDK silił się na więcej i tylko głupi by tego nie zauważył :). Dlatego wciąż cenię w pewien sposób ten film - Nolan miał masę świetnych pomysłów, postaci, ogólny zamysł miał ręce i nogi. Chciał za dużo i nie zawsze wyszło.

Jest różnica między sztucznym sileniem się, a po prostu lepszym materiałem. TDK miał dużo wątkow i motywów, ale wszystko idealnie pasowalo do postaci Batmana, do jego uniwersum i świetnego pomysłu sagi kryminalnej zmieszanej z machinacjami szalonego pojeba. Tak samo mogłbym powiedzieć, ze Watchmeni z tymi nieustącymi odniesieniami do armageddonu, sytuacji politycznej na świecie, ciągłym czerpaniem z historii i superherosow jako uosobieniem różnych aspektów ludzkiej moralności (whateva), silili się na więcej, ale to też byłaby bzdura i w żaden sposób nie można tego uznać za wadę komiksu Moore'a czy filmu. Gromkopierdność w TDK mielśmy tak naprawdę tylko w ostatnich dialogach z koncowki filmu.

Odpowiedz
High five then.

Odpowiedz
Odświeżyłem sobie trylogię. I powiem tak, że pod względem klimatu chyba rzeczywiście ten w "Batman Begins" najlepszy, ale o dziwo, najlepiej ogląda mi się "The Dark Knight Rises". Widzę wszystkie dziury scenariuszowe, ale pod względem nakręcenia scen akcji, ich dynamizomowi to najbardziej podoba mi się TDKR. I choć scena wali policjantów z bandziorami na gołe łapy może śmieszna, to świetnie mi się ją ogląda, jak także późniejszy pościg. Plus TDKR posiada Bane'a i Catwoman, których uwielbiam i najlepszą oprawę muzyczną.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Jedyne co jest najlepsze w TDKR to jakość obrazu na blu-ray :P

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Batman (temat ogólny) Mental 1,346 257,726 30-06-2026, 19:17
Ostatni post: SonnyCrockett
  Asterix (temat ogólny) Maik 126 28,804 16-06-2026, 18:57
Ostatni post: OGPUEE
  Spider-Man (temat ogólny) Pelivaron 36 2,036 31-05-2026, 07:20
Ostatni post: Rozgdz
  300 (temat ogólny) desjudi 482 138,419 01-03-2026, 00:54
Ostatni post: shamar
  Addams Family (temat ogólny) Maik 85 14,078 11-09-2025, 22:57
Ostatni post: slepy51
  The Dark Knight (2008) [wątek spoilerowy] military 945 197,815 31-08-2025, 12:34
Ostatni post: Krismeister
  Superman (temat ogólny) Ted 10 1,627 29-07-2025, 13:58
Ostatni post: shamar
  Judge Dredd (temat ogólny) military 1,176 230,206 20-07-2025, 20:54
Ostatni post: samuuel
  Fantastic Four (temat ogólny) Anonymous 421 117,423 15-07-2025, 00:26
Ostatni post: Żółte Krzesło
  Hellboy (temat ogólny) Danus 245 49,385 01-11-2024, 20:26
Ostatni post: marsgrey21



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości