Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Nie przesadzałbym z pozytywną, ale zdecydowanie to po prostu rozsądny facet, kapkę posrany na tle arabów (ma do tego prawo) i lekko niesympatyczny ("when I say so"). Zwyrolstwa nie stwierdzono.
12-04-2012, 23:03
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
To "when I say so" nie znaczyło, że uznał się królem świata tylko, że jako jedyny wie kiedy będzie można wyjść. Też bym się zrobił niesympatyczny, gdyby się okazało, że zapasami, które zbierałem tylko dla siebie muszę nagle dzielić się z bandą idiotów :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
13-04-2012, 08:46
Prawda jest taka, że Mickey był najbardziej normalny i myślał najracjonalniej. Na początku była jeszcze bohaterka Arquette (swoją drogą b. dobra rola), ale później - równia pochyła. O francuziku nie mówię nic bo zachowywał się jak, no cóż - Francuz, a cała reszta wiadomo.
No i w ogóle to Biehn - to mu daje +10 do sympatii na starcie ;)
13-04-2012, 08:52
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Dla mnie, że to był Biehn nie miało żadnego znaczenia.
Sam na początku myślałem, że w końcu pęknie i zrobi się z tego slahser w stylu biedni ludzie uciekają po schronie przed sfiksowanym survivalistą. Ale nie, od początku do końca była to całkowicie pozytywna, dobra, świetnie rozpisana postać. Jego tragizm nie polegał na tym, że ukrywanie prawdy się mu odbiło czkawką, tylko na tym, że postąpił moralnie i powiedział innym ludziom, żeby weszli z nim do schronu. Przecież gdyby im od razu wszystko pokazał, zmarnowali by to. Wystarczy spojrzeć na scenę, gdzie dobrali się do jego skrytki po torturach. BAWIĄ się jedzeniem, rzucają sobie do mord kawałki batonów, nie trafiają i w ogóle się tym nie przejmują, bo przecież tak dużo żarcia mają. Gdyby Biehn był sam w schronie, po roku już by tam kwitło centrum odnowy rodzaju ludzkiego, sklep i szkoła przetrwania dla innych, co przeżyli. Ale nie! Zachłanny czarnuch o wzruszającej postawie społeczno obywatelskiej wszystko spierdolił. Żeby było śmieszniej, Biehn przecież w krytycznym momencie szykował podarek dla innych w celu pojednania się. I znowu chęć pomocy innym wróciła i ugryzła go w dupę.
Wspaniały, wspaniały film!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
13-04-2012, 11:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2012, 11:25 przez Hitch.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,366
Liczba wątków: 9
Ponadto Biehn sam mówił, że chciał ich sprawdzić czy są godni zaufania i tylko jedna kobieta (ćpunka z pochodzenia, było coś o tym wspomniane) okazała się normalna w porównaniu do innych. Cholera, naprawdę film coraz więcej zyskuje w moich oczach.
13-04-2012, 12:19
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
I jak skończyło się dla Biehna to, że jej powiedział o wszystkim w zaufaniu? Dziwka wypięła się na niego i własnego męża. Ponownie, umiesz liczyć - licz na siebie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
13-04-2012, 12:25
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
"Dziwka" postąpiła całkowicie racjonalnie. Nie oszukujmy się, ale jeśli ona nie wypięłaby się na Biehna, on wypiął by się na nią. Jeśli mnie pamięć nie myli, to mieli tylko jeden kombinezon.
13-04-2012, 17:47
Fhtagn
Liczba postów: 5,366
Liczba wątków: 9
Tak, mieli tylko jeden kombinezon, który był kompletny/sprawny/w dobrym stanie. Zarżnęli chyba trzech komandosów-naukowców, ale ichnie kombinezony zostały uszkodzone za bardzo.
13-04-2012, 18:40
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Dziwka najpierw była jedną z tych osób, co w dupie miały to ile zrobił dla nich Biehn. Potem jedną z tych, które go obezwładniły. Potem biernie przyglądała się temu, co się wyprawia w schronie. Wystarczyło uwolnić Biehna, ale nie. Olśniło ją dopiero, kiedy zginęła Marilyn i kiedy jej samej zaczęły wypadać włosy. Nie oszukujmy się, Biehn wpuścił do schronu samych debili i bydło. Eva nawet na końcu nie zachowała się jak trzeba. Najpierw partycypowała w zniszczeniu wszystkiego co ciężką, samotną pracą zbudował Mickey, a potem uciekła zostawiając go na pastwę płomieni. Ale spoko. Jak większość kretynów, musiała zobaczyć na własne oczy. Biehn nie opowiadał im szczegółów z życia po wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie dla draki. Chciał ich przestrzec. Jednak zamiast słuchać go, woleli skupiać się na sposobie racjonowania żywności. Mają za swoje, szkoda tylko że pociągnęli na dno za sobą Biehna. Za to bohaterską Evę czeka uduszenie się w kombinezonie, albo desperacka próba oddychania napromieniowanym powietrzem i wpierdzielanie radioaktywnych konserw. Way to go, bitch! A wystarczyło słuchać wujka Mickiego...
Jestem po drugim seansie. Wrażenia tak samo intensywnie, pomimo świadomości co się stanie. Te detale, ten scenariusz! Reżyser bawi się oczekiwaniami widza.
Najpierw podbudowuje napięcie jakby film miał się przerodzić w survivalowego akcyjniaka. Ludziska dostali broń i przeciwnika. Ale nie. Jeb! Schron zostaje zaspawany. To może jednak slasher? Nope. Mickey zostaje przywiązany do fotela. Filozoficzne bajdurzenie o naturze człowieka? Niet. Chłopaki fiksują od choroby popromiennej i szybko zmieniają zasady imprezki. Pitolenie jest zbędne. Nie ma żadnego *wroga* - to nie kosmici spuścili atomówki. Nie następuje żadne zezwierzęcenie. Josh już na samym początku krzyczy do Biehna trzymającego siekierę "dawaj, sprowokuj mnie a zobaczysz co się stanie!". Podczas tortur podobnie, wszyscy go uspokajają, co ten kwituje słowami "jak się uspokoję, nie upierdolę mu palców!". Nasuwa się banał, że ludzie są straszni z natury i potrzeba ekstremalnych warunków by to wyszło. Tyle, że nic nie wyłazi. To już jest. Biehn popełnił dwa błędy - wpuścił ludzi i starał się wprowadzić zasady dające im szanse na przeżycie. Skończył przywiązany do krzesła, bez palca, a na koniec strawił go ogień. Obcy pomogą ci w biedzie? Super. Podziękuj im i uciekaj jak najdalej od nich.
Bałem się, że film wiele straci za drugim razem. Nie ma takiej opcji. Jest świetny w każdej sekundzie. Przemyślany, bez tendencji do łopaty, rozpisany co do joty, ale także niewygodny oraz straszny. A ja wciąż chcę więcej!
10/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
13-04-2012, 22:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2012, 22:58 przez Hitch.)
ten temat robi się bardziej tajemniczy niż sondaże PO, skoro jest o filmie to chyba można rozmawiać otwarcie nie ?
13-04-2012, 22:44
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Można. Ale ja nie zepsuję nikomu "zabawy" za cholerę.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
13-04-2012, 23:03
Fhtagn
Liczba postów: 5,366
Liczba wątków: 9
Arahan, a chcesz potem czytać płaczliwe posty tych, którzy filmu nie widzieli, a tu zajrzeli i całą przyjemność z seansu szlag trafił? Po coś jest funkcja spojlerów.
13-04-2012, 23:16
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Hitch...
"Czemu dużo ludzi traktuje Biehna jako zwyrola? Przecież to była całkowicie pozytywna postać. Nie dość, że pozwolił ludziom wejść do swojego schronu"
Film obejrzalem z tydzien temu, moze troche wiecej, nie mam go juz na dysku, ale wydaje mi sie ze on ich nie wpuscil, tylko oni sie na chama wepchali. Wydaje mi sie ze on nie zdarzyl za soba zamknac zelaznych drzwii, oni na te niezamkniete drzwii cala grupa napierali, az je sila otworzyli i wtargneli do srodka. Tam Biehn chyba nawet krzyczal do napierajacych "odsuncie sie" chcac im te drzwii zamknac przed nosem.
"Ale nie! Zachłanny czarnuch o wzruszającej postawie społeczno obywatelskiej wszystko spierdolił."
Nie przesadzasz z tym czarnym, on nie byl zachlanny, on po prostu chcial przezyc. Bodajze niedlugo przed ich konfrontacja ktora skonczyla sie jego smiercia, Mickey pokazal im ze dla wszystkich zostala tylko mala ilosc wody. Oni mieli w ciagu paru dni umrzec z pragnienia, wyjatkowo paskudna smierc, a tymczasem okazuje sie ze facet mial mnostwo ukrytych zapasow. Patrzac ze strony czarnego, to on ratowal sie przed smircia w meczrniach.
"Żeby było śmieszniej, Biehn przecież w krytycznym momencie szykował podarek dla innych w celu pojednania się. I znowu chęć pomocy innym wróciła i ugryzła go w dupę"
On bodajze tylko tak powiedzial. Przywiazany powiedzial ze mial zdradzic to ze mial zapasy. Ale co innego w takich okolicznosciach mial powiedziec? Bedac przywiazany i bezradny mial powiedziec "mialem was w dupie i chcialem patrzec jak po kolei zdychacie"? Skoro chcial powiedziec o zapasach, to dlaczego zaatakowal czarnego gdy to sie wydalo? Przypuszczam ze wcale nie zamierzal im powiedziec, zamierzal dac im zdechnac aby samemu przezyc jak najdluzej, a czarny mu to wszystko zepsul.
"jak skończyło się dla Biehna to, że jej powiedział o wszystkim w zaufaniu? Dziwka wypięła się na niego i własnego męża"
Skoro byl tylko jeden kombinezon, to sila rzeczy ktos sie musial wypiac na kogos. Jej maz (cipa) ani ona by nie pokonala Mickeya, to Mickey by wzial kombinezon i poszedl. W zwiazku z tym walczyla o swoje zycie, a jej maz i tak juz byl martwy.
"Dziwka najpierw była jedną z tych osób, co w dupie miały to ile zrobił dla nich Biehn"
Wydaje mi sie ze przesadzasz. W dupie mieli to ci dwaj zwyrole, ktorzy ogolili glowy. Ona sie tak nie zachowywala.
"Potem jedną z tych, które go obezwładniły"
Skoro ukryl zapasy i wg jej wiedzy tym samym skazal ja na smierc w meczarniach, oraz zabil czlowieka, poniewaz ten mogl powiadomic o zapasach i jej oszczedzic smierci w meczarniach, to jej reakcja naprawde nie jest dziwna.
"Potem biernie przyglądała się temu, co się wyprawia w schronie"
Ona jest slaba kobieta, ona nic nie mogla. Gdyby darla jape, to by zostala gwalconqa dziwka na lancuchu, jej maz by sie sprzeciwil i moglby zginac na miejscu. Ona jest slaba, jej maz jest slaby. Tak naprawde nic nie mogla. Mogla jedynie spowodowac ze zwyrodnialcy by sie zajeli nia i jej mezem.
"Wystarczyło uwolnić Biehna, ale nie. Olśniło ją dopiero, kiedy zginęła Marilyn"
Biehn byl dla niej czlowiekiem, ktory chcial ich zaglodzic i zafundowac im smierc w meczarniach, oraz zabil czlowieka, ktory chcial grupe ratowac. Kiedy zginela Marilyn, dziewczyna dobitnie zdala sobie sprawe z tego ze Mickey chcacy ich zabic glodem, jest i tak lepszy od tych dwoch zwyrodnialcow. Wybrala jej zdaniem mniejsze zlo.
"Eva nawet na końcu nie zachowała się jak trzeba. Najpierw partycypowała w zniszczeniu wszystkiego co ciężką, samotną pracą zbudował Mickey, a potem uciekła zostawiając go na pastwę płomieni"
Nie zachowala sie jak trzeba, czyli... dokonala jedynego mozliwego wyboru aby przezyc. Bardzo paskudnego wyboru, ale w sytuacji gdzie do wyboru bylo zycie lub smierc. Nie zachowala sie jak trzeba, czyli... nie zdechla. Nie zachowala sie jak trzeba, czyli wybrala zycie.
"Za to bohaterską Evę czeka uduszenie się w kombinezonie, albo desperacka próba oddychania napromieniowanym powietrzem"
Albo wyjscie poza teren napromieniowany i przezycie. Przeciez w filmie nie jest powiedziane ile bomb atomowych wybuchlo w tym kraju i jesli tylko ta jedna to teren zagrozenia mozna opuscic. Pytanie wiec ile miala tlenu i jak potezny byl to wybuch?
"A wystarczyło słuchać wujka Mickiego..."
Mickey byc moze szykowal dla nich smierc z pragnienia.
A w ogole w filmie pada slowo o koreancach poniewaz jeden z ludzi w kombinezonie byl skosnooki. Ale to nic nie znaczy, bo przeciez obywatelami Ameryki sa nie tylko Afro-American, ale i Asian-American. Vincent Masuka z Dextera!
14-04-2012, 13:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2012, 13:34 przez Gwahlur.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Nie uważasz, że gdyby Biehn od początku planował ich zagłodzić to nie dałby im w ogóle żadnego jedzenia? W sytuacji kiedy szykowałeś pożywienie tylko dla siebie, a nagle jest 10 mord do wykarmienia nie możesz dopuścić do sytuacji, w której rzucą się wszyscy w panice na cały zapas. To czemu im nie powiedział, widać doskonale po jego przywiązaniu do fotela.
No i nie obchodzi mnie kto chciał przeżyć i w jaki sposób. Byli tylko gośćmi u Mickiego, a od samego początku panoszyli się i coraz bardziej rządzili. Chyba najbardziej wymowną sceną ich wieśniackiego chamstwa był moment, kiedy wleźli sobie jak gdyby nigdy nic do jego pokoju robić przeszper. No i naczelny czarnuch wypala wtedy: "teraz to wszystko jest nasze". Sorry, ale w dupie mam egzystencjonalne pobudki tego czereśniaka i bardzo dobrze, że Mickey odstrzelił mu łeb.
Odnośnie bierności jeszcze: nie mówię, że powinna sama stanąć do walki z radio-psycho-aktywnymi kolesiami. Mogła po prostu UWOLNIĆ MICKIEGO! We trójkę już chyba by dali sobie radę z dwoma chorymi łebkami na wylocie.
A Eva raczej na pewno zdechnie, jeśli tylko nie powstanie sequel. Widać, że jak okiem sięgnąć są zniszczenia i wszędzie opad. Nawet jeśli nie cały Nowy Jork został zniszczony i skażony, to i tak zanim ona dotrze to bezpieczniejszych stref skończy jej się powietrze w kombinezonie. Pies ją trącał.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
14-04-2012, 13:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2012, 14:06 przez Hitch.)
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Hitch...
"Nie uważasz, że gdyby Biehn od początku planował ich zagłodzić to nie dałby im w ogóle żadnego jedzenia?"
Nie musial ich od poczatku chciec zaglodzic. Mogl dojsc do takie wniosku patrzac na niewdziecznosc, lub po prostu dojsc do takiego wniosku, ze to zwiekszy jego szasne przezycia.
"W sytuacji kiedy szykowałeś pożywienie tylko dla siebie, a nagle jest 10 mord do wykarmienia nie możesz dopuścić do sytuacji, w której rzucą się wszyscy w panice na cały zapas"
Przeciez rzucili sie na jedzenie dopiero po tym jak obalili jego wladze, a obalili jego wladze bo kombinowal z jedzeniem. Dopoki normalnie dawal im jedzenie i wode, to on sprawowal piecze woda i jedzeniem i nie bylo zadnego panicznego rzucania sie na caly zapas.
"To czemu im nie powiedział, widać doskonale po jego przywiązaniu do fotela"
Nie musial im mowic, wystarczyloby ze dawalby im zarcie i wode. Klopoty Mickeya zaczely sie dopiero wowczas, gdy ich oklamal co do ilosci wody, czyli tym samym skazal ich na smierc w meczarniach.
"No i nie obchodzi mnie kto chciał przeżyć i w jaki sposób"
To w takim razie nie obchodzi cie prawda. Zachowanie czarnego bylo normalne i uzasadnione w jego sytuacji. Nie bylo zachlanne.
"Byli tylko gośćmi u Mickiego, a od samego początku panoszyli się i coraz bardziej rządzili"
Ci dwaj zwyrodnialcy. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego kotla.
"Chyba najbardziej wymowną sceną ich wieśniackiego chamstwa był moment, kiedy wleźli sobie jak gdyby nigdy nic do jego pokoju robić przeszper"
Pamietam ze w czasie ogladania, to ich zachowanie w jakichs sposob wydalo mi sie uzasadnione, chocby w czesci. Postaram sie rzucic okiem.
"Odnośnie bierności jeszcze: nie mówię, że powinna sama stanąć do walki z radio-psycho-aktywnymi kolesiami. Mogła po prostu UWOLNIĆ MICKIEGO!"
Dlaczego miala uwolnic Mickiego?!? Przeciez on chcial ich wszystkich doprowadzic do smierci w meczarniach. Wedlug dostepnej jej wiedzy Mickie to pieprzona patologia, a jego wytlumaczenie ze chcial powiedziec o zapasach to rownie dobrze moze byc klamstwo przywiazanego, bezradnego, torturowanego czlowieka, ktory powie wszystko aby tylko go uwolniono .
"Nawet jeśli nie cały Nowy Jork został zniszczony i skażony, to i tak zanim ona dotrze to bezpieczniejszych stref skończy jej się powietrze w kombinezonie"
Jak daleko mogla byc bezpieczna strefa po wybuchu bomby atomowej, 5 km? Jesli miala w butli tlenu na kilka godzin, to mogla dojsc
14-04-2012, 14:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2012, 14:42 przez Gwahlur.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Ci dwaj zwyrodnialcy. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego kotla.
Nope. To nubijski król powiedział, że teraz pokój Mickiego należy do wszystkich.
Nie musial ich od poczatku chciec zaglodzic. Mogl dojsc do takie wniosku patrzac na niewdziecznosc, lub po prostu dojsc do takiego wniosku, ze to zwiekszy jego szasne przezycia.
To schron Biehna. Jedzenie Biehna. Nawet budynek był Biehna! Wcale nie musiał się z nikim niczym dzielić. Robił to co uznał za stosowne, bo był U SIEBIE i nikt nie miał prawa sobie rościć żadnych przywilejów. Ich karygodne zachowanie powinno zostać ukarane śmiercią w tych trudnych okolicznościach. Ostatecznie zostało, ale Mickey nie powinien umierać przez chamstwo oraz głupotę innych.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
14-04-2012, 14:58
Fhtagn
Liczba postów: 5,366
Liczba wątków: 9
W ogóle to tłuszcza chciała uciec z budynku, ale jak zobaczyli falę ognia niszczącą miasto to spieprzyli do piwnicy. Biehn - dozorca budynku - mieszkał w piwnicy, to był jego dom, chciał zamknąć drzwi, a tu nagle wbija mu stado dzikusów z małym dzieckiem i dwiema samicami i się rządzi. Chyba każdy by zareagował tak samo, jak Biehn.
Rewelacyjny film po prostu.
14-04-2012, 15:54
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Dla Micky'ego sytuacja stała się klarowna po tym, jak do schronu wtargnęli komandosi, porwali dziecko, po czym zaspawali jedyne wyjście. Nie miał broni, więc nie mógł wszystkich rozstrzelać. Skazał ich więc na śmierć głodową, co imo było i tak głupie, bo przecież ci "goście" prędzej czy później wparowaliby mu do "mieszkania" i sami zagarnęli ukrywane zapasy. Scenarzyści łatwo sobie poradzili z tym, zwyczajnie nie dając Micky'emu broni. Gdyby razem z jedzeniem trzymał w składziku mini arsenał, to byłoby po problemie. To jest imo największa wtopa tego filmu.
14-04-2012, 16:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2012, 16:12 przez Mental.)
Nowy
Liczba postów: 39
Liczba wątków: 2
Pierwsza połowa filmu niezbyt przypadła mi do gustu w szczególności przez motyw Azjatów. Niby wojskowi wyposażeni w fikuśne kombinezony i broń a dali się pobić grupce cywilów. Także ich późniejsze zachowanie było co najmniej głupie - zostawienie niestrzeżonych i niezabezpieczonych drzwi do schronu wiedząc, że są tam uzbrojeni ludzie. No WTF? Jednak druga część, gdzie ludziom zaczyna odbijać, z nawiązką nadrabia stracone punkty. Chyba mój drugi (po Das Experiment) ulubiony film o prawdziwej ludzkiej naturze.
14-04-2012, 20:39
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
W filmie był jeden Azjata. Reszta osobników spoza schronu nie została jasno określona, choć koleś, który legitymował Josha był rasy kaukaskiej. No i nubijski samarytanin twierdzi, że słyszał amerykańskie głosy w radio. Dla mnie też to nie byli żadni komandosi tylko naukowcy z podstawowym przeszkoleniem. Żołnierze obeznani z elementarnymi zasadami czarnej taktyki w mig by się uporali z lokatorami Biehna.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
14-04-2012, 21:40
|