The Doors (reż. Oliver Stone)
#1
The Doors - był taki czas, że oglądałem ten film co tydzień, a może i częściej. Teraz go sobie odświeżyłem i nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Świetne kino na każdym poziomie. Aktorsko - doskonałe, Kilmer sięgnął szczytów, o które nigdy przedtem ani potem nawet się nie otarł, a partnerują mu nie mniejsi kozacy. Formalnie - arcydzieło, wizualnie film po prostu niszczy. Treściowo - trudno mi wyobrazić sobie lepszy hołd dla zespołu. Ten film to poezja. 11/10

A oglądając go przypomniałem sobie Skazanego na bluesa i miałem dużo radości, bo nic tak nie bawi jak nieudolne naśladownictwo. Uśmiech

Odpowiedz
#2
Zgadzam się z powyższym - jak dla mnie, przede wszystkim siłą tego filmu są utwory The Doors, które są po prostu idealne - jeden z najlepszych zespołów świata Uśmiech
Zresztą ten film sprawił że zacząłem słuchać tego zespołu, i za to zawszę będę go lubił.
Rola Kilmera rzeczywiście życiowa, i mimo że nie widziałem wszystkich filmów Stone'a, ten jest dla mnie najlepszy. O Uśmiech Military, załóż temat!

Break on through, to the other side!

Odpowiedz
#3
Snuffer napisał(a):Zresztą ten film sprawił że zacząłem słuchać tego zespołu
U mnie było tak samo.

Niesamowity film. Dokładnie obrazuje klimat piosenek zespołu, co było bardzo trudnym zadaniem.

You're all a bunch of fuckin' slaves!

Odpowiedz
#4
Film swietny do momentu przeczytania pierwszej lepszej biografii Morrisona. Wtedy pojawia się niesmak, jak mozna było postać pokroju Jim'a sprowadzić do schematu "ciągle nawalonej gwiazdy rocka".
Tak, film jest mistrzowski od strony formalnej, ale treściowo moge sobie wyobrazic lepszy hołd złożony zespołowi. Główny wymóg - szczerość.

I am the lizard king. I can do anything.

Odpowiedz
#5
Not another biographical movie. Stone nie podążył ścieżką howarda i jemu podobnych i nie nakręcił ugrzecznionego, wymuskanego widowiska pod oscary. zastosował za to genialny pomysł opowiedzenia o nietuzinkowym fenomenie artysty poprzez jego dzieła. nie jest to jakaś spójna, konsekwentna fabuła, bardziej ciąg impresji pod kolejne piosenki zespołu. coś podobnego widziałem tylko we Fridzie J. Taymor, tamten film jednak stał w rozkroku między próbą opowiedzenia historii a wizualnymi odjazdami rezyserki. Stone wygrał, gdyż olał fabułę i ślepą wierność faktografii, a z biografii Morrisona użył tylko tych elementów, które pasowały do jego koncepcji.
Strona formalna miażdży, ale to w końcu stone z epoki prealeksandryjskiej. A Kilmer... nigdy nie przepadałem za Valem, ale tutaj facet niemal rozsadzał ekran TV swoją charyzmą. Jak dla mnie - jego życiowa rola.
dołączam do grona rekomendujących. 9/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Oliver Stone Natural Born Killers Mental 12 4,229 02-02-2022, 11:12
Ostatni post: Mental
  U-Turn (reżyseria: Stone) Mental 4 3,669 22-03-2016, 16:54
Ostatni post: Lawrence
  Savages (reż. Oliver Stone) Mental 93 21,269 20-06-2014, 11:52
Ostatni post: Mierzwiak
  Wall Street: Money Never Sleeps (reż. Oliver Stone) Rodia 19 7,870 13-12-2010, 14:57
Ostatni post: Mierzwiak
  W. (reż. Oliver Stone) Mental 4 3,145 11-04-2009, 11:29
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości