19-08-2026, 18:21
|
The End of Oak Street (2026), reż. David Robert Mitchell
|
|
patrząc na BO to chyba widzów nie porwał, przegrał drugie miejsce nawet w weekend i poniedziałek z Odyseją
(11-08-2026, 15:49)nawrocki napisał(a): Większość opinii w podobnym tonie. Ciekawe jakie to zrobi liczby w BO.Wstydu nie ma, ale żaden wielki hit to nie będzie. Przy budżecie 80 baniek to może wyjdą na swoje i nic więcej. The End of Oak Street (2026) - Box Office and Financial Information
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
19-08-2026, 18:27
Trudno by oryginalny film cokolwiek osiągnął jeśli nie stał się wiralem z powodu cipki na ozempiku która robi o-face albo nie jest znaną marką jak Spider-Man.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie Oozy nine millameedah. 19-08-2026, 18:43 Byłem dzisiaj w kinie i film okazał się całkiem przesympatyczny - dawno nie oglądałem tak udanego miksu kina l. 80-tych. Każdy pisze o dinkach itd. ale kurczę toć ten film ma tyle z "Poltergeista" Hoopera/Spielberga, że to głowa mała. Od muzyki, sennego klimatu przedmieść po rok, w którym dzieje się akcja (1982 r.). Poza tym motyw z cofnięciem się do prehistorii jest zajebisty w tym, że twórcy nie silili się tutaj na zgodność z nauką, zamiast tego serwując nam krajobrazy nawiązujące nieco nawet do Flintstone'ów (ba nie na darmo jedne dziecko nuci motyw z serialu). Ogólnie akcja bardzo spoko i da się znudzić w trakcie seansu, zwłaszcza, że sam film jakiś długi nie jest 1,5 h czy coś).
Wady? Hmm, jak dla mnie to na siłę zrobiony rodzinny konflikt gdzieś w tle. Przy czym bohaterka Anne Hathaway nie budzi tyle sympatii co postać McGregora. Ten ostatni to taki w sumie cichy żuczek, który boi się żony - a ta w gruncie rzeczy nie traktuje go zbyt poważnie. To ona sygnalizuje problem i to on ma go rozwiązać, w gruncie rzeczy w jednej ze scen (tej z naradą w salonie) miałem wrażenie, że babka wymaga od faceta planu działania, który w tej bezprecedensowej sytuacji po prostu nie ma racji bytu. Sytuacji nie poprawia końcówka gdy kobitka okazuje się bezwzględna i samolubna. Ratuje tylko swojego męża i sąsiadów de facto skazując inne wersje siebie i swoich dzieci na śmierć. Hehe widać rys psychopatki... BTW wiadoma scena z McGregorem wzięła mnie totalnie z zaskoczenia. Ogólnie solidne 7 na 10 a jak na poziom obecnych produkcji kinowych to nawet 8 na 10. PS. Motyw z takimi wyrwanymi ze swojego czasu fragmentami Ziemi to był wielokrotnie obecny chociażby w serii Erika Flinta "1632" gdzie amerykańskie miasteczko trafia do Europy w szczycie wojnny trzydziestoletniej czy w trylogii "Nantucket" S. M. Stirlinga gdzie tytułowa wyspa trafia do epoki brązu. Całkiem przyjemne (zwłaszcza te drugie) czytadła. 19-08-2026, 21:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-08-2026, 08:20 przez Scheckley.)
Mnie to bardziej dziwi budżet, bo tylko 80 milionów.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie Oozy nine millameedah. 19-08-2026, 22:10
Spoilery, wiadomo.
Motyw w końcówce w którym Hathaway podbiera sobie inną wersję swojego chłopa skojarzył mi się z jednym z pierwszych odcinków Ricka i Morty. Chodzi mi o ten w którym świat opanowały te robale czy co to tam było, już słabo pamiętam. I Rick z Mortym znaleźli sobie wymiar w którym ich inne wersje zginęły, więc tamci ich zastąpili. Nie zdziwiłbym się jakby Mitchell się tym odcinkiem zainspirował ![]() Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
19-08-2026, 22:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2026, 22:14 przez Pitero.) (19-08-2026, 21:56)Scheckley napisał(a): Być może dlatego co poniektórzy narzekają na to, że postać grana przez Hathaway to feministyczna "girlboss". Jeżeli taki był zamysł twórców, to jak zwykle postać feministyczna jest tą najmniej sympatyczną. McGregor stara się utrzymać rodzinę w całości, a ona marzy o jej porzuceniu i wyraża swoje fantazje w książce, którą pisze w tajemnicy. Ciekawi mnie też, czy skazanie przeszłej wersji siebie i swoich dzieci na śmierć było zamysłem reżysera, czy po prostu Mitchell tego nie przemyślał. I co się stało z jedną wersją tej ciemnoskórej dziewczyny? Czy na końcu widzimy wersję teraźniejszą czy przeszłą. A może są dwie, ale przeoczyłem? Podczas wiadomej sceny z McGregorem chciałem do niego wrzasnąć, żeby jeszcze kilka razy przyładował młotem, tak dla pewności. 20-08-2026, 01:01 Mi się wydaję, że to były jednak dwie czarne dziewczyny co pokazuje, że żona McGregora w sumie mogła nie skazywać swojej przeszłej wersji siebie i dzieci na śmierć w prehistorii :P
Swoją drogą czy tylko ja zauważyłem ten hintowanie na lesbijstwo córki? W ogóle to szkoda było mi tego chłopaka, którego zasadniczo każdy zlewa - po śmierci ojca (na jego oczach!) matka robi mu wyrzuty, siostra go olewa na rzecz swojej mulackiej love interest i chłopak praktycznie zostaje sam. Heh rodzinka z Poltergeista to to nie jest :P BTW budżet 80 mln to idealny budżet, akurat na to, żeby nakręcić coś oryginalnego i nie ryzykować zbytniej wtopy. 20-08-2026, 08:10
Też dostrzegłem element lesbijski. Chłopaka szkoda, ale na końcu na ścianie widnieje jego zdjęcie z jakąś inną dziewczyną, także kogoś sobie znalazł (chyba, że nie dopatrzyłem i to nie jego zdjęcie).
20-08-2026, 12:39
Nie no ta blondyna ze zdjęcia to jego. W sumie to parawątek był kompletnie z tyłka, niby można przegapić, ale ta mulatka praktycznie psuje dynamikę między członkami rodziny. Laska olewa swojego brata, gdy przed chwilą byli świadkami śmierci ojca. Taaa....
20-08-2026, 14:32
Totalny przeciętniak, zachowawczy produkt, kino familijne, które próbuje być 80s. Jest nawet ciut krwi ale jestem pewny, że całość to PG-13. W pewnym momencie jest fajny twist i myślałem, że od tego pojadą po bandzie, ale gdzie tam. Może jestem już przewrażliwiony ale jestem, KURVA, pewny, że sugerowali wątek LTBGZ u pewnych postaci.
Takie 5/10, może 6-/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 20-09-2026, 19:33 shamar napisał(a):Może jestem już przewrażliwiony ale jestem, KURVA, pewny, że sugerowali wątek LTBGZ u pewnych postaci. Nic nie sugerowali, przecież to było prosto w ryj pokazane. Już chyba w pierwszej scenie córka głównych bohaterów smali cholewy do swojej koleżanki i jest wyraźnie zła, jak przychodzi jej chłopak. No a później z tą drugą mamy od początku nastoletni romans, który kończy się tym, że w ostatniej scenie trzymają się za ręce. Dobrze, że temu jej bratu chociaż dali na koniec dziewczynę na zdjęciu bo tak jego największym osiągnięciem w tym filmie byłoby to, że nie zrobił kompletnie nic, nawet pies, którego szukał musiał mu ostatecznie uratować dupę. Co do oceny absolutnie się zgadzam, jedno wielkie rozczarowanie, OBRZYDLIWE dizajny prawie wszystkich prehistorycznych kreatur (ten pseudo titanoboa się pozytywnie tylko wybijał), nawet nie chce mi się nic więcej pisać o tym filmie taki był żaden. 5/10
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
20-09-2026, 19:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-09-2026, 19:42 przez slepy51.)
Co do sceny z psem: nie byłem zaskoczony, że debilny bohater idzie go ratować. No bo CHUJ, że grozi mu śmierć z każdej strony. Ale to nie pierwszy przypadek w debilnym kinie. Miałem jednak nadzieję, że scenarzyści bawią się z widzem i nastąpi sroga rehabilitacja. Po wiadomej scenie oczywiście.
Tak się nie stało. Ciepła klucha.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 20-09-2026, 21:10 (20-09-2026, 19:39)slepy51 napisał(a): Już chyba w pierwszej scenie córka głównych bohaterów smali cholewy do swojej koleżanki i jest wyraźnie zła, jak przychodzi jej chłopak. A ja myślałem, że ona w tej scenie zazdrości koleżance chłopaka. Nieważne. Film mi już prawie wyparował z pamięci. 20-09-2026, 23:18
Poczatkowo ja też myślałem, ale film wyprostował później. Notabene później widzimy te jej koleżankę i chłopaka martwych na ulicy.
Ech z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że był to niewykorzystany potencjał. Ocena leci w dół i jest jednak 6 na 10. 20-09-2026, 23:57
Gdyby to był film nakręcony w latach 80-tych a nie tylko bezmyślnie udający tego typu produkcję (przez co jest spóźniony o jakieś 10-15 lat, niech ta moda już zdechnie bo nic ciekawego to nie wnosi poza mechaniczną nostalgią) to jeszcze może można by tak pomyśleć. Ale w dzisiejszych czasach? No dajcie spokój :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
21-09-2026, 00:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2026, 00:09 przez slepy51.)
W ogóle po co były pokazane te 2 grupy chłopaków na rowerach i motyw wendetty za złamanie ręki?
Przecież te postaci nie odegrały dalej żadnej roli w fabule.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 21-09-2026, 00:38
Pewnie po to, że w filmach z tamtych lat, które ten obrazek kopiuje takie postaci też występowały - przeważnie był jakiś bully, z którym trzeba było się skonfrontować żeby przebyć jakąś drogę. Inna sprawa, że to świadczy tylko o tym, że ludzie robiący ten film nie mieli za bardzo pojęcia, czemu tamte klasyki działały i pokazuje, jak słaby i niechlujny jest ten scenariusz - bo ani należycie nie wybrzmiewa tutaj ten wątek rozpadu rodziny bo za mało skupiamy się na rodzicach, ani tym bardziej wątek dzieciaków, który jest dopisany jakby totalnie na kolanie. No bo co my tu mamy? Masę pomysłów i 'mikro wątków', ledwo naszkicowanych, które są powrzucane bo tak - młoda i jej fascynacja Saganem, wątek lesbijski, wspomniany przez ciebie motyw brata kumpla czy w końcu szukanie psa. Ba, mamy nawet motyw, że brat podkochuje się potajemnie w tej samej sąsiadce, z którą potem siostra nawiązuje bliższą relację. I nic tutaj nie jest na tyle rozwinięte, żeby miało jakieś większe znaczenie dla tej historii. To byłby dużo lepszy film, gdyby był skupiony na jakimś jednym z tych wątków - nie wiem, bardziej rozbudować motyw tych rodziców, którzy muszą znowu odnaleźć jakąś iskrę miłości do siebie w tych niecodziennych warunkach, czy skupić się w pełni tylko na dzieciakach - co sprawdzało się nie raz i dwa choćby w takich produkcjach jadących na tym samym patencie i naśladujących bliźniaczą estetykę jak "Stranger Things", "Super 8" czy "Summer of 84" i każda z nich była o wiele lepsza i ciekawsza niż film z pierdolonymi dinozaurami. Ale tam było to wszystko o wiele lepiej wyważone i skupione na czymś konkretnym - tutaj mamy dużo wszystkiego (to samo z tymi prehistorycznymi bestiami - każda pojawia się na scenę, dwie i tyle, odhaczona to następny!) ale film paradoksalnie zamiast na tym zyskiwać tylko i wyłącznie traci.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
21-09-2026, 01:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-09-2026, 01:14 przez slepy51.)
Rany boskie co za cringe'owe dziadostwo. Kiedy myślałem, że nigdy nie pojawi się bardziej wkurwiająca rodzinka niż w ostatnim Jurassic World, wtedy pojawiają się oni irytująca Anna, cymbałowaty pizdeusz Ewan, ich córka kryptolesba i upośledzony syn. Nawet z tym psem było coś nie tak, bo wyglądał tak, że chciałem, żeby go któryś z dinozaurów wpierdolił. Kolejny z filmów, który jest NIEOGLĄDALNY przez a) ciulowych aktorów b) chujowo napisane postacie c) oba naraz. W tym filmie nie ma ani jednej osoby, której mógłbym kibcować. Sama historia jest nudna jak niedzielne kazanie, generalnie w tym filmie totalnie nic się nie dzieje, fabuła jest tak pretekstowa, że ja nawet nie wiem w jaki sposób udało się z tego zrobić 100 minutowy paździerz?
Jedyne co mogę pochwalić to wizualny pomysł na dinusie. Ten jest naprawdę super i tylko szkoda, że efekty są tak dziadowskie momentami. Jebie kompem z kilometra, szczególnie jak pokazują dżunglę. Chyba na ten moment rozczarowanie roku. Zwiastuny mnie totalnie okłamały.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
23-09-2026, 10:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-09-2026, 10:15 przez Pelivaron.)
Też obejrzałem jakiś czas temu i chociaż seans ogólnie był bezbolesny i było w tym kilka ciekawych elementów to jednak jako całość zupełnie się nie sprawdza. Oby Mitchell wrócił do formy przy okazji sequela do It Follows.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 23-09-2026, 10:24 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |








