srebrnik napisał(a):Serial w żadnym miejscu nie twierdzi, że opisuje całe spektrum zachowań w dindu gettach. To historia o jakimś wycinku tego miejsca.
Nie :) "The Wire" przedstawia reprezentatywną próbę getto patologii na przykładzie reprezentatywnego miasta, jakim jest Baltimore. Tylko proporcje są radykalnie zachwiane w stosunku do rzeczywistości: powinno być 90% bezmyślnej przemocy i 10% racjonalnej (wojny narkotykowe, strzelaniny o winkle), tymczasem w serialu jest dokładnie odwrotnie.
srebrnik napisał(a):To nie tak, że czarne gangi w The Wire są portretowane na wzór mafii z Ojca Chrzestnego.
No właśnie sęk w tym, że Simon tworzy iluzje czarnych gangów, działających na wzór japońskiej yakuzy czy białej mafii - hierarchiczna struktura, łańcuchy dostaw, system dowodzenia etc. Nic takiego w prawdziwym świecie nie istnieje. Kryminolodzy, którzy od dekad zajmują się obserwacją dindu w ich naturalnym środowisku, są zgodni, że gangi tego typu to istniały w USA, ale 30-40 lat temu. Dzisiaj masz osiedlowe kliki złożone 10-20 młodocianych zbirów, którzy prowadzą ze sobą "wojny" o byle pierdoły.
srebrnik napisał(a):Dosłownie pierwsza scena serialu jest o tym, że bez sensownie zatrzelono jakiegoś gnojka, co robił głupoty, ale specjalnie nikomu nie wadził, natomiast komuś odpalił we łbie i zaczął strzelać.
I to jest bez kitu świetna scena, która realistycznie wprowadza w temat dindu przestepczości w USA. Tylko na czymś takim nie zbudujesz fabuły, więc Simon wymyślił sobie charyzmatycznych Murzynów w roli przywódców, geja Omara i inne podobne cuda na kiju. Nie twierdzę, że to jest choojowe czy słabe - twierdze jedynie, że to nie ma nic wspólnego z prawdziwym światem i krytycy, którzy spuszczają się nad paradokumentalnym charakterem serialu pieprzą farmazony.
Derelict Machine napisał(a):Czyli zabijający się dindu mogą jedynie występować w filmach przyrodniczych, bo zabijają się jak zwierzęta. You heard it straight from the horse's mouth.
W życiu bym nie porównał zachowania dindu do zwierząt. Zwierzęta nie zabijają się o kuriozalne błahostki i nie terroryzują całej sawanny, bo ziomek z bloku obok napisał coś głupiego na Instagramie. W San Francisco dwie grupy dindu przetrzebiają sobie szeregi od prawie 40 lat z powodu tego, że ich liderzy pokłócili się kiedyś o to, kto będzie rapował na imprezie.
14-04-2022, 22:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2022, 22:14 przez Mental.)







