Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Niestety, ale rozczarowanie. Mając w pamięci niedawno powtórzony Hot Fuzz, który od pierwszej do ostatniej minuty miał niesamowity komediowy flow (w mojej ocenie to najlepsza komedia ostatniej dekady), The World's End wypada cokolwiek blado. Jasne, to wciąż ten sam humor i wciąż ta sama ekipa, przez co całościowo ogląda się to całkiem fajnie. Pomysł wyjściowy kapitalny, ekspozycja paczki również, ale gdzieś od trzeciego, czwartego pubu wszystko się rozłazi, humor siada i w praktycznie każdym aspekcie widać jakieś niedorobienia. Antagoniści bezjajeczni, misterny kosmiczny plan naciągany, a finał przydługi i momentami patetyczny. Cholerna szkoda.
17-11-2013, 20:07
Stały bywalec
Liczba postów: 6,882
Liczba wątków: 6
O ja jeb... ale to było słabe. O ile dobrze pamiętam na Shaun of the Dead trochę się nudziłem i kilka razy się zaśmiałem pod nosem. Hot Fuzz był dużo lepszy i przede wszystkim śmieszniejszy.
Tutaj fabularnie dostajemy powtórkę z pierwszej części trylogii (zombie zastępują roboty/obcy, poza tym jest mniej więcej to samo). Pominę już debilną fabułę, bo to taka konwencja i miałem tego pełną świadomość. Po prostu nie mój klimat, dlatego nie będę czepiał się fabuły, przegiętego finału itd. Z drugiej strony, nawet takie geekowskie klimaty można zrobić dużo lepiej, co wyszło zresztą samemu Wrightowi w Scott Pilgrim, który bardzo lubię.
Anyway, The World's End to film tak wymuszony i przede wszystkim nieśmieszny, że ledwo dotrwałem do końca. Serio, co tam było śmiesznego? Teksty postaci Pegga były dla mnie bardziej żenujące niż dla jego kumpli. W ogóle cały film wygląda, jakby zrobił go właśnie filmowy Gary. Podobnie jak główny bohater, film jest żałosny próbując być mega cool.
Oczywiście film próbuje też uderzać w poważniejsze tony, ale jako nostalgiczna opowieść o zmarnowanym życiu i tęsknocie za młodością a tym bardziej satyra o społeczeństwie jest po prostu wtórny, płytki i nudny. Postać Pegga mogłaby być ciekawa, motyw jego uzależnienia mógłby być ok, gdyby dopisać do tego lepszą fabułę no i przede wszystkim śmieszne dialogi i sceny, bo to przecież komedia, nie?
Do tego poza Peggiem, aktorstwo w porywach przeciętne. Postaci kumpli właściwie niewiele się od siebie różnią. Na dokładkę jeszcze najgorsza aktorka w historii kinematografii, czyli Rosamund Pike.
Zabrakło nawet jakichś realizacyjnych highlightów. Ja tam nie widzę fantastycznego montażu i niezłych zdjęć. Ot, solidna robota. 2/10 i tytuł najbardziej przereklamowanej trylogii dla trylogii cornetto.
02-01-2014, 13:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2014, 13:30 przez PropJoe.)
Nowy
Liczba postów: 107
Liczba wątków: 2
Niestety duże rozczarowanie. Jestem fanem dwóch poprzednich części trylogii. Nastawiałem się na podobny poziom. Początek nie zwiastuje niczego złego, jest bardzo dobry. Pomysł wyjściowy (rajd po pubach) jest świetny, fajna jest retrospekcja pierwszej wyprawy bohaterów z przez 20 lat, mamy tam ten rozpoznawalny montaż Wrighta. Oczywiście dobór muzy też świetny (brytyjska alternatywa lat 90), za motyw przewodni robi kawałek Primal Scream "Loaded". Jednak mniej więcej w 1/3 film siada, pojawiają się obcy/roboty (WTF) czy cokolwiek to było i jest już tylko gorzej.Po trailerze myślałem, że to będzie jakaś paranoja bohaterów po zażyciu jakiego kwasu czy coś, ale wszystko jest na poważnie. Apogeum absurdu zaczyna się w momencie dotarcia do ostatniego pubu, gdzie ma miejsce finał. Oglądanie tego jest żenujące. Potem jest jeszcze elilog, który jeszcze to przebija. Sorry, ale nie ma to startu do poprzednich dzieł zespołu Pegg/Frost/Wright: Shaun of the Dead, czy Hot Fuzz, czy świetnego serialu Spaced.
Formuła Pegg/Frost/Wright została wyczerpana do cna, tam gdzie zabrakło pomysłów wrzucono pustą i bezsensowną akcją. Poza dwójką głównych bohaterów, brak ciekawych postaci drugo-, czy trzecioplanowych, co było siłą chociażby Hot Fuzz, gdzie wiele postaci zapadało w pamięci mimo dosłownie kilkudziesięciu seknud czasu ekranowego. Nie ma w tym winy aktorów, scenariusz leży i kwiczy. Jeśli chodzi o realizację i stronę wizualną nie ma niczego do zarzucenia. Podsumowując początek filmu oceniam na 8/10, środek 5/10 a końcówka 2/10 co daje 5/10 za całość.
08-01-2014, 21:04
Słabiutko. Poszczególne motywy i teksty są ok, postacie też nieźle napisane i zagrane, ale cała intryga, kosmici, ich wykonanie i sama końcówka to elementy tak wymuszone, że patrzy się na to z politowaniem. Nie zaangażowało, rozśmieszyło tylko kilka razy, takie MEH.
5.5/10
31-01-2014, 06:52
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,563
Liczba wątków: 67
OK, to odpuszczam - miej tą świadomość, że przechyliłeś szalę :P
31-01-2014, 17:26
Jakbym wiedział, że tyle ode mnie zależy to wystawiłbym 8/10 i zachęcał do obejrzenia, tak co byś zmarnował ponad 2h życia :P
01-02-2014, 10:59
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Ja się nie zaśmiałem ani razu na tym filmie. Bohaterowie jacyś tacy.. raczej trudno ich polubić, historia też nie za dobra. Ale największa wada - to w ogóle nie jest zabawne.
5/10
01-02-2014, 11:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2014, 11:17 przez patyczak.)
Bohaterowie własnie fajni, postacie miały potencjał, zwłaszcza Simon Pegg. Mogli z tego wyciągnąć więcej, a tak tylko liznęli temat. Ogólnie paczka fajna, zgrana i przyjemnie się ich ogląda. Niestety śmiesznych tekstów jak na lekarstwo, roboty jako przeciwnicy są mega słabe (jeden cios i po sprawie? serio!?), a cały trzeci rozdział i rozwiązanie historii żenujące. Końcówka przypomniała mi "Stary, gdzie moja bryka?", a to chyba nie za dobrze ... Szkoda, liczyłem na dużo więcej. Spore rozczarowanie.
01-02-2014, 12:22
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,563
Liczba wątków: 67
(01-02-2014, 10:59)Arahan napisał(a): Jakbym wiedział, że tyle ode mnie zależy to wystawiłbym 8/10 i zachęcał do obejrzenia, tak co byś zmarnował ponad 2h życia :P
Zmarnowałem. I niestety Ty, jak i spora grupka osób w tym temacie macie punkty ujemne do szacunku, bo to fajna komedia jest. Owszem, słabsze od Shauna i Fuzza, ale poziom trzyma, sporo beki, fajne dialogi i generalnie luzacki, śmiechowy film. Trochę faktycznie końcówka słabuje, postać siostry nieco z dupy pojawia się i znika, ale poza tym nie narzekam.
7 / 10 i FU all :)
01-02-2014, 16:54
Stały bywalec
Liczba postów: 6,882
Liczba wątków: 6
(01-02-2014, 16:54)Mefisto napisał(a): (...) sporo beki, fajne dialogi
Przykłady poproszę. Szczególnie tej beki nie zauważyłem.
01-02-2014, 17:02
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,563
Liczba wątków: 67
Przykłady czego, skoro dałeś 2 / 10? Mam Ci wymieniać sceny i teksty, które wywołały u Ciebie poczucie żenady? Seems legit. Ja się fajnie bawiłem, bo to spoko luzacki film. Wymuszony? Ani razu nie poczułem tego - po prostu typowa zgrywa od tego tria, która tym razem uderza w powrót do lat szczenięcych.
01-02-2014, 22:29
Stały bywalec
Liczba postów: 6,882
Liczba wątków: 6
No po prostu jestem ciekaw, co tam mogło śmieszyć. Ale spoko, ty mnie nie przekonasz, że coś było śmieszne a ja co najwyżej stwierdzę, że mamy inne poczucie humoru.
02-02-2014, 16:41
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
O rany jaka cienizna. Z Shaunem nie mam porównania, bo widziałem raz jakieś 9 lat temu, ale z zajebistym Hot Fuzzem owszem i trudno uwierzyć, że to filmy tej samej ekipy.
Kuleje już sam punkt wyjścia. Zamiast zgranej ekipy najlepszych kumpli jest niezręczne, niezbyt przekonujące spotkanie po latach i tak jak między piątką nie iskrzy na samym początku tak nie iskrzy i do samego, nomen omen, końca. I po co te POWAAAAŻNE wątki i jakieś wtręty rodem z Breakfast Club? Słabe, słabe, słabe.
Uśmiechnąłem się (uśmiechnąłem, nie mylić z zaśmianiem) może ze dwa razy, a wykrzywiłem na ostatniej, kretyńskiej scenie powrotu do pierwszego pubu.
4.3/10, z gorszą obsadą i mniej sprawnym reżyserem byłoby to filmowe dno zeszłego roku, a tak jest aż poniżej przeciętnej.
11-02-2014, 22:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2014, 22:18 przez Mierzwiak.)
|