(30-10-2017, 23:48)Crov napisał(a): - Byłem zmęczony, ale sceny na Sakaar to złoto.
- Goldblum to absolutne złoto. Jeżeli Marvel oleje te postać to będzie mi strasznie smutno.
Ja już się przyzwyczaiłem, że dla Marvela masz taryfę ulgową i wszystko dwa razy lepsze niż jest, więc mnie to nie dziwi :)
Ja już sie przyzwyczaiłem, że do Marvela masz straszną urazę i wszystko uznajesz za dwa razy gorsze niż jest, więc mnie ta odpowiedź nie dziwi.
Dziękuję za szalenie produktywną dyskusję, simek. ;)
01-11-2017, 00:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2017, 00:17 przez Gal Anonim.)
(01-11-2017, 00:10)simek napisał(a): To jest świetny motyw - władca który zbudował swoją potęgę ogniem i mieczem, w sposób bezwzględny, po zdobyciu pozycji wtrąca do lochów swoich pomocników, a wśród synów i poddanych tworzy wizerunek milusiego władcy który brzydzi się wojną, niestety, jak to u Marvela, nawet dobre pomysły są tylko po to, żeby dać pretekst do banalnego konfliktu.
Mam wrażenie że to jest coś co mogliby fajnie rozpisać scenarzyści pierwszego Thora a z czym znowu dobrze poradziłby sobie Branagh. Tylko że to wymagałoby obecności Odyna.
Tymczasem co mamy? Nic nie mamy.
Nie ma ani konfrontacji Odyna z Helą (koncertowo zarżnięty potencjał), ani konfrontacji Thora i Lokiego z ojcem w obliczu prawdy o jego przeszłości.
Wymagam za dużo oczekując dla tych bohaterów czegoś więcej niż beki?
(01-11-2017, 00:22)simek napisał(a): W celu znalezienia troszkę bardziej sensownych argumentów w dyskusji należy przeczytać też to co napisałem po emotikonie :)
Ale które argumenty? Że cała reszta roli Walkirii "to tragedia"? No nie wiem - moim zdaniem nie jest tragedią, bo, tak jak napisałem, bardzo mi się podobała. Łacznie z wątkiem alkoholowym (który - jesli pytasz - dodawała to, co zwykle dodają wątki alkoholowe w rozrywkowych filmach - podkreślają wewnętrzny ból bohatera, a tutaj także jej pochodzenie, bo chlanie to rzecz typowa dla Asgardczyków ;)). I jak? Spoko? Już Ci nie przeszkadza, że wystawiam filmom Marvela oceny w przedziale 6-9*? ;) Dasz teraz 10/10 "Thor: Ragnarok"? ;)
*HE HE
01-11-2017, 00:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2017, 00:28 przez Gal Anonim.)
Niestety ale pierwszy Thor przy Ragnaroku jawi się jako inna bajka. W ogóle z wszystkich serii MCU Thor jest najmniej spójny pod względem stylu i w pewien sposób charakteru postaci, szkoda że najbardziej dochodową okaże się pojście w totalny pastisz.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#OfficialJames Francis CameronandChristopher Johnathan James NolanHejter# :D
Thor Ragnarok to czyste złoto.
Film przezabawny, z mnóstwem błyskotliwej, fantastycznej akcji. Od samego początku świat i koncept przedstawiony przez
Waititiego, który jest z goła inny od poprzednich Thorów przemówił do mojego gustu i dałem się wchłonąć.
Ten koncept komediowy, pójście w stronę pastiszu to był strzał w dziesiątkę i w sumie pasuje
do charakteru Thora z filmów Marvela. Co my tu nie mamy, Relacja z Lokim, która jest
świetna- mają między sobą chemię, interakcja z Hulkiem/Bannerem oraz cała reszta, rewelacja.
Brak tutaj zbędnych scen, nie ma dłużyzn ogląda się na jednym oddechu, za to zasługują na uznanie.
Bawiłem się znakomicie, aż nie mogę się doczekać Infinity War. Mam rozumieć, ze w scenie po napisach:
i pewnie tym rozpocznie się trzecia część mścicieli, zwłaszcza, ze wiemy co było na początku trailera IW.
Goldblum swoją rolą pozamiatał, takiego Goldbluma mogę oglądać cały czas. Fajne camea wiadomych postaci, zwłaszcza występ Stana Lee- padłem:)
Podoba mi się, że mimo ogólnego uczucia, że film nie jest wstępem do Infinity War to jednak po dłuższym zastanowieniu to jest jednak subtelnym ale
jednak wprowadzeniem.
Daję z czystym sercem 10/10, bo nowy Thor to jest nowy poziom rozrywki, kino Marvelowe najwyższych lotów, robiące smaka na kolejne filmy i co podejrzewam
będzie miał niesamowity replay value, będę do niego wracał bardzo często.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
no, jest to przezabawny film. tak, bawiłem się na nim świetnie. najśmieszniejsza komedia ostatnich lat. serio
nawet zastanawiam się czy właśnie nie następuje odrodzenie komedii w filmach superhero porównywalne z ich rozkwitem w latach 70/80 w filmowych parodiach.
tyle że prócz zabawy ten film nie oferuje zbyt wiele. ślizga się po tematach, zabija dramaturgię, pozostawiając jedynie coś w rodzaju kinowego sitcomu.
nawet relacje między bohaterami i ich motywacje blakną gdzieś tam wśród improwizowanych heheszków.
guardiansi vol.2 byli pod tym względem o wiele lepiej zbalansowani.
Jeśli chodzi o kino czysto rozrywkowe i bezpretensjonalne nie było i prawdopodobnie już nie będzie w tym roku lepszego filmu niż Thor Ragnarok (no może jeszcze drudzy Strażnicy Galaktyki oferują podobna dawkę atrakcji). Taika Waititi, reżyser odjechanego "Co robimy w ukryciu?" zdecydowanie sobie poradził z postawionym przed nim zadaniem, nie dał się przytloczyc przez wysoki budżet i dostarczył kapitalna, widowiskowa, zabawna a przede wszystkim szalenie angazujaca produkcje, która nie sposób się nie zachwycic! Dlatego też muszę powiedzieć, że Thor Ragnarok jest produkcja której nie można przegapić i która gorąco polecam!
Wysłane z mojego SM-A310F przy użyciu Tapatalka
Najlepszy film 2021: Titane Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood Najlepszy film 2019: Parasite Najlepszy film 2018: Suspiria
Lol, zignorowałem to co wkleiłeś rzucając tylko okiem na obrazek i myśląc że to jedna z dziesiątek internetowych parodii a tu takie cudo :) Uśmiałem się.
SPOILERY
Fajny i zabawny film, ale niestety potwierdzają się moje obawy: śmieszkowanie zabija powagę sytuacji, a w nowym Thorze dzieje się przecież wiele rzeczy, które diametralnie zmieniają uniwersum. Hela, choć fajna wizualnie i dobrze zagrana, nie ma tu wiele do roboty i ani razu nie poczułem jak wielkim zagrożeniem jest - już Makiet... Malkolm... Maniek... przeciwnik z Thora 2 robił większe wrażenie atakując Asgard i Ziemię, do tego władając kamieniem nieskończoności. Do tego jej konfrontacja z Thorem nie robi żadnego wrażenia ani nie podnosi ciśnienia a śmierć (?) można praktycznie przeoczyć. Jej relacje z Odynem mogły być najciekawszym i najbardziej emocjonalnym elementem filmu, niestety ten wątek prezentuje się niczym nienapompowany balonik.
Szkoda też patrzeć jak koncertowi zmarnowani zostali Warriors Three, Sif (na rzecz Karla Urbana, który zasługiwał na lepszą rolę w MCU, swoją drogą też zmarnowany) i praktycznie cały świat Thora budowany od pierwszej części, poza Lokim i Heimdallem. Hihiszki i psychodelę na Sakaar ogląda się cudnie, ale reszta nie dostarcza tak jak powinna.
Po takiej fali krytyki 7/10 wydaje się nieco zawyżoną oceną, ale to wciąż najciekawszy i najlepszy solowy Thor i dla walorów komediowych warty kolejnego obejrzenia. Stawiam jednak, że w Infinity War czeka nas kolejna zmiana nastroju i być może dopiero tam poczujemy konsekwencje Ragnarok, z którego tutaj tak chętnie robiono sobie jaja.
(27-10-2017, 22:54)Mierzwiak napisał(a): No i uwaga natury technicznej: to tylko ja czy Hulk wygląda po prostu kiepsko i nie umywa się do CGI z pierwszych Avengers czy Ultrona?
Tu masz drugiego. Momentami widziałem Hulka z 2003 roku. Jeszcze fatalna była charakteryzacja zmasakrowanego oka.
Film cholernie nierówny. Jest cudownie komiksowy - mamy tu najbardziejwierne odzworowanie stylu Jacka Kirby'ego z jego fantazyjnymi kształtami, różnorodnymi kosmitami i dziką wyobraźnią. A jednocześnie tu widać największe wady MCU. Brak zdecydowania się, brak jakichkolwiek odczuwalnych konsekwencji, autoironia i humor nieprzystający do powagi.
O tak, śmieszkowanie. W Guardiansach jeszcze uchodziło, ale tu przekroczono granicę. Przyznam, humor pasował na wydarzeniach w Saakarze, ale w poważnych i podniosłych scenach to już był zabijaką. Szczególnie w momencie gdy przemawia Surtur albo jak Hela przemawia do asgardskich żołnierzy. A, jeszcze końcówka z nowym domem Asgardu. Tym bardziej się docenia poważne i podniosłe momenty w "Spider-Manach" Raimiego powszechnie uważane za głupkowato-śmieszkowate (ktoś zapuszczał materiał video o tym).
Wykończenie Warrior Three woła pomstę do nieba. O ile Hogun jakoś został uhonorowany (w tym filmie mówi jakimś śmiesznym akcentem rodem z żartów o engrishujących Azjatach), to Volstagg i Fandral zostali odjebani jak jacyś statyści. O, to jedna z tych nieodczuwalnych konsekwencji, o których mówiłem.
Hela poza fajnym designem nie ma nic do zaoferowania, scenariusz nie potrafi się zdecydować czy to ma być poważna postać czy dowcipkujący luzak w stylu Ultrona. Kolejny zmarnowany villain.
Dr Strange zbędny. Sądziłem, że będzie jakaś istotna rola, a robi tu za panią z okienka informacji.
Stan Lee zalicza tu chyba najlepszy występ w całej w swojej karierze :).
Bardzo dobra gra Hemswortha. Najbardziej podobała mi się reakcja Thora na roztapiającą laskę Goldbluma, gdzie chyba to najrealistyczniejsze zachowanie na tego typu sytuację. No i moment ścinania kuca. O! Tu mogli zrobić mega-dramatyczną scenę w slow motion, gdzie kłaki spadają na ziemię, a w tle smutny chórek. To byłoby autentycznie zabawne i surrrealistyczne.
Reasumując - dałbym ocenę shamarową, czyli 6/10. Mogło być lepiej :/.
Obejrzałem, tak jak powyżej. Strasznie nie równy. Dzieja się rzeczy ważne i ważniejsze a tu tak na prawde pokaz sredniośmiesznych zarcików. Pierwszy raz zaśmiałem się w momencie rzucenia piłki w okno. I to w sumie tyle z mojego śmiechu na tym filmie. Takie 6/10 bo jednak troche lepiej niż dwa ostatnie Thory ale nie rozumiem tych zachwytów.
Powtórka równie udana co pierwszy seans.
Poza drobnostkami jak potraktowanie Volstagga i Fandrala (których i tak zawsze miałem gdzieś), film praktycznie bez istotnych wad. To, że gagi robią się w pewnym momencie przewidywalne, przy drugim seansie i tak już nie ma żadnego znaczenia. Ostatnia scena przed napisami - Star Trek na całego :D
Obejrzane. Szkoda, że nie w kinie, ale w zasadzie tylko dla aspektów audio-wizualnych (chociaż nie zawsze, ale o tym później).
Na plus:
+ oprawa z bajecznymi kolorami, designem świata i muzyką, momentami (zwłaszcza na początku pachniało mocno kinem 80'),
+ bohaterowie i ich relacje, spodziewałem się więcej, ale i tak Mark i Chris są świetni,
+ Cate Blanchett - mój boziu ...
+ Tessa - mój boziu vol. 2
+ Goldblum jest w tym filmie KAPITALNY :)
+ świetne pokazanie mocy Thora na samym początki kiedy walczył ze Surturem
+ wygadany Hulk :)
+ Strange!
+ kilka naprawdę śmiesznych momentów (reakcja Thora na roztapianie kolesia, reakcja Thora na wyjście z przedstawienia Arcymistrza :D)
Na minus:
- humor, proporcje tego udanego do żenady to jakieś 20% do 80%, większość to jakieś suchary
- efekty momentami mocno słabują, a Hulk wygląda chwilami bardzo źle
- zmarnowany potencjał Heli
- zmarnowany potencjał Urbana
- postać Korga
- zmarnowany potencjał historii o Odynie,
- zmarnowany Fenris
Pyszna komedia. Gdy na początku bohater grany przez Urbana prezentuje 2 karabiny M16 "z miejsca zwanego Teksas" wiedziałem że będzie dobrze :) Owszem, znowu chodzi o ratowanie świata, ale jest to lajtusie jak cholera i zabawne, zrobione bardzo świadomie (choć rozumiem zarzuty o przegięcie z humorem - w 2-3 fragmentach należało troszkę wyhamować). Z drugiej strony ta szarża z dialogami i gagami to autorski stempel Waititiego.
+ Thor, Loki, Grandmaster, Walkiria - świetne postaci i dobre relacje między nimi
+ przynajmniej 2 highlighty MCU - walka na arenie i wejście Thora na moście (MEGA!)
+ bardzo dobrze pokazane moce Thora już od samego początku
+ w większości udane gagi, w tym świetny z "rzutem puszką" w Lokiego
+ gdy akcja przenosi się na Sakaar mamy do czynienia z jednym z najlepszych filmów MCU
+ ten film ma kolory! Wreszcie blockbuster, który nie chce być szaroburym, mhhhrocznym filmidłem dla gimbazy. Od początku do końca audiowizualna paczka wyróżnia ten film na tle reszty.
+ fajny, ejtisowy feel kina przygody, w którym bohaterowie lubią się poprzekomarzać
+ plus fabuła, która nie jest przekombinowana i nie ma ukrytych twistów, wszystko leci jak po sznurku ale ma dobre tempo i nie przynudza
+ zapomniałbym o Hulku, wygadany Hulk = lepszy Hulk
- Hela to kolejny średni villain w MCU, z ekspozycji wynikało że to może być ktoś nawet na poziomie Thanosa, a efekt był taki że z każdą minutą traciłem jakąkolwiek wiarę w potęgę tej postaci
- czy tylko mi końcówka przypomina kolejną wariację na temat "Żydzi uciekają przez morze czerwone, a Mojżesz jest czarny"? ;)
- efekty miejscami niedorobione np. walka Heli z dziesiątkami żołnierzy Asgardu (mam uczulenie na fatalne animki...)
Ogólnie rzecz biorąc, lepszy brat The Dark World, który przekuł jego wady w zalety.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
08-04-2018, 20:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2018, 20:54 przez Snappik.)