Total Recall
(11-08-2012, 14:35)shamar napisał(a): Film w kinach leci w 2ch wersjach. I czemu nie mogliby tak robić z każdym? Dzieci chodziłyby na ocenzurowaną a reszta...

Gdzieś słyszałem, że faszystowska MPAA nie pozwalała na takie zabiegi.


Odpowiedz
Konkretniej, to nie pozwala, by w kinach leciały obie wersje równocześnie.

Odpowiedz
To ciekawe, bo w recenzji na Spill.com chłopaki wspominali o tym, że są piersi widoczne (i jeden z nich myślał, że film miał Rkę). Więc chyba te piersi są widoczne normalnie w kinie, chyba że to było na jakimś pokazie dla krytyków.

Odpowiedz
(11-08-2012, 15:05)Hitch napisał(a): A co tu jest ocenzurowanego? Zakryte trzy ewidentnie sztuczne cycki? (...) To upośledzenie rzędu wypuszczania wersji "unrated" filmu z dorobioną CGI krwią i bluzgami dogranymi na przerwach między kręceniem kolejnych scen.

Racja, że to debilizmy ale nie zmienia to faktu, że takie cenzorskie (możesz zwać je, słusznie, debilocenzorskim) traktowanie filmów ma miejsce.
Nie odkrywaj Antlantydy, wiesz, że tak właśnie to działa.

Osobiście nie podejrzewam, że to jest jedyna zmiana (był by z lekka debilizm). Ale jeśli mogą wpuszczać do kin 2 wersje filmów (abstrahuje od tego tutaj) to czemu, nie? 2 wersje w kinie i każdy zadowolony. Nie trza czekać do wydań na nośnikach.

PS - a może to fake. Może ona zdejmuje to chwilę później a ktoś w necie robi wkręta.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jeszcze odnośnie cycków - jak nauczył nas "Titanic", "Gdziny Szczytu 3" i parę innych filmów, nie są one problemem jeśli zbyt długo się ich nie pokazuje.


Cytat:Tylko że wersja z odsłoniętymi cyckami leci nie w USA, ale na świecie.

Śmiem twierdzić, że jakie te wersje by nie leciały - film jest do dupy i tak :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
No wlasnie, wszystko wskazuje, że nie ma żadnych dwóch wersji i te trzy cycki widać normalnie (mowia o tym nie tylko na Spill.com, ale tez na Slashfilm w recenzji). Więc keep calm, na pewno film super.

;)

Odpowiedz
Wywiad z Farrelem i Wisemanem

Les Wiseman napisał(a):LW: Nie chciałem niczego powtarzać, tylko poszukać nowej jakości. Trochę wahałem się na etapie scenariusza, bałem się partyzanckiej wojny z producentami, byłem pomny pracy przy "Szklanej pułapce 4.0". Mówiłem sobie, że to nie dla mnie, nawet przekonywałem agenta, że to nie ma sensu. Chciałem zrobić swój własny, autorski od A do Z film. Tekst był jednak tak różny od oryginalnej "Pamięci absolutnej", że zaryzykowałem, postanowiłem spróbować. Chciałem zobaczyć, w którą stronę podążymy z tym tekstem, gdzie nas zabierze. Zdaje sobie sprawę, że nasz film będzie ciągle porównywany do oryginału. Tamten film istnieje, ale my go nie tykamy.
Trailery mówią co innego, a nie! Nie ma Richtera.

(12-08-2012, 18:07)Les Wiseman napisał(a): Cały pomysł na wizualną stronę filmu kumuluje się według mnie w scenie, którą można było zobaczyć m.in. w zwiastunie, gdy Quaid kasuje z broni palnej dziesięciu czy dwunastu facetów, a kamera panoramuje jak szalona. Chcieliśmy wejść do głowy bohatera, przefiltrować sceny akcji przez jego percepcję. Chcieliśmy, aby widownia wstrzymała oddech i nie wypuściła go tak długo jak bohater – czyli na czas strzelania do tych dziesięciu czy dwunastu facetów (śmiech).

Ja nie wstrzymałem.

Colin Farrell napisał(a):Wiadomo, pewne rzeczy, np. efekty specjalne, trochę się zestarzały, ale o dziwo wciąż działają, poruszają odpowiednie struny. Prawdę mówiąc, to film, którego nie da się zbrukać. Myślę, że jakkolwiek sprawy się potoczą, fani nie będą mieli do nas pretensji (śmiech).
No tu Colin ma plusa

Odpowiedz
Na samym dole jest klip z kontroli na dworcu. Ale żal...
PS - zawiera spoilery w postaci odniesienia do oryginalnego filmu.

http://www.fxguide.com/featured/keeping-it-real-total-recall/
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jak dla mnie ok klip.

Odpowiedz
Bez sensu jest to nawiązanie do oryginału w postaci babki przypominającej tę, za którą przebrał się Arnold. Takie mrugnięcia okiem wkurzają mnie, bo wytrącają z, hm, "wkręcenia". "Patrzcie - oglądacie tylko film, i to będący tym samym filmem który widzieliście kiedyś, ale tutaj zmieniliśmy taki szczegół. Ha ha, ale zagraliśmy wam na nosie! Hmm, ok, na czym to stanęliśmy...?"

Odpowiedz
Nawiązania są spoko, dopóki nie są wielką babą na 1 planie zamiast subtelnego mrugnięcia okiem.

Ew gdyby przemontować to i w momencie jak Collinowi zaczyna wariować głowa/maska, jakby wśród migawek ludzi dookoła, którzy zwracają na niego uwagę przez ułamek była ta babka, to by mogło być OK. W obecnej formie jest to równie subtelne jak trzycycka baba.

Odpowiedz
(28-08-2012, 18:29)military napisał(a): "Patrzcie - oglądacie tylko film, i to będący tym samym filmem który widzieliście kiedyś, ale tutaj zmieniliśmy taki szczegół. Ha ha, ale zagraliśmy wam na nosie! Hmm, ok, na czym to stanęliśmy...?"

Po prostu jakaś "mądra" głowa wpadła na to, żeby choć 1 element zmienić i przy okazji pozwolić widzom na uśmieszek. Jak dla mnie OK.
Ale te morfująco/migające kiepsko gęby nie mają żadnego startu do mocy jaka była w oryginalnym filmie.
No sorry k... ale to wygląda zbyt ipadowoXXIwiek czy coś.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nic z tego nie rozumiem. W wywiadach Wiesman mówi, że to nie typowy remake, ale wierniejsza adaptacja opowiadania Dicka. Dlaczego więc kopiują sceny z filmu Verhoveena, które nie były w opowiadaniu?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Bo gdyby była to wierniejsza ekranizacja to film trwałby pół godziny.
Pewnie największy argument na swoją obronę mają : PRZECIEŻ NIE MA MARSA! :wink

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Temu filmowi brak jakiejkolwiek tożsamości. Fabularnie za bardzo polega na oryginale Verhoevena, aby móc go nazywać czymś w ogóle potrzebnym, a wizualnie to, choć o dziwo czasem całkiem zjadliwy, czysty "Blade Runner"/"Raport mniejszości".

Odpowiedz
Na drzwiach prowadzących do sali kinowej wywieszono ostrzeżenie dla epileptyków. Straszono, że film zawiera dużą dawkę migotliwych stroboskopowych świateł. Rzeczywiście, już po pierwszych minutach można dostać padaczki od nadmiaru świetlnych flar, połysków i innych migotliwych rzeczy napastujących nasze gałki oczne. Z czasem człowiek się do tego przyzwyczaja , a wtedy zaczyna dostrzegać całkiem pr
zyjemną (i dopracowaną) estetycznie wizję. Żeby jednak nie było wątpliwości, jest to science-fiction wpisujące się w bieżące trendy, czyli kreujące świat bazujący na stosowanym w nadmiarze CGI, połyskliwych gadżetach i wydarzeniach faworyzujących rozrywkę i rozmach kosztem logiki i realizmu. Bohaterom w scenach akcji włącza się tryb nieśmiertelności wspierany przez niczym nieuzasadniony absurdalny czas reakcji rodem z gier komputerowych. Bywa głupio fabularnie i nielogicznie, ale nie tak znowu zupełnie bezmyślnie, bo wraz z rozwojem fabuły (przy dobrej woli) można znaleźć wytłumaczenie dla wcześniejszych głupich zachowań bohaterów.

Zaletą filmu jest dwoje aktorów: Colin Farrell, który miał wzloty i upadki (często dosłownie) ale generalnie nieźle pociągnął rolę oraz Kate Beckinsale, która całkiem fajnie wypadła w roli zawziętej złej baby nieodstępującej bohatera na krok. Może nieco bawić fetyszyzm z jakim Wiseman portretuje swoją żonę, z ekstazą stosując liczne spowolnienia, zbliżenia twarzy, o celebracji jej falujących bujnych włosów nie wspominając. No ale ciężko mu się dziwić, z Kate aktorka żadna ale cukierek dla oczu pierwszorzędny.

Odstaje niestety reszta obsady. Jessica Biel pozostaje w cieniu Irlandczyka i Brytyjki, Billa Nighy jest tyle co nic, i dobrze, bo znowu odgrywa to samo co zwykle, a Bryan Cranston (Wallter maderfakin White z „Breaking Bad”) dostaje za mało czasu ekranowego i materiału do odegrania, żeby stworzyć przekonujący czarny charakter. Wiseman różne niedostatki próbuje maskować zawrotnym tempem akcji, dzieje się dużo, jest głośno, efekciarsko i w gruncie rzeczy większych zażaleń do warstwy rozrywkowej nie można mieć. Fani hard sci-fi, Dicka i filmu z Gubernatorem zachwyceni raczej nie będą ale tragedii większej nie ma. Sprawnie zrealizowany przeciętniak który dość przyjemnie się ogląda.

Odpowiedz
Moim zdaniem zatrudnienie dwóch aktorek o dosyć podobnym typie urody było błędem. Jeszcze Kate ogląda się bezproblemowo, ale rolę Jessiki Biel z powodzeniem moglaby odtworzyć jakaś lepsza aktorka.
Możnaby też oczekiwać większej, bardziej rozbudowanej roli dla Bryana Cranstona, ale z powierzonego zadania wywiązuje się całkiem dobrze.

Generalnie przyzwoite kino akcji z ładnymi dekoracjami i efektami, po recenzjach i ocenach w necie spodziewałem się masakry, a okazało się, że są one skandalicznie przesadzone. Nie rozumiem tego.
Podobał mi się też Colin Farrell i ten pojazd/winda do podróżowania między dwiema lokacjami. Kilka smaczków też dało się wychwycić, także z wizyty w kinie jestem względnie zadowolony.

Odpowiedz
Cytat:Nie rozumiem tego.
Serio? Film jest remake'iem kultowego filmu, klasyki s-f wręcz i większość recenzentów ocenia film Wisemana przez porównanie z tamtym. Dlatego jakkolwiek nowe Total Recall może sobie nie być AŻ TAK złym filmem, tak dla większości i tak pozostanie marną podróbą produkcji Verhoevena.

Odpowiedz
(07-09-2012, 23:31)nawrocki napisał(a): większość recenzentów ocenia film Wisemana przez porównanie z tamtym.
I to jest właśnie błąd, każdy film należy oceniać jako samodzielny byt, wtedy skupiamy się na istotnych rzeczach takich jak: gra aktorska, efekty specjalne, scenariusz i reżyseria. Przesadne zainteresowanie kontekstem jest moim zdaniem nonsensowne i nie prowadzi do żadnych logicznych wniosków.

Zresztą teraz już chyba każde dziecko wie, że opiniami krytyków i recenzjami internautów można sobie dupę podetrzeć. Kierować się należy wyłącznie wlasnym gustem i wyczuciem.

Odpowiedz
Miałem bilety za free (znajomi zaprosili, chociaż ostrzegałem, że to może być badziew), to się przeszedłem, nastawiony raczej na nakręcony bez polotu rozpierdol...

... i właśnie mniej więcej tyle dostałem, ale, o dziwo, bawiłem się całkiem nieźle. Na początek rzucę oczywistością - film nawet nie zbliża się poziomem do filmu Verhoevena, ale ogląda się go całkowicie bezboleśnie. Scenografia okej, chociaż mogliby nieco bardziej popuścić wodze wyobraźni, sekwencje akcji też w porządku, chociaż raczej nie wychodzą poza dzisiejsze, gówniane standardy (oczojebny montaż i zawalenie ekranu wybuchami pod sam sufit), to zdarzają się wyjątki, jak choćby... no dobra, nie ma wyjątków, ale scenki te skręcono tak, że dają całkiem sporo funu.

Fabułka jakaś tam jest, na kolanie napisane to wszystko, ale jakoś klei się we w miarę zjadliwą całość (chociaż rozwiązanie wątku postaci, granej przez Beckinsale to scenariuszowa żenada, podobnie jak rola Billa Nighy'ego, która pojawia się na ekranie przez jakieś 3 minuty), aktorzy zaś dają z siebie więcej, niż przewidują ich role. Szczególnie Farrell sprawia na tyle pozytywne wrażenie, że do końca sympatyzowałem z jego postacią, czego na przykład nie mogę napisać o Biel, która była koszmarnie bezbarwna. Jej przeciwieństwem jest za to Beckinsale, która zagrała fajnie, a do tego wyglądała świetnie.

Ogólnie, żenady nie ma, jest całkiem spoko filmik, w sam raz na pojedynczy wypad do kina. Szczególnie, jak ktoś ma darmowe wejściówki.

5/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Total Recall 2012 - najbardziej niepotrzebny remake świata desjudi 43 12,405 15-02-2023, 22:58
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości