Total Recall
Wolverine to mutant. Star Trek to ogólnie kosmiczny odlot - przyszłość tak zaawansowana, że mogą wszystko. A poza tym zawsze jest jakieś wytłumaczenie - "napęd warpowy", "pole siłowe" itp. TR to rzekomo gritty s-f utrzymane we w miarę realistycznym stylu (na pewno nie "maszyny mogą wszystko"). A zatem nie wierzę, że ludzie na luzaka wytrzymują 5g, bo przecież nikt nie zadaje sobie nawet trudu wyjaśnienia, jak miałoby to być możliwe (choćby poprzez wprowadzenie antymaterializatora degrawitacyjnego).

Odpowiedz
Winda przez jądro ziemi brzmi jak jeden z odjechanych pomysłów Pratchetta. Pewne rzeczy to po prostu za dużo nawet jak na sci-fi.

Odpowiedz
Ee tam, wcale nie. To kwestia opowiadanej historii, jeżeli jest w miarę ciekawa, to mogę przymknąć oko na technologię z kosmosu, w końcu to nie film Nolana, gdzie przez 40 minut tłumaczą widzowi świat przedstawiony. To byłoby nudne. A tak skupiamy się na akcji.

Swoją drogą chętnie obejrzałbym ekranizację cyklu Terry'ego Pratchett'a.

Odpowiedz
(04-11-2012, 12:21)paj napisał(a): Swoją drogą chętnie obejrzałbym ekranizację cyklu Terry'ego Pratchett'a.

Są trzy filmy póki co - Wiedźmikołaj, Kolor Magii oraz Piekło Pocztowe. Śmiało oglądaj, nie są to może dzieła na miarę ekranizacji Parku Jurajskiego czy Władcy Pierścieni, ale przyjemne filmy, które w jakimś stopniu oddają to, co jest w książkach.

Odpowiedz
W takim razie rozglądnę się za nimi. Dzięki.

Odpowiedz
(04-11-2012, 12:21)paj napisał(a): To kwestia opowiadanej historii, jeżeli jest w miarę ciekawa, to mogę przymknąć oko na technologię z kosmosu, (...) A tak skupiamy się na akcji.

Nawet jeśliby przymknąć oko na to, co z ludźmi się dzieje (a raczej nie-dzieje) wewnątrz tej "windy" to już nie wiem jak się skupić się na nich zwisających/walczących na zewnątrz. Miałem wrażenie, że oglądam kreskówkę z Kaczorem Daffym, uczepionym rakiety lecącej w kosmos.

A te roboty, wyglądające jak szturmowcy z SW też... słabe to.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
A mi te roboty bardziej się kojarzyły z Ja robot z Willem Smithem.

Odpowiedz
A ja się zastanawiam na ile były CGI. Czy np w niektórych scenach (zbliżenia głowy, szczególnie na deszczu) używali prawdziwych i tylko domalowywali to co im się na szybkach wyświetlało.

Odpowiedz
Nie mam pojęcia, ale efekt dosyć zadowalający. Do projektu robotów nic nie mam. Winda jako taka też ładnie wykonana. W jakimś tam stopniu czułem jej rozmiary i wagę, co nie jest takie oczywiste przy użyciu CGI.

Odpowiedz
Jest jakaś wersja EXTended, dłuższa 10 min. W sumie to wali mnie to :) ale może ktoś se obejrzy.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Przez te pulsujące światła miałem ochotę wyłączyć film już po kilku minutach. Na szczęście później jest już lepiej, ale i tak seans zaliczyłem z bolącą głową. Nie przypominam sobie innego filmu, który oglądało by się tak nieprzyjemnie. Tym bardziej cieszę się, że nie widziałem tego w kinie.

Reszta to sprawnie zrobiony akcyjniak, gdzie większość czasu bohater ucieka inni go gonią, a w tle są wybuchy. Nic specjalnego, ale też nie ma jakiejś wielkiej tragedii. Zastanawia mnie tylko kilka kwestii
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Obejrzałem. Nie bolało. I to mnie zawsze w takich filmach wkurza, bo są kiepskie już z definicji, ale dobrze się je ogląda. Wolę takie, przy których ledwo da się wysiedzieć do końca, bo wtedy przynajmniej wiadomo, że to prawdziwy gniot :)

W zasadzie nie wiem co miałbym napisać. Aktorstwo? Nie istnieje, ale Farrella dobrze się ogląda i udało mu się pociągnąć film, za co szacunek, bo o jego postaci nie da się powiedzieć dokładnie nic. To samo dotyczy reszty bohaterów, na czele z Kate Beckinsale, która jest tak przerysowana i cool suczowata, że... nawet mi się w tej, ekhm, roli podobała.

Na plus muszę uznać scenografię i niektóre designy. To, że wszystkie poduszkowce wyglądają tak samo to jakieś nieporozumienie, a roboty są tak banalne, że bardziej się już nie da, ale podobała mi się architektura, zwłaszcza dzielnicy w której mieszkał Farrell. Panoramy miasta też niczego sobie, było w tym wszystkim trochę świeżości. Nie rozumiem tylko dlaczego to futurystyczne UK i Australia wyglądają dokładnie tak samo?

W ogóle całe tło fabularne (a później, jak się okazuje, fabuła) tego filmu to jakieś kuriozum. Nienawidzę, gdy film zaczyna się od informacji tekstowych wprowadzających w sytuację świata filmu, bo nigdy nie wynika z tego nic dobrego. Tutaj jest mowa o jakiejś wojnie biologicznej, przez którą zostały tylko dwa obszary - UK i Australia. Eeee... ale dlaczego tylko te dwa? No tak, bo potrzebowali takich miejsc, które można by połączyć w linii prostej windą przez jądro ziemi :P No dobra, ale jest mowa o tym, że najcenniejszym surowcem stała się przestrzeń, co wyjaśnia takie zatłoczenie i unoszące się w powietrzu struktury mieszkalne. Znowu, no dobra, ale skąd to ograniczenie przestrzeni? Ano ze skażenia reszty świata, która ma postapokaliptyczny krajobraz i żółto-brązową kolorystykę. Aha, ale zaraz, dlaczego UK i Australia nie są skażone? Co je oddziela od reszty świata, że panują tam całkiem inne warunki, powietrze jest nie skażone, a na niebie świeci słońce? Najwyraźniej umożliwia to jakaś technologia, ale jaka? Co to? Jak to wygląda? Nie dowiemy się, bo jak zwykle trzeba uwierzyć na słowo tekstowi z początku filmu.

Wizualnie jest dobrze, efekty specjalne na poziomie, tylko te nieszczęsne flary! Większość wygląda niestety jak dodana w postprodukcji i trudno tu mówić o doznaniach estetycznych na poziomie Star Treka czy Super 8.

Zakończenie sugeruje - i nie, nie ukryję tego w spoilerze, bo to tak banalne i oczywiste, że głowa boli - że to wszystko dzieje się w głowie głównego bohatera, jest efektem wizyty w Rekall. Skoro tak, to tym bardziej rodzi się pytanie: po co ten film powstał?

Odpowiedz
Cytat:i nie, nie ukryję tego w spoilerze, bo to tak banalne i oczywiste, że głowa boli - że to wszystko dzieje się w głowie głównego bohatera, jest efektem wizyty w Rekall.

Czyli tak jak w oryginale z Arnoldem. Jak dla mnie lepiej jeśli remake nie zmienia zakończenia niż dowala czymś takim jak Planeta Małp Burtona.

Odpowiedz
Właśnie o co do diabła chodzi z tymi flarami? Od jakichś dwóch lat masa reklam wykorzystuje ten efekt, ale w sposób delikatniejszy niż w filmach, które przeznaczone są do oglądania na ekranie wielkości domu. Rozumiem, że teraz taka moda?
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
(19-11-2012, 16:42)Gieferg napisał(a): Czyli tak jak w oryginale z Arnoldem.
Nie pamiętam jak było w oryginale mówiąc szczerze. Kopę lat nie widziałem tego zacnego filmu, pora go sobie odświeżyć.


Odpowiedz
Film z Arnoldem daje taką możliwość, ale nie mówi wprost, że tak jest.

Odpowiedz
(19-11-2012, 18:47)Crov napisał(a): ...ale nie mówi wprost, że tak jest.

Wystarczy, że inżynierowie w Recall mówią: zdobędziesz dziewczynę, pokonasz dyktatora, ocalisz planetę.

I aplikują mu też "nowość czyli błękitne niebo na Marsie".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nie powiedziałem, że nie wiem czy w oryginale to było zasugerowane i dwuznaczne, tylko, że nie było to powiedziane wprost. Verhoeven mowi, ze mozliwosc takiej interpretacji jest, ale chyba nigdy nie stwierdzil jasno: "Tak, to był sen."

"Błękitne niebo na Marsie" to jeden z najpiękniejsych tekstów, jakie w życiu słyszałem. Do dziś nie wiem dlaczego.

Odpowiedz
W nowym gównie rzucają kilka haseł, a kolesiowi śni się dziewucha przed wizytą w Recall.
W starym klasyku facet w biurze praktycznie streszcza dokładnie film, a na ekranie pojawia się odpowiednia dziewczyna.

Odpowiedz
(19-11-2012, 19:27)Crov napisał(a): Do dziś nie wiem dlaczego.

Pewnie wizualizujesz sobie błękitne niebo na Marsie, które wygląda równie zajebiście na Ziemi. Czytasz, myślisz, widzisz. Piękne to.

(19-11-2012, 19:29)Craven napisał(a): W nowym gównie rzucają kilka haseł, a kolesiowi śni się dziewucha przed wizytą w Recall.

Ale oglądałeś tą wersję rozszerzoną? Bo tam ponoć jest więcej wyjaśnione (Hawke gra głowę) i zakończenie jest inne. Inne tzn. bliższe filmowi z Arnoldem.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Total Recall 2012 - najbardziej niepotrzebny remake świata desjudi 43 12,417 15-02-2023, 22:58
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości