True Detective [HBO]
yacajackowski napisał(a):Drugi sezon jest bardzo dobry (...) - genialna II połowa sezonu, na pewno wrócę.

Też sobie powtórzyłem i bardzo się z tym zgadzam. Druga połowa S02 to jest coś, czego długo nie zapomnę. Rzadko która produkcja potrafi wywołać u mnie dzisiaj rozkminy typu "Co ja bym zrobił na miejscu X czy Y?", a po obejrzeniu TD2 tylko o tym myślałem. Cholernie szkoda mi Velcoro. Scena przy ogrodzeniu szkoły, jak salutuje po raz ostatni swojemu synowi, jest przepiękna. W ogóle cały sezon jest pięknie pomyślany, choć pierwsza połówka wymaga od widza trochę cierpliwości. Powodem, dla którego tak niesamowicie uwielbiam S02, jest również fakt, że w ostatnich 3 odcinkach ma on ten specyficzny, unikalny feel klasyki kina sensacyjnego lat 90.

Pierwszy i drugi sezon są kompletnie różne i oba mają u mnie po 10/10.

Odpowiedz
Dokładnie. Mnie drugi sezon kupił od razu. Jest kompletnie inny niż pierwszy, ale wcale nie gorszy. Nie rozumiem narzekań.

Odpowiedz
Dopiero oglądam trzeci sezon. I tak, jak uwielbiam pierwszy i na maksa - koniec końców - doceniłem drugi, to ostatni męczy mnie okrutnie. Jestem równo w połowie i totalnie nie mam ochoty na więcej. Traktuję to trochę, jako przykry "obowiązek". No skrajnie mnie to nie angażuje, mimo że bardzo bym chciał.

Nie umiem nawet określić z czego ta sytuacja wynika. Aktorzy przecież są super - Ali bardzo dobry, na wszystkich płaszczyznach, a Dorff jak dla mnie jeszcze fajniejszy, chociaż do grania ma na pewno mniej. Realizacyjnie jest to top, bo zdjęcia świetne, muzyka siedzi, przemyślane to wszystko na poziomie inscenizacji jest bez zastrzeżeń. Nawet ten montaż daje radę, a ma wręcz momenty fenomenalne. No może poza odcinkiem czwartym, gdzie montażysta już przegiął w finale i rozwalał napięcie.

Co tu więc nie gra? Nie wiem. Może właśnie ta chronologia? Może przez to jakoś nie umiem wejść w temat? To mój główny trop. Takie skakanie po osi czasu ma jednak swoje konsekwencje i koniec końców, tylko ta najpóźniejsza ma znaczenie, bo przecież wszystkie pozostałe można brać za niepewne wspomnienie, czy czyjś wymysł albo i retrospekcję, która jest zabiegiem sensownym, gdy tylko coś dopowiada, a nie zajmuje połowy czasu, w sytuacji, gdzie jednak intryga leży w zupełnie innym miejscu.

Dokończę to w bólach, ale musiałem się na tym etapie podzielić tym wielkim bólem.
.

Odpowiedz
IMO nie zagrało rozwleczenie tego. Za mało tutaj jest chyba mięcha na te 8 odcinków i to, co moim zdaniem najciekawsze, to wątek starców-detektywów, który pojawia się dość późno. A poza tym to wygląda bardzo sztampowo i odtwórczo, więc przez to mało angazująco.

Odpowiedz
Zgodzę się z Tobą. Tu brakowało treści na te 8h. Jednocześnie bohaterowie całościowo, nie byli tak interesujący, jak w serii pierwszej, gdzie chyba ulubioną moją sceną jest zwykła rozmowa w samochodzie.

Koniec końców dokończyłem to nawet bezboleśnie. Drugą połowę oglądałem z jakimś większym zaangażowaniem. Chyba wpłynęło na to przesunięcie akcentu na współczesność. Ogólnie mój zasadniczy problem z trzecim sezonem, to ta jego konstrukcja. Moim zdaniem film, czy serial, który bawi się w kilka linii czasowych, powinien jednak mieć bardziej dopracowany pomysł na narrację. Tutaj doszło do jakiegoś rozmydlenia, które spowodowało, że nie umiałem określić, gdzie rozgrywa się właściwa historia. W pierwszym sezonie "True Detective" było to znacznie lepiej pomyślane. Może też dlatego, że patent był prostszy. Tutaj jakoś się ta konstrukcja posypała. Finalnie jakoś tam się zazębia i mam wrażenie, że nawet wiem, o co twórcy chodziło. Zgadzam się z powyższymi postami Kuby i patyczaka, że to jakaś próba podjęcia analizy budowy i rozpadu rodziny. Jednak jest tu zdecydowanie za mało jakichś konkretnych punktów zaczepienia, za mało konkretów, za mało inspirujących wniosków, żeby to działało dobrze. Poza tym - no sorry - nie tego oczekuję po serialu "True Detective". Może inaczej. Nie tylko tego. W poprzednich seriach o wiele lepiej udawało się skleić motywy kryminalne z taką życiową zwyczajnością. To było zresztą ich siłą.

Ali zagrał rolę wybitną. Nie mam żadnych zastrzeżeń. Był świetny w każdej z linii czasowych. Różne oblicza tej samej postaci. Perfekcyjnie opracowane aktorsko to było. Zadbał o wszystkie detale. Dorff miał fajniejszą postać, ale jednak prostszą o wiele. Oczywiście też na plus. Do tego cichym bohaterem serii jest Scoot McNairy. Fantastyczny występ. Charakteryzacja świetna. W ogóle serial realizacyjnie to top topów. Może czasami aż za bardzo. Bo te piękne, klimatyczne zdjęcia i niepokojący momentami montaż, aż nie pasował do opowieści.

Przerost formy nad treścią - to określenie pasuje mi tu idealnie.
.

Odpowiedz
Oglądam pierwszy sezon po raz trzeci. To jest arcydzieło. Ilość warstw fabularnych, wątków, odniesień do kultury, a wszystko idealnie ze sobą powiązane. To nie miało prawa powstać.

10/10

Odpowiedz
Patrzylem sobie na biblie serialu i tam sa streszczenia odcinkow, jak oryginalnie planowal je Pizzolatto:

https://thescriptlab.com/download/screenplays/series_bible/TrueDetective_Bible.pdf

I ostatni odcinek opisuje kończąc tak:

"Going back through his old files, something Cohle saw in the new case file makes him reconsider a piece of old evidence that seemed inconsequential at the time. This leads the two men to the real killer, and a decades long cover-up of murder by power. The men find the killer, but not without paying a high price."

To ciekawe, bo chyba ostatecznie nie bylo w pierwszym sezonie tego "decades long cover-up", no nie? O ile pamiętam. Ciekawe, co się stało, że zrezygnował z tego.

Odpowiedz
A nie takie wnioski wyciągnąłeś po finale? Że ten demoniczny, pedofilski kult działał tam od dekad?

Odpowiedz
Wnioski IMO są podobne, ale w fabule nic nie ma o jakimś "cover-up", o ile pamietam. Nikt nie krył zabójcy.

Mysl moja jest taka: czy Pizzolatto (nazwisko nieprzypadkowe? ;)) zmienił to, a tropy są efektem przypadku/rewrite'u, czy stwierdził, że będzie to bardziej podskórne i umyślnie zostawił tropy.

Odpowiedz
Cytat:w fabule nic nie ma o jakimś "cover-up", o ile pamietam.

No właśnie poczucie, że istnieje cover-up pojawiło się u Cohle'a bardzo wcześniej, już na początku śledztwa. Billy Lee Tuttle, syn Sama Tuttle'a (przywódca kultu i pedofilskiej sekty), kuzyn senatora, Edwina Tuttle'a - oni stali za tuszowaniem wszystkiego i wpływali na policję.

Odpowiedz
No tak, ja to wiem. Mnie wlasnie chodzi o to, że otwarcie w fabule serialu tego nie ma pozniej chyba, że demaskują ukrywanie mordercy i śledztwa. Dlatego wlasnie zastanawiam sie, bo totalnie w pierwszym sezonie TD czuć, że jest COŚ więcej i to jest super - ja sie zastanawiam tylko jak bardzo jest to umyślne, a na ile to jakas pozostalosc po wczesniejszych pomyslach. Choć TD wydaje sie byc jednak przemyslanym serialem, wiec to raczej nie jest przypadek.

Musze odswiezyc.

Odpowiedz
W pierwszym sezonie TD cover-up pokazany jest realistycznie, w sensie nie widzimy bezpośrednich spotkań między członkami kultu. Widzisz tylko efekt końcowy, czyli Cohle'a ruganego przez przełożonych, więźniów "popełniających samobójstwa" (normalnie kopia 1:1 "samobójstwa" Epsteina, nawet numer z kamerami się zgadza) etc.

EDIT

Crov, czek this shit: Melinda Gates już w 2019 roku szykowała się do rozwodu z Billem. Powód? Jego zażyłe stosunki z Jeffreyem. Pewnie obaj ruchali dziewczynki, bo jak każdy tego typu kult poprzez kontakty z młodym ciałem chcieli uzyskać życie wieczne albo coś.

Odpowiedz
Cytat:Crov, czek this shit: Melinda Gates już w 2019 roku szykowała się do rozwodu z Billem. Powód? Jego zażyłe stosunki z Jeffreyem.
Czekam na wyciek kolejnych brudów ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
"Widzę twą duszę na krawędziach twych oczu. Jest żrąca, niczym kwas. Ciąży na tobie demon, mały człowieczku."

Odpowiedz
Miał powstać nowy serial "Redeemer”. Na podstawie książki Patricka Colemana “The Churchgoer.” Nic Pizzolatto i Matthew McConaugheyaja znowu mieli razem pracować.Miało być o duchownym, który został ochroniarzem i który przeprowadza poszukiwania zaginionych kobiet w Teksasie. Trafia na sieć powiązań kryminalnych i korupcji. Szkoda że to skasowali.

Styczeń 2020
https://variety.com/2020/tv/news/matthew-mcconaughey-true-detective-nic-pizzolatto-fx-series-1203483704/

Styczeń: 2021 projekt anulowano.
https://tvline.com/2021/01/12/redeemer-cancelled-matthew-mcconaughey-fx-drama-series/

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk


Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Nemo napisał(a):Miało być o duchownym, który został ochroniarzem i który przeprowadza poszukiwania zaginionych kobiet w Teksasie.

Cytat z 4 odcinka 1 sezonu TD:

There is a place down south where rich men go to devil worship, sacrifice women and children.

Nemo napisał(a):Szkoda że to skasowali.

Wiadomo, czemu McConaughey zrezygnował z roli?

Odpowiedz
Obejrzałem 1 sezon TD piąty raz. Bez kitu najlepszy serial ostatniej dekady i jeden z najlepszych w historii telewizji.

Zwróciliście uwagę na scenę, w której Rust tańczy z laseczką (nawet nie patrzy jej w oczy ani nic z tych rzeczy) i mówi:

Rust: Alaska is beautiful. It's not Paris, but it's clean, and it's clear.
kobieta: You've been to Paris?
Rust: For a month.
kobieta: What'd you do in Paris?
Rust: Mainly just got drunk in front of Notre Dame.

:)

Jak myślicie, co Rust mógł robić w Paryżu przez 30 dni? W internetach chodzą teorie, że to był jego miesiąc miodowy czy coś. Jakoś średnio mi to pasuje.

Odpowiedz
Cytat:co Rust mógł robić w Paryżu przez 30 dni?
Pił przed Notre Dame inwigilując środowisko tamtejszych kloszardów.

Odpowiedz
Ksywka operacyjna: jurny_kloszard69 :)

Odpowiedz
Tak sobie myslalem.

Pamietacie jak Piccolato (albo Fukunaga, nie pamietam dokladnie) mowil, ze fakt, że rysunki spirali znalazly sie w domu Marty'ego to byl przypadek - że scenograf go tam dał przypadkiem?

Wierzycie w to? Bo dla mnie to brzmi mało wiarygodnie szczerze mówiąc. Zwłaszcza, spirala była tak ważnym elementem symboliki serialu - no i wiemy też czego jest symbolem naprawde. Tylko tak sobie mysle - po co klamać? Motyw tego, że córka Marty'ego byla molestowana jest IMO aż nadto wyraźny. Wiec rozumiem, że zostawienie w sferze domysłów jest spoko, ale czemu udawac, ze ta spirala byla tam przypadkiem. Po to, zeby bylo to bardziej tajemnicze i widzowie nie mieli pewnosci, ze ta teoria jest prawdziwa?

No albo okej - albo rzeczywiscie to byl czysty przypadek. Ale kompletnie tego nie kupuję.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  True Detective - SEZON DRUGI [HBO] Bogdan 686 125,050 31-03-2018, 19:08
Ostatni post: Kuba
  Dirk Gently's Holistic Detective Agency (NETFLIX) Indroman 3 3,051 28-09-2017, 12:51
Ostatni post: Gal Anonim
  True Blood Mental 76 20,122 04-08-2013, 00:16
Ostatni post: Red



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości