Vinci
#21
polskie filmy mają chyba najdłuższe wstępy przedstawiające sponsorów filmu, najpierw lecą graficznie, a później to samo jako w napisach w początkowych scenach

co do samej drugiej części, bardzo średnio wyszło to granie na nostalgii, dużo nawiązań do innych filmów

Dorociński jakiś przerysowany z tym swoim amerykańskim snem FBI

nawiązanie do żymian w Krakowie mnie rozśmieszyło

Odpowiedz
#22
(09-10-2025, 13:44)Spoilerowo napisał(a): Dorociński jakiś przerysowany z tym swoim amerykańskim snem FBI

To chyba meta koment do jego kariery w Holly. 
Captain Obvious

Odpowiedz
#23
Też wczoraj sobie obejrzałem, ot, przyjemny filmik do kotleta, ani jakoś przesadnie zły ani też specjalnie dobry. Największym rozczarowaniem jest chyba tylko ten wielki heist na moście - odpalili trochę CGI fajerwerków i tyle. Twist na końcu za to całkiem sympatyczny.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#24
Doktor jest rozczarowany (co za niespodzianka).

Nie żebym zgrzytał zębami podczas oglądania, ale cały czas miałem w głowie pytanie - Po co?
To znaczy wiadomo po co, bo trzeba zmonetyzować nostalgię, ale po co?

Jedynka to dla mnie żaden kultowy film, ot porządnie nakręcona rozrywka. Ale mimo całej rozrywkowości człowiek mógł traktować ten film i historię w miarę poważnie. Ktoś się przyłożył do scenariusza, ktoś pomyślał, zrobił jakieś w miarę sensowne twisty...
Tutaj to jest jeden wielki "benefis po 20 latach" składający się zupełnie niepoważnych scenek i gagów. Cały "heist" jest po prostu tandetny i zupełnie na odpierdol. Oni chcą ukraść miecz, ale my im go podmienimy jak się odwrócą bo odpalimy fajerwerki na moście. No szczyt wyrafinowania.
Nikt się nie stara żeby tej historii nadać choćby jakikolwiek, pięcioprocentowy zarys prawdopodobieństwa. Jakby reżyser postanowił sobie zakpić z widza. Wy czekacie na taki film jak jedynka, a ja wam dam parodię.

W ogóle pierwsza godzina to jakieś obyczajowe nie wiem co. "M jak miłość" skrzyżowana z "Klanem" i "Aniolem w Krakowie"? I o dziwo jest to dużo lepsze niż druga godzina gdzie jest "wyczekiwana" akcja.

Więckiewicz jako jedyny się coś stara bo reszta wygląda jakby czekała kiedy się ten benefis skończy i można pójść na bankiet a potem do kasy. Flegmatyczny Simlat gra flegmatycznego Simlata, s Dorociński nie wiadomo kogo.

Albo ze mną jest coś nie tak albo ze współczesnym kinem.

(09-10-2025, 13:44)Spoilerowo napisał(a): polskie filmy mają chyba najdłuższe wstępy przedstawiające sponsorów filmu, najpierw lecą graficznie, a później to samo jako w napisach w początkowych scenach
Zdecydowanie najśmieszniejszy moment filmu.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#25
Przeskoczyłem po scenach i już po samym wyglądzie jak reklamy ING, dałem sobie spokój, Więckiewicz swoim aktywizmem mnie zniechęcił do siebie to drugie, a trzecie to całość ma "kogel mogel 4" vibe.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#26
Rysiek Petru się tam chwalił i zapraszał na film to myślałem, że chociaż powie z jedno zdanie, a go pokazali przez 2 sekundy i ktoś powiedział - poseł Ryszard Petru.
A Grzegorz Turnau odebrał nuty w recepcji hotelu.
Jeszcze to cameo Wielowieyskiej z "Wyborczej", kupującej sprzęt do nurkowania. Bardzo hermetyczny "żart", którego niestety nie zrozumiałem.

Taki to jest film, no lol.
Który mamy rok, że ktoś robi takie rzeczy? 1993?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#27
Co do dwójki to po pierwsze - nie uważam Vinci za jeden z najlepszych filmów Juliusza Machulskiego, tylko za produkcję w najlepszym razie OK. Po drugie - nie nakręcił mistrz kina rozrywkowego z lat 80 i 90 od bardzo dawna żadnego filmu, a ostatnie filmy przed emeryturą filmową Machulskiego, to nie było nic dobrego, więc nie przeżyłem rozczarowania (najlepsza jego produkcja to serial Mały zgon). Więc z powodów, które wymieniłem Vinci 2 nie mógł się udać. Gdybym miał coś pochwalić to Dorocińskiego, który szarżuje i tyle. Ocena: 4/10.

Odpowiedz
#28
Druga część to taki fajnopolacki film. Kogo tu nie ma gościnnie? Petru, Wielowieyska, Turnau, TVN 24 i Anita Werner, a nawet kurva Miszalski się znalazł i ze 3 żydów na 5 planie. W ogóle to zamiast ruszyć to od razu z kopyta to zamienia się przez pierwsze 50 minut w jakiś film obyczajowy, który ciągnie się w nieskończoność. De facto dopiero powrót Dorocińskiego i jego przerysowana rola rozluźniają atmosferę (i tu się jednak trafił fajnopolacki motyw czyli komendant odpala przypadkiem broń podarowaną w prezencie - ciekawe co to przypomina?). 

Machulski zmarnował nawet Zosię Jastrzębską, a to naprawdę duże osiągnięcie. O całym setupie na skok mogę napisać, że poszedł szybko, bezboleśnie i Cuma mógłby przylecieć nawet 3 dni później a i tak ogarnąłby wszystko. To co mnie jednak zaskoczyło to wszechobecny niedostatek rozmachu (no chyba że kogoś rajcuje światełko do nieba), nie wspominając o akcji. To jest kino rodem z lat 90-tych ale ktoś zadbał o ładniejsze zdjęcia. 

3/10 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#29
Strasznie słaby film, ten oryginalny, dlatego nie mam w ogóle ochoty na dwójkę. Takie typowe wzorowanie się na zachodnich przykładach z aktorami którzy są w co drugim dziele. Mogę jakoś tam wyróżnić Szyca bo w tych swoich wczesnych latach miał jakiś taki specyficzny urok cwaniaczka. Ale poza tym naprawdę straszne nudy. 3/10 a i tak zawyżam

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości