Wałęsa według Wajdy
Dobre to było. Nie jakieś wybitne ale dobre. Sam fakt, że mnie znużenie nie skręcało na polskim filmie już o czymś świadczy.

Czego mi brakowało? Jakiegoś szerszego kontekstu bo "Wałęsa" to film-monolog, jednej postaci, jednego aktora (prawie dosłownie). Mamy jakieś archiwalne i pseudoarchiwalne wrzutki, jakieś majaczące w tle postaci ale praktycznie każda scena ma w sobie Wałęsę. Wszystko jest z perspektywy samego Wałęsy (gdzieniegdzie przemknie Danuta). Trochę to "ciasne". Oczekiwałem szerszej perspektywy.
Wkurzało mnie też wykorzystywanie tych samych piosenek, po kilka razy. Bezsens.

Odrębną sprawą jest, że każda scena z Wałęsą jest kradziona przez Wałęsę-Więckiewicza. On był tak bardzo Wałęsą, że wszyscy inni wypadali mniej wiarygodnie.

Dam 6+/10 Całkiem udany seans.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Nie wiedziałem, gdzie to wrzucić, więc niech będzie tutaj. Ian Holm jako Lech Wałęsa:

http://www.glol.pl/article/bilbo-baggins-jako-lech-walesa-niewielu-ludzi-wie-o-tej-roli-iana-holma.html

Odpowiedz
Wziąłem i obejrzałem. Prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś gorszego, tymczasem te dwie godziny zleciały dość szybko i przyjemnie. Ale po kolei. Największym plusem zdecydowanie Więckiewicz. Niesamowita rola, aż chce się go oglądać. Zresztą film jest w ogóle zagrany bez zarzutu, Grochowska jako Danuta też wypadła bardzo dobrze, na tyle, że powinno być jej na ekranie trochę więcej.

Podobały mi się dialogi i sceny "spokojniejsze", domowe, rozgrywane pomiędzy małżeństwem Wałęsów, ich spory, ale także wspieranie się nawzajem. W sumie, jak tak myślę, to te sceny podobały mi się z całego filmu najbardziej. Wynika to może z faktu, że konstrukcja fabuły i fragmentaryczność nie pozwoliły ani się w tę fabułę zbytnio zaangażować (czasem miałem wrażenie, że oglądam fabularyzowany dokument), ani rozwinąć postaci w nieco głębszy sposób - jest sobie Wałęsa-gaduła i Wszyscy Poza Wałęsą - niemalże anonimowe postacie, które przewijają się na ekranie raz lub więcej razy. Dlatego właśnie trudno mi nie docenić tych paru scen, gdzie widać było jakieś emocje na linii dwóch osób, bez udziału kamer i mikrofonów.

Poza tą fragmentarycznością nie podobało mi się też natężenie materiałów archiwalnych, a już wklejenie twarzy aktorów w takie nagrania sprawiło, że moja ręka zaczęła się niebezpiecznie przybliżać do czoła - niepotrzebne i kiepsko wykonane. Muzyka? Na plus i minus jednocześnie, bo piosenki były świetne, ale też - w trakcie filmu - nieco zbyt wyeksploatowane i jakoś tak nienaturalnie zgrane z obrazem. Fajnie wypadło za to osadzenie akcji w danej epoce, bo czasem można było pomyśleć, że film rzeczywiście kręcono w tamtych latach.

No nic, tak jak wspomniałem, po trailerach spodziewałem się gniota, a dostałem film całkiem niezły, który, pomimo wielu niedoskonałości, ogląda się bezboleśnie, a Więckiewicz winduje go jeszcze nieco w górę. W sumie nie pomyliłem się dużo z tym moim plakatem z Wałęsą-Supermanem. Tu też go wielbią i też wszystkich ratuje :) 6/10

Odpowiedz
Byłem, widziałem - i dobrze się bawiłem.
A konkretnie - po "Katyniu", którego zdzierżyć nie mogę, obejrzałem "Wałęsę" w ramach ciekawostki (zerowe wymagania, nastawienie nijakie). Z seansu jestem zadowolony - przede wszystkim dlatego, że na tle innych tego typu produkcji film Wajdy wygląda jak niezły produkt eksportowy, który po tytule wszyscy skojarzą z postacią, Więckiewicz też jest rozpoznawalny za granicą, że o Wajdzie nie wspomnę. Strzał w dziesiątkę z muzyką, bardzo dodaje klimatu na plus, rama kompozycyjna (wywiad+retrospekcje) nie jest szalenie oryginalny, ale sprawdzony, dobrze się ogląda. I jak na moją wrażliwość - nie epatowało patriotyzmem, nie grało jakoś bezczelnie na emocjach, dobrze zagrane (dość jaskrawo chwilami, ale w sumie wyszło dobrze).
Dla mnie zaskoczenie - film dot. polityki/historii Polski, który dobrze się ogląda.
Równowaga we wszystkim.

Odpowiedz
Więckiewicz i Grochowska niosą ten film, miłym zaskoczeniem jest energiczność i wykorzystanie piosenek kojarzących się z epoką, ale jednak spoza głównego nurtu polskiej popkultury. Całość wygląda jakby Wajda wykrzesał z siebie ostatni zryw, znalazł pożegnalną pasję i energię. Co do kwestii światopoglądowych powiem tak, od takiego filmu oczekuję aby przez dwie godziny mnie przekonał i "Człowiekowi z nadziei" raczej się to udaje, w dodatku urywa się w dość bezpiecznym momencie, a scenariusz rzuca trochę okruszków do dziobania dla każdej ze zwaśnionych grup. Bardzo "amerykańska" biografia, ale też miejscami Wałęsa jest po prostu aroganckim, przemądrzałym bucem i takie momenty dobrze równoważą bardziej podniosłe fragmenty.

6/10

Odpowiedz
Wczoraj sobie zrobiłem drugie podejście do filmu, odkładając na bok swoje polityczne przekonania co do Wałęsy. Absolutnie nie wierzę w jego legendę i nawet zbędna jest ta cała interwencja partii rządzącej, by być w 100% pewien, że to był człowiek Jaruzelskiego i Kiszczaka - wystarczy posłuchać dowolnej wypowiedzi Lecha na ten temat ;) No, ale z racji tego, że filmy Eisensteina czy Riefenstahl pomimo bycia obrzydliwymi propagandówkami są przecież pod względem warsztatu rewelacyjne, to wypadałoby mi oceniać pod kątem artystycznym także Wajdę.

No niestety widać, że Wajda zrobił ten film mocno pod swoje poglądy polityczne i trochę po to by wybielić mocno nadszarpany wizerunek Wałęsy. Niech moją tezę poprze fakt, że Anna Walentynowicz w tej historii wręcz statystuje, Andrzej Gwiazda miga jedynie przez chwilę w jednym materiale archiwalnym, a Henryka Krzywonos ma tu ten swój "rzekomy" moment (a tak w ogóle, to z Wellman niezłe aktorskie drewno :P) . Ogólnie Wałęsa poza byciem arogantem jest przez cały film przedstawiany na modłę Hollywoodu. Przez cały film jest taki odważny i honorowy, rzucając przy tym patetycznymi cytatami do trailera.

Realizatorsko tak sobie. Kamera z ręki nawet tu pasuje, OST z tamtych lat całkiem fajnie dobrane, ale odnoszę wrażenie, że co najmniej 40% filmu to materiały archiwalne - momentami takie, które śmiało można było zastąpić nakręconymi przez Wajdę scenami, ale jak rozumiem taniej było twórcom wkleić Więckiewicza na green screenie. Nie rozumiem też po co ramą tej historii uczyniono wywiad z Orianą Fallaci, skoro wpływ na fabułę ma absolutnie żadny i śmiało można było zrobić z tego kolejny 2-minutowy epizod z domu Wałęsów.

Łukasz Muszyński w komentarzu do swojej oceny na FW napisał, że bez Więckiewicza nie byłoby filmu. Absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Nie oszukujmy się - cała ta produkcja należy tylko i wyłącznie do niego. Świetnie naśladuje ten charakterystyczny bełkot Wałęsy i aż się widzi w nim tego Wałęsę, którego widzieli tamtejsi Polacy. Grochowska też okey, ale to taka klasyczna rola kury domowej i żony człowieka, który z dnia na dzień staje się wpływową postacią. Widzieliśmy takie role wcześniej 1000 razy i będziemy je widywać drugie tyle.

5/10 - aż mnie dziwi, że TVP to współfinansowało - to samo, które regularnie najeżdża na Bol... to znaczy Wałęsę :)

Odpowiedz
Film jest z 2013. Wtedy rządziło PO, a prezesem tego cyrku pod nazwą TVP był Juliusz Braun, obecnie członek rady mediów narodowych z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, a kiedyś poseł Unii Wolności.

To powinno wyjaśnić, czemu finansowali film Wajdy o Wałęsie.
.

Odpowiedz
(06-06-2020, 08:24)srebrnik napisał(a): Film jest z 2013. Wtedy rządziło PO, a prezesem tego cyrku pod nazwą TVP był Juliusz Braun, obecnie członek rady mediów narodowych z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, a kiedyś poseł Unii Wolności.

To powinno wyjaśnić, czemu finansowali film Wajdy o Wałęsie.

To już wszystko wyjaśnia ;) Wtedy byłem zbyt młody by interesować się nawet w najmniejszym stopniu polityką, więc stąd moje zaskoczenie.

Odpowiedz
Film jako film jest dobry, oczywiście pamiętając o tym że jego fabuła jest kłamliwa, a TW Bolek w czasie biedy komunizmu posiadał w domu telewizor i kilka razy "wygrywał na loterii", oraz środki by wykarmić i to dobrze wielką rodzinę. Trzeba traktować to jako film propagandowy, ewentualnie fantastykę, by docenić charyzmę Więckiewicza w roli "bohatera ludu". Kiedyś jak w tym kraju będzie normalnie, i nie będziemy państwem kolonialnym pod butem Izraela, Niemców, i USA, będzie można wsadzić film Wajdy do tego samego pudełka co filmy propagandowe PRL. 

Odpowiedz
Kciuk w dół 
Wreszcie przemogłem się do ujrzenia Wałęsy. Przy seansie zdecydowałem się olać oczywiste laurkowatość i wybielające przekłamania (bo gdyby oceniać filmy historyczne pod tym kątem, to większość klasyków dostałaby z automatu 0/10 i niedostateczny z wykrzyknikiem) i zobaczyć jak biografia TW Bolka wyszła pod kątem filmowym i czy Wajda w jakimś stopniu zrehabilitował się po Katyniu. Zwłaszcza, że opinie tu były ze wskazaniem na pozytywne.

Jak na przebrzmiałego PRL-owskiego wymiatacza (bo nie tylko Wajda po 1989 roku zmienił się w chałturnika) film wyszedł OK. Chyba, że w rzeczywistości to kręcił jakiś młodszy asystent, a Wajda jedynie użyczał nazwiska dla prestiżu jedynie i na planie ograniczał się do sączenia łiskacza i przeliczania banknotów. Film jest lekki, też pozwolono na trochę mniej spiżowy obraz Bolka - mimo że rzuca patetycznymi frazesami i to wzór cnót, to wciąż jest tym głupkowatym bufonem lub jak jest stan wojenny, to ludzie wyzywają go od sukinsynów i że stan wojenny jest przez niego (chyba najbliższy prawdy historycznej moment ;)). Nawet uwzględnili kwity sugerujące współpracę z SB (co ukazano, że Wałęsa podpisał to nieco bezmyślnie), choć ukazaną niechętnie i pod przymusem. Więckiewicz od razu mnie kupił w roli tytułowej i idealnie odzwierciedlił jego manierę, choć momentem trochę podchodzi pod kabaret.

Co mogę skrytykować to nadużywanie materiałów archiwalnych i ich leniwe wciskanie bez pomyślunku. Zacznijmy od tego, że większość z zaprezentowanych scen dałoby się nakręcić bez nadwyrężania budżetu. Jak pierwsza scena jak w Grudniu '70 gdy wojsko pacyfikuje ludzi, to jest przeplatana nowym nakręconym obrazem a czarnobiałym oryginałem (przynajmniej tak stawiam). W tej scenie był statysta z minikamerą i sądzić można, że to on odpowiada za materiał archiwalny/stylizowany, a potem widzę tą samą postać w owym materiału. I takich materiałów jest więcej - lub jak w stoczni. Co chwila przetykanie czarno-białym obrazem - nawet nie dali jakiegoś statystę z podręczną kamerą, co tłumaczyłoby ów zabieg.

Dalej. Wklejony jest ot, tak fragment PKF. Bez żadnej podbudówki, odniesienia postaci ani nic. Jakby to był film youtubera. Nie dałoby się tego wkleić jako moment, gdy Wałęsa ogląda to w kinie i potem ma przemyślenia nt. Gierka? I szczególnie spaprali, dając zupełnie nowe audio nie przystające do czasów - i jeszcze jako lektora dali bardzo charakterystycznego Macieja Gudowskiego, który wtedy chodził do liceum. Serio? Jakoś w Człowieku z marmuru Wajda potrafił wpleść naturalnie fragment PKF (w tym przypadku spreparowany) i zatrudnił aktora idealnie emulującego głos Andrzeja Łapickiego z jego lat przy PKF.

A narzekam, bo czasami materiały archiwalne lub na takowe stylizowane zrobili w głową. Dobrze zrobili to z emisją przyjazdu papieża do Polski w TV, lub ukazali agentów kamerujących z góry mszę robotników. Czy jak ekipa telewizyjna wchodzi do mieszkania Wałęsów.  c

A co do reszty realizacji to jest poprawnie, choć bez szału. Dźwięk zrozumiały :). Napisy przypominające bardziej serial. Ładnie wybrnęli z fragmentem Pogody dla bogaczy, która leciała wtedy z dubbingiem (który się nie zachował, o ile mi wiadomo) i gdy trwa czołówka, to Wałęsę zabierają poza mieszkanie. Dobry soundtrack wykorzystujący piosenki z tamtej epoki - największy plus produckji.

Wszyscy bohaterowie w większości anonimowani, gdyż nie kojarzę, by otrzymali imiona i nazwiska. Np. Henryka Krzywonos (która wyszła na niesympatyczną babę, która popsuła założenia strajku. Czyli zatrudnienie Wellmanowej było strzałem w dziesiątkę :)) została nazwana po imieniu w napisach końcowych.
Generalnie bez szału i obejrzenia na raz (i teraz mam XD, gdy tutaj niektórzy przewidywali nominację za najlepszy film nieanglojęzyczny lub samego rycerzyka). Ale mogło być znacznie gorzej i oglądało mi się to bezboleśnie.

5/10

PS. Aż dziwne, że przy kilkunastu logach wytwórni i firm na początku nie było szyldu Amber Gold ;).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zemsta (pana Wajdy) Maik 11 3,718 09-12-2025, 00:34
Ostatni post: OGPUEE



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości