I na 100% będzie happy ending.
02-04-2021, 13:56
|
Wonder Woman 1984 (2020)
|
|
Brat ostatnio obejrzał ZSJL, stwierdził, że "nawet w miarę", a wczoraj sięgnął po WW84 na HBO. Dzisiaj dostałem SMS o takiej treści:
Obejrzeliśmy WW84. Z trudem i na dwa razy... W mękach i cierpieniu. Trochę taka droga krzyżowa, więc się zgrało. :) 03-04-2021, 14:51 Twój brat nigdy nie oglądał kiepskiego filmu superbohaterskiego, czy jak?
Skuszony wizją "męki pańskiej" w końcu obejrzałem. I tutaj nie ma jeszcze wielkiej tragedii. Takie: nie jest źle, dobrze wcale. Po trailerach spodziewałem się totalnego gniota, ale koniec końców seanse Fantastycznej Czwórki, czy SS Ayera były dla mniej boleśniejszym doświadczeniem.
Wcześniej obejrzałem pierwszą WW. Też nic wybitnego, tamto oceniłbym na 6/10 (ocena poszła lekko w górę względem pierwszego seansu), sequel robi tutaj krok w tył i wyszło mi 5/10. Taki średniak. Głupie to jak but i pełne elementów "over the top", ale to też kwestia tego na jakie kino superbohaterskie zapatrzyła się Jenkins... Plusik jej się z pewnością należy za ryzykowne zamieszanie konwencją i mocne odejście od jedynki.. ale zdecydowany kop w tyłek za drogę, którą akurat obrała, bo w ogóle jej wizja tutaj nie przypadła mi do gustu. Zrobili z Wonder Woman taką sierotę...
Ale Gadot nadal na plus. Pine również. W przeciwieństwie do wielu tutaj Pascal/Wiig też dla mnie byli spoko. Chociaż oboje mają ultra-spartolone wątki. Generalnie dziwnie oglądało się finał z którego ostatecznie wynika, że film nie miał żadnego czarnego charakteru z prawdziwego zdarzenia... Fabuła obudowana wokół tego kamyczka też jako tako nie przeszkadzała.
Zdecydowanie największe wady to kicz w który poszli, a z którym wiąże się cały wachlarz innych problemów (jak np. konstrukcja postaci czy choreografia i styl scen walki itd.), czas trwania oraz totalnie chybione umiejscowienie w czasie fabuły. Przecież wystarczyło odrobinę pogrzebać przy tekście i ten film spokojnie mógłby rozgrywać się w czasach współczesnych, po JL. :D
A po naniesieniu jeszcze kilku modyfikacji WB mogłoby na stałe przywrócić Pine'a do uniwersum. Ale dzbany tam pracują.
Zresztą, film pachnie niesamowitą desperacją WB. Oni tak mocno chcą się odciąć od SnyderVerse i tego co było w "BvS", że godzą się na nawet najgłupsze rozwiązania. Nie można naprawić czegoś, co nigdy nie było popsute. Wonder Woman po pierwszym solowym filmie spokojnie mogła pójść sobie na to wygnanie - świetnie wyjaśniało to brak jej osoby przy ważniejszych wydarzeniach z tamtych lat. W WW84 mamy pokazane zdjęcie Diany Prince w obozie koncentracyjnym... No świetnie po prostu, zgodnie z JenkinsStory naziści orali Europę, a Wonder Woman stać było tylko na robienie sobie zdjęć z żydami.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
05-04-2021, 20:07
Diana podczas 2ej Światowej brała udział "po cywilnemu", jako Diana Prince. To zdjęcie to raczej nie sweet focia :p
W Pierwszej Światowej wzięła udział oficjalnie, zajęła stanowisko i .. okazało się że się bardzo pomyliła. To są ludzkie wojny, to nie jest jej sprawa. Nie jako "bogini" :) "Wonder Woman" wyjaśnia całkiem dokładnie jej "brak obecności" ;) 05-04-2021, 20:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-04-2021, 20:38 przez Rozgdz.)
Obejrzane. Jedynka była lepsza.
Tym razem kolorowo kiczowato. Początek to chyba jakieś nawiązanie do Supermana III, którego początek też zawierał nieśmieszną komedię w postaci wypadków, którym musi przeciwdziałać superheros. I wciska "patrzcie! Ejtisy! Pastele i kicz!". W zasadzie to jedyne odwołanie do ejtisów, gdyż film mógłby spokojnie dziać się po BvS. Swoją drogą, skoro chcieli odnieść się do lat 80., to mogli jakoś uwzględnić Superbabcię z Benny Hill Show :) Efekty z reguły słabe. Miałem wrażenie, iż lasso WW w filmie jest animowane rysunkowo. Serio, miecze świetlne jakoś potrafiły być namacalne. Prolog ma ewidentne CGI i nie czułem tej kaskaderki - czekałem aż Królik Bugs i LeBron wyskoczą, by zwerbować Lolę. O dziwo, wykonanie outfitu Kristen Wiig z Cats jest nadzwyczaj dobre, aczkolwiek mogli jej twarz pokryć sierścią, bo wygląda to głupawo. A jak tam fabuła? Początek to frazesy o prawdzie i że bohaterzy nigdy nie zbudują swej chwały na kłamstwie (alianci mocno się nie zgodzą. A historię zwykle piszą zwycięzcy ubarwiający swe wyczyny). Cheetah to kopia Seliny Kyle z BR, której nie pomaga patriarchalny Azjata przy zbieraniu notatek z aktówki (tylko kobiety oraz bezdomny Murzyn mile się do niej odnoszą - spisek :]). Ze Steve'em to miałem wrażenie, że oglądam coś z rodem Ukrytej prawdy. No i nie zdziwiłem się. Swoją nikt tego nie kwestionuje w sumie dość mało etycznego procederu - dokonałoby się gender-swapu i twitter rozgrzany do czerwoności. Maxwell Lord ze wszystkich wypada najlepiej. I choć wygląda Donald Tump Minstrel Show, to nawet dali sympatyczne tło i o dziwo nie jest czarnym charakterem i szybko żałuje, że zmienił się w Bruce'a Wszechmogącego. Choć końcowe frazesy "że kocham cię" " i danie Lordowi smutnego dzieciństwa mnie osłabiały. Film dobry nie jest, ale daleki też od paździerza. 5/10 PS. Z tego co wiem, to gepardy takie drapieżnikami alfa nie są i nawet nie polują na ludzi. EDIT: (30-12-2020, 10:35)Spoilerowo napisał(a): albo jestem ślepy albo mało czarnych w 1984 było na ulicach i ogólnie obsadzonych w filmieW prologu na Wyspie Amazonek dość sporo było czarnych Amazonek. I takowa wygrała wyścig. 24-09-2021, 16:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-09-2021, 16:25 przez OGPUEE.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Birds of Prey (And the Fantabulous Emancipation of One Harley Quinn) (2020) | Juby | 233 | 49,553 |
10-12-2023, 23:00 Ostatni post: Rozgdz |
|
| Wonder Woman (2017) | zombie001 | 787 | 120,230 |
29-11-2023, 22:33 Ostatni post: Mefisto |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |