Wreck-It Ralph / Ralph Breaks the Internet (2012-2018)
Tylko ta scena po napisach była właśnie już w pierwszym zwiastunie. I pamiętając ten zwiastun, ten zlepek scen nie pasujących do siebie zastanawiałem się podczas seansu, gdzie ukochaną tę scenę. I do ją na po napisach.

Może jestem bardzo surowy w tej ocenie, tylko po prostu nie podoba mi się jak kontynuacja całkowicie olewa zasady funkcjonowania tego świata, które zostały w pierwszej części przedstawione. Tak jak i okropny egoizm jaki przemawia przez główne postacie.
A myślałem, że najbardziej będzie mnie denerwował produkt placement Disneya.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Pisząc o scenie po napisach miałem na myśli trolling z trailerem Frozen II.

Odpowiedz
A najmocniej przepraszam, myślałem, że chodziło o jedzącego króliczka.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Jedynka była spoko - fajny pomysł wyjściowy, fajnie poprowadzone wątki, dobry finał.

Dwójka jest chaotyczna, momentami przekombinowana i zupełnie nieangażująca. Bazuje głównie na gagach, a te wychodzą albo słabo (np. virale Ralpha - żenujące) albo tak sobie. Product placement uzasadniony, to się nie czepiam, natomiast wykorzystanie "księżniczek" i gagi z nimi było dobre. I to jedyny moment, który mnie rozbawił. Reszta RBI to kompletnie mdła historyjka, które z jednej strony próbuje rozszerzyć świat z jedynki, a z drugiej walki w głowę pierwszą część i jej zasady.

Jedynka 7/10
Dwójka 4/10

Odpowiedz
Ralph Breaks the Internet - już w początku srają na przesłanie jedynki, bo Wandelopa "chce coś nowego!". I właściwie cała sytuacja wyszła z winy głównych bohaterów, którzy tutaj są strasznymi egoistami. Nawet kupuję wprowadzenie Internetu, który jest potrzebny jako zakup kierownicy do automatu (bez któej automat pójdzie na śmietnik). Poza odniesieniami do memów internetowych (w tym Boba Rossa) nawet to wychodzi bezbolesne. Po odwiedzeniu Yesss film traci impet i nie ma pomysłu na fabułę, a konflikt w postaci nierozerwalnej więzi wydaje mi się wymuszony.

Scena emocjonalna z komentarzami jest wymuszona, ponieważ w jedynce Ralph pogodził się z tym, że jest tym złym. Wandelopo, ja wiem że chcesz przeprowadzić do internetów, ale kochana - od tej kierownicy zależy życie nie tylko twoje, ale i reszty mieszkańców Mistrza Cukiernicy. A i sam Ralph też wychodzi na dupka, bo wprowadza wirusa do gry i grozi spaleniem Internetu. I mamy w trzecim akcie wymuszone rozstanie z com-romu, a potem przemowy jak z Nolana o przyjaźni, cudzych marzeniach i innych frazesach.

Osobny akapit poświęcę product placementowi Disneya. W Kosmicznym meczu 2 niby było pałowanie IP Warnera. Ale pasowało w kontekście świata przedstawionego i gdy trzeba było, to faktycznie trzymali się z tego daleka i nie było tak, że w ważnym momencie Looney Tunes pomaga Pennywise albo Jack Torrance. A tu w sumie sekwencji z strony internetowej Disneya nie musiało być i scena z księżniczkami (choć fajna) to "O patrzcie! Widzicie jaki mamy do siebie dystans?" co w przypadku Disneya wydaje mi się nieszczere, to samo tyczy się "prześmiewczego" numeru muzycznego. W dodatku pojawia się Vaiana, która w swoim filmie mówiła "NIE JESTEM KSIEŻNICZKĄ!" (niestety Eilonwyn z Tarana i magicznego kotła. Za bardzo byłaś aryjska). Scena z księżniczkami ratującymi Ralpha w sumie zbędna i pokazujące "O! Widzicie teraz, jacy jesteśmy progresywni! Co prawda we given't Elsa girlfriend, ale słuchamy waszych krytycznych głosów" i mam wrażenie, że przy ich scenach to twórcy brali informacje z żartów zamiast oglądania faktycznych filmów. BTW - srają, że książę całujący bez zgody nieprzytomnej królewny to kultura gwałtu, ale jak księżniczka używa strutej żaby do tego samego w stosunku jakiegoś faceta, to jest OK :). Za to pasowało cameo Trona w kontekście świata przedstawionego (i nie sprawiało wymuszonego).

Sequel zasadniczo jest niepotrzebny i fabularnie pasuje na rynek DVD, jak wcześniejsze sequele Disneya.

5/10

PS. Sądziłem, że sequel jednak da cameo Mario i Luigiego, a tu nic. You had one job movie!

PS 2. Miło, że jednak Fraszyńska oprócz dubbingowania Wandelopy powróciła do roli Mulan, ale odniosłem wrażenie że dali jej jakiś komputerowy filtr, bo Mulan brzmi dość nienaturalnie.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ParaNorman (2012) Szaman 10 4,469 28-10-2025, 20:05
Ostatni post: OGPUEE
  Brave (2012) - pol. Merida Waleczna Persona non grata 53 20,583 01-10-2024, 02:18
Ostatni post: Rozgdz
  Disenchantment (Netflix, 2018-) Lawrence 7 3,173 16-02-2022, 11:40
Ostatni post: dembiu
  Hotel Transylvania (2012-2021) Persona non grata 4 2,924 17-05-2021, 17:11
Ostatni post: Trailery Srailery
  Isle of Dogs (Rez. Wes Anderson) (2018) Lawrence 36 7,217 20-06-2018, 01:00
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości