Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Zodiac (2007)
#81
Czytałem dziś recenzję na IMDB (7*) - pokrywa się z tym, co napisał Mental.

Wygląda na to, że jest to film, przy którym trzeba się pożądnie upalić i dodatkowo wypić z dwie mocne kawy z ekspresu.

Średnia głosów na IMDB powyżej 8, przy czym jest więcej 10-tek niz 9-tek, oraz relatywnie duzo jedynek, a to dla mnie jest zawsze zachęcające.
I'm smart and I want respect!

Odpowiedz
#82
No i 148 pozytywów i 22 negatywy na RottenTomatoes. Ja mam już bilety zarezerwowane na 18, po 22 coś napiszę Oczko
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#83
Zodiac zasługuje na uwagę choćby ze względu na to, że jest propozycją wręcz manifestacyjnie odcinająca się od współczesnych trendów. Film antycool na każdym poziomie. Najbliżej mu do "Wszystkich ludzi prezydenta". Faceci są antycool (alkoholik, zdziecinniały rysownik komiksów, bezradny detektyw), kobiety są antycool (mało rozrywkowa laska w okularach), dialogi są antycool. Słowem, poważne, ciężkie kino dla dorosłych. Co ciekawe, w Zodiacu pomiędzy Greysmithem a jego kobietą nie wytwarza się napięcia erotyczne, zero aluzji seksualnych. Istnieje tylko destrukcyjny pęd ku rozwiązaniu sprawy. Liczy się biblioteka, wyłuskany dokument, telefon, przesłuchiwani świadkowie. Bohater nie ma nawet czasu, żeby wyszykować dzieci do szkoły. Będąc na randce, olewa dziewczynę. Zamiast sypać żarcikami, martwi się o kolegę z pracy. Wszystko super, ale zabrakło moim zdaniem najważniejszego - szarpnięcia, czegoś, co wprowadziłoby niepokój porównywalny ze śmiercią Clemensa w Obcym 3, przybyciem Johna Doe na komisariat albo zastrzeleniem Juniora w "Azylu". Fincher należy do ścisłej czołówki moich ulubionych reżyserów (obok Kubricka i Manna). Nakręcił dwa arcydzieła. Tak więc możecie wytykać mi wszystko, ale nie brak obiektywizmu :)

Mush Room - celna uwaga z tą kawą. Zodiaca najlepiej oglądać w zadymionym pokoju, przy biurku zawalonym arkuszami maszynopisu - takie właśnie wrażenie pozostawia film po seansie.

PS: Na pewno kupie Zodiaca na dvd jak tylko wyjdzie. Bez dwóch zdań.

Odpowiedz
#84
Mental napisał(a):Mush Room - celna uwaga z tą kawą. Zodiaca najlepiej oglądać w zadymionym pokoju, przy biurku zawalonym arkuszami maszynopisu - takie właśnie wrażenie pozostawia film po seansie.

Pogratuluj nowakowi Oczko
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#85
SPOJLERY


ciągle myślę o Zodiacu :) autorskie przedsięwzięcie wielkiej klasy. film zawiera 4 sceny-perełki:

1. prolog: od pierwszej sekundy arcydzieło. najpierw widzimy miasto z lotu ptaka. niebo rozświetlają kolorowe fajerwerki. potem kamera ustawiona na fotelu pasażera (samochód w ruchu) filmuje przez boczną szybę szereg jednostajnych domów - amerykański przedmieście. w tle - eksplodujące sztuczne ognie. samochód parkuje przy krawężniku. z chaty naprzeciwko wychodzi jakiś młodzian. pakuje się do auta. za kółkiem - dziewczyna. jadą w ustronne miejsce, chyba nad rzekę. gadka-szmatka. zanosi się na miłosne zapasy. nagle we wstecznym lusterku błyskają światła reflektorów. młodzi odwracają się i obserwują w napięciu, jak samochód zwalnia i wygasza oświetlenie. chłopak zaczyna schizować, namawia dziewczynę, by odjechali. w tym momencie zapalają się lampy i bryka rusza. facet oddycha z ulgą, laska podejmuje przerwaną rozmowę.

sielanka nie trwa długo. z oddali dobiega warkot silnika - auto wraca. tym razem parkuje dokładnie za samochodem młodej parki. otwierają się drzwi. facet mówi do laski: "Przygotuj dokumenty". ze środka gramoli się jakaś czarna sylwetka. podchodzi do pojazdu od strony pasażera i stuka latarką w szybę. chłopak opuszcza okno, przekonany, że to rutynowa policyjna kontrola. wtedy padają strzały. facet obrywa dwukrotnie. potem dziewczyna. krew zabryzguje tapicerkę.

zmiana perspektywy: kamera na wysięgniku, całość filmowana lekko z góry. zabójca udaje się do swojego auta, po drodze zauważa jednak poruszenie w samochodzie młodej parki. chłopak żyje. Wraca więc i bez wahania oddaje trzy strzały, pakując przy okazji dwie dodatkowe kulki w ciało kobiety - tak na wszelki wypadek.

kiedy Zodiac morduje pierwsze ofiary, w radiu leci sympatyczna muzyka.

2. morderstwo numer dwa. piękny, słoneczny dzień. znowu zakochana para. oboje leża na kocu. facet z rękami pod głową, dziewczyna na jego piersiach. rozmawiają. nagle kobieta spostrzega zbliżająca się w ich kierunku postać w czerni. to Zodiac (ma na ubraniu naszywkę z celownikiem - znak rozpoznawczy). zabójca terroryzuje bohaterów, okrada, a następnie każe się im położyć na brzuchu. krępuje swoim ofiarom kończyny, po czym wyciąga nóż i zaczyna dźgać po całym ciele najpierw faceta, później kobietę.

3. scena na autostradzie. kobieta zjeżdża na pobocze, myśląc, że samochód jadący za nią to radiowóz. na fotelu pasażera - dzidziuś owinięty kocykiem.

Zodiac: "Koło się pani obluzowało. Jeśli pani chce, mogę dokręcić śruby".

Zrobiwszy swoje, Zodiac wsiada i odjeżdża. Kobieta włącza się do ruchu. Po chwili gubi koło. Przymusowy postój. Pojawia się Zodiac, proponuje pomoc. Mówi, że chętnie podwiezie do najbliższego warsztatu.

Jadą. Mijają stację benzynową. Kobieta zdradza oznaki niepokoju. w tym momencie pada najlepszy tekst w całym filmie. Zodiac mówi: "Zanim cię zabiję, wyrzucę twoje dziecko przez okno".

na koniec:

4. scena przesłuchania Allena. kapitalnie nakręcona. zwykłe, wydawać by się mogło, ulokowanie postaci mówiącej w centrum kadru wytwarza takie napięcie i taką grozę, że normalnie masakra.

Odpowiedz
#86
Czy ja dobrze widzę, że ktoś nie zaznacza spojlerów bo ma w głębokim poważaniu tych co nie oglądali?

Odpowiedz
#87
zaznaczam :)
romeck, chyba masz oczy do dupy :)

Odpowiedz
#88
Gdybym miał, to bym mógł sobie zajrzeć w dziurę, a nie mogę. Uśmiech

Odpowiedz
#89
Zodiaca montowano na laptopie :)

=

Odpowiedz
#90
Ok, no to jestem po seansie i piszę na świeżo.

Podobało mi się to, co zobaczyłem. Zobaczyłem nietypowy, antycool (jak to Mental napisał) film, nie starający się upiększać pracy policji czyli śledztwa, papierkowej roboty, rozmów i poszlak prowadzących do nikąd. Ba, właściwie była to sama surowizna. Fincher chciał podejść do sprawy inaczej i właściwie stworzył praktycznie pozbawiony akcji, paradokumentalny film. Bez kitu oglądając go miałem wrażenie, że oglądam dokument.

Któryś z krytyków określił go najlepszym filem Finchera od czasów "Siedem". Oczywiście to nieprawda. Z dwóch powodów - najlepszym filmem Finchera od czasów Siedem jest Fight Club, no i Zodiak z Siedem ma tyle wspólnego, co Myslovitz z Black Sabbath - no czyli właściwie nicUśmiech

Jest tu kilka perełkowych momentów, oddzielonych od siebie długimi rozmowami, analizowaniem faktów i przechwytywaniem listów od zabójcy. Właściwie o wszystkich napisał Mental, ja od siebie dodam jeszcze SPOILERscenę, w której Zodiak rozmawia na żywo w TV. "This is the Zodiak speaking" - niesamowity głos.KUNIEC SPOILERA Poza tym film, jako całość, ma rewelacyjny klimat. Lata 70 po prostu w nas uderzają - wierzymy, że dzieje się to właśnie wtedy i o to chodziło.

Byłem z trzema kumplami. Dwóch chciało wyjść w trakcie seansu, trzeciemu bardzo się podobał (ale jemu się podoba wszystko, na co wyda pieniądze Uśmiech )

O czym to świadczy? O wspomnianej już antycoolowości, choć to może też nie do końca tak. Sala była pełniutka po brzegi i nikt w trakcie seansu z niej nie wyszedł (jedynie do kibla). I dobrze.

A o braku wyraźnego zakończenia powiem tak - film nie mógł się zakończyć inaczej. Sprawa jest niedokończona, więc jak można było zakończyć film. I tak uważam, że Fincher świetnie z tego wybrnął - ostatnie sceny i postępujące po nich napisy, co działo się dalej, zostawiają w nas uczucie niepewności i ostatecznego braku zdecydowania kim był morderca. To lubię.

Muzyka, zdjęcia? Po co w ogóle o tym wspominać - arcydzieło. Muzyka z lat 70. jest dopasowana kapitalnie, muszę się dowiedzieć co to za kawałki byłyUśmiech Zdjęcia - boskie. Początek, proces powstawania budowli, jazda taksówki - świetne.

Ostatecznie ciężko ocenić ten film. Mental próbował ocenić ten film jako dreszczowiec - ja nawet nie próbuję tego robić, bo prawdopodobnie moja ocena byłaby jeszcze niższa od jego. Chociaż za każdą scenę morderstwa dawałbym przynajmniej po dwa punkty w górę, czyli kurde jednak niższa by nie byłaUśmiech A ogólnie? Tu jest kawał ciężkiego orzecha do zgryzienia. 8/10 wydaje się sprawiedliwe. Ale ja dodam jeszcze oczko w górę, bo uwielbiam takie historie i kiedyś strasznie fascynowałem się Kubą Rozpruwaczem, którego też nie złapano.

9/10 w takim razie.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#91
Mush Room - zgadzam się w 100%

dodam tylko, że gdybym miał teraz ocenić Zodiaca, po upływie kilkudziesięciu godzin od seansu, nie wystawiłbym żadnej oceny. Zodiac to wielka sprawa i w pełni autorska wypowiedź. już za sam gest odcięcia się od "bycia cool" należałoby ocenić film Finchera wysoko.

bardzo mnie cieszy, że są jeszcze w USA suwerenni twórcy, którzy robią filmy po swojemu. Miami Vice i Zodiac - jakby nie patrzeć dwa wybitne dzieła, oba nie zarobiły w Stanach wielkiej kasy, ba, okazały finansowymi klapami. Manna i Finchera łączy coś jeszcze: kontekst. Zodiac nigdy nie został schwytany. Ten fakt determinuje opowieść. Mush Room ma rację - końcówka nie mogła być inna. W przypadku MV gorąco polecam znakomity tekst Doroty Chrobak, wyjaśniający, dlaczego policjanci z Miami są tacy niesympatyczni i małomówni:

http://www.esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=3491

S P O J L E R

niemniej lekki niedosyt pozostaje. brakowało mi wstrząsu. myślałem, że zginie żona Toschiego albo jeden z głównych bohaterów. nic takiego się nie stało. cóż, może następnym razem ktoś mi zdzieli młotem przez łeb :)

Odpowiedz
#92
Ogólnie kurde, sprawa Zodiaca mnie teraz bardzo zainteresowała, noszę się z zamiarem kupna książki Graysmitha. Jeśli komuś chce się czytać i kogoś to też interesuje, polecam tekst na http://www.zbrodnia.of.pl/

Dość opasły, także kawałek lektury jestUśmiech


SPOILERA CHYBA NIE MA, ALE OSTROŻNOŚCI NIGDY ZA WIELE Uśmiech
Po części się zgadzam, co do niedosytu związanego z brakiem wstrząsu. W tym filmie nie ma czegoś takiego jak twist, zwrot akcji o 180 stopni czy co tam. Ale to wszystko wydaje się celowe z prostego względu - tak miało być, tak chciał Fincher, tak było naprawdę. Nie mamił nas zwrotami akcji, tylko testował naszą cierpliwość. ten niedosyt powstaje ze względu na nasze przyzwyczajenia. Bo to normalne, że w tego typu filmach twist być musi, musi wydarzyć się coś niespodziewanego, co nas zaskoczy. A tu dupa. Fincher nas przechytrzył - wszyscy oczekiwaliśmy następcy Siedem, kiedy usłyszeliśmy o tym, że kręci film o zabójcy. I okazało się, że dostaliśmy coś zupełnie nowego, pozbawionego praktycznie akcji, co już samo w sobie jest jakimś twistem Oczko Niemniej film, choć praktycznie trwa 3 godziny, brak w nim zwrotów akcji, czy nawet właściwie akcji w pełnym tego słowa znaczeniu, gdzie całość opiera się praktycznie na rozmowach - nie przynudza. I to właśnie jest sztuka.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#93
spojlery

no niby tak, ale ja nie oczekiwałem "odwrócenia do góry dupą całej historii" :) chciałem po prostu poczuć uderzenie obuchem. weźmy np. telefony do Graysmitha - bohater podnosi słuchawkę, słyszy "ciężki oddech" Zodiaca i na tym koniec. podobnych sytuacji było więcej. Fincher coś zaczyna, obiecuje jakiś wstrząs, a tu pipa :) nic się nie dzieje.

fajna scena w przyczepie. Toschi otwiera lodówkę i wzdryga się na widok tego, co w środku.

Armstrong (z przejęciem): "Co?"
Toschi: "Wiewiórki".
genialne :)

Odpowiedz
#94
SPOILERY

hehe, no tak, to było dobre, zresztą tam było dużo dobrych scen - np scena w barze. Avary pije whiskey a Graysmith jakiś babski drink. Avary: "dobra, nie mogę się powstrzymać przed zadaniem tego pytania - co ty do cholery pijesz?". Graysmith:"Aqua coś tam. nie oceniaj póki nie spróbujesz". Avary bierze ostrożnego łyka, wcześniej upewniając się, czy nikt znajomy go nie obserwuje. Następna scena - Avary leży pijany na stole a przed nim kilka szklaneczek z tym drinkiem. Dobrze skrojone to byłoUśmiech kurde, to zresztą zobaczyć trzeba, co tu opowiadać.

Po zastanowieniu muszę przyznać Ci rację. Fincher kilka klimatycznych i dobrze, bo mrocznie, zapowiadających się wątków, mógł pociągnąć dalej. Na pewno filmowi by to nie zaszkodziło. Ale może reżyser uważał, że to zrobił, własnie poprzez sceny typu przesłuchanie wiadomokogo, albo sceny morderstw (lub, genialnej przecież sceny niedoszłego morderstwa). Choć, jeśli tak uważał, to to nie wystarczyło.

Zodiac do tej panienki z dzieckiem: 'Nie wiedziałem, że masz dziecko'.
Panienka: "Czy to jakiś problem?"
Zodiac: "Im więcej nas tym lepiej".

No i dalsze słowa:
"Zanim Cię zabiję, wyrzucę twoje dziecko przez okno".

To nie może nie robić wrażenia. Kapitalne.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#95
ten dialog to dokumentna masakra. na sali (18 osób + ja :)) podniósł się wówczas pomruk sprzeciwu. cudowne :)

Mush Room, właśnie mi się nasunęło: dlaczego, u licha, nie przesłuchali tej kobiety? przecież jako jedyna widziała twarz Zodiaca. może policja zignorowała całą sprawę, bo uznała epizod na autostradzie za przypadek bez związku? tak czy siak, zastanawiająca niefrasobliwość.

Odpowiedz
#96
No właśnie też się nad tym zastanawiałem. Prawdopodobnie właśnie tak było, że policja uznała, że nie był to Zodiac i nie miało to związku ze sprawą. Ale jeśli tak uznała, to Graysmith nie zamieściłby tego w książce, a jeśli by tego nie zamieścił - Fincher by tej sceny nie nakręcił. Podejrzewam, że po prostu początkowo uznano, że Zodiac kłamał, że to on był z nią, a dopiero później dotarli do tego, że jednak mówił prawdę. Albo dotarł do tego już sam Graysmith, bez pomocy policji.

Cholera, nie mam pojęcia po prostu Uśmiech tak czy siak, scena jest boska.

A, no i przecież ten młody na początku też widział jego twarz. Choć w sumie ona była jedyną osobą, która mogła przyjrzeć mu się dokładnie.. Cholera, klucz do zagadki a te debile go pominęłyUśmiech
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#97
to poważna sprawa. bez jaj, fundamentalna. dlaczego nie przesłuchali laski z autostrady? ludzie, jesli macie jakieś pomysły, to dawajta je tutaj. kurde, nie będę mógł zasnąć przez ciebie, Mush Room, you fuckin' asshole :)

Odpowiedz
#98
Na pewno Fincher nie dał tej sceny bez powodu. A tak to kurde nie mam pojęcia i to mnie dobija Uśmiech Lud może podrzuci jakieś pomysły, ale na razie wydaje mi się, że jedynymi osobami z tego forum, jakie ten film widziały to ja i Ty, więc daleko nie zajdziemy Duży uśmiech

Idę w kimę, muszę przemyśleć jeszcze to wszystko. I kurde kupić książkę, bo podejrzewam, że tam może znajdować się wyjaśnienie Uśmiech
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#99
słusznie prawisz z ta książką. trochę dziwi owo "pominięcie". przesłuchiwali skrupulatnie wszystkich, a o kobiecie zapomnieli. w ogóle to ten epizod na autostradzie ma jakby odrębny charakter. coś z nim nie tak.

Odpowiedz
SPOILERY

Ha, chyba coś mam. To ze strony zbrodnia.of.pl

Autostrada numer 132
Biuro Szeryfa w San Joaquin County, sprawa numer 70-7475

Wczesnym wieczorem, w niedzielę, 22 marca 1970 roku, 23-letnia Kathleen Johns jechała ze swoją malutką córeczką Jennifer autostradą numer 132 w San Joaquin County, kilka mil na zachód od Modesto. W pewnym momencie mężczyzna w jasnym, amerykańskim aucie zaczął na nią trąbić i migać światłami. Jadąc tuż obok jej samochodu powiedział, że jedno z kół jest obluzowane i zaproponował, że je naprawi. Zjechali na pobocze przy Bird Road i zatrzymali się na zachód od drogi międzystanowej numer 5. Nieznajomy wziął klucz francuski i udawał, że dokręca śruby przy prawym tylnym kole. W rzeczywistości usunął je i kiedy Kathleen próbowała odjechać, koło odkręciło się. Mężczyzna ponownie zaoferował pomoc. Tym razem postanowił podwieźć ją do najbliższej stacji obsługi.

Zgodziła się. Pojechali jego autem na zachód, autostradą numer 132, aż dotarli do stacji Richfield przy Chrisman Road. Serwis był zamknięty, więc przez ponad półtorej godziny krążyli po mieście Tracy w milczeniu i bez wyraźnego celu. Kiedy mijali inne stacje obsługi Kathleen kilka razy pytała, co jest nie tak z tą stacją albo dlaczego nie mogą zajechać właśnie tutaj, na co on odpowiadał, że ta nie jest odpowiednia. Raport policyjny stwierdza: "zeznała, że śmiertelnie się bała tego mężczyzny, chciała wysiąść, ale nie powiedziała mu, żeby zatrzymał samochód".

Johns wkrótce uświadomiła sobie, że nieznajomy nie wiezie jej do żadnej stacji obsługi i spytała go, czy zawsze jeździ po okolicy pomagając ludziom. Mężczyzna odparł: "Kiedy już się z nimi rozprawię, nie potrzebują mojej pomocy". Od czasu do czasu zwalniał, jakby właśnie miał zjechać na pobocze, po czym znów przyspieszał. W końcu zatrzymał samochód i Kathleen skorzystała z możliwości ucieczki. Złapała dziecko i wyskoczyła z auta, biegnąc przez pobliskie pole w górę nasypu, gdzie schowała się w cieniu. Mężczyzna wyłączył światła, podjechał kawałek i czekał cicho w samochodzie. Po upływie pięciu minut włączył z powrotem światła i odjechał.

Niebawem przejeżdżający w pobliżu kierowca podwiózł kobietę na lokalny posterunek policji w Patterson. W biurze, w widocznym miejscu, wisiał plakat z napisem "POSZUKIWANY", na którym widniał portret pamięciowy Zodiaka. Johns rozpoznała w nim mężczyznę, który uszkodził jej koło. Posterunkowy kazał Kathleen samotnie czekać w pobliskiej kawiarni przez kilka godzin, zanim oddano jej samochód. Sierżant nadał przez radio ostatnie znane położenie auta. Zastępca szeryfa ze Stanislaus County znalazł doszczętnie spalony i wciąż jeszcze tlący się samochód. Porywacz wrócił do niego i podpalił go, niszcząc wszystko w środku. Niektóre źródła podają, że przed podpaleniem auto Johns zostało przemieszczone. Jednak zważywszy na to, że policjanci znaleźli je bez trudu niedaleko przecięcia dróg międzystanowych, śmiało można założyć, iż nie zmieniło ono swojego położenia.

Relacja Kathleen z wydarzeń tamtej nocy zmieniała się przez lata i różni się w zależności od udzielanego wywiadu. Najbardziej dramatyczna, a zarazem najbardziej znana wersja, to ta umieszczona w gazecie Chronicle w artykule Paula Avery'ego, który ukazał się 8 miesięcy po całym zajściu. Zgodnie z nim mężczyzna otwarcie groził zarówno kobiecie, jak i jej dziecku, a po ich ucieczce wysiadł ze swojego samochodu z latarką. Ta wersja wydarzeń pojawia się także w ZODIACU Roberta Graysmith'a. Należy pamiętać, że Johns wkrótce po jej porwaniu powiedziała dwóm różnym policjantom, że mężczyzna po prostu zamknął drzwi samochodu i odjechał. Ponadto, artykuły opublikowane kilka dni po zdarzeniu w gazetach Bee w Modesto i Examiner w San Francisco zgadzają się z raportami policyjnymi. Pod koniec lat 90-tych, po zidentyfikowaniu dwóch różnych i niepodobnych do siebie mężczyzn jako jednego i tego samego porywacza, Johns przyznała, że nie można polegać na jej pamięci, chcąc wszcząć sprawę przeciwko jakiemuś konkretnemu podejrzanemu.



Czyli tak na dobrą sprawę do dzisiaj nie wiadomo, czy to był on. A nie, zaraz zaraz. Trochę dalej w tym artykule jest:

Tu Zodiak

Jestem niezadowolony, bo nie nosicie znaczków z moim symbolem. Więc teraz mam małą listę, począwszy od kobiety z dzieckiem, którą pewnego wieczoru, kilka miesięcy temu zabrałem na dosyć ciekawą, kilkugodzinną przejażdżkę, zakończoną podpaleniem jej samochodu.

[symbol Zodiaka]


I dupa, nadal nic nie wiem Duży uśmiech
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości